Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Daeva Gyfrinah. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Daeva Gyfrinah. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 sierpnia 2018

Od Daevy CD Nory/Czeslava

- Oh, ale przyznaj, że lubisz tam przychodzic... Jeszcze nigdy nie widziałam, by ktoś przychodził tam tak cżesto w tak krótkim czasie jak ty! Mogłabym nawet załatwić ci kartę zniżkową! - huhuh, co za towarzystwo.... Nigdy bym nie pomyślała... - No i czemu miałoby to być miejsce nieodpowiednie? Mamy pokoje prywatne, z karaoke, konsolami... Załatwię też jedzenie. Będzie fajnie, zobaczycie! - ignorowałam ich z lekka zdziwione spojrzenia. Wszyscy patrzyli, jakbym gadała w innym języku... No cóż, trudno. Nikt się przecież nie odezwał~
- No to postanowione~! - klasnęłam w dłonie. - Ja się wszystkim zajmę! Misiek, napiszę ci potem o której się spotkamy, przekażesz im! Ja lecę! - nakręciłam się jak zabawka na kluczyk. Sprężystym krokiem ruszyła, do drzwi, zabierając jedynie potrzebne rzeczy a reszte, jak zwykle, zostawiając tutaj.

Nie skupiałam sie dzisiaj zbytnio na lekcjach. Obmyślałam i zapisywałam wszystko, co było nam potrzebne na nasze małe spotkanie. Gdy tylko miałam wolną chwilę zadzwoniłam do szefa, prosząc go, by wszystko przygotował. Nie było problemu...

Po lekcjach szybko ruszyłam do klubu, by wyrobić jeszcze swoją zmianę. Byłam w wyjątkowo dobrym humorze. Już dawno nie dostałam tylu napiwków....
Skończyłam zaledwie pięć minut przed ustalonym terminem. Szybko poleciałam pod prysznic, lecz jeszcze gdy stałam pod strumieniami wody jedna ze współpracownic zajrzała do łazienki by przekazać mi, że moi "specjalni goście" już dotarli.... No świetnie!
Zdążyłam jedynie podsuszyć włosy i już biegłam do nich, starając się jakoś ogarnąć.
Tak jak rano wbiegłam do pokoju, ale tym razem odsuwane drzwi otworzyły się jeszcze zanim ich dotknęłam. Wobec tego nie zdążyłam wyhamować... Wpadając na Miśka.
Z rozpędu. A może i byłam sporo od niego mniejsza, ale właśnie ten pęd zrobił swoje.
Tuż za drzwiami był mały schodek, i po raz pierwszy się cieszyłam, że te pokoje mają baaaardzo miękką, piankową podłogę. Zazwyczaj wkurzałam się, bo obcasy sie zapadały, ale teraz, biorąc pod uwagę to, że Misiek leciał na plecy, a ja na niego... No i tak trochę wyżej poleciałam. No, trochę bardziej. Tak.. Nie do końca normalnie, booo... Biustem na twarz. Rozmowa Chesa i Nory natychmiast ucichła... Ups?

