Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Coral. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Coral. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 czerwca 2017

Od Reiny CD Coral

Szłam po korytarzu. Szukałam sali matematycznej. Nie wiem czemu zatrzymałam się przed jedną z nich. W otwartych drzwiach zobaczyłam profesor Brooks rozmawiającą z jedną z uczennic. Ta ostatnia wydawała się być lekko zakłopotana. Słyszałam ich rozmowę.
-Z Reiną. Reiną Soler. Chodzi do klasy II c. Pomoże ci.
Na dźwięk swojego imienia podeszłam bliżej. Wzrok profesor Brooks zatrzymał się na mojej twarzy.
-Panno Soler, proszę bliżej.
Westchnęłam ciężko i już po chwili byłam przy nich.
-Tak, pani profesor? Coś się stało?
Mój ton był niewinny. Dziewczyna o miętowych włosach spojrzała na mnie i uśmiechnęła się delikatnie.
-Zrobisz projekt z Coral -nauczycielka wskazała na nowo przeze mnie poznaną. -Myślę, że się dogadacie. Obie spóźniacie się tak samo często.
Włożyłam ręce do kieszeni bluzy.
-Reina -powiedziałam.
-Coral, miło mi.
Profesor Brooks odeszła od nas. Nie lubię rozmawiać z ludźmi.
-Chodź -mruknęłam.
Zaczęłam iść. Coral ruszyła za mną. Weszłyśmy do mojego pokoju.
-Jaki temat projektu?

Coral?

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Od Coral

Mknęłam przez korytarze, chcąc jak najszybciej dostać się do klasy biologicznej. Już nie raz zdarzyło mi się spóźnić na te zajęcia, a profesor Cecille… Cóż, nie patrzyła na to przychylnie. Owe spóźnienia nie były celowe, wynikały wyłącznie z mojego… umiłowania do snu. Żaden budzik nie był w stanie mnie zbudzić, o ile nie był to heavy metal, za którym nie przepadałam. Kiedy w końcu dobiegłam do celu, byłam nie tyle spocona, co okropnie zmęczona. Co gorsza, czekał mnie jeszcze dzisiaj test sprawnościowy. Oddychając nierównomiernie, zapukałam i nieśmiało wślizgnęłam się do klasy. Nauczycielka spojrzała na mnie karcąco, lecz nic nie powiedziała. Lekcja minęła na omawianiu niedawnego sprawdzianu, z którego dostałam ocenę dostateczną… Zważywszy na to, że był to niezapowiedziany sprawdzian, nie czułam się zbytnio zawiedziona. Po omówieniu, przeszliśmy do prezentacji na temat skóry płazów. Przy części, w której zaczęliśmy wymieniać jej udział w oddychaniu, zaczęłam rysować w swoim notatniku. Czekałam na upragniony dzwonek na tyle niecierpliwie, że na jego dźwięk aż podskoczyłam – miałam już wybiec z klasy na kolejne zajęcia, gdy przy wyjściu zatrzymała mnie profesor Brooks.
- Coral… Wiesz, że nie mogę tego tak pozostawić? – zaczęła, zakładając ręce na krzyż i przyglądając mi się uważnie.
- Tak… - przeciągnęłam nieco słowo, nie będąc pewną, co zaraz usłyszę.
- Postanowiłam, że w ramach dodatkowego zadania stworzysz projekt wraz z uczniem, który jak ty, nieustannie się spóźnia – popatrzyła na moją reakcję, która nie była entuzjastyczna.
- Z kim dokładnie? – zapytałam, niezadowolona.
- Z…

Ktoś? c:

