~ Diabeł! Szatan! Weź mnie od niej! Już! Chodźmy stąd natychmiast! ~
wrzeszczał na cały głos w mojej głowie. Myślałem, że pękną mi bębenki
ale to nie możliwe. Przecież go tak naprawdę nie słychać. Spojrzałem na
Kiyoko. Jej czerwone oko pięknie kontrastowało z tym koloru morskiej
zieleni. Dziewczyna zastanawiała się chwilę, czy na pewno zostawić tak,
jak jest, i w końcu schowała opaskę do kieszeni.
- Jesteś pewny? - spytała, cicho i nieśmiało.
- Pff. Idę stąd, szatanie. - prychnął Arian i chciał zawrócić, lecz skutecznie mu to uniemożliwiłem unieruchamiając obie nogi.
- Nie słuchaj go, Kiyo. - mruknąłem, a Arian przestał zmuszać ciało do ruchu... i tak by mu się to nie udało.
~ Wiesz co? Nudzę się przez ciebie i tą dziewuchę. ~ jęknął Arian.
- Wracając do twojego pytania, tak, jestem pewny. - uśmiechnąłem się. -
Twoje oczy są piękne i nie musisz tego ukrywać. Dzięki temu jesteś
oryginalna i jedyna w swoim rodzaju. Jesteś wyjątkowa.
- Naprawdę tak myślisz? - Kiyoko się rumieniła.
- Tak. - odpowiedziałem.
~ Naprawdę? Chcesz się z nią zadawać? To idiotka, a do tego diablica. ~ Arian widocznie nie dowierzał w to, co powiedziałem.
~ Jak już mówiłem, ty jesteś jedynym idiotą i diabłem obecnym w tym miejscu ~ warknąłem.
~ Ranisz moje uczucia. ~ odezwał się naburmuszony Arian.
~ Ty nie masz uczuć. ~ prychnąłem.
- To może zjemy te owoce? - zapytałem, przypominając sobie o malinach i
truskawkach, które kupiliśmy. Kiyoko uśmiechnęła się i ochoczo pokiwała
głową, więc zabraliśmy się do jedzenia. Spojrzałem na zegarek na moim
nadgarstku. Jest 17:30, więc jeśli chcemy zdążyć na kolację to musimy
już iść. Najedliśmy się owocami, to chyba mogę uznać kolację za zbędną.
Spojrzałem na Kiyoko. Miałą czerwone usta od swoich truskawek. Ja pewnie
też byłem brudny od malin. W jednym momencie roześmialiśmy się
serdecznie. Miałem przy sobie kogoś, z kim mogę rozmawiać, śmieć się,
żartować, jeść owoce. Obaj byliśmy wyjątkowi. Ja i Kiyoko. Byłem
naprawdę szczęśliwy.
Kiyosiu? Jesteśmy wyjątkowi <3
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Albin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Albin. Pokaż wszystkie posty
środa, 23 sierpnia 2017
wtorek, 22 sierpnia 2017
Od Albina CD Kiyoko
- To gdzie idziemy? - zapytałem.
~ Uh... niedobrze mi od tego uścisku. ~ jęknął Arian. Nie zwracałem na niego uwagi. Teraz cieszyłem się, że zyskam, albo już zyskałem przyjaciółkę. Pierwszą w życiu.
- Nie wiem. - odpowiedziała. Kiyoko miała naprawdę piękny głos. Skinąłem głową i spojrzałem w niebo.
- Więc idźmy przed siebie. - powiedziałem i ruszyłem przed siebie. Kiyo szła obok mnie. Jej czarne włosy lekko falowały przy każdym kroku. Dotknąłem lekko jej palców u dłoni, która była bliżej mnie. Kiyo spojrzała na nasze ręce, po czym uśmiechnęła się i wsunęła swoją dłoń w moją, lekko się rumieniąc. Złapałem ją w taki sposób, by się splotły. Zrumieniłem się delikatnie. Trzymałem kogoś za rękę. Naprawdę trzymałem. Niesamowite.
