Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kazuma. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kazuma. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 listopada 2017

Odchodzi

Kazuma Shuuya Ishinomori
 
Ksywka: Ishi, Shu,
Wiek: 17 lat
Klasa: 1C
Powód: decyzja właściciela

poniedziałek, 23 października 2017

Od Kazumy cd Miyako

Nauczyciel nam pomógł i to bardzo rzec można! W końcu udało nam się wytworzyć suchy lód! Błąd był na prawdę banalny a my szukaliśmy jakiś komplikacji. Nauczyciel zaliczył nam projekt dzięki czemu mieliśmy z tym spokój i nie trzeba będzie się później martwić. Posiedzieliśmy jeszcze trochę w klasie dyskutując z nauczycielem, później udaliśmy się do kawiarni na małe co nieco. Zamówiliśmy po małym deserze i po herbacie, długo w sumie rozmawialiśmy, o wszystkim i o niczym w prawdzie. Mimo wszystko byłem stąd daleko, niby rozmawiałem i w ogóle ale duchem byłem daleko, bardzo daleko. Sam nie wiem gdzie, ale nie mogłem skupić się na tym co dzieje się teraz, po prostu odlatywałem.
Po skończeniu zawiłej rozmowy i zjedzeniu deserów ruszyliśmy spacerem w stronę parku, przez który mogliśmy dojść do akademii. Wszystko wydawało się dziać jakby w zwolnionym tępię, starałem się zapamiętywać o czym rozmawiamy ale momentalnie wszystko ulatywało mi z głowy, nadal jednak rozmawiałem normalnie z Miyako. Usprawiedliwiałem to wszystko najzwyklejszym zmęczeniem, dlatego po powrocie do szkoły, przeprosiłem dziewczynę i udałem się do siebie. Położyłem się i momentalnie zasnąłem...
Obudziłem się następnego dnia, spojrzawszy na zegarek zorientowałem się, że jest dopiero czwarta nad ranem. Nie chciało mi się niestety spać, dlatego pozwoliłem sobie na wydłużenie porannych czynności. Poszedłem się wykąpać, w wodzie przesiedziałem półtora godziny, nieistotne było, że woda mi już wystygła. Po wyjściu ubrałem się na spokojnie, założyłem czarne jeansy, dużą szarą bluzę i dołożyłem swoje standardowe dodatki. Chwile po wpół do siódmej udałem się na śniadanie a potem do klasy. Pierwszy mieliśmy język angielski. Wyjąłem książkę, którą ostatnio wypożyczyłem w szkolnej bibliotece, był to kryminał Dean'a Koontz'a pt. "Co wie noc" Pozostało mi czekać na Miyako.

Miyako?

poniedziałek, 18 września 2017

Od Miyako CD Kazuma

Nasz eksperyment o suchym lodzie nie szedł w dobra stronę. Lubiłam chemie zwłaszcza jak robiliśmy eksperymenty. Jednak było pewne ale! Jakie? A takie, że jak mieliśmy lekcje o suchym lodzie to zostałam zwolniona z niej, gdyż musiałam pomóc ze systemem komputerowym. Była zła, ale jeżeli w jakiś sposób pomogłam to czemu bym miała odmawiać.
Przechodząc do eksperymentu, który właśnie robiliśmy. Robiliśmy niby wszystko krok po kroku, ale wciąż czegoś nam brakowało. W pomieszczeniu w jakim się znajdowaliśmy było biało, przez co jak nauczyciel wszedł do środka, kazał nam otworzyć od razu okna. W klasa po kilku minutach było już jaśniej. Biały dym odszedł wraz z wiatrem na zewnątrz.
- Dzieciaki powinniście się mnie zapytać skoro potrzebowaliście pomocy. Wybraliście sobie najtrudniejszy jaki mógłby by być - powiedział nauczyciel z jakby ulgą.
- My lubimy wyzwania - powiedziałam z lekkim uśmiechem. - Tylko jest mały problem i wciąż nie wiem w czym on tkwi. Robimy niby wszystko po kolei, ale wciąż się na nie udaje - opowiedziałam mniej więcej z nadzieją że nauczyciel mógłby nam podpowiedzieć w czym tkwi problem.

<Kazuma?>

sobota, 9 września 2017

Od Kazumy cd Miyako

Poszliśmy do nauczyciela, zgodził się na pomysł z suchym lodem i dał nam potrzebne wskazówki, oczywiście dopowiedział jeszcze aby uważać i pod żadnym pozorem tego nie dotykać. Po skończonych lekcjach udaliśmy się znów do pracowni aby zdobyć potrzebne "materiały" do suchego lodu. Kiedy wszystko było gotowe zabraliśmy się do pracy. Po kilkunastu próbach cała pracownia była we mgle spowodowanej sublimacją owego lodu.
- Nie jest tak źle. - zaśmiałem się - Problem jest tylko z utrzymaniem tego suchego lodu.
- To nie jest takie proste zadanie jak się wydawało. - odparła dziewczyna z uśmiechem.
Przytaknąłem potwierdzając to przekonanie. Z lodem było całkiem dużo zabawy, koniec końców cała pracownia była we mgle a wszedł do niej akurat nasz nauczyciel chemii.
- Co tu się stało? - zapytał lekko wystraszony.
- Sublimacja cały czas nam następuje i nie możemy utrzymać suchego lodu. - odparła Miyako.
- Otwórzcie okna, bo nic nie widząc do niczego nie dojdziecie. - poradził nam nauczyciel.