<Hm, kto teraz? >

Od Czeslava CD Nory i Daevy

- ZABIJĘ CIĘ! - warknąłem łapiąc za dłonie Michaela i próbując je oderwać od swoich włosów - JESTEŚ JUŻ MARTWY!
- Jak na razie jeszcze żyję - uśmiechnął się perfidnie
- Ty kurwo ty - zacisnąłem mocno powieki, gdy szarpnął niespodziewanie na przód
- Nie wyrywaj się, i tak nic Ci to nie da - zaśmiał się
- Jeszcze zobaczymy - syknąłem i wbiłem mocno paznokcie w jego skórę
- AŁ! To zabolało!
- I miało zaboleć - próbowałem go kopnąć w nogę, ale ten tak mocno pociągnął mnie w górę, że aż musiałem stanąć na palcach
- Uspokój się Czesiek, a nic złego Ci się nie stanie - powiedział spokojnie
Obdarzyłem go zabójczym spojrzeniem i przeklinając w duchu ruszyłem powoli. Naprawdę on się prosi o jakąś śmierć. Nie dość, że wyciąga mnie tak brutalnie z łóżka, po zaledwie godzinie, może dwóch snu. To jeszcze wyciąga mnie w piżamie i na bosaka na dwór. Niech go chuj w końcu strzeli, bo ja już nie wytrzymam. Sakra trzeba było brać ten osobny pokój! Uniosłem głowę lekko do góry, żeby zobaczyć, gdzie ten skurwesyn mnie prowadzi.
- CHYBA CIĘ POJEBAŁO! - warknąłem zatrzymując się w miejscu
- Co? - spytał zdziwiony
- Jeszcze się pytasz? Prowadzisz mnie do szkoły!
- I tak musisz iść na lekcje...
- Zaczynam dopiero o 9! Jak mogłeś mi to zrobić...
- Oj już już, luzuj gacie bro. Jest ósma, zdążysz jeszcze wrócić do akademiku
- Nie ma mowy.
- To będziesz cały dzień w piżamie? - zmarszczył brwi
- Tak - uśmiechnąłem się - I będę cały czas za Tobą chodził
- Debil
- Idiota

___________________

- Sak... - znowu prawie się wywaliłem - Sakra! Ty mendo jedna! - warknąłem powracając do wyprostowanej pozycji - Może byś trochę uważał na tych schodach, co? I może w reszcie byś mnie puścił? Przecież nigdzie Ci nie ucieknę...
- Nie ma mowy - odpowiedział - I tak jesteśmy już prawie na miejscu
- Aha? Co czyżby jakieś tajemnicze spotkanie ciepłolubnych?
- Zamknij się
- Oj w końcu byś się przyznał - uśmiechnąłem się
Nagle chłopak pchnął mnie z całej siły w otwarte drzwi.
- Sakurwa! Normalnie Cię uduszę! - wrzasnąłem odwracając się w jego stronę
- Oj no już, bro. Bo ci żyłka pęknie - wyszczerzył się szeroko
- Żeby zaraz Tobie coś nie pękło, ty szwabski pomiocie! - zacisnąłem mocno pięści i zrobiłem krok na przód.
- Um... chłopcy...? - odwróciłem głowę w kierunku, z którego nadeszły te słowa
- Oh! Nori! - Misiek mnie minął i uścisnął mocno Norę. Pieprzony ignorant -  Widzę, że już poznałaś się z Daevą.
Nagle Nora zwróciła się do mnie.
– Wywalił cię z łóżka, prawda?
Skrzyżowałem ramiona i posłałem temu pijackiemu nasieniu zabójcze spojrzenie.
- Owszem, a ty, co tutaj robisz?
- Właściwie sama nie wiem... - dziewczyna potarła kciukiem skroń - Mam być jakimś sekretarzem, czy czymś...
- Hę? - uniosłem brwi - Co?
- Dokładnie tak - uśmiechnął się Misiek
- Co ty brałeś padalcu? - uniosłem jedną brew
- Zachowuj się - mruknął - Jesteśmy na zebraniu samorządu szkolnego.
