Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Izaya. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Izaya. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 kwietnia 2017

Od Izayi CD Ophelii

Zaśmiałem się krótko w odpowiedzi, zanim uszczypnąłem ją w policzek.
- No rozchmurz się, Sherlocku.
Kiedy posłała mi lekki uśmiech, ja go odwzajemniłem, zanim podniosłem nas oboje do siadu.
- Głodna? - zapytałem.
- Nie - zaprzeczyła, ale chwilę później zdradził ją jej burczący brzuch.
- Kłamca.
Wydęła usta w dziubek.
- Chodź do kuchni, coś się upichci...
O dziwo Ophelia grzecznie zeszła z kanapy i podreptała do kuchni, a ja ruszyłem za nią. Zrobiliśmy kanapki, które zjedliśmy na miejscu i herbatę, którą zabraliśmy do salonu i tam wypiliśmy.
Za oknem było już ciemno, kiedy mój telefon zawibrował i zabłysł w oświetlonym stojącą lampką do czytania pokoju.
Sięgnąłem po niego od niechcenia, ponieważ Ophelia zajęta była wertowaniem płyt DVD na wysokiej półce przy telewizorze. Kiedy przeczytałem treść wiadomości, westchnąłem ciężko, na co dziewczyna posłała mi pytające spojrzenie.
- Matka koleżanki moich sióstr pisze, że za chwilę będzie z dziewczynkami pod domem. Zdecydowały, że nie chcą zostawać u nich na noc.
- Oh...
Podniosłem się z westchnieniem z kanapy, po czym ruszyłem do drzwi, synchronicznie z momentem kiedy po domu rozniósł się dźwięk dzwonka.
Chwilę później, kiedy otworzyłem drzwi, Mairu i Kururi wpadły mi w ramiona z radosnym piskiem.
- Iza-nii! - tak, ów pisk to było moje przekształcone imię.
- Dziękuję za pozwolenie im na całodniową zabawę z Suzie - powiedziałem kobiecie, kiedy dziewczynki pobiegły do salonu, najprawdopodobniej zaatakować Ophelię. Co do ich celu, miałem rację, bo chwilę później usłyszałem jej śmiech.
- Zechce pani wejść na herbatę? - zaproponowałem z grzeczności, a oczy kobiety zabłysły. Chyba właśnie się wkopałem.
- Jeśli nie zrobiłoby to problemu... - uśmiechnęła się - w końcu Suzie nie jest w domu sama.
Bez słowa zrobiłem krok w bok, żeby przepuścić ją przez drzwi i chwilę później w domu, w którym najpierw były dwie osoby, znalazło się ich pięć. Do tego istna mieszanka wybuchowa.
- Nazywam się Brigit Caville. - kobieta przedstawiła się Ophelii, kiedy tylko wkroczyła do salonu, a ja w tym czasie szybko wstawiłem wodę na herbatę i wrzuciwszy owocówkę do kubków (no bo przecież nie będę rozbudzał wszystkich tuż przed pójściem do snu), zajrzałem do salonu, by rozeznać się w sytuacji.
Moje siostry skądś wytrzasnęły puzzle, które teraz układały na podłodze obok okna, a Pani Caville siedziała razem z Ophelią na kanapie, wyraźnie przeprowadzając chytry, typowo kobieco-europejski wywiad na temat związku między nami. Dlaczego to wiedziałem..? Twarz dziewczyny zdobił wielki rumieniec, który pogłębiał się z każdym pytaniem gościa.
Usłyszałem, że woda skończyła się gotować, więc szybko wróciłem do kuchni i zalałem herbatę, po czym zabrałem ją do salonu.
- Pani Caville, niech pani jej tak nie męczy pytaniami. - powiedziałem, stawiając herbatę przed kobietą, która to posłała mi figlarne spojrzenie.
- Jak słodko, że bronisz swojej dziewczyny - zapiała.
Mimo gorąca wspinającego się na te słowa po moim karku i na policzki, uśmiechnąłem się do niej półgębkiem.
- Najzwyczajniej w świecie nie chcę, żeby pani zadziałała źle na jej schorowane serduszko.
- Ej! - Ophelia rzuciła we mnie łyżeczką, na co zachichotałem.
- Wybacz, ale muszę troszczyć się o twoje zdrowie. Xav by mnie zabił jakbym zataił tę informację i przez to wylądowałabyś w szpitalu - puściłem jej oczko.
Dziewczyna mruknęła coś pod nosem, a pani Caville roześmiała się w głos.
- Urocza z was parka - stwierdziła.
Uwolniliśmy się od niej po mniej więcej pół godzinie, gdyż wtedy to stwierdziła, że jest już późno i trzeba kłaść dzieci spać.
Niewiele później Ophelia stwierdziła, że też będzie się zbierać, na co ja zaproponowałem, że ją odprowadzę.