Miyako? Mam podobnie ;-; wybacz!!! >_< nie potrafię na czas dawać odpisu

czwartek, 3 sierpnia 2017

Miyako CD Kazumy

Zgodziłam się przyjąć naszyjnik. Skoro miało to zagrozić naszym relacjom to mówię stanowcze nie! Kazuma pomógł mi założyć naszyjnik. Niestety nie mieliśmy za dużo czasu, aby co kolwiek jeszcze zrobić, pogadać. Główny i lekko irytujący dzwonek dawał nam znać, że czas zbierać się na lekcje. Na tej godzinie mieliśmy chemię. Lubiłam ja, a gdy dowiedziałam się, że mamy zajęcia w grupie jakoś mnie nie zadowoliły.  Nie wiedziałam z kim mogłabym być w parze. Nieszczęście Kazuma podszedł i zapytał się mnie o współpracę. Zgodziłam się natychmiastowo. Z Kazuma na pewno będzie mi się dobrze pracowało.
- Miyako, co ty na to aby zrobić suchy lód? Może być z tym potem niezła zabawa jak zmieni się w dym. - spojrzałam na niego z uśmiechem. Pomysł suchy lód był super. Co prawda jeszcze tego nie robiłam, ale dużo o tym słyszałam.
- To powiedzmy o tym nauczycielowi, a potem weźmiemy się do pracy. Co ty na to? - uśmiechnęłam się. Nie mogłam się doczekać, aż zaczniemy robić ten projekt.

<Kazuma?> lekki brak weny ale będzie lepiej...

środa, 2 sierpnia 2017

Od Kazumy cd Miyako

- Jaki drogi? A poza tym nie ważna jest cena, chciałem ci podziękować za opiekę i po prostu za to, że jesteś. - uśmiechnąłem się delikatnie.
- No nie wiem. - powiedziała cicho.
- Nie przyjmuję odmowy i uznam ją, jako nielubienie mnie. - przybrałem minę smutnego dziecka, na co dziewczyna zaśmiała się.
- Niech ci będzie. - odparła wreszcie.
- To świetnie! - uśmiechnąłem się, po czym założyłem naszyjnik dziewczynie.
Znów zadzwonił dzwonek oznajmiający rozpoczęcie kolejnej lekcji. Na szczęście tę lekcję mieliśmy w tej samej klasie. Zaczęła się lekcja chemii, lubiłem ten przedmiot, nagle nauczyciel oznajmił, że mamy zrobić projekt w parach, ewentualnie trzyosobowych grupach. W sumie z klasy niewiele osób znałem mimo już dość długiego pobytu tutaj, więc zapytałem Miyako, czy zrobi ten projekt ze mną. Na moje szczęście zgodziła się. Nauczyciel zaczął tłumaczyć co musimy zrobić. Powiedział, że z naszej wiedzy mamy zrobić coś przy pomocy chemii, uzyskać coś z połączenia różnych dostępnych rzeczy, również znajdujących się w pracowni dziwnych płynów czy gazów. Mieliśmy przez następne dwa dni zdecydować co chcemy zrobić a potem przyjść do niego, a on stwierdzi czy to bezpieczne i czy jesteśmy w stanie to zrobić. Na myśl od razu przyszedł mi suchy lód. Nieraz widziałem jak w kontakcie z wodą zmienia się w dym. I to raczej nie jak to kiedyś mój znajomy ze szkoły chciał zrobić, czyli z kostkami lodu i suszarką.
- Miyako, co ty na to aby zrobić suchy lód? Może być z tym potem niezła zabawa jak zmieni się w dym. - zażartowałem. W sumie nie brałem tego pomysłu na poważnie.

Miyako? Hah, nie umiałam inaczej tego wyjaśnić XDDD Nie umiem tłumaczyć poleceń nauczycieli, wiec pokrótce chodzi o coś takiego jak z tym suchym lodem, chciałam ci tylko bardziej przybliżyć to o co mi chodziło z zadaniem XDD rozprężanie ciekłego dwutlenku węgla (suchy lód) itp. >-< Wybacz to zagmatwanie.