- Co? - parsknąłem śmiechem - I co ja niby tutaj robię?
- Zaraz się dowiesz... Dziewczyny. Pierwsza i najważniejsza zasada - wycelował palcem prosto we mnie - Nigdy, przenigdy nie dajemy przepustki temu osobnikowi
- CO?! - prawie zakrztusiłem się własną śliną
- To co słyszałeś bro - uśmiechnął się - dobrze wiem, że wykorzystałbyś ją na nielegalne przebywanie w części żeńskiej, albo poszedłbyś sobie na nocne penetrowanie.
- Taaa jakby brak przepustki mnie przed czymś powstrzymywał - przewróciłem oczami
- Dlaczego, akurat on? - zapytała nieznajoma mi dziewczyna
- Bo to największy lowelas jaki nosiła ta ziemia i lepiej go powstrzymać
Wbiłem wzrok w tę niewysoką dziewczynę i momentalnie zbladłem, gdy rozpoznałem znajomą twarz. Co prawda wyglądała teraz inaczej niż zazwyczaj, a jej strój to już kompletnie odmiana. Nie spodziewałem się, że spotkam ją w akademii... a już zwłaszcza na zebraniu samorządu szkolnego.
- Ale wracając - kontynuował Misiek - Jak zapewne wiecie, po przeniesieniu zostałem Przewodniczącym Samorządu...
- ... dupolizem - przerwałem
- Zamknij się. I zostałem poproszony o przydzielenie osób na dwa pozostałe stanowiska.
- Dlaczego, akurat ty? - uniosłem brew
- Bo tak się składa, że ja znam najlepiej osoby, które tutaj się przeniosły, bo Dea jeszcze ich nie zna.
,,Dea'' a więc tak ma na imię...
- Dobraaaa.... to co ja tutaj robię? - zapytałem
- Jest potrzebny ktoś na stanowisko skarbnika i pomyślałem...
- HAHAHAHAHAHA To źle pomyślałeś - parsknąłem śmiechem - Nie mam zamiaru pchać się do samorządu.
- Miałbyś przepustkę...
- Nie, nie i jeszcze raz nie - pokręciłem głową - Nie liczcie na mnie w tych sprawach.
- A ty Nora? - zwrócił się do dziewczyny - Zostaniesz sekretarzem?
- Co miałabym robić? - zapytała
- Tak naprawdę to tylko sporządzać raporty na temat spotkań, spisywać to co robiliśmy na zebraniu, to co obmówiliśmy i ustaliliśmy.
- Mmm no może być...
- Świetnie! - powiedział uradowany i zapisał coś na kartce - Ches... no weź, będzie tylko trzymał kasę w pokoju...
- Nie ma mowy - pokręciłem głową - Po moim trupie. Co najwyżej mogę wpadać rzucać wam pomysłami, ale do zarządu nie dołączę. Z resztą jakbyś usadził mnie na stanowisku to dyrekcja, by Cię zdetronizował. Na tysiąc procent znają moje zasługi z Irlandii.
- Taaa, ale no...
- Nie. Zdania nie zmienię.
- Bro...
- Nie.
- Jak nie chce to go nie męcz - odezwała się Dea - Znajdzie się kogoś innego.
- Skoro tak mówisz - westchnął Michael
- To co? Może wieczorem wybierzemy się na jakieś spotkanie integracyjne?
- Uuuu brzmi ciekawie. Dokąd?
- Możemy jechać do Lewiston i wstąpić do Lexusa - odrzekła - nie musielibyście nic płacić.
- Lexusa? - nie sądziłem, że jest aż tak bezpośrednia
- Owszem - uśmiechnęła się do mnie - Nie podoba Ci się to miejsce? Przecież często tam wpadasz.
- Nie przesadzajmy - przełknąłem ślinę - Nic do niego nie mam... ale to dosyć nietypowe miejsce na spotkanie samorządu szkolnego...

