Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Frode. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Frode. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 lipca 2017

Odchodzi

Frode Northug
Ksywka: Od czasu do czasu niektórzy znajomi z poprzednich klas wołali na niego North. Być może było to spowodowane przyodzianiem w słowa jego chłodnych oczu o błękitnym kolorze, a może sprowadzało się jedynie do skrótu nazwiska. Nie dane mu było rozwiązanie ów sprytnej zagadki.
Wiek: Stąpa po świecie nieco ponad osiemnaście lat, przeżył równe osiemnaście wiosen i ponad osiemnaście razy widział jak zakwitają kwiaty w ogrodzie jego rodziców.
Klasa: I B, lingwistyczna
Powód: decyzja właściciela

sobota, 8 lipca 2017

Od Akane CD Frode

Idąc do klasy chłopak rozglądał się na prawo i lewo. Przypatrując się mu co jakiś czas, na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Wiedziałam mniej więcej co czuł chłopak w pierwszy dzień w nowej szkole.
Zdążyliśmy perfekcyjnie na czas. Ja usiadłam w swojej ławce i przyglądałam się reakcjom uczniów w klasie na nowego ucznia. Nowy uczeń usiadł w ławce i przedstawił się klasie. Co prawda w tym rzędzie co ja, chociaż ja byłam bardziej z tyłu niż on. Nauczyciel gadał coś co mnie nie interesowało, dlatego zamiast go słuchać rysowałam sobie na brzegach zeszytu przeróżne rysunki. Nauczyciel nie zadał mi żadnego pytania tak więc byłam szczęśliwa. Na lekcji mało kto skupiał swoją uwagę na to co nauczyciel mówił. Bardziej przykuwała ich uwaga na nowego ucznia w naszej klasie. Nadeszła przerwa, a ja znalazłam się jako pierwsza obok ławki chłopaka. Zwrócił na mnie swój wzrok.
- Jeżeli nie chcesz zostać zaatakowany przez lawinę pytań to masz dokładnie dziesięć sekund. Jeżeli chcesz to możesz iść ze mną na przerwę w jakieś ciche miejsce?!  - uśmiechnęłam się do niego. Chciałam poznać bliżej chłopaka o niebieskich oczach jak i włosach no i wreszcie zaprzyjaźnić się z kimś innym poza moim Anthony'm, którego to już od dłuższego czasu nie widziałam. Trochę czułam się samotna zwłaszcza, że prawie x nikim z mojej klasy nie rozmawiałam.

<Frode?> wybacz, że takie krótkie ale dopadł mnie brak weny...