Od Kazumy cd Evansa

Niedługo po tym jak wyszedł Evans do sali wszedł Antek, zdziwiło mnie to, pielęgniarki próbowały go wyrzucić, z marnym skutkiem. Nawet lekarz groził, że ochrona go wyrzuci ale zbył ich. Nie dawali za wygraną, a jednak mój "brat" ich totalnie ignorował. Rozśmieszyło mnie to, niestety nie na długo. Rozmawialiśmy jakiś czas, Antek zapewnił mnie, że przez najbliższy czas z pewnością tu zostanę, ponieważ nagadał ludziom z opieki takich rzeczy, że przez długie tygodnie będą się zastanawiać, czy to dobry pomysł abym wyjeżdżał. Przestraszyłem się lekko co on im nagadał, ale uspokoił mnie tym, że ich tylko postraszył rzeczami typu: że nikogo tam nie znam, oni nie wiedzą nawet co to za ludzie, że on jest moim jedynym bliskim z "rodziny" i tak dalej. Cieszyłem się z tego powodu. Uspokoił mnie również mówiąc, że jeszcze tylko rok i będę mógł zamieszkać gdzie chcę i z kim chcę. Ma w sumie rację, więc już teraz nie ma sensu aby ktoś mnie do siebie brał, skoro tylko rok i z pewnością bym odszedł w swoją stronę. Po długich kazaniach pielęgniarek Anthony wyszedł ze szpitala, pozostawiając mnie z dużo lepszym humorem. Tylko rok powiadasz?
Długo nie mogłem zasnąć, udało mi się to dopiero nad ranem, a niedługo po tym jak się obudziłem przyszedł Evans, chciałem mu przekazać wesołą, dla mnie na pewno, nowinę.
- Jak się dzisiaj czujesz? - zapytał wchodząc do sali.
- Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak świetnie. - uśmiechnąłem się.
Miałem ochotę skakać z radości przez to, że tu zostanę. Za nic na świecie bym nie chciał stąd wyjeżdżać, no chyba, że Evans, Miyako i Antek wyjadą ze mną. Inaczej nigdzie się stąd nie ruszę!
- Co się takiego stało, że aż tak dobry masz humor? - zaśmiał się chłopak.
- Zostaje! - powiedziałem krótko, przez co chłopak najwidoczniej nie zrozumiał o co mi chodzi. Patrzył bowiem na mnie wzrokiem i miną rozbawioną ale jednak pytającą. - Nie wyjeżdżam, przez najbliższe kilka tygodni z pewnością tutaj zostanę, a potem znów się coś wymyśli. - wytłumaczyłem, mówiąc praktycznie na jednym wydechu.
- Co się im odwidziało? - zapytał siadając obok łóżka.
- Antek im narobił dużych wątpliwości czy powinienem wyjeżdżać.
- Antek?
- Mój tak jakby brat. Nie byliśmy długo rodziną, ale na pewno jedyną z którą się dogadywałem. Chodzi do klasy pierwszej b. - objaśniłem pokrótce.
- Dlaczego byliście? - zapytał chyba ciekawy, dlaczego nie jesteśmy już rodziną.
- Prawnie nie jesteśmy już rodziną ponieważ z "rodziny", do której trafiłem został tylko on. - powiedziałem tym już nieprzejęty.
Wcześniej by mnie to ruszyło, ale wiedziałem, że Antkowi i tak są oni obojętni, nigdy się z nimi nie dogadywał. Ja w sumie głównie z nim rozmawiałem.
- Tu masz zeszyty, ktoś z twojej klasy prosił abym ci je dał. - powiedział, zmieniając temat, po czym wyciągnął kilka zeszytów.
- Dziękuję. - uśmiechnąłem się.
W tym momencie nic nie mogłoby opisać mojego szczęścia. Nie musiałem wyjeżdżać, a przynajmniej na razie. Teraz liczyła się każda chwila spędzona w tym miejscu, z osobami, na których mi zależy.
Dosyć długo jeszcze rozmawiałem z Evansem, o wszystkim w sumie, dopóki nie przyszła pielęgniarka aby powiedzieć, że "godziny odwiedzin się skończyły". Dlaczego każą wychodzić mimo, że pacjent tego nie chce? Nie było jeszcze tak późno...
Tak minęły mi kolejne trzy dni, aż w końcu mogłem wyjść ze szpitala. Przyjechał po mnie Antek z jakimś kolegą, nie pamiętam już jego imienia ale to właśnie on prowadził.
- No Anthony, pochwal się. - zaśmiał się kierowca.
- O co ci chodzi?
- Twój brat niedługo zamierza robić prawko, więc nie będę już jego szoferem. - zaśmiał się znów głośno.
Również się zaśmiałem.
- Antek? Ty przypadkiem nie masz teraz lekcji? - zapytałem.
- Jak raz je sobie odpuszczę to nic się nie stanie. - uśmiechnął się lekko.
W końcu dojechaliśmy do akademii, wyszliśmy z auta, które po chwili odjechało.
- Musisz potem iść do dyrektorki, jakieś formalności czy coś tam.
Kiwnąłem w odpowiedzi głową. Po tym jak dotarliśmy do mojego pokoju pożegnałem się z bratem i walnąłem od razu na łóżko. Jak mi brakowało tego miękkiego materaca, zaśmiałem się lekko po czym poszedłem do dyrekcji. Po załatwieniu wszystkiego poszedłem szukać Evansa.


Evans? Akcja zbyt długo działa się w szpitalu XDD Ja wystarczająco długo w szpitalu przeleżałam, więc nie będę do tego zmuszać moich postaci XDD

wtorek, 25 lipca 2017

Od Miyako CD Kazumy

Ucieszyłam się, że Kazumie zasmakowało jedzenie, a jego rysunek był przeuroczy wręcz prześliczny. Musiałam wrócić na lekcje, a jego ponownie zostawić samego. Starałam się na każdej przerwie, wolnej lekcji i nawet wtedy kiedy znalazłam odrobinę wolnego czasu, gdy musiałam zrobić coś dla nauczyciela.
Po kilku dniach, dokładnie mówiąc trzech, Kazuma zaczął już normalnie uczęszczać na lekcje. Ucieszyłam się, bo wreszcie mogłam liczyć na kogoś. Zawsze nie miałam pary, gdy musieliśmy pracować w grupach. Dlatego mówiłam nauczycielom, że dam sobie sama radę. Nastała przerwa, a ja zostałam z Kazuma, aby porozmawiać. Nagle on wyciągnął przepiękne pudełko i było to dla mnie. Był to prezent dla mnie w podzięce, chociaż nie wiem za co. Ja po prostu martwiłam się o niego i nic więcej. Wiem jak to jest jak jest się chorym i jesteś sam. Breloczek z kotkiem i łańcuszek właśnie to znajdowało się w pudełeczku. Było przepiękne.
- Przepiękne, ale nie powinnam. Wreszcie nic takiego nie zrobiłam dla ciebie, żeby kupować mi taki drogi prezent - spojrzałam się trochę speszona ta całą sytuacją.

<Kazuma?> wybacz za długo...