Dea?

Od Nory CD Daevy

„Jutro pójdę spać wcześniej”
Ile razy już to sobie obiecywałam i ile razy te plany szły hen, hen daleko na bok? Zbyt często. Wynik ja zawsze 1:1.
Położyłam przedramiona na stoliku, przy którym siedziałam od dobrych dziesięciu minut i podparłam brodę na dłoniach, przymykając tym samym oczy. A mogłam wyjść z pokoju jak najpóźniej, by na spotkanie przyjść na ostatnią chwilę. Tak byłoby chyba najlepiej. Przynajmniej nie zasypiałabym na siedząco w oczekiwaniu na wszystkich. I pomyśleć, że przede mną jeszcze sześć godzin wytężania mózgu. Zasnę... po prostu zasnę...
„Już zasypiasz” – odezwała się podświadomość, wzdychając głośno z niesmakiem. Ewidentnie była zawiedziona moim podejściem do snu. I szczerze powiedziawszy wcale jej się nie dziwiłam.
Zmusiłam się do otwarcia oczu, co przyszło mi z ciężkim trudem, więc ostatecznie jedynie je uchyliłam i zerknęłam na godzinę w telefonie. Powoli dochodziła siódma czterdzieści, a nikt jeszcze nie przyszedł. Odblokowałam telefon i weszłam na pocztę. Po zaktualizowaniu nie pojawiła się żadna nowa wiadomość. To samo na messengerze i w innych miejscach.
Nudyyy...
Gdzie są wszyscy? Oparłam czoło o blat stolika i jęknęłam przeciągle. A co jeśli pomyliłam dni? Może wcale nie chodziło im o ten poniedziałek? Może chcieli się spotkać w przerwie na lunch? A może zupełnie po lekcjach?
Jedna negatywna myśl podziałała jak palec tykający pierwszą kostkę domina. Mój mózg zaczął wymyślać coraz to kolejne i kolejne, mniej lub bardziej absurdalne, zmyślne, a ja przez zmęczenie i narastające obawy coraz to bardziej się w tym wszystkim pogrążałam.
„Chcę umrzeć...” – pomyślałam, uporczywie wbijając czoło w to cholerne biurko. – „Błagam, niech ten dzień skończy się jak najszybciej...”
Mruknęłam cicho, układając się wygodniej, jednak kiedy tylko usłyszałam szczęk otwieranych drzwi, od razu zerwałam się, siadając do pionu. Zrobiłam to tak szybko, że aż zrobiło mi się czarno przed oczami. Dosłownie wszystko, co jeszcze przed chwilą widziałam, spowiła ciemność. Mimo beznadziejnego stanu wstałam ostrożnie, mrugając, by pozbyć się tego nieprzyjemnego uczucia.
– Nowa sekretarka, tak? Ja jestem Daeva, Vice. Mów mi Dei. – przedstawiła się i kontynuowała:
– Misiek, przewodniczący, pewnie gdzieś się szwenda...
Początkowo nic nie było w stanie do mnie dotrzeć. Jaka sekretarka? Jaka Dei? Jaki Misiek? Co to była za dziewczyna? Co tu robiła? Po co tu przyszła?
I kolejna fala pytać doprowadziła mnie do chwilowego, tak bardzo znienawidzonego przeze mnie laga mózgu. Jedyne, co byłam w stanie zakodować, to fakt, że stałam przed jakąś uczennicą z prawdopodobnie wielką czerwoną plamą na czole.
„Chcę umrzeć jeszcze bardziej...”
Potarłam niesfornie czoło, jakby odcisk biurka miałby zetrzeć się niczym plama brudu i mruknęłam cicho, chcąc odpowiedzieć... ale właściwie to co? Czy w ogóle z ust nieznajomej padło jakiekolwiek pytanie?
„Ogarnij się dziewczyno” – warknęła ostro podświadomość.
No tak, już się wybudzam. Już... Nie śpię.
Przetarłam szybko oczy i dopiero zauważając wyciągnięta rękę w moją stronę, od razu ja uścisnęłam.
– Nora – wybełkotałam niewyraźnie. – Miło mi.
– Mnie również i mam nadzieje, że...
– Sak... Sakra! Ty mendo jedna!
Zamrugałam kilka razy, nie rozumiejąc, co się stało. Szatynka zrobiła dokładnie to samo, z tym że ona dodatkowo zaczęła się rozglądać po pomieszczeniu, aż w końcu spojrzała w stronę uchylonych drzwi.
– Też to słyszałaś?
– Nie dało się nie...
Jak ja dobrze znałam ten poirytowany głos.
Chwilę po najróżniejszych czeskich przekleństwach w drzwiach do pokoju samorządu stanął Michael z garścią rudych włosów w ręce. Dlaczego ten widok kompletnie mnie nie zdziwił? Uniosłam wysoko brwi, zastanawiając się tylko, co tym razem Czesiek musiał przeskrobać, że Michael aż przytargał go tu za włosy. Włożyłam dłonie do kieszeni bluzy i zerknęłam kątem oka na zdezorientowaną dziewczynę, która z szeroko otwartymi oczami stanęła obok mnie. Następnie spojrzałam na blondyna. W momencie, w którym brutalnie wrzucił rudego do środka, odsunęłam się na bok, by uniknąć zderzenia.
– Sakurwa! Normalnie cię uduszę!
– Oj no już, bro. Bo ci żyłka pęknie.
– Żeby zaraz tobie coś nie pękło, ty szwabski pomiocie!
Nim się obejrzałam, nieznajoma znowu stanęła obok mnie, nachylając się nieco w moją stronę.
– Kto to? – dyskretnie wskazała palcem na Cześka.
– Jeden wielki huragan.
Widząc, jak Czesiek szykuje się do skoku na Michaela, zwróciłam na siebie ich uwagę:
– Um... chłopcy...? – choć powiedziałam to cicho i po raz kolejny niewyraźnie, efekt był taki, jaki zamierzałam. Chociaż trzy pary oczu wpatrujące się we mnie to zdecydowanie za dużo.
– Oh! Nori! – Misiek uśmiechnął się szeroko i rozwarł ręce do uścisku. Śmiało podeszłam i z lekkim uśmiechem przytuliłam go mocno, po czym odskoczyłam do tyłu. – Widzę, że już poznałaś się z Daevą.
Pokiwałam tylko głową w odpowiedzi i w międzyczasie jak chłopak witał się z dziewczyną, spojrzałam na Cześka. Jego włosy jak zwykle sterczały w każdą stronę, ale bardziej niż normalnie. Do tego pomięta koszulka i jakieś materiałowe, krótkie spodenki. Podstawowe trzy dowody na świeżo obudzonego Cześka.
– Wywalił cię z łóżka, prawda? – spytałam, choć doskonale znałam odpowiedź. Stanęłam obok niego, obserwując, jak marszczy brwi i ze skrzyżowanymi ramionami mierzy wzrokiem swojego współlokatora. Oh, gdyby jego wzrok mógł zabijać, z pewnością byłoby tu już o jedną osobę mniej.