~ Pff... co w tym ciekawego? Lepiej byśmy znaleźli kogoś, komu mógłbym przywalić. ~ mruknął. Znów go zignorowałem. Cieszyłem się tą chwilą. Miałem szansę zyskać kogoś bliskiego.
- Idioci. - powiedział Arian. Kiyoko nie miała zamiaru go słuchać. Doszliśmy do chyba opuszczonego miejsca. Nikogo nie widziałem. Usiadłem na starej, poniszczonej ławce. Pierwszy raz od długie czasu mogłem poczuć dotyk czyiś dłoni. Czuły dotyk. Nie chłodny, taki co często czułem na twarzy, gdy bił się Arian.
~ Znowu mi nie dobrze... Zróbmy coś ciekawszego... ~ jęczał. Spojrzałem w oko dziewczyny. Było koloru morskiej zieleni. Jej opaska na drugie oko mi nie przeszkadzała.
- Zdejmij opaskę, Piracie. - warknął Arian.
- Wiesz, że nie musisz tego robić, Kiyo. - powiedziałem uspokajającym tonem.
Kiyoko?
~ Uh... niedobrze mi od tego uścisku. ~ jęknął Arian. Nie zwracałem na niego uwagi. Teraz cieszyłem się, że zyskam, albo już zyskałem przyjaciółkę. Pierwszą w życiu.
- Nie wiem. - odpowiedziała. Kiyoko miała naprawdę piękny głos. Skinąłem głową i spojrzałem w niebo.
- Więc idźmy przed siebie. - powiedziałem i ruszyłem przed siebie. Kiyo szła obok mnie. Jej czarne włosy lekko falowały przy każdym kroku. Dotknąłem lekko jej palców u dłoni, która była bliżej mnie. Kiyo spojrzała na nasze ręce, po czym uśmiechnęła się i wsunęła swoją dłoń w moją, lekko się rumieniąc. Złapałem ją w taki sposób, by się splotły. Zrumieniłem się delikatnie. Trzymałem kogoś za rękę. Naprawdę trzymałem. Niesamowite.
~ Pff... co w tym ciekawego? Lepiej byśmy znaleźli kogoś, komu mógłbym przywalić. ~ mruknął. Znów go zignorowałem. Cieszyłem się tą chwilą. Miałem szansę zyskać kogoś bliskiego.
- Idioci. - powiedział Arian. Kiyoko nie miała zamiaru go słuchać. Doszliśmy do chyba opuszczonego miejsca. Nikogo nie widziałem. Usiadłem na starej, poniszczonej ławce. Pierwszy raz od długie czasu mogłem poczuć dotyk czyiś dłoni. Czuły dotyk. Nie chłodny, taki co często czułem na twarzy, gdy bił się Arian.
~ Znowu mi nie dobrze... Zróbmy coś ciekawszego... ~ jęczał. Spojrzałem w oko dziewczyny. Było koloru morskiej zieleni. Jej opaska na drugie oko mi nie przeszkadzała.
- Zdejmij opaskę, Piracie. - warknął Arian.
- Wiesz, że nie musisz tego robić, Kiyo. - powiedziałem uspokajającym tonem.
Kiyoko?
poniedziałek, 21 sierpnia 2017
Od Kiyoko CD Albina
Rozdwojeni jaźni? Słyszałam o tym… Biedactwo, musi być mu ciężko… Z
trudem patrzę jak cierpi z twarzą ukrytą w dłoniach. Podniosłam dłoń i
przeczesałam delikatnie jego włosy. Odsunęłam jego dłonie z twarzy i
położyłam swoje na jego policzkach, patrząc mu w oczy. Czuję jak cała
się czerwienię… Chłopak patrzył na mnie szklistymi oczami równie
zarumieniony. Nie wiedział co się dzieje, był widocznie zdezorientowany.