Od Kazumy cd Miyako

- Dziękuje, no i niech ci będzie, pójdę do tej pielęgniarki. Ale czuje się już dobrze! - jęknąłem.
- Natychmiast! - posłuchałem dziewczyny i wróciłem do gabinetu pielęgniarki, wolałbym siedzieć chociaż w pokoju a nie tutaj, no ale dobra. Wyjąłem czysty zeszyt z torby, który nosze na wszelki wypadek i zacząłem w nim coś bazgrać aby zabić czas. O dziwo pomogło, bo zanim się obejrzałem minęła godzina. A potem kolejna. Otworzyłem jedno z pudełek od Miyako, to co mi dała było bardzo dobre. Po zjedzeniu wróciłem do bazgranina w zeszycie. Nagle do gabinetu weszła Miyako.
- No wreszcie! Myślałem, że tu z nudów to umrę! - jęknąłem.
- Co robiłeś przez ten czas jak tu siedziałeś? - zapytała.
- Bazgrałem coś i jadłem, No jeszcze raz dziękuje. - uśmiechnąłem się.
- Nie ma za co. A co tam rysowałeś?
- Rysowaniem tego nazwać nie można. Rysowałem kota ale mi nie wyszło, nie mam talentu do rysowania. - uśmiechnąłem się podając zeszyt dziewczynie.
- Ładny kot. - zaśmiała się.
Kota to nie przypominało ani trochę no ale dobrze.
Tak minęły mi trzy następne dni, potem znów zacząłem chodzić na lekcje. Udałem się na pierwszą lekcje dzisiejszego dnia (/// ps, nie wiem już jaki u nich jest dzień tygodnia, więc powiedzmy, że piątek xdd ///), w sumie mogłem dziś jeszcze nie iść na zajęcia, w końcu jest piątek. Na szczęście dziś mieliśmy dość luźne lekcje, więc nie musiałem zbytnio się martwić. Pierwszą mieliśmy godzinę wychowawczą, dzięki czemu mogłem pogadać trochę z Miyako. Dosiadłem się do niej i zacząłem szukać czegoś w torbie. Kiedy znalazłem to czego szukałem zwróciłem się do Miyako.
- To dla ciebie, w podziękowaniach za pomoc i w ogóle. - uśmiechnąłem się i wręczyłem dziewczynie małe pudełko. W środku był pluszowy brelok w kształcie niebieskiego kota i naszyjnik.

Miyako? Napisane! Krótkie ale jest!

Od Evansa CD Kazumy

Jeszcze trochę rozmawialiśmy, zanim pielęgniarka wygoniła mnie z pokoju ze słowami, że godziny przyjęć się skończyły.
Kiedy czekałem na windę, myślałem o tym, co powiedział mi Kazuma. Ktoś z Los Angeles chciał go adoptować..? To oznaczało wyjazd, który mu się bardzo wyraźnie nie uśmiechał, a ja szczerze powiedziawszy nie chciałem go widzieć takim wyprutym z radości. Nie wspominając już o tym, że na pewno by mi brakowało tej kupki nieszczęścia, którą naprawdę chciałem chronić.
A co, jeśli ta rodzina okazałaby się dla niego naprawdę dobra..? poczułby się u nich jak w domu, mimo swoich wcześniejszych uprzedzeń?
Nie mógłbym mu tego zabronić, prawda..?
Wszedłem do windy i wcisnąłem guzik parteru, po czym oparłem się o metalową ściankę, zakładając ramiona na piersi.
Równie dobrze mogę poprosić kuzyna żeby poszperał w aktach i dowiedział się czegoś o tych ludziach, a jeśli będą parą szuj, wtedy sam pójdę do tej instytucji..?
Ciężka sprawa, naprawdę...
Pożegnałem się z pielęgniarkami w recepcji, zanim wyszedłem z budynku, a gdy znalazłem się na schodach nagle zorientowałem się, że dotarcie na piechotę do akademika zajmie mi tyle czasu, że do pokoju wejdę w nocy, nie wspominając już o tym, że w ten sposób nie zjem kolacji, a to niezdrowo.
Jedno spojrzenie na komórkę później (w celu upewnienia się, że nie jest na to za późno) i już dzwoniłem do przyjaciela.
Jak można się było tego spodziewać odebrał po trzech sygnałach.
- "Co jest?"
- Masz czas, żeby podskoczyć samochodem do szpitala?
Ton Xaviera natychmiast przerodził się w zmartwiony, więc szybko uspokoiłem go, że to nie ja sobie zrobiłem krzywdę i tylko poszedłem w odwiedziny.
Siedemnaście minut po zakończeniu rozmowy na parking wjechał czarny ford, którego modelu nadal nie znałem, bo nigdy mnie to nie interesowało. Gdy stanął przed schodami, otworzyłem przednie drzwi pasażera, wgramoliłem się do środka i zapiąłem pasy, w czasie gdy Xavier przystanął na wyjeździe z parkingu by zaczekać na odpowiedni moment do włączenia się do ruchu.
- To co się dokładnie stało? - zapytał mnie przyjaciel, wyjeżdżając na główną - Wiem tylko tyle, że wczoraj kogoś zabrała karetka... nawet Op nie ma więcej informacji.
- Kazuma, pierwszak, jest w klubie pływackim i się przyjaźnimy, zasłabł - streściłem.
Chłopak skinął głową i dalej jechaliśmy już w ciszy.
Po dziesięciu minutach jazdy Xav zaparkował na swoim zwyczajowym miejscu na parkingu i oboje udaliśmy się na kolację, bo akurat się zaczęła. Taki przyjaciel z samochodem to istne zbawienie...
Po kolacji, krótkiej próbie w sali muzycznej i wspólnym spędzeniu ostatnich godzin wieczornych z zespołem na rozmowach udałem się do swojego pokoju w akademiku... jeśli miałbym zaadoptować Kazumę, musiałbym wynająć mieszkanie w Tombstown. Z tego co wiedziałem nie były drogie, ale też były trochę dalej od szkoły niż akademik.
Z westchnieniem padłem na twarz na łóżko. Byłem już rozebrany do slipków i luźnej koszulki - gotowy do snu - z tym że... coś ciężko mi było wyłączyć mózg po dzisiejszych rewelacjach.
Kilka godzin przewracałem się z boku na bok, w międzyczasie przeglądając strony internetowe, zanim w końcu udało mi się odlecieć o trzeciej.
Następnego dnia miałem problem ze wstaniem, więc z braku czasu nie poszedłem biegać, a tylko zrobiłem pięćdziesiąt pompek i udałem się na śniadanie, a następnie na zajęcia. Lekcje strasznie mi się dłużyły, ale ostatecznie się skończyły i mogłem resztę dnia spędzić w szpitalu. Zanim jednak wyruszyłem, zahaczył mnie jakiś pierwszak i powiedział, że ma dla Kazumy notatki z lekcji. Nie mam pojęcia skąd wiedział, że się do niego wybierałem, ale był to miły gest, za który podziękowałem i udałem się do szpitala.
Po krótkiej rozmowie z pielęgniarką salową i zapukaniu w drzwi, wszedłem do środka.
- Jak się dzisiaj czujesz? - zapytałem chłopaka, siedzącego na szpitalnym łóżku. Wyglądał znacznie lepiej niż wczoraj, co wziąłem za dobry znak.