Op?
Mam coraz mniej weny :/

sobota, 18 marca 2017

Od Ophelii Cd Izayi

Nie odpowiedziałam od razu nie dlatego ze nie wiedziałam co o tym myśleć, a raczej dlatego, że jakoś tak naturalnie przyszedł mi brak jakiejkolwiek opinii o opowiedzianej historii. To było związane z przeszłością, trochę pokręcone, ale na swój sposób miało swój urok.
- I dręczysz go teraz? - zapytałam w końcu.
- Kogo?
- Tego Nakurę.
Czułam na sobie spojrzenie Izayi, więc podniosłam głowę, by je odwzajemnić.
- Nie, zostawiam to na później - odparł - Nie masz żadnych innych komentarzy?
- Nie.
Przez chwilę wpatrywałam się w Izayę z twarzą wypraną z emocji, po czym zmieniłam trochę pozycję w celu oparcia b rody na dłoniach.
- Zawsze chciałam mieć chłopaka psychopatę - zażartowałam.
Brunet uśmiechnął się w odpowiedzi i pogłaskał mnie po głowie.
- Rzeczywiście jesteś niezwykła... - mruknął.
- A co? Miałeś wątpliwości? - udałam oburzenie.
- A co jak tak? - odegrał się z uszczypliwym uśmieszkiem na twarzy.
Wywróciłam oczami.
- Nic, może będzie mi smutno. - Ułożyłam usta w "nieszczęśliwą" podkówkę.

Izaya? Nwm nie mam weny :/

sobota, 11 marca 2017

Od Izayi Cd Ophelii

Nie odpowiedziałem od razu. W końcu temat ten był dość... delikatny i trochę bałem się reakcji dziewczyny, kiedy usłyszałaby tę historię.
Poza tym, powinienem jej powiedzieć prawdę, którą znałem tylko ja, Shinra i Nakura, czy może przedstawić jej historię znaną ogółowi..? Chciałem wiedzieć jak zareaguje na nie obie. Tak jak normalny człowiek? Jeśli powiem jej że w podstawówce dźgnąłem nożem swojego najlepszego przyjaciela, to oburzy się, przestraszy się, nie będzie mnie chciała znać? A może zachowa się nieszablonowo..? Nie sądzę żeby taka historia miała ją rozśmieszyć. Za bardzo troszczy się o innych ludzi. A prawdziwa historia? Że mój najlepszy przyjaciel osłonił mnie przed atakiem nożem, a ja wziąłem winę Nakury na siebie i przez to jestem wysyłany fo różnych szkół na świecie? No, nie tylko przez to, ale to główny powód.
Westchnąłem, zanim przyciągnąłem ją bliżej siebie i uwięziłem w silniejszym uścisku.
- Szczerze powiedziawszy, wolałbym o tym nie mówić - mruknąłem, na co ona westchnęła, ale nie skomentowała.
- Nie chcę psuć nastroju - wytłumaczyłem się, sam nie wiem czemu, ale Ophelia nadal się nie odzywała.
- Czy jeśli powiem ci wszystko, ale bez początku, który zostawię na kiedy indziej, zaczniesz sie do mnie odzywać? - spytałem w końcu, a dziewczyna pokiwała głową, co było dość niezwykłym sposobem na odpowiedź w naszej aktualnej pozycji.
- W każdej nowej szkole mam tendencje do sprawiania kłopotów - zacząłem - lubię tworzyć konflikty między uczniami i doprowadzać do różnych dramatów. Każdy z owych dramatów zawsze prowadzi do mnie, bo prawie nigdy nie chce mi się zacierać śladów. Do tego fajnie jest zmieniać tak często środowiska, bo mam do czynienia z nowymi ludźmi, którzy są jak niezapisane kartki.
Dziewczyna sarknęła, więc przerwałem.
- Co cię w tym bawi..?
- Jesteśmy w tej kwestii bardzo podobni. Tyle że ja zacieram ślady, bo lubię być blisko Xava. No i miała bym tylko niepotrzebne problemy jakbym musiała zmieniać szkoły lub co gorsza dołączyć do rodziców w Stanach... - westchnęła.
Przez chwilę oboje milczeliśmy.
- Zaczęło się od tego że Shinra, mój przyjaciel z podstawówki, osłonił mnie przed atakiem nożem, a ja wziąłem odpowiedzialność na siebie, żeby przez całe życie gnębić chłopaka, który to zrobił - wypaliłem. Skoro tak zareagowała na to co było dalej, mogłem spróbować. Ale prawdę, bo w kłamstwo już by nie uwierzyła - Dostałem kuratora sądowego, a gdy skończył się nadzór, rodzice wysłali mnie do innej szkoły.
Ophelia nie odpowiedziała od razu. Widać było że myśli nad tym, jak dokładnie chciałaby to skomentować.