- Albin, wierzę Ci. Wierzę, że może być ci ciężko. Przykro mi z tego powodu. Wybacz Arian ale Twoje towarzystwo nie przeszkodzi mi w przyjaźnieniu się z Albinem. – przytuliłam go mocno.
Czułam jak zadrżał pod wpływem tego gestu. Po chwili poczułam jak jego dłonie obejmują mnie tali.
- Kiyo, dziękuję… - wtulił się w moje włosy.
Spiekłam raka. Bardzo. Ale nie chciałam aby taki dobry chłopak, przez swoją chorobę czuł się samotny. Zwłaszcza, że nie wygląda na złego. Wręcz przeciwnie. Wydaje się być wrażliwy i kochany. Przyznam, że jest również uroczy. To nie tak, że okazuję mu litość, ja sama chcę z nim ciągnąć kontakt. Pragnę bliżej go poznać, zdobyć nowego przyjaciela.
- Nie myśl, że to tak zostawię idiotko. – odezwał się nienawistnie. – Wkrótce i tak z nim nie wytrzymasz. Albin potrzebuje tylko mnie.
Zacisnęłam mocniej uścisk starając się ignorując Ariana. Nie pozwolę, aby całkowicie go zniszczył.
- Nie słuchaj go. Nie pozwolę na to.
- Postaram się. – odsunęliśmy się od siebie.
Patrzyliśmy się chwilę na siebie w bezruchu. Nagle uwagę Albina zwróciły dwie dziewczynki, które wpatrywały się w nas chichocząc pod nosem.
- A Wy tu czego?! Zmiatać mi stąd za nim zrobię Wam krzywdę! – warknęła druga osobowość chłopaka.
Dzieci szybko się zmyły wystraszone.
- M-może lepiej chodźmy gdzieś indziej… - zaproponowałam.
- Taaa… - odparł
Albineczku?
- Albin, wierzę Ci. Wierzę, że może być ci ciężko. Przykro mi z tego powodu. Wybacz Arian ale Twoje towarzystwo nie przeszkodzi mi w przyjaźnieniu się z Albinem. – przytuliłam go mocno.
Czułam jak zadrżał pod wpływem tego gestu. Po chwili poczułam jak jego dłonie obejmują mnie tali.
- Kiyo, dziękuję… - wtulił się w moje włosy.
Spiekłam raka. Bardzo. Ale nie chciałam aby taki dobry chłopak, przez swoją chorobę czuł się samotny. Zwłaszcza, że nie wygląda na złego. Wręcz przeciwnie. Wydaje się być wrażliwy i kochany. Przyznam, że jest również uroczy. To nie tak, że okazuję mu litość, ja sama chcę z nim ciągnąć kontakt. Pragnę bliżej go poznać, zdobyć nowego przyjaciela.
- Nie myśl, że to tak zostawię idiotko. – odezwał się nienawistnie. – Wkrótce i tak z nim nie wytrzymasz. Albin potrzebuje tylko mnie.
Zacisnęłam mocniej uścisk starając się ignorując Ariana. Nie pozwolę, aby całkowicie go zniszczył.
- Nie słuchaj go. Nie pozwolę na to.
- Postaram się. – odsunęliśmy się od siebie.
Patrzyliśmy się chwilę na siebie w bezruchu. Nagle uwagę Albina zwróciły dwie dziewczynki, które wpatrywały się w nas chichocząc pod nosem.
- A Wy tu czego?! Zmiatać mi stąd za nim zrobię Wam krzywdę! – warknęła druga osobowość chłopaka.
Dzieci szybko się zmyły wystraszone.
- M-może lepiej chodźmy gdzieś indziej… - zaproponowałam.
- Taaa… - odparł
Albineczku?
piątek, 18 sierpnia 2017
Od Albina CD Kiyoko
~ Arian! Co ty odwaliłeś?! ~ wrzasnąłem w myślach.
~ No co? Waliła się ręką po twarzy! ~ mruknął rozbawiony Arian.