Kazuma?

czwartek, 6 kwietnia 2017

Od Miyako CD Kazumy

Zasnęłam, ale jak tylko przebudziłam się od razu wróciłam do pokoju. Przebrałam się w piżamę i nastawiłam chyba z dziesięć budzików, aby wcześniej wstać i odwiedzić Kazume. Martwiłam się o niego i to bardzo.

Wstałam rano, bardzo szybko, ale za nim ja się przebudziłam minęło już wtedy około trzydziestu minut. Spakowałam potrzebne rzeczy i skierowałam się do szkoły. Wszystko by było fajnie gdyby nie to, że na mojej drodze napotkałam się na Kazume. Zezłościłam się na niego, ale po jego słowach przeszła mi złość.
- Ale mimo wszystko, podobało mi się wtedy. Musimy to powtórzyć. I jeśli gorzej się będziesz czuła masz mnie powiadomić. - przybrał poważny ton i minę, ale po chwili chłopak wybuchł śmiechem. - Jednak ja mówię poważnie. Mam się dowiedzieć jako pierwszy jeśli będziesz się źle czuła.
- Tak jest panie kapitanie - odparłam z uśmiechem na twarzy. - Czas zbierać się na lekcje, a ty do pielęgniarki. Jak będzie przerwa to wpadnę do ciebie - uśmiechnęłam się do niego. - Tutaj masz mała przekąskę, wreczylam mu pudełka. W jednym było jedzenie a w drugim coś słodkiego.

<Kazuma?>

niedziela, 2 kwietnia 2017

Od Kazumy CD Miyako

Dziewczyna nie dawała za wygraną, widziałem, że jest zmęczona, a nie chciałem męczyć jej bardziej. Ze mną to chyba same kłopoty. Uścisnąłem jednak dłoń dziewczyny i powiedziałem z uśmiechem:
- Zgoda.
Miyako uśmiechnęła się, położyłem się i przykryłem kołdrą po czubek głowy. Mimo woli zasnąłem...

Obudziłem się nad ranem. Miyako nie było już, czyli wróciła do siebie. To dobrze. Źle się czuje sam ze sobą jak ktoś mną się opiekuje, ponieważ nie jestem w stanie się zrewanżować. Wstałem z łóżka i przeciągnąłem się. Trzeba iść na lekcje, nieprawdaż? Wyszedłem z gabinetu i poczułem chłodniejsze powietrze, do lekcji pierwszej było dużo czasu, dlatego postanowiłem iść do siebie, się ogarnąć. Wyszedłem ze szkoły, pomimo, że było słonecznie to czułem nieprzyjemny chłód. Szybko dotarłem do akademika, poszedłem do siebie i się ogarnąłem. Spakowałem książki, umyłem się i przebrałem, gdy byłem już gotowy wróciłem do szkoły. Zauważyłem Miyako, jak również podążała w kierunku uczelni.
- Co tak wcześnie? - zapytałem zwracając jej uwagę na siebie.
- Co ty tu robisz?! Powinieneś siedzieć w gabinecie w łóżku!
- Nie chce opuszczać zajęć, poza tym, dobrze się czuję więc nie ma powodów abym opuszczał lekcje. - uśmiechnąłem się.
Ruszyliśmy w stronę szkoły, dziewczyna ewidentnie nie była zadowolona, że ruszyłem się z łóżka, ale nie mogłem tak leżeć bezczynnie, bo bym zwariował!
- A ty dobrze się czujesz? - przerwałem ciszę kiedy znaleźliśmy się w szkole.
- Tak, dlaczego pytasz?
- Nie chce abyś się przeze mnie przeziębiła. To w końcu ja zacząłem te zabawę, więc czułbym się winny za twoje złe samopoczucie. - odparłem zgodnie z prawdą.
- Wszystko w porządku.
- Ale mimo wszystko, podobało mi się wtedy. Musimy to powtórzyć. I jeśli gorzej się będziesz czuła masz mnie powiadomić. - przybrałem poważny ton i minę, ale już po chwili wybuchłem śmiechem. - Jednak ja mówię poważnie. Mam się dowiedzieć jako pierwszy jeśli będziesz się złe czuła.

Miyako??? >~< krótkie... za krótkie... zabij mnie :<

wtorek, 28 marca 2017

Miyako CD Kazuma

Chłopak jak dla mnie miał coś nie po kolei w głowie. Był chory, a chciał jeszcze wracać w chłodny wieczór do akademika. Moja upartość musiała wziąć górę i trzeba było zrobić to teraz! Trochę irytowana spojrzałam się na chłopaka. Upartość nic nie dawała, a ja poczułam się jakby chłopak chciał mnie spławić.
- Chcesz mnie spławić? - spytałam zasmuconym głosem, a o głosu doszedł również smutne oczy.
- Jasne, że nie. Ale nie chcę, abyś ślęczała nade mną, kiedy ci się nie chce. Nie mogę pozwolić, abyś zmuszała się do niespania aby ze mną siedzieć - na jego słowa pojawił mi się uśmiech na twarzy.
- Nie martw się o mnie - uśmiechnęłam się lekko i poprawiłam swoje okulary. - Ty idź spać, a jak zaśniesz to pójdę do swojego pokoju. Muszę mieć pewność, że ci nic nie odbije i nie będziesz miał zamiaru wrócić w chłodny wieczór do swojego pokoju - trochę skłamałam, ale miałam zamiar siedzieć przy nim tak długo jak się da. W dodatku miałam zamiar skorzystać ze swojego telefonu i trochę poszperać w internecie, aby dowiedzieć się czegoś na temat przeziębienia. Za bardzo nie wiem jak to jest, gdy się choruję wiec miałam zamiar wzbogacić swoją wiedzę. - To jak, umowa stoi? - wyciągnęłam rękę w stronę chłopaka.