piątek, 30 czerwca 2017

Od Frode CD Akane

Kiedy tylko spojrzałem na dziewczynę, której tak naprawdę nie miałem skąd znać, przechyliłem nieco głowę na bok i patrzyłem tak na nią przez chwilę z ukosa. Jej tęczówki w kolorze szmaragdu, wyglądały na przyjemne, zachęcające do wdania się w rozmowę. Grube włosy opadające warkoczem na ramię również nieco mnie urzekły, tym bardziej, że wyróżniały się kolorem jasnego fioletu. Nie były zwyczajnymi, które giną w toni kolorów. Nie przypominała mi z wyglądu żadnej osoby jaką znałem bądź przelotnie spotkałem. Nikt taki nie tkwił w mojej pamięci, która wbrew pozorom była dosyć silna, trwała. Ludzie bardzo często narzekają na to, że o czymś zapominają, posiadają przysłowiową lukę w głowie. Ja natomiast, potrafiłem zapamiętać wiele i na bliżej nieokreślony czas, co można porównać do pamięci zwierzęcia, któremu niegdyś zrobiono krzywdę, a po latach znalazło ono sprawcę i odpowiedziało mu na dawniejsze naprzykrzania. Wewnątrz ucieszyłem się nieco, ze względu na to, iż nie musiałem błąkać się po korytarzu w poszukiwaniu klasy w jakiej miały odbywać się lekcje. Nie przywykłem do ukazywania swoich emocji bądź też uczuć, zwyczajnie wszystko tłamsiłem wewnątrz siebie. To definitywnie jedna z moich cech, którą wbrew pozorom da się polubić. Przynajmniej ja tak uważam. Jednak im więcej ludzi niekiedy udawało mi się poznać, tym więcej opinii zdążyłem otrzymać. Niektóre przyjazne, niektóre wręcz przeciwnie. Nie istnieje cień możliwości, by każdy człowiek lubił drugiego. Zawsze znajdą się wrogowie, choć niekoniecznie zawsze ujawnieni. Czasami skryci w cieniu czekają na podwinięcie się nogi obiektu szyderstw. Tak czy inaczej skinąłem głową i bez oporu ruszyłem za nieznajomą, mówiąc jedynie za nią swoje imię. Niegrzecznym byłoby się nie przedstawić, choć nie wątpiłem, że Akane już znała moje nazwisko. Intrygujące było to, jak mnie znalazła. Nie wątpiłem w to, że wszelkie informacje przekazał jej nauczyciel przedmiotu, dyrektor lub może wychowawca. Dwoje z nich wiedzieli kim jestem, w końcu wypełniając wszystkie formalności rozmawiałem z nimi. To mili ludzie, którzy z zainteresowaniem chcą kształcić młodych ludzi. Większość czasu poza lekcjami w dużej wierze spędzam ucząc się, toteż nawet, gdyby nauczyciele nie przykładali do tego większej wagi, zapewne poradziłbym sobie w większym lub mniejszym stopniu. Mimo wszystko dobrze jest widzieć w osobie nauczającej swego rodzaju autorytet, podziwiać i z zamiłowaniem słuchać tego, co ma nam do przekazania. Idąc tuż za jasnowłosą rozglądałem się jeszcze nieco wkoło poznając architektoniczną stronę budynku od wewnątrz. Placówka naprawdę mi się podobała, cieszyła oko. Taka powinna być skoro ma się w niej spędzać bardzo wiele czasu. Podobało mi się, a to znaczyło, że powinno być dobrze. Z resztą – musiało. Nie mogłem wrócić do domu, rodzice poświęcili wiele funduszy jak i czasu na moją edukację, nie mógłbym zaprzepaścić tego, co dla mnie zrobili. Sumienie nie pozwoliłoby mi z tym dalej funkcjonować. Doskonale wiedziałem jak cieszyli się z każdej pozytywnej oceny i jak bardzo martwili się przed każdym testem w szkole w Norwegii, zanim dotarłem tutaj, na Zieloną Wyspę. Ludzie przemykali obok nas z różnymi wyrazami twarzy. Jedni zdawali się być spokojni, opanowani i pewni siebie, inni zestresowani być może przez sposób prowadzenia lekcji przez nauczyciela, bądź zapowiedziany kilka dni wcześniej sprawdzian wiadomości. Fascynujące jest móc obserwować ich wszystkich. Z zamyślenia jednak wyrwał mnie głos nowej koleżanki z klasy, który oznajmił mi, że