Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miyako Tarmagorii. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miyako Tarmagorii. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 listopada 2017

Od Michaela CD Miyako

Z zaskoczeniem wodziłem wzrokiem od góry łakoci, przez szeroki uśmiech Miyako i stojącej obok niej kelnerki, po bulgoczący żywo, karmelowy napój,na powierzchni którego unosiło się kilka kostek lodu. Zaraz też uniosłem wzrok, spoglądając na przyjaciela, który w osłupieniu patrzył na postawioną przed nim szklankę, jakby nie dowierzał własnemu szczęściu.
- Chyba znalazłeś swojego Anioła, nie? - szturchnąłem brata łokciem.
Brat, wyraźnie ożywiony, uśmiechnął się lekko do dziewczyny.
- No, to ten... dziękuję - wyszczerzył zęby w szerokim, iście Cześkowym uśmiechu.
- Masz wdzięczność tego oto colomaniaka po wsze czasy - dopowiedziałem, czochrając rudzielca po włosach. - No, moją przy okazji też, bo nie dość, że mnie uzależnia od tego czegoś, to by mi jeszcze całą drogę marudził. Mówię ci, już by chyba mniej się skarżył, jakby mu tlen ukradli.
Pokręciłem głową z udawaną rezygnacją. Miyako w odpowiedzi cicho parsknęła śmiechem.
- No... to częstujcie się! - zachęciła nas.
- Dziękować, Aniołku - skinąłem głową, biorąc jedną z czekoladowych babeczek, obficie przyprószonych kolorową posypką. W międzyczasie skończyłem też szarlotkę. Och, jak będę wracał do domu w czasie jakiejś przerwy, muszę koniecznie poprosić wcześniej w liście, żeby na mój przyjazd upiekli jakieś domowe ciasto. Desery w kawiarni były pyszne, ale nic nie mogło przebić tych z rodzinnej kuchni.
Ches z radością wziął natomiast potężny łyk coli. Jego twarz rozjaśnił kolejny szeroki uśmiech.
***
- I rozumiesz... - nawijał, żywiołowo gestykulując rękami. Autentycznie miałem wrażenie, że zaraz włączy w swój teatrzyk stopy, uszy i wszystko, czym może w ogóle ruszać - że ten curak zostawił mnie wtedy na pastwę tego kota?!
- Pff - mruknąłem, przewracając oczami. - Smacznie sobie razem spaliście. Mam twarde dowody!
- Zostałem do tego zmuszony! - krzyknął z rozpaczą, a przez jego ciało przeszedł dreszcz na wspomnienie tamtego poranka.
- Przynajmniej mam materiał na swoje największe dzieło - zaśmiałem się, machając mu przed nosem telefonem.
- Żebyś ty się któregoś pięknego dnia nie obudził z czystą pamięcią tam - pogroził mi, ostrzegawczo machając palcem.
- Żebyś ty, braciszku mój najdroższy, któregoś pięknego dnia nie obudził się w pokoju pełnym kotów - odparowałem, unosząc do góry brew.
Ten w odpowiedzi przewrócił oczami, biorąc kolejne ciastko. Umorusał sobie przy okazji całą twarz kremem.
- Brudasku - podałem mu chusteczkę. - Wytrzyj się, bo twój podbródek je sobie wesoło razem z tobą.
- Dyskryminujesz podbródek? - mruknął, ale wytarł sobie twarz, zgarniając z niej resztki słodkiego nadzienia. Ja natomiast odwróciłem się do Miyako.
- A jak z tobą? - zapytałem dziewczynę.
- Ze mną... co? - zapytała, marszcząc brwi.
- Zwierzak - wytłumaczyłem. - Masz jakiegoś pupila?
- Nie, nie - zaprzeczyła ze słabym uśmiechem. - I tak mam sporo roboty ze swoim laptopem.
- O, informatyczka? - rudzielec uniósł głowę, wyraźnie zainteresowany.
- Tak - przyznała. - Lubię elektronikę i tego typu rzeczy...
- Ale nie powinnaś im poświęcać całych nocy - zrugałem ją, po czym wskazałem na Chesa. - Spójrz na tego kurdupla. Pół nocy szczerzy się do siebie i coś tam stuka na swojej komórce, a z własnym współlokatorem pogadać nie łaska.
- Bo śpisz! - wytknął mi.
- Jak się nie odzywasz, to i owszem! - zaprotestowałem.
- Pff, leżysz tam sobie z Immi i tyle z rozmowy!
- Tak, tak, oczywiście - potaknąłem aż nazbyt gorliwie. - A lubisz może koty, Miyako? Może chciałabyś poznać nasz ósmy cud świata?
- Czyli diabła wcielonego - mruknął Ches.
- Naszą kochaną Immi? - ciągnąłem, niezrażony wtrąceniem przyjaciela.