Op? Sorry ze tak długo :/

niedziela, 5 marca 2017

Od Ophelii Cd Izayi

Wydałam z siebie melodyjny pomruk potwierdzający.
- Bardzo wygodną... kiedy nie paplesz.
Izaya zaśmiał się, co brzmiało trochę inaczej niż zwykle (spodobał mi się ten dźwięk), gdyż moja głowa oparta była o jego pierś.
- Możemy tak zostać do końca dnia..? - poprosiłam, kiedy w końcu się uspokoił i wrócił do biegania palcami po moich plecach. Boże jak ja lubię taki typ dotyku...
- A co z kolacją? - zapytał, głosem łagodniejszym niż zwykle, pewnie dlatego że z tej odległości słyszałam go dużo głośniej niż normalnie.
- Możemy podnieść się na chwilę, jeśli będziemy głodni... - zgodziłam się - A co z diabłami?
Klatka piersiowa chłopaka zawibrowała od chichotu.
- Moimi siostrami? Zostają u koleżanki na noc, więc możemy tak zostać do jutra rana.
Uśmiechnęłam się na to i zamknęłam oczy. Przez dłuższą chwilę byliśmy cicho.
- Op?
- Hmm..?
- Jesteś urocza... - Izaya zaplątał wolną dłoń w moich włosach i zaczął je lekko przeczesywać. Poczułam że moje policzki robią się ciepłe.
- Wiem - mruknęłam - Ciągle to powtarzasz.
Wydal z siebie potwierdzający dźwięk, a ja westchnęłam.
- Izaya..? - zapytałam cicho.
- Hmm?
- Dlaczego tak często zmieniałeś szkoły?
Kiedy poczułam jak jego ciało napina się pode mną, uniosłam głowę i przekręciłam się lekko, żeby spojrzeć na jego twarz.
- Jak nie chcesz się dzielić tą informacją, zrozumiem. Ale nie daje mi to spokoju - przyznałam.

Iza?
Ten temat musial kiedyś zostać przywołany :D

czwartek, 2 marca 2017

Od Izayi Cd Ophelii

Przez chwilę patrzyłem na jej włosy, zanim z westchnieniem przyciągnąłem ją bliżej siebie.
- Nie wierzę, że ze wszystkich ludzi na ziemi akurat ty nie jesteś na tyle pewna siebie, by potwierdzać każdy mój komplement.
Mruknęła w moje ramię coś, co brzmiało jak "niespodzianka".
Rozluźniłem uścisk i zmusiłem ją, żeby odwróciła się plecami do mnie.
- Co planujesz..? - mruknęła, raczej niezadowolona, kiedy poprowadziłem ją w stronę salonu.
- Zobaczysz - odparłem, wypuściwszy ją z ramion i opadłem na kanapę, po czym rozłożyłem ręce na boki - Tulaski..? - zaproponowałem z jak najsłodszym uśmiechem, jaki potrafiłem przywołać.
Wywróciła oczami i z lekkim uśmiechem wczołgała się na mebel, gdzie usadowiła się przy moim boku, a ja ją przyciągnąłem bliżej siebie.
Przez chwilę wierciliśmy się razem na kanapie by wygodnie się usadowić, zanim z niezadowolonym pomrukiem opadłem na plecy, ciągnąc dziewczynę za sobą.
Ophelia wylądowała na mnie z cichym sapnięciem i natychmiast się rozluźniła, tak już zostając.
- Nie jest ci czasem trochę niewygodnie..? - sapnąłem, bo jej łokieć wbijał mi się w brzuch.
- Jest mi bardzo wygodnie - odmruknęła z twarzą w mojej koszulce.
Zrezygnowany wypuściłem powietrze z płuc i położyłem lewą rękę na jej plecach. Palcami przebiegałem po linii jej kręgosłupa, aż w pewnym momencie zmieniła pozycję (dzięki czemu w końcu mogłem normalnie oddychać) i wdrapała się wyżej na moją pierś, wydając z siebie zadowolone westchnięcie.
- Jestem dobrą poduszką? - zapytałem lekko rozbawiony tą sytuacją.