dotarliśmy pod wskazaną klasę. Kiedy dzwonek ogłaszający koniec przerwy i początek kilkudziesięciu minut nauki zadźwięczał w uszach wszystkich wkoło, nauczyciel dotarł do drzwi i otworzył je. Białowłosy mężczyzna z okularami umieszczonymi na nosie. Mój wychowawca, z którym miałem już okazję rozmawiać. Wydawał się być bardzo wymagający, ale zarazem miły i przyjazny do momentu kiedy się mu nie podpadnie. Nigdy nie posiadałem zatargów z nauczycielami, a także nie wywoływałem bójek i innych sprzeczek, nawet słownych, w szkole, dlatego poprzednie lata wspominam bardzo dobrze. Mężczyzna wpuścił wszystkich uczniów do klasy, a ja sam wszedłem na samym końcu. W takim razie, to on uczył języka francuskiego. Jako osoba w klasie lingwistycznej, zdecydowanie lubiłem uczyć się języków świata. Co prawda dobrze władałem zaledwie norweskim i angielskim. Francuski rozumiałem, znałem gramatykę, jej podstawy, aczkolwiek momentami zabawny akcent pozbawiał moich ust rzekomego piękna tego języka. Wyjątkowo mi się nie podobał, choć wiedziałem, że najlepiej byłoby znać wszystkie języki świata. To komunikatywne, inaczej nie mógłbym uczęszczać do rekomendowanej szkoły jak ta. Wykształcenie można zdobyć w inny sposób, jednak podczas wspinania się po drabinie życia, łatwiej jest zdobyć potem dobrze płatną pracę chociażby. Po pewnym czasie uczniowie zajęli miejsca, wolna została jedna ławka, mianowicie pierwsza od strony biurka nauczyciela. Absolutnie mi to nie przeszkadzało. Z mojej lewej strony posiadałem okno, przed sobą nauczyciela i tablicę. To wszystko czego potrzebowałem by się skupić. Wszystko inne było zbędne, w końcu to tutaj miałem oddać się nauce, nie kontaktom międzyludzkim. Nie przewidywałem więzi z nowymi ludźmi, jakich mógłbym poznać. Choć… dobrze jest ich wszystkich obserwować. Kiedy wszyscy wypakowali potrzebne książki i piórniki, nauczyciel, niejaki pan Gustav, poprosił mnie o wstanie i przedstawienie się w języku przedmiotowym. Chwilę zastanowiłem się, a kolejno rozwinąłem wypowiedź.
- Frode Northug z Norwegii. Miło mi wszystkich poznać. – odpowiedziałem, nieco załamując momentami język.
Norweski jest znacznie bardziej twardy, ale wymaga innych kombinacji językowych, głównie przegłosów. Dlatego czasami ciężko było mi utrzymać przyjemny dla ucha akcent. Stałem tak w miejscu aż do momentu kiedy profesor Gustav pozwolił mi usiąść. Niegrzecznym byłoby zająć miejsce bez jego przychylności. Uśmiechnął się lekko i przeszedł bezceremonialnie do tematu jakim mieliśmy się zająć tego dnia. Tak jak przypuszczałem, był on wymagający i dość surowy. Przez resztę lekcji nie odzywałem się, co nie jest niczym dziwnym. Nie zgłaszam się do odpowiedzi, nie zabieram głosu, notuję i zapamiętuję. Dzięki temu czuję się nieco pewniej, pomimo tego, że przy danym pytaniu lub zadaniu mogę znać odpowiedź. Nie przepadam za używaniem głosu, jak i za samym jego brzmieniem. Moje struny głosowe charakteryzują się delikatnym dźwiękiem. Niestrudzonym przez chrypę, wiek czy silniejszą mutację, którą przechodzi każdy młody chłopiec podczas dorastania. Mnie nie dotknęła w silnym stopniu, dlatego mój głos przypominał bardziej dziewczęcy. Wbrew pozorom słowa z mojej strony zawsze zdawały się zbędne. Potrafiłem lepiej porozumiewać się gestami. Nie zdarzało mi się mówić niczego co byłoby nieodpowiednie, ale nawiązanie rozmowy graniczyło z cudem. Czułem na sobie wzrok klasy, ale jedynie kalkulowałem to, co mogą o mnie pomyśleć. Od czasu do czasu przegarniałem opadające na czoło kosmyki niebieskich włosów, wciąż skupiając się na tym co mówi do nas wychowawca.