- Kiyo, kupmy te owoce i porozmawiajmy na dworze... dobrze? - zapytałem, nadal trzymając jej nadgarstek. Była zaskoczona moją reakcją. Też bym się zdziwił, gdyby ktoś najpierw mnie obraził, a później złapał za rękę i mówił, że to nie jego wina.... przekląłem w myślach Ariana.
~ Ej! Słyszałem to! ~ mruknęła moja druga osobowość. Spojrzałem na dziewczynę. Kiwnęła potwierdzająco głową, a ja ją puściłem. Razem poszliśmy do kasy i kupiliśmy, to co chcieliśmy. Poszliśmy do jakiegoś parku i usiedliśmy na ławkę.
- Kiyoko, naprawdę przepraszam, za to, co powiedziałem w sklepie... - zacząłem. Zastanowiłem się, czy opowiedzieć jej o mojej chorobie. To chyba najlepsze rozwiązanie, inaczej będzie myślała, że to ja ją wyzywam... znaczy ja, że moja osobowość, a nie Arian.
- Nie, to moja wina. - spojrzała na mnie.
- Muszę ci coś powiedzieć. Wiem, że nie znamy się za długo, ale wiem także, że jeśli tego nie powiem, nigdy nie zdobędę przyjaciół. - powiedziałem, po czym westchnąłem ciężko. Kiyo patrzyła na mnie, lekko zaciekawiona. - Kiyo, w moim ciele mieszkają dwie osobowości. Moja i Ariana. Tamto zdanie, co ci sprawiło przykrość wypowiedział Arian. Wiem, że trudno w to uwierzyć, ale tak jest. - na koniec posłałem jej lekki uśmiech.
- Żartowałem. - roześmiał się Arian. Zdziwiłem się, że pozwolił mi powiedzieć taką wypowiedź i chcaiłem by się nie odzywał, ale ona jak zwykle swoje.
~ Wiesz, że nie znajdziesz przyjaciół. ~ mruknął Arian. ~ Ja ich nie potrzebuję.
~ Cicho bądź! ~ nawet głos w mojej głowie wydawał się drżeć. Ukryłem twarz w dłoniach.
- On ma rację... - powiedziałem, a mój głos tłumiły ręce, ale był słyszalny dla Kiyo. Po moim policzku słynęła łza. Nie będę miał przyjaciół....
Kiyo? Kiyo już wie, że Albin choruje, ale czy uwierzy Albinowi czy Arianowi?
~ No co? Waliła się ręką po twarzy! ~ mruknął rozbawiony Arian.
- Kiyo, kupmy te owoce i porozmawiajmy na dworze... dobrze? - zapytałem, nadal trzymając jej nadgarstek. Była zaskoczona moją reakcją. Też bym się zdziwił, gdyby ktoś najpierw mnie obraził, a później złapał za rękę i mówił, że to nie jego wina.... przekląłem w myślach Ariana.
~ Ej! Słyszałem to! ~ mruknęła moja druga osobowość. Spojrzałem na dziewczynę. Kiwnęła potwierdzająco głową, a ja ją puściłem. Razem poszliśmy do kasy i kupiliśmy, to co chcieliśmy. Poszliśmy do jakiegoś parku i usiedliśmy na ławkę.
- Kiyoko, naprawdę przepraszam, za to, co powiedziałem w sklepie... - zacząłem. Zastanowiłem się, czy opowiedzieć jej o mojej chorobie. To chyba najlepsze rozwiązanie, inaczej będzie myślała, że to ja ją wyzywam... znaczy ja, że moja osobowość, a nie Arian.
- Nie, to moja wina. - spojrzała na mnie.