Op :>?
Sorry że tyle czasu wpieniałam cię tą pustą wersją roboczą... ;-;

niedziela, 26 lutego 2017

Od Ophelii Cd Izayi

Kiedy Izaya zaciągnął mnie spowrotem do swojego domu byłam autentycznie przestraszona że się obraził albo może zmienił zdanie co do swojego planu zmiany relacji między nami.
Gdy zaś zamknął drzwi i wręcz przycisnął mnie do nich, składając usta na moich, zbaraniałam. W życiu nie spodziewałabym się takiego rozwiązania sytuacji.
Nie zdążyłam zareagować i odwzajemnić pocałunki zanim chłopak odsunął się lekko i uśmiechnął się, powodując że na chwilę zapomniałam jak się oddycha.
- Jesteś niesamowita - wymruczał, a ja z zaskoczenia wydałam z siebie piskliwy dźwięk, podobny do czkawki.
Poczułam że przyciąga mnie bliżej więc pozwoliłam na na to by pocałował mnie po raz drugi, tym razem starając się jakkolwiek odpowiedzieć.
Nigdy w życiu się nie całowałam i gdzieś tam w środku bałam się zawieźć z tego powodu Izayę, który wyraźnie nie był zielony w tych sprawach. Jego usta poruszały się na moich, co jakiś czas je opuszczając, by ponownie do nich wrócić i kiedy w końcu odsunął się, by zwieńczyć chwilę pocałunkiem na moim czole, ledwo to zarejestrowałam.
Oparłam głowę na jego piersi, przez nos wdychając jego kojący zapach. Izaya w odpowiedzi dołączył wolną rękę do tej na mojej talii (kiedy ona tak właściwie tam wylądowała??) i uwięził mnie w luźnych objęciach.
- Polemizowałabym - westchnęłam, odpowiadając na wcześniejsze słowa chłopaka.

Izzy~?
Ty wiesz jak mnie udobruchać <3

sobota, 25 lutego 2017

Od Izayi Cd Ophelii

Wstyd się przyznać, ale ów podstęp spowodował, że nagle zrozumiałem pewną rzecz o Ophelii i bardzo mi się owa rzecz spodobała.
Nie pamiętam kiedy i czy tak naprawdę kiedykolwiek ktokolwiek zrobił mnie w bambuko i to jeszcze w taki piękny sposób, że właściwie sam się wrobiłem. Podobało mi się to i to nawet bardzo.
Szedłem przed siebie szybkim krokiem, a Ophelia dreptała za mną w ciszy. Już zrezygnowała z prób przyciągnięcia mojej uwagi i teraz poprostu podążała za mną.
Gdzie..?
Nie miałem pojęcia. Poprostu szedłem przed siebie, nie bardzo patrząc na cokolwiek innego niż możliwe zagrożenia takie, jak na przykład samochody na drodze.
W końcu zatrzymaliśmy się i z pewnym zdumieniem zauważyłem fakt, że staliśmy przed drzwiami wejściowymi do mojego domu.
Niewiele myśląc otworzyłem je i pociągnąłem dziewczynę do środka, w momencie kiedy sie do niej odwróciłem notując konsternację na jej twarzy.
- Przepraszam, ok..? - spróbowała po raz kolejny, ale ja bez słowa popchnąłem drzwi i zrobiłem zdecydowany krok w jej stronę, blokując jej drogi ucieczki.
Sam nie do końca wiedziałem co robię, zanim nie ująłem jej twarzy w dłonie i nie poczułem jak delikatne były usta dziewczyny w zetknięciu z moimi.
Kiedy się cofnąłem by przerwać pocałunek, uśmiechnąłem się
- Jesteś niesamowita - zapewniłem, zanim przyciągnąłem ją bliżej, by ponownie zetknąć nasze usta

Op? :D

piątek, 24 lutego 2017

Od Ophelii Cd Izayi

Uśmiechnęłam się szerzej.
- A przyjrzyj jej się jeszcze raz - powiedziałam i Izaya przekartkował książkę - Widzisz..? To nie zwidy.
Chłopak odwrócił się na pięcie i niemalże wbiegł spowrotem do biblioteki.
Zaśmiałam się na ten widok i kiedy kilka minut później opuścił budynek z pięknym rumieńcem na połowie twarzy i raczej ciężkim oddechem, zaśmiałam się głośniej.
- Teraz jesteśmy kwita! - oznajmiłam, obejmując go w pasie i patrząc mu w oczy pełna zachwytu, że udało mi się go tak wrobić.
Chłopak wypuścił powietrze z płuc w długim westchnieniu po czym odciągnął mnie od siebie i złapał mnie spowrotem za rękę, zanim bez słowa ruszył w dół ulicy, ciągnąc mnie za sobą.
- Izaya..? - mruknęłam, niepewna co tak właściwie chodzi mu po głowie, ale mi nie odpowiedział, tylko zwiększył uścisk swojej dłoni na mojej.