[Akane?]

środa, 28 czerwca 2017

Od Akane CD Frode

Na lekcje się nie spóźniłam i w dodatku przyszłam na czas do wychowawcy. Chciał się ze mną dzisiaj z samego rana krzesło lekcjami spotkać. W dodatku wczoraj wysłał mi wiadomość, przed tym jak miałam zamiar już iść spać. W pokoju nauczycielskim mój wychowawca poprosił mnie, abym przeprowadziła nowego ucznia na lekcji. Podał mi mniej więcej zarys postaci ucznia. W pamięć zapadły mi niebieskie włosy, błękitne oczy i to, że jest chłopakiem. A tak to nic poza tym. Wyszłam z pokoju nauczycielskiego i skierowałam się do głównego wejścia jak i wyjścia ze szkoły. Mogłam liczyć tylko na to, że już sobie gdzieś nie poszedł, bo szukanie go po takiej ogromnej szkole zajęło by mi trochę czasu, a miałam być na czas.
Idąc zamyślona, dokładniej mówiąc szłam i powtarzałam sobie w głowie: niebieskie włosy, błękitne oczy, chłopak, niebieskie włosy, błękitne oczy, chłopak, niebieskie włosy, błękitne oczy, chłopak... i tak cały czas do momentu gdy nie wpadłam na kogoś. Mnie to wpadnie na kogoś to już była profeska. Nikt nie potrafił tak na wszystkich wpadać jak ja! "Doskonale!"- powiedziałam w myślach.
- Beklager. – mruknął ktoś po chwili. Ale ja kompletnie go nie zrozumiałam, co powiedział. – Przepraszam. – poprawiła się osoba, cichym tonem głosu. Ja spojrzałam się i zobaczyłam chłopak o niebieskich włosach, błękitnych oczach, no i był chłopakiem. To on był poszukiwana przeze mnie osoba.
- To ty! - podniosłam trochę swój ton głosu. Uśmiechnęłam się szeroko na samą myśl, że dostanę obiecaną nagroda od nauczyciela, który to powiedział, że nie będę pytana na lekcjach przez najbliższe trzy dni. - Zapomniałam. Przepraszam, że na ciebie wpadłam. To moja wina. No i nauczyciel mnie wysłał po ciebie, abym ciebie przyprowadziła do klasy. Nie chciał, żebyś musiał szukać naszej klasy - wytłumaczyłam po czym zrozumiałam swój kolejny błąd. - Jestem Akane. Miło mnie ciebie poznać - chłopak musiał mnie uważać za głupią. Wreszcie kto normalny wydziera się na pół korytarza i cieszy się na widok nieznajomej osoby.