- Muszę ci coś powiedzieć. Wiem, że nie znamy się za długo, ale wiem także, że jeśli tego nie powiem, nigdy nie zdobędę przyjaciół. - powiedziałem, po czym westchnąłem ciężko. Kiyo patrzyła na mnie, lekko zaciekawiona. - Kiyo, w moim ciele mieszkają dwie osobowości. Moja i Ariana. Tamto zdanie, co ci sprawiło przykrość wypowiedział Arian. Wiem, że trudno w to uwierzyć, ale tak jest. - na koniec posłałem jej lekki uśmiech.
- Żartowałem. - roześmiał się Arian. Zdziwiłem się, że pozwolił mi powiedzieć taką wypowiedź i chcaiłem by się nie odzywał, ale ona jak zwykle swoje.
~ Wiesz, że nie znajdziesz przyjaciół. ~ mruknął Arian. ~ Ja ich nie potrzebuję.
~ Cicho bądź! ~ nawet głos w mojej głowie wydawał się drżeć. Ukryłem twarz w dłoniach.
- On ma rację... - powiedziałem, a mój głos tłumiły ręce, ale był słyszalny dla Kiyo. Po moim policzku słynęła łza. Nie będę miał przyjaciół....
Kiyo? Kiyo już wie, że Albin choruje, ale czy uwierzy Albinowi czy Arianowi?
czwartek, 17 sierpnia 2017
Od Kiyoko CD Albina
Ach, nie ma nic lepszego od truskawek. Zaczęłam przeglądać i wybierać te
najładniejsze. Truskawki są najlepszym sposobem na polepszenie humorku.
Zwłaszcza, że na biologii, nauczycielka omawiała temat którego nie do
końca rozumiałam, a w dużej mierze właśnie z tego materiału będzie
następny sprawdzian.
- Cześć. – wymamrotał czyjś głos.
Obróciłam się w jego stronę i ujrzałam niebieskowłosego chłopaka z szalikiem pod szyją. Nie jest za ciepło na szalik? Cóż, w każdym razie ładnie mu pasuje. Otworzyłam usta, aby mu odpowiedzieć ale przerwał jego głos.
- Zamknij się Arian.
A-Arian? Do kogo to mówi? Nie widzę nikogo w pobliżu…
- Przepraszam… - odpowiedział szybko, zestresowany drapiąc tył głowy.
- Nie, nie szkodzi. – posłałam mu nieśmiały uśmiech. – Jestem Kiyoko.
Wystawiłam dłoń w powitalnym geście. Chłopak ostrożnie ją uścisnął.
- Ja jestem Albin. Albin Keelt. Jestem tutaj nowy.
- Nowy? Ojej, to tak samo jak ja. Właściwie świeżo tu przybyłam i dopiero zaczynam się tutaj klimatyzować. Całe szczęście okazało się, że jest tutaj mój przyjaciel z podstawówki i mam jakieś wsparcie. – nagle zaczęłam mówić ni to do siebie ni to do niego - Chociaż, kręci się przy nim Ayato… nie wygląda na miłego ale raz mi pomógł, gdy mnie gnębiono i myślę, że mógłby być dobrym przyjacielem… póki co wolę nie obdarzać go większym zaufaniem, w końcu kto go tam wie, zwłaszcza, że zaczął umawiać się z moją oprawczynią.
Ponownie spojrzałam na Albina. Chłopak uśmiechał się niezręcznie, chyba nie wiedział co odpowiedzieć. Kurczę, chyba za dużo mówię…
- Ach… wybacz… nowe znajomości jakoś nie idą mi najlepiej. – wbiłam wzrok w ziemię masując dłonią drugie ramię.
- Co? A nie nie! To moja wina! Wybacz. – ukłonił się w przepraszającym geście.
- Nie, nie przepraszaj, wszystko w porządku. – pokręciłam rękami.
Zdaje się taki… tajemniczy. Jego włosy przypominają mi Finnicka. A jego oczy… są naprawdę piękne… Chciałabym takie mieć, aj ta moja głupia heterochromia. Uderzyłam się w policzki z otwartych dłoni. Albin spojrzał na mnie zaskoczony po czym roześmiał się.