Izzy? :>

Od Izayi Cd Ophelii

- No co ty, - sapnąłem - Za bardzo lubię się z tobą droczyć!
Dziewczyna mruknęła coś cicho pod nosem i zatrzymała się w alejce, na której nazwę nie patrzyłem, więc nie wiedziałem jaki to dział. Pewnie psychologiczny lub kryminalny, a może historyczny..?
Ophelia rozejrzała się po półkach (uprzednio uwalniając dłoń z mojego uścisku),po czym zdjęła z jednej z nich książkę i wcisnęła mi ją do ręki z szerokim uśmiechem.
- Proszę. Napewno jej nie czytałeś, a to dobry powód by założyć kartę w bibliotece miejskiej.
- Skoro tak uważasz... - już miałem rzucić okiem na opis z tyłu książki, kiedy dziewczyna pociągnęła mnie dalej, uniemożliwiając mi tę czynność.
Po drodze chwyciła jeszcze jedną książkę, którą tym razem poniosła sama i niewiele później znaleźliśmy się spowrotem przy ladzie.
- To dla mnie, a Izaya będzie zakładać kartę biblioteczną - oznajmiła, podając swoją książkę bibliotekarce, która zeskanowała ją czytnikiem takim, jakie używane są w sklepach, po czym wyciągnęła rękę w moim kierunku z wyczekiwaniem wymalowanym na twarzy. Szybko podałem jej wolumin trzymany w ręce i sięgnąłem do kieszeni po dowód osobisty potrzebny do złożenia karty. Gdy uniosłem na nią spojrzenie, miała uniesioną brew, ale odłożyła książkę na bok i przyjęła mój dowód.
W czasie, gdy kobieta spisywała moje dane, zerknąłem na książkę trzymaną przez Ophelię i gdy tylko zobaczyłem okładkę oraz tytuł, uniosłem brwi. Nie sądziłem że lubi czytać romanse.
- Jeszcze potrzebuję twojego aktualnego adresu zamieszkania - powiedziała bibliotekarka, przekręcając ekran w moją stronę i położyła klawiaturę bliżej mnie. Szybko wypełniłem puste rubryczki i schowałem dowód, po czym odebrałem książkę, którą podała mi kobieta.
- Miłego czytania - powiedziała z uśmiechem, a my podziękowaliśmy zanim ruszyliśmy do wyjścia.
Gdy oboje, już zapięci i opatuleni wyszliśmy na zewnątrz, w końcu przyjrzałem się świeżo wypożyczonej książce i aż zatrzymałem się w miejscu.
- Opuś...
- Hmm..? - podniosłem spojrzenie znad tytułu na dziewczynę, ktora uśmiechała się słodko.
- Mam zwidy, czy może przed chwilą sprawiłaś, że bezwiednie wypożyczyłem Zmierzch ?

Opuś :'>?

Od Ophelii Cd Izayi

- Jesteś niemożliwy - mruknęłam, starając się powstrzymać uśmiech cisnący mi się na usta, po czym oparłam czoło na piersi chłopaka.
- Taki mój urok - odparł, przytulając mnie mocniej, po czym rozluźnił uścisk - Są tu jakieś tytuły, które mogłabyś mi polecić..?
Odsunęłam się na krok i obróciłam się na pięcie w taki sposób, by moje włosy strzeliły Izayę w twarz.
- Chodź za mną - zapiałam, kiedy kichnął, idąc wgłąb alejki.
Natychmiast gdy mnie dogonił, na powrót złączył nasze dłonie, a kiedy trochę zaskoczona tym gestem zerknęłam w jego stronę, posłał mi dobrze znany półuśmieszek.
- No co..? - zapytał, wyraźnie uradowany, kiedy wpatrywałam się w niego z pewną dozą niepewności.
- Mam takie nieprzyjemne uczucie, że wiesz o czymś, o czym ja nie wiem albo że coś planujesz.. - wypaliłam, na co ten wyszczerzył się bardziej.
- Serio, ten uśmiech jest straszny...
- Po prostu cieszy mnie że mnie tak bardzo lubisz - natychmiast odwróciłam głowę tak, żeby widział jak najmniej mojej twarzy, bo byłam pewna, że jednocześnie pojawiły się na niej zakłopotanie, głupi uśmiech i pewnie kilka innych rzeczy, o których nie chciałam teraz myśleć
- No i jesteś urocza.
Jęknęłam, kryjąc (teraz już na pewno) czerwoną twarz w wolnej dłoni. Jeszcze nikt nigdy mnie tak nie zasłodził tyloma słowami jednego dnia.
- Oj zamknij się - mruknęłam, kiedy na ten gest Izaya zareagował chichotem.

Izzy :>?