< Miyako? Wybacz, że dopiero odpisuję >

środa, 1 listopada 2017

Od Miyako CD Kazumy

Po wywietrzeniu klasy i pokazaniu tego jak robimy suchy lód, krok po kroku nauczycielowi. Nauczyciel przyjrzał się nam dokładnie i pokręcił lekko głową.
- Nie wszystko da się zrobić krok po kroku. Najczęściej najłatwiejsze rzeczy są trudne do zauważenia chociaż, że leżą pod samym nosem - powiedział nauczyciel, a gdy pokazał nam na czym polega problem, zrobiliśmy od nowa nasz eksperyment przy okazji zaliczając go.
Posprzątaliśmy sale po czym poszliśmy na drobne co nie co. W kawiarence po zamówieniu i drobnej pogadance, skierowaliśmy się w stronę akademika. Kazuma wyglądał jakby mnie słuchał jednak nie był za bardzo obecny. Pewnie był zmęczony dlatego spowodowana była ta jego nieobecność. Pożegnałam się z chłopakiem. Wróciłam do pokoju, jednak będąc już w nim i chcąc się ułożyć do snu dostałam sms-a. Po przeczytaniu go, zasiadłam przed komputer i zaczęłam działać. Zasłony miałam zasłonięte przez co straciłam poczucie czasu. Był to prawdopodobnie mój błąd, gdyż odeszłam od komputera po tym jak usłyszałam budzik dochodzący z mojego telefonu. Wzięłam szybki prysznic, spakowałam się do szkoły i zaspana ruszyłam w stronę szkoły. Ziewałam prawie cały czas co mnie powoli irytowało. Dotarłam nareszcie do szkoły, stanęłam przed drzwiami do klasy. Nim weszłam do środka, wzięłam głęboki oddech. Otworzyłam drzwi, popełznęłam przed siebie, wprost do swojej ławki w której od razu usiadłam. Kazuma wszedł tuż po mnie. Jednak nim zdążyłam się przywitać, zadzwonił dzwonek a nauczyciel wszedł do klasy. Byłam tak zmęczona, a lekcje takie nudne co bardzo mnie nudziło i prawie zasypiałam.
Lekcja jakoś minęła, a ja czułam się coraz to bardziej śpiąca. Poszłam na dach wiedząc, że nikogo tam nie będzie. Oparłam się o ścianę.
- A więc tutaj jesteś? - usłyszałam znajomy mi głos.
- Tak... - odparłam ziewając. Chłopak przysiadł się obok mnie, gdy pokazałam mu ręka, aby usiadł. - I jak tam u ciebie? - zapytałam się. Kazuma zaczął coś mówić, jednak ja jakoś nie miałam sił, aby go słuchać. Oczy powoli mi się zamykały, a po kilku sekundach całkowicie mi się zamknęły.
Byłam obecnie w domu, w miejscu którego nienawidziłam. Najgorsze możliwe jakie miejsce. Wszystkim mówiłam jak to jest kolorowo, ale tak nie było. Całe życie okłamywałam innych jak i samą siebie. W moim śnie, byłam w moim domu, całkowicie sama. Słyszałam tylko w oddali ich głosy jak to się kłócą o mnie. Zapewne nie byli ze mnie dumni, wreszcie ja nic nigdy nie potrafiłam zrobić, aby ich zadowolić. Obudziłam się żze snu, bardziej zmęczona niż gdybym w ogóle nie spała. Obudziłam się na ramieniu Kazumy, który został ze mną.
- Przepraszam, że zasnęłam. Głupio mi - otarłam oczy.

<Kazuma?>

Theme by Bełt