- Haha! Kogo ty rżniesz? Głupa?
Głupa? Zrobiło mi się trochę przykro ale to tylko i wyłącznie moja wina. Jak zawsze coś musi pójść nie tak. Aż dziwne, że Finnek jeszcze ze mną wytrzymał. Ponownie wbiłam wzrok w ziemię i szykowałam się do odejścia, gdy zatrzymał mnie łapiąc za nadgarstek. Odwróciłam się zdziwiona.
- Kiyo, nie odchodź. Nie chciałem… to tak naprawdę nie moja wina…
Albinku?
- Cześć. – wymamrotał czyjś głos.
Obróciłam się w jego stronę i ujrzałam niebieskowłosego chłopaka z szalikiem pod szyją. Nie jest za ciepło na szalik? Cóż, w każdym razie ładnie mu pasuje. Otworzyłam usta, aby mu odpowiedzieć ale przerwał jego głos.
- Zamknij się Arian.
A-Arian? Do kogo to mówi? Nie widzę nikogo w pobliżu…
- Przepraszam… - odpowiedział szybko, zestresowany drapiąc tył głowy.
- Nie, nie szkodzi. – posłałam mu nieśmiały uśmiech. – Jestem Kiyoko.
Wystawiłam dłoń w powitalnym geście. Chłopak ostrożnie ją uścisnął.
- Ja jestem Albin. Albin Keelt. Jestem tutaj nowy.
- Nowy? Ojej, to tak samo jak ja. Właściwie świeżo tu przybyłam i dopiero zaczynam się tutaj klimatyzować. Całe szczęście okazało się, że jest tutaj mój przyjaciel z podstawówki i mam jakieś wsparcie. – nagle zaczęłam mówić ni to do siebie ni to do niego - Chociaż, kręci się przy nim Ayato… nie wygląda na miłego ale raz mi pomógł, gdy mnie gnębiono i myślę, że mógłby być dobrym przyjacielem… póki co wolę nie obdarzać go większym zaufaniem, w końcu kto go tam wie, zwłaszcza, że zaczął umawiać się z moją oprawczynią.
Ponownie spojrzałam na Albina. Chłopak uśmiechał się niezręcznie, chyba nie wiedział co odpowiedzieć. Kurczę, chyba za dużo mówię…
- Ach… wybacz… nowe znajomości jakoś nie idą mi najlepiej. – wbiłam wzrok w ziemię masując dłonią drugie ramię.
- Co? A nie nie! To moja wina! Wybacz. – ukłonił się w przepraszającym geście.
- Nie, nie przepraszaj, wszystko w porządku. – pokręciłam rękami.
Zdaje się taki… tajemniczy. Jego włosy przypominają mi Finnicka. A jego oczy… są naprawdę piękne… Chciałabym takie mieć, aj ta moja głupia heterochromia. Uderzyłam się w policzki z otwartych dłoni. Albin spojrzał na mnie zaskoczony po czym roześmiał się.
- Haha! Kogo ty rżniesz? Głupa?
Głupa? Zrobiło mi się trochę przykro ale to tylko i wyłącznie moja wina. Jak zawsze coś musi pójść nie tak. Aż dziwne, że Finnek jeszcze ze mną wytrzymał. Ponownie wbiłam wzrok w ziemię i szykowałam się do odejścia, gdy zatrzymał mnie łapiąc za nadgarstek. Odwróciłam się zdziwiona.
- Kiyo, nie odchodź. Nie chciałem… to tak naprawdę nie moja wina…
Albinku?
środa, 16 sierpnia 2017
Od Albina Do Kiyoko
Rozejrzałem się po nowej szkole. Mnóstwo uczniów, nowi ludzie do poznania.
~ Nie popsuj tego, Arian. ~ pomyślałem.
~ Znasz mnie, mój drogi. ~ roześmiał się Arian. ~ To nie moja wina, że TY nie masz przyjaciół.