Od Izayi Cd Ophelii

- Z transferu - sprostowałem - planuję zostać tu aż moje siostry skończą szkołę lub nasi rodzice rozmyślą się i wyślą nas gdzieś indziej...
Kobieta uniosła brwi w zdumieniu, a stojąca obok mnie Ophelia westchnęła lekko.
- Pozwoli pani, że się trochę rozejrzymy..? - zapytałem, wyczuwszy po uścisku dziewczyny, że ta rozmowa jej ciąży - Wstyd się przyznać, ale do tej pory nie rozglądałem się zbytnio po mieście.
Bibliotekarka posłała nam łagodny uśmiech i machnęła ręką na znak zgody.
- A idźcie, gołąbki, tylko mi się tam nie całujcie między regałami.
Wyszczerzyłem się, w czasie gdy Ophelia wydała z siebie nieartykułowany dźwięk przywodzący na myśl pisk jej szczura.
- Gdzież byśmy śmieli - zapewniłem śpiewnym głosem i pociągnąłem dziewczynę za sobą, w stronę najbliższej alejki.
Kiedy tylko znaleźliśmy się poza zasięgiem wzroku bibliotekarki, Ophelia strzeliła mnie wierzchem otwartej dłoni w pierś.
- Co to miało być? - szepnęła.
Chwyciłem ją w pasie i przyciągnąwszy do siebie posłałem jej zaczepny uśmiech.
- A jak myślisz? - wymruczałem, zbliżając twarz do jej twarzy.
Dziewczyna zamrugała, otworzyła i zamknęła usta, po czym westchnęła przeciągle.

Op :>?
Jak ja tęskniłam za tym naszym pisaniem <3

wtorek, 21 lutego 2017

Od Ophelii Cd Izayi

Skinęłam głową, zastanawiając się co takiego teraz siedzi w głowie Izayi. Wyglądał na szczęśliwego i przyznam, że na sam widok jego uśmiechu ta sama mina pchała mi się na usta.
Kiedy weszliśmy, bibliotekarka od razu posłała mi szeroki uśmiech znad swojego biurka.
- Ophelia. Już dawno tu nie zaglądałaś. - przywitała mnie tym swoim niezwykle łagodnym głosem, a ja natychmiast pociągnęłam Izayę w jej kierunku - Bardzo dawno. - kobieta kontynuowała, kiedy zatrzymaliśmy się przed nią i gdy posłałam jej pytające spojrzenie, znacząco skinęła na nasze złączone dłonie.
Poczułam jak na policzki wylewa mi się gorąco i zacisnęłam mocniej palce.
- Orihara Izaya, miło mi - chłopak podał bibliotekarce wolną rękę (bo na szczęście trzymałam go za lewą. Na szczęście, gdyż raczej bym jej teraz nie puściła)
Kobieta uśmiechnęła się szeroko.
- Cecilia Jones. Widzę student z wymiany lub transferu?
Chłopak skinął głową, a gdy otworzył usta żeby jej odpowiedzieć, wbiłam w niego zaciekawione spojrzenie. Tak właściwie jeszcze nie wiedziałam ile dokładnie zostanie w Green Heels.

Izzy, złotko~?

wtorek, 13 grudnia 2016

Od Izayi Cd Ophelii

- Oczywiście - wymruczałem i chwyciwszy jej rękę złożyłem lekki pocałunek na jej czole. Dziewczyna drgnęła, wydając z siebie dźwięk świadczący o tym że zaskoczyła ją ta akcja i odwróciła się na pięcie, przysłaniając twarz wolną dłonią.
Jednakże mimo jej wysiłków, ujrzałem rumieniec jaki zakwitł na jej policzkach i uszach.
Z szerokim uśmiechem zrównałem z nią krok i pociągnąłem ją w dół chodnika, podskakując co kilka kroków.
Nie pamiętam kiedy ostatni raz byłem aż tak przepełniony szczęściem. Pewnie nigdy... istnieje nawet szansa, że gdyby rodzice w akcie desperacji nie wysłali mnie z dziewczynkami do Anglii i nie zdecydowałbym się chociaż przez chwilę być z kimś w stu procentach szczerym (w tym przypadku z Ophelią), przez całe życie nie zaznałbym tego rodzaju szczęścia.
Spojrzałem w dół, na swoją dziewczynę, która w tej chwili unikała mojego wzroku jak ognia, z policzkami nadal o barwie szkarłatu.
Nie wiedzieliśmy o sobie jakoś dużo, ale jedno było pewne. Mieliśmy pasujące do siebie charaktery. Poprostu rozumieliśmy o co chodzi, co siedzi w głowie tej drugiej osoby w naszej parze, a to była niezwykle ważna rzecz.
Czuć się rozumianym... to wydawało się zbyt piękne aby być prawdziwe...
- Izaya..? - Usłyszawszy pytanie w głosie Ophelii otrząsnąłem się z zamyślenia i zorientowałem się że się zatrzymałem.
- Ah, wstąpimy? - Skierowałem palec wskazujący na budynek przed nami. Biblioteka miejska.

Opuś..?

