Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kastielle Iris d’Arquien. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kastielle Iris d’Arquien. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 marca 2018

Od Kastielle CD Sebastiana

- Gdzie zanieść – spytał, patrząc na mnie.
Uśmiechnęłam się, po czym gestem poprosiłam, aby szedł za mną. Otworzyłam mu drzwi do sypialni, rumieniąc się. Złapałam jego dłoń, wciągając go mocniej do środka. Posadziłam go na łóżku, po czym usiadłam mu na kolanka. Pogładziłam jego policzki, patrząc mu prosto w oczy.
-Przepraszam, że przeze mnie pokłóciłeś się z Vivione... Nie chciałam...-szepnęłam.
- Nie szkodzi.. - odpowiedział natychmiastowo -Nie raz miał swoje grymasy...
-Chyba się przyjaźniliście, to moja wina...
- Tak, przyjaźniliśmy się, ale... Nie przejmuj się tym, to ode mnie zależy czy w ogóle dalej będę ciągnął tą znajomość.
Zamrugałam, po czym pogładziłam ponownie jego policzki. Takie ciepłe i przyjemne w dotyku. Musnęłam delikatnie jego usta.
-Cieszę się, że będę mogła być już z tobą...-szepnęłam.-Będziemy razem mieszkać... To cudownie.
- Tak cudownie, w końcu będę miał prywatną przytulankę - zaśmiał się.
-Przecież już ją miałeś, głupolku.
- Ale teraz nie tylko popołudniu, a jeszcze rano, wieczorem, a także w nocy - ucałował mnie w nosek.
-Jestem najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Mam niesamowitego chłopaka... Najlepszego ze wszystkich.-zabrałam mu kosmyki włosów z twarzy.
- A co ja mam powiedzieć? Mam najładniejszą, najinteligentniejszą, najsłodszą, najukochańszą i... - pomyślał przez chwilę po czym uśmiechnął się niewinnie - i najseksowniejszą oczywiście!
-Ciii! Nie jestem seksowna głupku!-zarumieniłam się mocno i zakryłam dłońmi policzki.
- Próbujesz okłamać samą siebie - pokręcił głową na prawo i lewo - jeśli ja tak mówię tak przecież musi być.
-Może i tak robię, ale na pewno nie mów, że jestem seksowna. Bo taka nie jestem.-założyłam dłonie na piersi, wygodniej zasiadając na chłopaku.
- Mmmm.. - mruczał przez chwilę po czym zbliżył się do mojego ucha - jesteś..... seksowna - uśmiechnął się.
-Sebuś...-spojrzałam na niego skrępowana, po czym zauważyłam, że moja spódniczka ukazywała za wiele.-Czemu nie powiedziałeś! Głupi!-pisnęłam z rumieńcem.
- Wstydzisz się mnie piękna? - spytał rozbawiony.
-N-Nie! Ale dzisiaj mam... Brzydki ubiór pod sukienką i nie będę ci się tak pokazywała!-burknęłam, cała czerwona niczym piwonia.
- Słodko wyglądasz jak się denerwujesz Śnieżynko.
Spojrzałam na niego, po czym zaczęłam bawić się jego włosami.
-Kocham cię Sebuś...-szepnęłam.
- Ja ciebie bardziej moja piękna.
-Ja ciebie najmocniej i nawet nie próbuj się kłócić, głupolku...-pomiziałam swoim noskiem jego nos.
- A uwierz że będę się kłócił o to że jednak to ja mocniej cię kocham.
-Dobrze dobrze....-zaśmiałam się, po czym wzięłam do ręki dzwoniący telefon.
Nie spodziewałam się, że menadżerka będzie dzwoniła o tej porze. Rozmawiając z nią, nadal siedziałam na kolanach ciemnowłosego, uśmiechając się i gładząc jego policzek. Po rozmowie, nieco się skrzywiłam i zaczęłam bawić górą koszulki chłopaka.
-Sebuś... Mam pytanie. Bo jutro będzie jakiś bal dobroczynny i menadżerka prosiła, abym pojawiła się na nim... Chcesz ze mną iść?-zapytałam cichutko, patrząc mu w oczy.
<Sebuś~?>