<Kazuma?>

poniedziałek, 27 marca 2017

Od Kazumy cd Miyako

Zachowanie dziewczyny trochę mnie zdziwiło. Chyba to co ostatnio powiedziałem mocno ją dotknęło. A przynajmniej ja tak to odbieram. Zasnąłem w gabinecie pielęgniarki, ale długo nie pospałem. Obudziłem się chwilę później, Miyako przysypiała. Wiem dlaczego zachorowałem. Moje wyjścia na zimno tak się właśnie kończą. Pomimając to, że rzucaliśmy się śniegiem. Tu chodziło o moją odporność, która jest raczej zerowa. Wystarczy mi wychylenie się za okno kiedy jest zimno i już przez najbliższy tydzień leżę w łóżku.
- Miyako. - uśmiechnąłem się, siadając po turecku na łóżku. - Chyba chce ci się spać. - zaśmiałem się. - Nic mi nie jest. Możesz wrócić do siebie.
- Zostanę. - powiedziała. - I wcale spać mi się nie chce.
- Miyakoo? - zapytałem.
- Hm? Coś się stało? - ewidentnie chciała spać.
- Wracajmy do akademika. - uśmiechnąłem się.
Wstałem z łóżka, złapałem dziewczynę za rękaw i pociągnąłem w stronę wyjścia.
- O nie, nie. Zostajesz. Przeziębisz się jeszcze bardziej. - powiedziała, zmuszając mnie do powrotu na łóżko.
- Ale nic mi... - kichnąłem. - Nie jest. - uśmiechnąłem się.
-Tak, tak. - odparła.
- Ale spać mi się nie chce, w przeciwieństwie do ciebie. - rzekłem.
- Chcesz mnie spławić? - zapytała chyba lekko zasmucona.
- Jasne, że nie. Ale nie chcę, abyś ślęczała nade mną, kiedy ci się nie chce. Nie mogę pozwolić, abyś zmuszała się do niespania aby ze mną siedzieć.

Miyako? Brak weny się utrzymuje ;-;

wtorek, 21 marca 2017

Miyako CD Kazumy

Smutek ogarnął mnie, chociaż wolałbym gdyby zniknął. Nienawidziłam go, a dodatkowo się bałam. Bałam się swojego własnego smutku. Chociaż dziwnie to brzmi, ale byłam przerażona. Nienawidziłam czasami samej siebie, że jestem taka słaba. Moje myśli przerwało coś zimnego. Była to śnieżka, którą rzucił we mnie Kazuma. Odpłaciłam się mu tym samym. On we mnie ja w niego i tak przez cały czas co doprowadziło do bitwy na śnieżki. Chłopak któremu nie znikał uśmiech.
- No w końcu mi się udało. - powiedział zdyszanym głosem chłopak.
- Udało się co? - spytałam zaskoczona.
- W końcu udało mi się ciebie rozweselić i roześmiać. - na jego twarzy mogłam wyczytać, że jest zadowolony z tego co zrobił. Na mojej twarzy pojawiły się rumieńce ze zawstydzenia.
- Chodźmy już lepiej do akademika bo inaczej się przeziębisz - powiedziałam niepewnie, chcąc jakoś zmienić temat. - Nie mam zamiaru się tobą opiekować, gdy będziesz chory - uśmiechnęłam się lekko. Chwyciłam chłopaka za rękaw i poprowadziłam wprost do akademika.
- Jak tylko dojdziesz do pokoju to weź gorącą kąpiel i połóż się spać! - spojrzałam na niego, a on głupio się uśmiechnął wprowadzając mnie tym samym w większe zakłopotanie. - Jak coś to się jutro spotkamy w klasie - dodałam i odeszłam.
Weszłam do pokoju, wzięłam kąpiel, ubrałam piżamę i zakopałam się pod kołdrą.
~ Ranek ~
Dzisiejszy ranek nie zapowiadał się do tych pięknych i pogodnych, a bynajmniej dla mnie. Wstałam leniwym ruchem ciała i skierowałam się do łazienki. Tam ogarnęłam się od góry do dołu. Zjadłam śniadanie i wyszłam z pokoju. Miałam trochę czasu, aby dojść na lekcje, ale znając mnie to i tak wciąż było za mało. Weszłam do klasy, gdzie zobaczyłam Kazumę. Chłopak nie wyglądał za dobrze, a na jego twarzy i tak był uśmiech.
- Cześć - powiedziałam zaspanym głosem i usiadłam w ławce.
- Hej! - jego głos był lekko zachrypnięty i już więcej nie musiał mi nic mówić. Przeziębił się po wczorajszym dniu. Lekcje się zaczęły, a ja prawie na nich zasnęłam. Zasnęłabym na nich gdyby nie to, że nie mogłam spuścić wzroku z chłopaka. Obserwowałam go przez cały czas. Wysilał się i to, aż za bardzo. Nie pozostało mi nic innego jak wziąć sprawy w swoje sprawy. Chwyciłam go za rękę i poprowadziłam za sobą.
- Miyako co ty robisz? - spytał się chłopak.
- Głupek z ciebie, jak nie wiesz co. Idziemy do pielęgniarki! - jak tylko dotarliśmy do gabinetu, powiedziałam kobiecie, że Kazuma się źle czuje i musi trochę odpocząć. Ona zgodziła się, a ja mogłam zostać przy nim. Zamoczyłam chusteczkę w zimnej wodzie i przyłożyłam na jego rozpalone czoło.
- Nie odzywaj się już więcej i śpij - spojrzałam się na niego zmartwionym wzrokiem. Miałam zamiar zostać przy nim tak długo, aż się porządnie nie wyśpi i gorączka mu chociaż po części nie zejdzie. Kazu zasnął, a w pokoju nastała cisza. Chciało mi się spać, jednak nie mogłam sobie tym razem na to pozwolić.
<Kazuma?>