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Od Ophelii Cd Izayi

Dołączyłam do chłopaka w śmianiu się i pokiwałam głową.
- Na to wygląda.
Kiedy to powiedziałam, poczułam że delikatnie odciąga mnie od siebie. Pozwoliłam mu na to i chwilę później jego dłonie wylądowały na moich policzkach, kiedy palcami wycierał moje łzy.
Czułam że moja twarz płonie, tym mocniej im Izaya dłużej się w nią wpatrywał. W końcu posłał mi lekki uśmiech, który spowodował, że serce zabiło mi mocniej.
- To... idziemy gdzieś..? - zapytałam cicho.

Izaya?
Lmao, zmienię jutro te rubryczki, bo jestem na komórce :v

niedziela, 4 grudnia 2016

Od Izayi Cd Ophelii

Gdy zobaczyłem łzy w jej oczach, natychmiast spanikowałem.
- Przepraszam, o nic nie pytałem, to za wcześnie, wie-
Zanim zdążyłem dokończyć, Ophelia objęła mnie w pasie i przycisnęła twarz do mojej piersi. Jej ramiona drżały, możliwe że od płaczu. Odwzajemniłem gest, najdelikatniej jak mogłem w obawie że za chwilę ucieknie.
- Głupek. Teraz jest moja kolej żeby mówić.
Ten krótki czas spędzony w ciszy był dla mnie wiecznością. Naprawdę chciałem znać jej odpowiedź. Jak najprędzej.
Dokładnie w momencie, kiedy o tym pomyślałem, podniosła twarz w moim kierunku. Łzy cały czas spływały po jej policzkach, a ja bardzo chciałem je zmazać.
- To tak strasznie zawstydzające... - szepnęła w końcu dziewczyna, patrząc mi w oczy - ale bardzo tego pragnę.
Wstrzymałem na chwilę oddech, kiedy to powiedziała, po czym uśmiechnąłem się szeroko, przytulając ją mocno.
- Czy to znaczy, że zwykły wypad na miasto właśnie zmienił się w randkę? - zapytałem i zaśmiałem się kiedy lekko uderzyła mnie pięścią w brzuch.

Opuś~? ^^

Od Ophelii Cd Izayi

Dotyk jego dłoni na mojej twarzy tak bardzo mnie rozpraszał, że dopiero po chwili zorientowałam się że zadał pytanie. Kolejną chwilę zajęło mi zrozumienie go, a gdy rozszyfrowałam je, kompletnie nie potrafiłam wydobyć z siebie głosu.
Co odpowiedzieć?
Izaya mi się podobał, to oczywiste, i to nie tylko z wyglądu, ale przede wszystkim lubiłam jego charakter. To, że miał zamiłowanie do tych samych rodzajów książek co ja, tak jak ja lubił obserwować ludzi i znał się na nich. Jego uszczypliwe poczucie humoru, ten subtelny sposób w jaki okazywał troskę swoim siostrom... i ten spokój, który mnie ogarniał, gdy byłam przy jego boku.
Cholernie się bałam. Zarówno powiedzieć tak, jak i odmówić. Bałam się że nieważne od decyzji wszystko schrzanię i jeśli zaczniemy ze sobą chodzić to rozstanie będzie mnie bolało bardziej niż gdybym teraz go odrzuciła.
Wzięłam drżący oddech i zorientowałam się że do oczu napłynęły mi łzy.
- Przepraszam, o nic nie pytałem, to za wcześnie, wie-
Zrobiłam krok do przodu i uwolniwszy dłoń z uściski chłopaka, objęłam go obiema rękami w pasie i schowałam twarz w jego piersi.
- Głupek. Teraz jest moja kolej, żeby mówić - powiedziałam, w pełni świadoma, że może mnie nie do końca zrozumieć.
Kiedy Izaya odwzajemnił mój uścisk, chociaż bardzo lekko, przyciągnęłam go jeszcze bliżej siebie.
Chrzanić ten strach, chciałam pobyć egoistką.
- To tak strasznie zawstydzające... - podniosłam głowę, żeby posłać chłopakowi szeroki uśmiech. Co tam, że przez łzy - ale bardzo tego pragnę.

Izaya..?
Eee tam.
dzięki tobie przynajmniej wróciła mi wena :'>

Od Izayi Cd Ophelii

To było urocze. Urocze i zabawne.
I trochę zawstydzające, zważając na fakt, że jeszcze chwilę temu serce waliło mi jak młot przez ten potok pytań o to jak zareaguje. Byłem taki zestresowany, a dopiero teraz to zauważyłem.
Zaśmiałem się, czując jak ciężar spada mi z serca.
- Jesteś urocza - wypaliłem, a Ophelia natychmiast poderwała twarz w moim kierunku. Na jej policzkach zakwitł przepiękny rumieniec.
- Ż-że co proszę? - zająknęła się, a ja uśmiechnąłem się ciepło i wolną dłonią przejechałem po jej policzku, który chwilę później w nią ująłem i zacząłem delikatnie kręcić kółka kciukiem na jej skórze.
- Hej, mój ty Sherlocku... - zacząłem, ale urwałem, zastanawiając się czy to nie za szybko.
- Tak?
Raz kozie śmierć.
- Co powiesz na małą zmianę..? Z przyjaciół na... Więcej..?