<Frode?>

wtorek, 27 czerwca 2017

Od Frode

Przyjemnie siwe chmury pokrywały niemalże cały nieboskłon. Jedynie gdzieniegdzie kłębiaste obłoki rozsuwały się na krótkie chwile, jakby chcąc odpocząć od siebie nawzajem. Wciąż jednak słońce nie otrzymywało swojego wyznaczonego pola i zasięgu. Dzień wydawał się być ciężki, mówiąc kolokwialnie – śpiący. To w takich chwilach ludzie narzekają na bóle głowy. Pamiętał wszystkie krajobrazy jakie mógł podczas lat dorastania dostrzec w Norwegii. Każdy pobliski fiord mógłby opisywać godzinami, w końcu to nad jednym z nich mieszkał. Niegdyś rybołówstwo, teraz atrakcje turystyczne. Świat ciągle się zmienia, choć niektórzy nie są w stanie za nim nadążyć. Lub… być może to ludzie się zmieniają, a glob wciąż pozostaje taki sam? Prawdopodobnie opinie są różne, a im więcej istot ludzkich stąpa po ziemi będzie ich tylko jeszcze więcej. Obłoki tam gdzie mieszkał zawsze zdawały się płynąć powoli z wiatrem, zawsze piękne, ułożone, niosące za sobą delikatną bryzę wody, która stawała się podstawą całego krajobrazu. Tego dnia jednak dane było mu kolejny raz obudzić się w zupełnie innym miejscu, a wilgotne oczy mogły rozejrzeć się po obcym pomieszczeniu. Dormitoria męskie z początku już wydawały mu się przyjemne jeśli o estetykę budulcową chodzi. Pokój, jaki mu przydzielono, również nie stwarzał wrażenia niekoniecznie odpowiedniego dla Frode. To jego pierwsza noc w owym miejscu, a także za granicą. Co prawda wnętrze wciąż wydawało się być stosunkowo puste, wiedział, że brakowało roślin. Stonowane odcienie szarości i bieli odpowiadały mu bardziej, niźli mogłoby się wydawać. Pachnąca pościel przez kilka godzin pozwalała mu na dogodne ułożenie ciała, a także chroniła przed zbędnym chłodem. Frode należy do osób dość odpornych na temperatury. Chłód, zarówno jak i upał, niemal wcale na niego nie wpływają. Oczywiście każdy ma własne granice, jednak te niebieskowłosego są znacznie rozciągnięte w przestrzeni. Młodzieniec wreszcie postanowił zsunąć nagie stopy na chłodną podłogę. Przez krótką chwilę siedział jeszcze, wpatrywał się przy tym tępym po śnie wzrokiem w okno. Przypominał sobie i wspominał to, jak raptem kilka godzin temu tu przyleciał, a jeszcze wcześniej żegnał się z rodziną w swoim domu po wspólnej kolacji. Sama myśl o tym wydarzeniu wywołała delikatne uniesienie się kącików ust osiemnastolatka. Doskonale wiedział z czym wiąże się taka przeprowadzka, w końcu nawet rozmowy telefoniczne wydają się kosztować krocie. Mimo to dla znikomego kontaktu z tymi, którzy całe młode życie byli mu najbliżsi, jest gotów wydać wszelkie pieniądze. Jego przemyślenia mogłyby trwać godzinami, gdyby przez głowę nie przeszła myśl o zajęciach lekcyjnych. Mętny wzrok powędrował w stronę zegara, natomiast ciało wolnym tempem uniosło się z łóżka i przeniosło w stronę nierozpakowanych jeszcze waliz. Jedna czerwona, jakby lakierowana z naklejką na rogu „Plants are friends” na białym tle z niewielką doniczką i kiełkującą rośliną. To jedyna nalepka jaką posiadał na walizce, jednak zawsze wydawała mu się zabawna, a jakże pocieszna. Oczywiście, że można czerpać przyjemności z tak błahych rzeczy. Wystarczy być odpowiednio nastawionym do świata i być może Frode spełnia takie kryteria.
Szczupłe dłonie wyciągnęły się w stronę zapinania walizki, które rozsunięte ukazało wnętrze dużego przedmiotu. Jako pierwsze na stercie ubrań spiętych specjalnym pasem było zdjęcie, nieco przybrudzone, nieoprawione w ramkę. Przedstawiało dwoje starszych ludzi – kobietę o siwych już włosach spiętych w kok oraz mężczyznę obejmującą ją za ramię z szerokim uśmiechem i wąsami, a także kolejną parę różnopłciową, kobietę o włosach sięgających ramion koloru blond, serdeczny uśmiech panował na twarzy obojga. Pomiędzy wszystkimi on sam o falistych włosach koloru morza. Uśmiechnięty, wpatrzony w obiektyw. Zdjęcie nie należało do starych, bowiem robione na jesień urzekało swą oprawą. Frode przesunął bladym palcem po przedmiocie i bezceremonialnie odłożył go na biurko, które miał pod ręką. Kolejno wyjąwszy białą koszulkę bez nadruku, choć stosunkowo luźną, czarne spodnie i tego samego koloru bluzę, bieliznę i rzeczy potrzebne do wykorzystania w łazience i tam też się udał. Pomieszczenie również cieszyło oko, było stosunkowo przestronne jak na