niedziela, 19 marca 2017

Od Kazumy Cd Evansa

Szczerze mówiąc ucieszyłem się, kiedy przyszedł Evans. Ostatni w ogóle dużo czasu z nim spędzałem. Stałem się spokojniejszy kiedy wczoraj powiedział, że zrobi wszystko aby mi pomóc, jednak mój wyjazd został już zatwierdzony. Kilka dni temu dostałem telefon, że znów jakaś rodzina chce mnie zgarnąć. Mogliby skończyć już, ale nie, lepiej zniszczyć doszczętnie moją psychikę. Nie rozumiem jeszcze dlaczego, ale czuje, że z Evansem mógłbym zostać gdziekolwiek. Będąc z nim, czułem się bardziej bezpieczny, niż z policją.
- O czym tak myślisz? - dotarł do mnie głos chłopaka.
- O niczym. - uśmiechnąłem się, siadając po turecku na łóżku szpitalnym. - Evans?- zapytałem.
- Coś się stało? - zapytał, patrząc na mnie chyba zaniepokojony.
- Chciałem zapytać, co byś zrobił, gdybym musiał jednak wyjechać. - powiedziałem patrząc na kołdrę. - Po prostu pytam. Nie oczekuję niczego. - powiedziałem z lekkim uśmiechem, chociaż właśnie moja dusza rozpadała się na miliony cząstek.
- Jak to co? - uśmiechnął się. - Co to w ogóle za pytanie? Nie wyjedziesz. - odparł.
- Teraz tak mówisz. Ale jak dojdzie co do czego, to wiesz, że wyjadę? No chyba, że ktoś z okolicy mnie weźmie, a to raczej niemożliwe. - powiedziałem, nadal się uśmiechając. - Dostałem ostatnio telefon. Znów chcą mnie gdzieś wysłać. Nic nie jest jeszcze pewne, bo muszę się z tymi ludźmi spotkać. Ale jeżeli się zdecydują... - zamilkłem. Właśnie wszystko rozwalało mnie od środka. - Wyjadę do Los Angeles. - dodałem przenosząc wzrok na chłopaka.
- Nie uśmiechaj się fałszywie. - powiedział. - Nigdzie nie wyjedziesz. - powiedział pewnie.
Skąd on miał tyle pewności siebie to ja nie mam pojęcia. Mimo, że nie utwierdził tego co mówił, chciałem za wszelką cenę mu wierzyć. No i żeby tak się stało. Na prawdę nie chciałem nigdzie jechać. Zwłaszcza teraz. Kiedy mam znów ochotę żyć, śmiać się i spędzać czas z ludźmi. /...Evans. Gdybym mógł tylko. Zamieszkałbym nawet z tobą. Ale nie mogę. Nie chcę sprawiać ci jeszcze większych kłopotów.../ pomyślałem. Po czym zaśmiałem się lekko. Co ja w ogóle myślę. To nigdy nie byłoby możliwe. Nie ważne co by się nie działo. Na to nikt by się nie zdecydował. No chyba, że serio, miałby nierówno pod sufitem.

Evans? B-E-Z-W-E-N ;-; Wybacz xdd nie mam pomysłu kompletnego. Ale coś tam napisać mi się udało.

(ekhem xdd spokojnie. Nie będzie musiał go adoptować XD Tak wymyśliłam na szybko, zrezygnują, albo coś XDD)

Od Kazumy Cd Miyako

Uśmiechnąłem się.
- Każdy posiada coś co mu pomaga. Nieważne jakie miałoby to być dziwne lub nienormalne. - powiedziałem. - Dlaczego posmutniałaś? - zapytałem.
- Po prostu. - odparła, patrząc w ziemię.
- Nie lubię jak ktoś jest smutny. - powiedziałem zgarniając trochę śniegu i rzucając w dziewczynę.
Byliśmy niedaleko akademii, tutaj śnieg jeszcze leżał, chociaż miejscami stopniał. Tylko z powodu, że można się pobawić nie narzekałem na zimę. Bo szczerze mówiąc, wolę raczej ciepło. Dziewczyna spojrzała na mnie pytająco i strzepywała biały puch.
- Uśmiechnij się. - powiedziałem, śmiejąc się i znów obrzucając ją śniegiem.
Wiśnie już kwitły powoli, ale śnieg nadal się utrzymywał. Był to na prawdę śmieszny widok. Dziewczyna zaśmiała się i odpłaciła tym samym gestem, który wykonałem ja. Tak zaczęliśmy rzucać się śniegiem.
- No w końcu mi się udało. - powiedziałem zdyszany.
- Udało się co? - zapytała zdziwiona.
- W końcu udało mi się ciebie rozweselić i roześmiać. - powiedziałem zadowolony.

Miyako? xd tak trochę bezwen ;-;

sobota, 18 marca 2017

Od Evansa Cd Kazumy

Na szczęście była niedziela, więc mogłem pójść do Kazumy od razu kiedy zaczęły się godziny odwiedzin. Jako że zaczynały się jak lunch, kupiłem sobie kilka kanapek na wynos i wyruszyłem w drogę.
Kiedy szedłem w stronę szpitala, wróciłem myślami do poprzedniego wieczoru. Od wczoraj zastanawiałem się jak mógłbym pomoc Kazumie w razie jakichś kłopotów i po konsultacji z genialnym przewodniczącym postanowiłem, że jeśli przyjdzie co do czego, zaoferuję się na jego opiekuna prawnego. W końcu w tym roku kończę liceum i będę oficjalnie pełnoletni nawet w Ameryce, więc spokojnie mógłbym objąć tę rolę.
Nie wiedziałem nadal zbytnio dlaczego gotów byłem do takiego gestu, ale miałem pewność że miało to związek z rewelacją jaką poczyniłem poprzedniego dnia. Jednym z moich najsilniejszych odczuć zawsze była gotowość do obrony tych, którzy tego potrzebują, a Kazuma wydawał się być właśnie taką osobą - potrzebującą ochrony.
W czasie moich rozmyślań, zameldowałem sie przy biurku pielęgniarek, które pozwolimy mi pójść dalej w tych takich niebieskich siateczkach nałożonych na buty, żebym czasem nie napaćkał pozostałościami śniegu na linoleum.
Kiedy znalazłem sie przy pokoju chłopaka, najpierw zapukałem do jego drzwi, po czym zajrzałem do środka. Siedział w łóżku i z niego mnie powitał.