Op 0^0?
Nie mogłam się powstrzymać, hah

Od Ophelii Cd Izayi

Gdy poczułam ciepło obejmujące moją dłoń, drgnęłam po czym spojrzałam w dół. Widok palców Izayi zaciśniętych na mojej dłoni sprawił że nagle wszystkie rzeczy, o których mogłam myśleć, wyemigrowały z mojej głowy a na ich miejsce pojawiło się ciepło w piersi wraz z przyspieszeniem tętna.
O boże.
To się działo naprawdę?
- Um, wyglądałaśjakby ci było zimno, więc... - chłopak urwał wypowiedź w pół zdania, kiedy ścisnęłam dłoń, która trzymała moją.
- Zamknij się, Watsonie - mruknęłam i po chwili ciszy usłyszałam cichy śmiech.

Izaya?
Spoko, ja przepraszam że tak krótko ;-;

piątek, 2 grudnia 2016

Od Izayi Cd Ophelii

Podążyłem za dziewczyną, zastanawiając się czy rzeczywiście przed chwilą widziałem na jej twarzy rumieniec. Może wstydziła się upadku?
A może pojawił się z innego powodu..?
Gwałtownie pokręciłem głową, żeby odrzucić tę myśl. Nie, to niemożliwe.
- To gdzie idziemy? - zapytała Ophelia, zakładając buty. Chwilę później pomogłem jej z kurtką.
- Trochę pokluczymy po nowym mieście, a potem się zobaczy - odpowiedziałem.
Dziewczyna skinęła głową dla przyzwolenia.
Po tym otworzyłem drzwi i gdy oboje znaleźliśmy się na zewnątrz, zakluczyłem drzwi.
To niesamowite jak szybko pogoda potrafi zmienić się późną jesienią. Dopiero co było ciepło, a teraz przejmujący chłód mroził kości a wilgoć wskazywała na to że zbliża się deszcz. Spojrzałem na Ophelię, która zaciskała i rozluźniała palce obu rąk. Widziałem że było jej zimno.
Po chwili wahanie przybliżyłem się do niej i jak gdyby nigdy nic sięgnąłem do jej dłoni. Przecież mogę spróbować, a jak to jej się nie spodoba, zawsze mogę wykręcić się wymówką że chcę ją ogrzać. Z tymi myślami ująłem jej dłoń w swoją.

Op? Rozumiem. :v
i wybacz że tak długo

sobota, 5 listopada 2016

Od Ophelii Cd Izayi

Podrapałam kotkę za uchem i w nagrodę otrzymałam bardzo zadowolony pomruk z jej strony.
- Zawsze jest taka tulaśna..? - zapytałam, patrząc na Kuro. Od zawsze uwielbiałam koty, ale przez to że mieszkam w akademiku nie mogę mieć swojego.
- Musi być w nastroju - odpowiedział Izaya, a ja przeniosłam spojrzenie na niego i widząc że nie ruszył się z miejsca, wyprostowałam się. Chciałam coś powiedzieć ale nie wiedziałam co.
- O co chodzi?
O, zauważył.
Jeszcze chwilę się wahałam, zanim poklepałam miejsce obok siebie.
- Po co tak sterczysz..? To twój dom.
Chłopak drgnął. Chyba go trochę zaskoczyłam tą ofertą, ale po chwili materac ugiął się obok mnie.
W pokoju ponownie zapanowała cisza, a ja zaczęłam się zastanawiać gdzie do cholery podziała się moja wspaniała umiejętność nawiązywania i utrzymywania rozmów.
- Masz ochotę na coś do picia? - odezwał się w końcu chłopak, na co pokręciłam głową.
- Na razie nie, ale chętnie się  gdzieś przejdę.
Na te słowa, Kuro nagle została zabrana z moich kolan (przy tym miałknęła głośno) i postawiona na ziemi. Jeszcze raz, czy dwa otarła się o nogi Izayi, który przejechawszy dłonią po jej futerku podniósł się i podał mi rękę. Chwyciłam ją i chłopak pociągnął mnie do pionu. Włożył w ten ruch jednak zbyt dużo siły, bo poleciałam do przodu i nie przewróciłam się tylko dzięki temu, że mnie złapał.
Odskoczyłam do tyłu natychmiast kiedy uzyskałam równowagę.
- P-przepraszam!
Pokręcił tylko głową i przepuścił mnie przez drzwi. Minęłam go z pełną świadomością że moje policzki płonęły.

Izaya?
Eee tam. Wynagrodzę jej to biszem dla nowej postaci, jeśli się ruszy i dołączy.
Theme by Bełt