Zacisnąłem pięści. Naprawdę zależało mi na zdobyciu przyjaciół, a ten idiota zawsze musiał coś zepsuć. Spojrzałem na zegarek. 16:30. Koniec lekcji. Mogę iść zobaczyć miasto. Skierowałem się do wyjścia, schowałem nos w szalik i poszedłem przed siebie. Po chwili znajdowałem się na świeżym powietrzu. Przyjemny wiatr targał moje włosy. Postanowiłem iść do sklepu, kupić trochę malin, które tak uwielbiam. Po chwili dotarłem do warzywniaka. Obok mnie przewijało się tyle ludzi. Na szczęście Arianowi nie odbiło i nie wziął sobie za cel bójkę. Aktualnie jego również interesowały tylko maliny. Podszedłem do miejsca z tymi owocami. Obok mnie stała dziewczyna oglądająca się z truskawkami. Miała włosy upięte w kucyk, a jedno jej oko przykrywała przepaska. Odezwać się do niej?
~ Nawet o tym nie myśl, ja to załatwię. ~ usłyszałem głos Ariana.
~ O nie, nie ma mowy. ~ warknąłem w myślach, po czym zacisnąłem zęby.
- Cześć. - wymamrotałem. Dziewczyna widocznie zorientowała się, że ten mamrot był adresowany do niej. - Jestem Albin.
~ Świetny początek rozmowy. ~ wycedził Arian.
- Zamknij się, Arian. - wypaliłem... na głos. Spojrzałem na jedno oko dziewczyny. - Przepraszam... - powiedziałem, nerwowo drapiąc się z tyłu głowy. To nie będzie łatwe.
Kiyoko? WIem, słabe, ale następne może będzie lepsze
~ Nie popsuj tego, Arian. ~ pomyślałem.
~ Znasz mnie, mój drogi. ~ roześmiał się Arian. ~ To nie moja wina, że TY nie masz przyjaciół.
Zacisnąłem pięści. Naprawdę zależało mi na zdobyciu przyjaciół, a ten idiota zawsze musiał coś zepsuć. Spojrzałem na zegarek. 16:30. Koniec lekcji. Mogę iść zobaczyć miasto. Skierowałem się do wyjścia, schowałem nos w szalik i poszedłem przed siebie. Po chwili znajdowałem się na świeżym powietrzu. Przyjemny wiatr targał moje włosy. Postanowiłem iść do sklepu, kupić trochę malin, które tak uwielbiam. Po chwili dotarłem do warzywniaka. Obok mnie przewijało się tyle ludzi. Na szczęście Arianowi nie odbiło i nie wziął sobie za cel bójkę. Aktualnie jego również interesowały tylko maliny. Podszedłem do miejsca z tymi owocami. Obok mnie stała dziewczyna oglądająca się z truskawkami. Miała włosy upięte w kucyk, a jedno jej oko przykrywała przepaska. Odezwać się do niej?
~ Nawet o tym nie myśl, ja to załatwię. ~ usłyszałem głos Ariana.
~ O nie, nie ma mowy. ~ warknąłem w myślach, po czym zacisnąłem zęby.
- Cześć. - wymamrotałem. Dziewczyna widocznie zorientowała się, że ten mamrot był adresowany do niej. - Jestem Albin.
~ Świetny początek rozmowy. ~ wycedził Arian.
- Zamknij się, Arian. - wypaliłem... na głos. Spojrzałem na jedno oko dziewczyny. - Przepraszam... - powiedziałem, nerwowo drapiąc się z tyłu głowy. To nie będzie łatwe.
Kiyoko? WIem, słabe, ale następne może będzie lepsze
Nowy uczeń!
Albin Keelt
Ksywka: Nigdy nie słyszał, by ktoś zwracał się do niego inaczej niż
Albin, chociaż inni mogli usłyszeć, jak nazywa siebie Arian...
Wiek: 18
Wiek: 18
Klasa: IIC
Subskrybuj:
Posty (Atom)