gust młodzieńca. Znajdowały się tam wszystkie potrzebne do funkcjonowania sprzęty. Bez uprzedzeń zawiesiwszy ubrania na wieszaku przy jednym z pryszniców wszedł podeń i związał włosy, by jego szyja została całkowicie odkryta. Przy zasłoniętej kotarze rozebrał się do naga, a swoje ubrania zawiesił na drugim haczyku. Po chwili odkręcił również wodę, a przyjemne krople wody spłynęły po jego twarzy, ramionach, nogach tonąc gdzieś w ujściu brodzika. Chwila orzeźwiającego ukojenia pozwalała mu odetchnąć przed dniem pełnym nowych doznań. Z jednej strony bardzo ciekawiły go sposoby prowadzenia zajęć, sami w sobie nauczyciele oraz to jak wyglądają treningi drużyn siatkarskich. Niewykluczone, że szkoła ta posiada bardzo dobre wyniki, bowiem w swym domu nie sprawdził tego dokładnie. Nie to było w tamtym momencie najważniejsze. Rodzice zawsze powtarzali mu, że pasja jest zaledwie dodatkiem do życia, który uwzniośla, ale i bez niej da się funkcjonować w taki czy inny sposób. Mokra od wody, a zarazem chłodna dłoń przesunęła się w stronę delikatnej szyi i przesunęła palcami po skórze. Wydawało mu się, że cały gdzieś gnieżdżący się stres znajduje swoje miejsce właśnie w karku, który po nocy bolał go przy mocniejszych ruchach głową. Przez chwilę stał jeszcze obmywany wodą, masując kark, po czym otrząsnąwszy się z dziwnego stanu chwycił kremowy żel pod prysznic i umył się dokładnie. Po pewnym czasie ręcznik otulił opiekuńczo jego ciało zakrywając wszelkie niedoskonałości w postaci znamienia. Nie krył go jakoś wyjątkowo, niekiedy wyglądało naprawdę przyjemnie. Skóra nie sprawiała wrażenia dziwnie naciągniętej, ani nie była pogrubiona w danym miejscu. Całość wyglądała jak namalowana, dziwnie przyjemny dla oka fikus pędzla, wizja autora. Niebieskie oczy skierowały się w stronę lustra, chwilę tam pozostając, aż do chwili kiedy ręcznik z pomocą dłoni zaczął osuszać schłodzone już i pachnące ciało. Frode założył na siebie dosyć szybko ubranie i podsuszając włosy, rozczesał je, a te ułożyły się w charakterystyczny dla siebie sposób. Przeczesał grzywkę palcami i zbierając wszelkie inne rzeczy do kosza na ubrania do prania, wyszedł z łazienki. Jego plecak był już spakowany, książki i zeszyty, długopisy i ołówki w niewielkim piórniku z miękkiego, puszystego materiału czekały wewnątrz. Tak naprawdę cieszył się ze względu na nadchodzące doznania. Dlatego czym prędzej wyszedł z pokoju, zamykając go, ówcześnie zerkając jeszcze czy aby przypadkiem czegokolwiek nie zapomniał. Czarny plecak wdzięcznie prężył się na jego plecach, a niebieskie kosmyki dość gęstych włosów podskakiwały z każdym wydłużonym krokiem. Osiemnastolatek nie znał jeszcze placówki akademika na tyle, by móc swobodnie się po nim poruszać podobnie jak i z przejściem do samej w sobie szkoły miał niewielki problem. Oczy napawały się nowymi widokami, nawet ruch jednego liścia na gałęzi drzewa potrafił go zainteresować. Mijał ludzi, prawdopodobnie spieszących się także na zajęcia. W pewnym sensie to oni pomogli mu dotrzeć do miejsca docelowego. Chłopak ze spokojem stawiał kolejne kroki, aż natknął się na próg wejścia do szkoły. Nowy budynek, wnętrze, wszystko obce, jednak chciał stawić temu czoło. Czuł w środku pewną motywację, która wciąż popychała go naprzód. Twarz pomimo kamiennego wyrazu, tak idealnie dopasowana do pokerzysty, zachęcała do jakiegokolwiek kontaktu swą subtelnością i łagodnością. Powoli przekroczył próg drzwi, a z idealnego zamyślenia wyrwało go natknięcie się na czyjeś plecy. Oczywistym było, że prędzej czy później tak właśnie zakończą się jego wewnętrzne kontemplacje.
- Beklager. – mruknął po chwili i zamrugał dość natarczywie rozumiejąc swój błąd – Przepraszam. – poprawił się, choć wciąż dosyć cichym tonem głosu.

[Jakakolwiek chętna zbłąkana dusza?]

Nowy Uczeń!

Frode Northug
Ksywka: Od czasu do czasu niektórzy znajomi z poprzednich klas wołali na niego North. Być może było to spowodowane przyodzianiem w słowa jego chłodnych oczu o błękitnym kolorze, a może sprowadzało się jedynie do skrótu nazwiska. Nie dane mu było rozwiązanie ów sprytnej zagadki.
Wiek: Stąpa po świecie nieco ponad osiemnaście lat, przeżył równe osiemnaście wiosen i ponad osiemnaście razy widział jak zakwitają kwiaty w ogrodzie jego rodziców.
Klasa: I B, lingwistyczna
Theme by Bełt