niedziela, 16 kwietnia 2017

Od Coral CD Lokiego

Chłopak wziął mnie na ręce, a ja cicho syknęłam z bólu. Moja kostka nie prezentowała się zbyt okazale – stopa była wygięta w niecodzienny łuk, a jej widok od razu przyprawił mnie o mdłości.
- Hej, nie odlatuj z tego świata – czerwonowłosy chłopak spojrzał na mnie niepewnie. Przedstawił mi się wcześniej i nawet zapytał o moje imię, lecz bałam się otwierać usta, gdyż nie byłam pewna, czy przypadkiem nie zwrócę śniadania. Zamiast odpowiadać oparłam głowę o tors chłopaka i zaczęłam powoli liczyć wdechy. Loki zaklął cicho pod nosem i zaczął krążyć po korytarzach w poszukiwaniu jakiejś żywej duszy, która byłaby w stanie wskazać nam kierunek do gabinetu pielęgniarki.
- C-co się jej stało? – czyjś cieniutki głosik rozwiał na chwilę mgłę, która przesłoniła mi oczy.
- Cóż, zdarzył się wypadek – odpowiedział burkliwie Loki, jednak szybko zmienił ton na bardziej naglący – Gdzie znajduje się pokój pielęgniarki?
Kątem oka przyuważyłam jak dziewczyna w dużych, prostokątnych okularach wskazuje jakiś korytarz, wciąż niepewnie na nas patrząc. Chłopak podziękował naprędce i udał się w tamtą stronę. Dalszej części poszukiwań nie pamiętam zbyt dokładnie – nigdy nie należałam do osób, które twardo wytrzymują ból, ale to głównie widok skręconej kostki sprawił, że momentami traciłam przytomność. Kiedy moja świadomość ostatecznie wróciła na powierzchnię, znajdowałam się w przestronnym pokoiku, leżąc na białym łóżku, z jedną nogą zawiniętą bandażem. Niepewnie, wciąż z zawrotami głowy, podciągnęłam się na ramionach i dokładniej rozejrzałam się po pomieszczeniu. Połowę widoku zasłaniał mi szmaragdowy baldachim, więc nie byłam w stanie stwierdzić, czy ktoś inny także tutaj się znajduje. Nagle, na komódce, która znajdowała się po mojej prawicy, zauważyłam zwitek papieru, który musiał być naprędce wyrwany z jakiegoś zeszytu. Zadziwiająco staranne pismo przekazywało:
Ta skręcona kostka… To był wypadek. W ramach zadośćuczynienia zapraszam na kawę do Cafe Salvatore.
Mój numer: XXX-091-XXX
Zaskoczona, ale i wzruszona tą propozycją, nawet nie zauważyłam, kiedy do pokoju weszła tęgawa pielęgniarka, by zbadać mi kostkę. Oznajmiła mi, że zostałam zwolniona z reszty zajęć do końca dnia, co przyjęłam z ogromną ulgą. Co i rusz napomykała także, że nigdy nie spotkała się z przypadkiem, aby ktokolwiek reagował tak gwałtownie na skręconą kostkę. Kobieta zaprowadziła mnie do mojego pokoju, jednocześnie instruując, jak stosować maść na zranione miejsce. Podziękowałam uprzejmie za opiekę, po czym, zmęczona pełnią wrażeń z dnia, położyłam się na łóżku, zamknęłam oczy i udałam się w objęcia snu. Tuż przed całkowitym zaśnięciem zdążyłam jeszcze sobie przypomnieć, że nie wyjawiłam Lokiemu swojego imienia…

Loki?

czwartek, 13 kwietnia 2017

Od Coral

Ostrożnie zamknęłam za sobą drzwi, po czym odetchnęłam głęboko z ulgą. Udało mi się przebrnąć przez korytarze niezaczepiona przez nikogo. W normalnych okolicznościach nie byłoby to dla mnie nic przerażającego, jednak nie była to sytuacja normalna – po zajęciach sportowych, w szatni, za mocno pociągnęłam za guziczki białej koszuli, które momentalnie pospadały na podłogę. Dzięki ogólnemu rozgardiaszu, nikt nie usłyszał stukotu małych przedmiotów o posadzkę. Szybko pozbierałam zguby, narzuciłam na siebie zniszczone ubranie i pędem udałam się do swojego pokoju. Wciąż trwały zajęcia, więc spotkanie kogoś o tej godzinie było raczej rzeczą nadzwyczajną, ale właśnie w takich chwilach los lubi płatać figle – stąd mój pośpiech w dotarciu do bezpiecznego miejsca, gdzie nikt nie zobaczy haftowanego stanika, nieopatrznie wystającego zza rozerwanej koszuli. Po dotarciu do celu, z nieukrywaną ulgą, zdjęłam z siebie całe ubranie, chcąc sprawdzić, czy przez własną nierozwagę, nie zniszczyłam jeszcze czegoś innego. Ku mojej radości, nic więcej nie zostało uszkodzonego, co więcej – same guziki powinny z łatwością zostać doszyte do koszuli zwykłą igłą i nitką. Nie miałam jednak na to czasu – już byłam spóźniona na zajęcia z arytmetyki, co raczej nie powinno ujść uwadze profesorowi Riverze. W pośpiechu szybko przerzuciłam koszulki na krześle i w szafie, by zdecydować się ostatecznie na bawełniany, kremowy sweter. Pomimo nieprzyjemnego ,,gryzienia’’ w skórę, szybko go ubrałam, po drodze zabierając płócienną torbę z podręcznikami do matematyki. Wyskoczyłam z pokoju, nie trudząc się zamykaniem drzwi na klucz, przebiegłem pierwszy korytarz przy wtórze echa własnych kroków i już miałam zacząć pędzić w dół po schodach, kiedy do moich uszu doleciał zaskoczony i spłoszony głos:
- Uważaj!
Nie mając czasu na zatrzymanie się, poczułam, jak moja stopa natrafia na coś twardego, kostka wykrzywia się nienaturalnie w bok, a całe ciało leci do przodu, w dół schodów… Zaparło mi dech w piersiach i nie zdołałam wydać z siebie nawet najcichszego jęku.

Ktoś? c: Pomożesz poszkodowanej Coral?

Nowa uczennica

 Coral Vasile
Ksywka: Cora
Wiek: 17 lat
Klasa: 1a
Theme by Bełt