Czes? Dae?

wtorek, 28 sierpnia 2018

Od Daevy CD Nory

Już od wczoraj miałam urwanie  głowy. Najpierw przedłużyła mi się zmiana, potem nie mogłam zasnąć...
A dzisiaj poniedziałek. Jak zwykle wsiadłam na motor i ruszyłam do szkoły.
Jedyną dobrą rzeczą było to, że było wyjątkowo ciepło. Ubrana krótkie spodenki i lekką bluzke, jak i porządny kask, jechałam tuż przy granicy maksymalnej prędkości, by jak zwykle dotrzeć na miejsce minimum pół godziny wcześniej. Po pierwsze, by dopilnować swoich obowiązków... No i przez Nich. Przy odrobinie szczęścia zobaczę oboje...
Gdy tylko zaparkowałam i weszłam do budynku skierowałam się do pokoju samorządu.
Wiedziałam, że pewnie nie będę miała nic do zrobienia. Już w piątek zrobiłam wszystko, co mogłam, by pomóc Miśkowi. Ten tydzień powinien być spokojny...
Aaaa, prawie zapomniałam! Przecież dzisiaj nowy sekretarz się miał pojawić!
Nareszcie kogoś wybrali... Mam nadzieję że kogoś, kto potrafi dokładnie uporządkować sprawy...
Wpadłam do pomieszczenia. Miałam nadzieję, że będę pierwsza, żeby zdążyć przygotować coś na powitanie....
No ale nie zdąrzyłam. Gdy stanęłam w drzwiach z kaskiem pod jedną pachą i torbą pod drugą zobaczyłam siedzącą na krześle drobną dziewczynę, której imienia na pewno nie znałam... Jasne włosy i zielone oczy...
Spojrzała na mnie i wstała. Hmmmm, drobna... Ale na pewno jest mojego wzrostu.
Podeszłam do niej z szerokim uśmiechem, odkładając swoje rzeczy na stolik i wyciągając do niej dłoń.
- Nowa sekretarka, tak? Ja jestem Daeva, Vice. Mów mi Dei. Misiek, przewodniczący, pewnie gdzieś się szwęda...
< Przywitaj się miło! >
Theme by Bełt