czwartek, 15 marca 2018

Od Sebastiana CD Kastielle

Siedziałem jeszcze chwile na łóżku po czym zwlokłem się na dół. Złapałem koszulę i szybkim ruchem ją założyłem. Zacząłem ją zapinać guzik po guziku, a po udanym zadaniu wróciłem do pakowania się. Kasti klęknęła przy mnie i zaczęła składać ubrania. Kiedy znaczną większość udało się wepchać do dużej walizki poszedłem do łazienki, aby zabrać szczoteczkę i pastę, no i moje szampony, grzebyk.. i, kupione przeze mnie ręczniki no i... yy.. mydło. Po moich „dzikich” łowach wróciłem do pokoju, przy okazji mijając Vivone.
- Przyniosłem rzeczy... – po chwili namysłu dodałem – więcej rzeczy.
Kasti na mnie spojrzała niedowierzając, że za pewne mam więcej rzeczy niż ona.
- No co? – mrugnąłem kilka razy niewinnie – to już nawet jako mężczyzna nie mogę o siebie dbać?!
Śnieżynka zachichotała i się podniosła.
- Oczywiście że możesz – dalej się podśmiewała.
- Masz uroczy śmiech.. – podszedłem i przytuliłem ją od tyłu.
Staliśmy tak chwilę w bezruchu, gdy za nami było słuchać głośne „ykhym”.
- Mam nadzieję, że nie przeszkadzam, ale miał się pan wynosić, czyż nie? – spojrzał Vivone.
- Tak, tak.. jasne – odsunąłem się od dziewczyny, aby wyjąć jeszcze jedną walizkę.
Niemiec odszedł skocznym kroczkiem, a ja spakowałem rzeczy, które przyniosłem z łazienki. Zostało jeszcze jedno – pies.......... oczywiście, że nie włożę go do walizki, co wy myślicie! Jego akcesoria, szczotki, smycz, obroża, szelki, legowisko, czy nawet dwa, ubranka, jego hipsterka bluza... no i oczywiście on sam. Spakowałem wszystkie rzeczy do walizki gdzie wcześniej pakowałem akcesoria do pielęgnacji po czym zamknąłem ją.
- Jestem gotów! – uśmiechnąłem się.
~*~
Dom Kastielle, teraz w sumie nasz dom. Timon wyciągnął z bagażnika walizki, chciał je już zanieść do środka, jednak ja go powstrzymałem. Złapałem rączki od walizek i zaniosłem, niestety, ale musiałem poczekać, aż Kasti otworzy drzwi.
Po chwili doczłapałem się i odstawiłem do środka.
- Gdzie zanieść – spytałem patrząc na ukochaną.
<Śnieżynka? Nie wiem jak to opisać XD>

środa, 7 marca 2018

Od Kastielle CD Sebastiana

Zapukałam do domu mojego ukochanego Sebastiana. Widząc, jak otwiera mi jakiś mężczyzna, lekko się skrzywiłam. Nie jedna osoba z początku by myślała, że Sebuś może być innej orientacji, ale nie ja. Spojrzałam na niego, kłaniając się delikatnie.
-Bonjour. Przyszłam do Sebastiana.
-Ah, to ty musisz być tą jego laską. Jasne, wchodź...-burknął wrogo, po czym otworzył szerzej drzwi.
Chłopak zaprowadził mnie do pokoju mojego ukochanego. Zauważyłam, że już się pakował. Jaki on uroczy.
-Ktoś do ciebie...-mruknął chłopak, po czym sobie poszedł.
Zamknęłam za sobą drzwi, po czym rzuciłam się w ramiona chłopaka z uśmiechem.
-Sebuś, chcę ci pomóc się spakować...-szepnęłam, po czym namiętnie go pocałowałam w usta
Odwzajemnił mój pocałunek, po czym odsunął delikatnie ode mnie głowę.