Kazuma?
Trochę bardzo krótko, nie :'>? Nie miałam pomysłu na to co mógłby zrobić Kzauma, a nie chciałam go wyciągnąć z charakteru xD

środa, 15 marca 2017

Od Miyako Cd Kazumy

Drzewa wiśni czemu by nie. W okolicy znajdowało się kilka drzew z przepięknymi kwiatami. Mogłabym cały czas się im przyglądać, ale problem był taki, że zawsze robiłam to samo. Nigdy nie byłam jeszcze z kimś kogo nawet polubiłam. Normalnie to chodziłam sama, a do towarzystwa miałam zawsze swój telefon. Słysząc chłopaka jak mówi o wyjeździe i że jestem dla niego jak przyjaciółka zrobiło mi się miło, ale w środku czułam smutek.
-Chodźmy nim zapadnie zmrok… - powiedziałam chwytając chłopaka lekko za rękaw i ciągnąc go za sobą. Nie miałam nic do chłopaka, ale przypominając sobie, że miałaby się ponownie z kimś pożegnać, strasznie mnie to bolało. Drogę przeszliśmy w ciszy, aż dotarliśmy na miejsce. Schowałam ręce do kieszeni i przyjrzałam się uważnie drzewu.
- Gdy przyglądam się temu drzewu czuję spokój i na spokojnie Oke sobie odpocząć, a czasami pomaga mi to rozwiązać niektóre problemy… - powiedziałam mu z tego ni z owego. - Może to pomaga, ale tylko przez krótki czas, ale dla mnie ten czas jest czymś wspaniały i mogę sobie przy okazji powspominać swój dom… - dodałam z lekkim smutkiem, ale na twarzy pojawił się delikatny uśmiech.

<Kazuma?>

poniedziałek, 13 marca 2017

Od Kazumy Cd Evansa

Szczerze mówiąc wystraszyłem się lekko, kiedy chłopak usiadł na łóżku. Po ty jak mnie do siebie przyciągnął, byłem mocno zdziwiony. Tego chyba akurat bym się nie spodziewał. Ale po tym co powiedział... Zadrżałem. Mimo to Evans nie puścił mnie. Co mnie na prawdę ucieszyło. Mimo woli wtuliłem się w niego, co pewnie tym razem zdziwiło jego. Czując to ciepło, nie chciałem się odsuwać. Ale w końcu dotarło do mnie co ja właściwie robię. Odsunąłem się trochę i wymruczałem:
- P-przepraszam.
Chłopak nic nie mówiąc znowu mnie przytulił.
- Nic nie dasz rady zrobić. Dopóki jestem niepełnoletni, oni decydują, co się zemną stanie. - wyszeptałem.
Nie wiem dlaczego, ale chłopak uśmiechnął się jakby pewnie i powiedział:
- Więc zrobię wszystko i cokolwiek, co tylko będę mógł. - powiedział, kładąc dłoń na mojej głowie i przeczesując mi włosy, dodał - Na prawdę.
Znów wtuliłem się w chłopaka, chyba ostatnio za często się do niego zbliżam. Zdaje sobie sprawę, że jeśli zbyt się do niego przywiąże, to później trudniej będzie stąd wyjechać. //Przeżyje wszystko. Tylko proszę nie chce zostać sam. Sam, tak zupełnie sam, jak palec. Samotności się boję. Śmierci nie boje się w cale...// Dopiero teraz zauważyłem, ze Evans zawsze jest ciepły. Ilekroć zbliżałem się do niego, czułem to ciepło. Nie chciałem aby tę chwilę ktoś lub coś przerwało. Chciało mi się nadal płakać, ale już raczej nie ze smutku. Przymknąłem oczy, przez to ciepło i zmęczenie, oddałem się w objęcia morfeusza...
Obudziłem się następnego dnia, leżałem w szpitalu, czyli jednak to wszystko nie było snem w czasie podróży do nowej szkoły. Ulżyło mi jakoś. Przewróciłem się na plecy i wlepiłem wzrok w sufit. Szczerze mówiąc, nigdy nie czułem się tak dobrze jak teraz. Chciało mi się śmiać, ale nie wiem dlaczego. Po prostu. Chciało mis się żyć, wstać stąd i spotkać z Evansem. Gdyby nie on, straciłbym już całkowicie chęć do codziennego wstawania. W ogóle budzenia się, czy życia. Do sali wszedł lekarz.
- Jak się czujesz? - zapytał spokojnie.
- Psychicznie, fizycznie, moralnie czy zdrowotnie? - uśmiechnąłem się.
- Ogólnie? - spojrzał z lekkim zdziwieniem na mnie.
- To bardzo dobrze. - odparłem.
- Właśnie widzę. Przeprowadzimy dziś kilka badań, prawdopodobne jest, że wyjdziesz pojutrze ze szpitala.
- A która godzina? - zapytałem.
- Wpół do dwunastej. - odparł i wyszedł z sali.
Po chwili przyszła pielęgniarka i zabrała mnie na jakieś badania. Chciałem już stąd wyjść. Ale nie mogłem. Westchnąłem, wracając po badaniach do sali.

Evans ? XDD <- wyraża więcej niż tysiąc słów XDDDD
Theme by Bełt