- Aż tak bardzo chcesz abym z tobą mieszkał?
-Sebuś, skarbie, oczywiście. Chcę już zasypiać obok ciebie...-szepnęłam z mocno czerwonymi policzkami.
- Zasypiać powiadasz?
-Wiesz, jak chcesz możemy też i co innego robić...-szepnęłam, po czym pocałowałam go, delikatnie przygryzając jego wargę.
Chłopak oderwał się od moich ust, a zbliżył się do ucha. Poczułam szybsze bicie mojego serca.
- A chciałabyś? - szepnąłem.
-Głupie pytanie... Oczywiście, że tak, Sebuś...-uśmiechnęłam się uroczo.
- To chyba będę musiał się szybciej pakować - położył głowę na moim ramieniu, po czym wgryzł się delikatnie w moją szyję.
-Nie podniecaj się, bo zaraz się tutaj na mnie rzucisz...-szepnęłam i polizałam delikatnie jego policzek.
- Jak mogę się nie podniecać przy takiej panience jak ty?
-Nie przesadzaj, nie jestem aż tak podniecająca...-zarumieniłam się mocno, odwracając wzrok.
- Pff.. - parsknął- Teraz to ty przesadzasz, jesteś jedyną dziewczyną przy której nie potrafię się powstrzymać.. - przechylił głowę, aby być w zasięgu mojego wzroku.
Spojrzałam na niego, rozpinając mu dwa pierwsze guziki koszuli. Zatrzepotałam niewinnie rzęsami, po czym zbliżyłam usta do jego ucha.
-Musimy się chyba pospieszyć... Dłużej już sama nie mogę się oprzeć...-szepnęłam.
- Dla mnie dobrze, że nie możesz się już oprzeć - po chwili wpił się w moje usta i zaczął powoli przesuwać suwak od mojej sukienki.
Delikatnie palcami zaczęłam rozpinać mu koszulę. Chłopak opadł ze mną na materac, a ja otuliłam go swoimi nogami. Zdjęłam z niego ubranie jakie mi przeszkadzało, abym dłońmi mogła dotknąć jego klatki piersiowej. Spojrzałam mu po chwili w oczy, a potem ponownie wpiłam się w jego usta. Sebastian delikatnie zsuwał sukienkę z moich ramion, kiedy do pokoju wszedł jego współlokator. Bez pukania. Pisnęłam, okrywając się lekko dłońmi.
- Kur*a! - krzyknął Vivone - Stary! Miałeś się wyprowadzać, a nie miziać z tą swoją lalunią!
-Ale wiesz, że to, co się dzieje na terenie pokoju, nazywa się prywatność?-burknęłam, zakrywając się za torsem Sebastiana.
- Oh, nie wiedziałem.. - prychnął Niemiec - Sebastian już tu nie mieszka, więc wynoście się szybciej, a nie jeszcze mi tu odwalacie takie bajery w domu - warknął.
-S-Sebuś... C-Chodźmy... N-Nie chciałam ci narobić kłopotu...-szepnęłam i ze skrępowaniem nadal kryłam się za chłopakiem.
- Nie szkodzi Kasti.. nie robisz mi kłopotu - spojrzał na chłopaka - Zaraz stąd wyjdę, jasne?
- Tak, tak - Niemiec zamknął za sobą drzwi i odszedł.
Skrępowana spojrzałam na Sebastiana i delikatnie się uśmiechnęłam. Pogładziłam delikatnie jego policzek.
-Jak wrócimy do domu, zrobię nam coś pysznego, a potem będziemy mieli spokój i nikt nam nie przeszkodzi...-szepnęłam, po czym pocałowałam chłopaka w usta.
Zapięłam swoją sukienkę, poprawiłam ogólnikowo swój wygląd, po czym spojrzałam na Sebastiana. Był dla mnie idealny... Kocham go tak mocno...
<Sebuś?>

wtorek, 6 marca 2018

Od Sebastiana CD Kastielle

Westchnąłem cicho i spojrzałem na Kastielle. Uśmiechnąłem się lekko po czym usiadłem obok Śnieżynki.
- Mogę jeszcze chwilę zostać.. – uśmiechałem się dalej.
Przytuliłem ją do siebie po czym powoli położyłem się na łóżko. Wtuliłem się w dziewczynę, a następnie czekałem aż zaśnie.
~*~
Po chwili spojrzałem czy Kasti śpi. Spała. Powoli wstawałem, gdy nagle poczułem, że coś, a raczej... na pewno ktoś mnie znowu ciągnął za koszulkę.
- Obudziłem cię? – spytałem zmartwiony.
- N-nie.. nie spałam – odpowiedziała.
- Rozumiem, że mam jeszcze posiedzieć, tak? – podrapałem się po głowie.
- Mhm – mruknęła.
Położyłem się obok Śnieżynki i spojrzałem w jej piękne oraz szkliste oczęta, wspominałem, że są piękne? Pocałowałem ją w nosek, a następnie przytuliłem do siebie. Po chwili jednak urwał mi się film, no i oczywiście przysnąłem.
~*~
Następnego dnia.
Obudziłem się tym razem u boku Kasti. Podniosłem się i wyciągnąłem z kieszeni spodni telefon. Zobaczyłem pierdylion nie odebranych połączeń od, ukhum, od „Niemieczka”. Tak, tak nazwałem Vivone. Wyszedłem szybkim krokiem z pokoju i oddzwoniłem do niego.
- Stary, gdzie jesteś? Pizza stygnie! – zaczął krzyczeć zdenerwowany.
- To że pizza stygnie to dość mało mnie obchodzi.. – westchnąłem – jestem u Kastielle, zaraz do ciebie przyjadę.
- Ohhh! To super! – jęknął – znowu u niej, a kiedy my w końcu gdzieś wyjdziemy?
- Nie mam czasu Vivone, dla ciebie wcześniej laski były ważniejsze to dla mnie teraz jest Kastielle – lekko się uśmiechnąłem.
- Jasne... wracaj szybko – po tym się rozłączył.
Wróciłem do pokoju i dałem Kasti buzi w policzek, a następnie szepnąłem jej, że dzisiaj jeszcze na pewno wrócę.
Podszedłem do drzwi wyjściowych i zabrałem kurtkę, aby następnie ją ubrać, spojrzałem w dół na stopy – spałem w butach, no super... oby nic się tam nie pobrudziło. Wyszedłem z domu Śnieżynki po czym zadzwoniłem do Harnolda. Po chwili mój szofer się zjawił.
- Bonjour Harnold – powiedziałem wsiadając do limuzyny.
- Bonjour panie Sebastianie – rzekł odwracając się w moją stronę – gdzie jedziemy?
- Do domu, to na razie jedyne miejsce gdzie mogę się udać..
- Już się robi – wtem Harnold ruszył jak najszybciej do domu.
~*~
Wyskoczyłem z limuzyny i podziękowałem szoferowi za podwózkę, a następnie wbiegłem niczym churagan do domu.
- Jestem.. – zamknąłem szybko drzwi.
- W końcu, królewiczu – wymruczał Vivone.
- I tak nie zabawię tu na długo – westchnąłem – dzisiaj przenoszę trochę rzeczy do Kastielle.
- Po co? Wakacje sobie robisz?
- Nie, wyprowadzam się
Nastała chwila ciszy, gdy po chwili Franchest się zerwał i patrzył na mnie z niedowierzaniem.
- Co, jak? Ale.. kto będzie mi pomagał wyrywać laski?! Zabierzesz jeszcze Kimiku tak? Hmm? – gadał jak zdesperowany – I jak ja mogłem z kimś takim mieszkać przez rok! Jak! Albo nawet przez dwa lata.. hmm... nie potrafię nawet zliczyć bez ciebie, widzisz?! Co ze mną będzie? – krzyczał dalej – Będę samotnie jadł pizzę i inne fast foody, a potem dorabiał lodami! I kto będzie płacił za dom?!
- Twój ojciec – odpowiedziałem natychmiastowo.
- Tia.. – mruknął.
- Ja się zaczne szykować – przewróciłem oczami – Kimiku, chodź do pana..
Wtem mój pies podbiegł do mnie. Wszedłem do pokoju i otworzyłem szafkę z ubraniami, a następnie podszedłem do szafy gdzie wyciągnąłem wielką walizkę. Zacząłem pakować ubrania, gdy do moich drzwi ktoś zapukał. Mógłbyć to jedynie Vivone...
- Ktoś do ciebie.. – mruknął i odszedł, a w drzwiach zobaczyłem drobne dziewczę, którym była oczywiście Śnieżynka.
<Kastielle? :3>

Od Kastielle CD Sebastiana

[Sebuś <3]
Jak się czujesz Śnieżynko? .przeczytano.
[Sebuś <3]
No proszę... nie ignoruj mnie! .przeczytano.
[Sebuś <3]
Kasti, powiedz, co się dzieje? Nie wierzysz mi? Myślisz, że przeleciałem Alicie dla zabawy, bo na prawdę mi się znudziłaś?
...
Myślisz, że na prawdę przestałem cię kochać..?


Spojrzałam na wiadomości, a na ekran zaczęły spadać moje łzy. Dlaczego się tak przejmuję... Przecież to mój kochany Sebastian... On nigdy by mnie nie opuścił... Rozejrzałam się po pokoju w którym zbudowałam z chłopakiem niesamowite wspomnienie. Wspomnienie, o jakim nigdy nie zapomnę...

[Sebuś <3]
Jak się czujesz Śnieżynko? .przeczytano.
[Sebuś <3]
No proszę... nie ignoruj mnie! .przeczytano.
[Sebuś <3]
Kasti, powiedz, co się dzieje? Nie wierzysz mi? Myślisz, że przeleciałem Alicie dla zabawy, bo na prawdę mi się znudziłaś?
...
Myślisz, że na prawdę przestałem cię kochać..? .przeczytano
[Kastielle]
Sebuś... Przepraszam. Kiedyś Alicia miała na mnie bardzo duży wpływ i nie umiem jej nie wierzyć. Jednak... Ufam ci i kocham ciebie bardzo mocno. Boję się jednak, że naprawdę nudzę ci się i za niedługo ta miłość może się okazać zadurzeniem. Bardzo mi na tobie zależy, Sebuś... T^T .przeczytano

Nie odpisał mi... Spuściłam ze smutkiem głowę, zalewając się łzami. Niepokoiłam się, że po tym, zostanę sama i znowu stracę ukochanego Sebastiana. Zależało mi na nim aż za bardzo. Nagle usłyszałam, jak ktoś wbiega do mojego mieszkania. Zostawiłam otwarte drzwi? Osoba ta najwyraźniej mnie szukała, ale ja nie mogłam ruszyć się z miejsca. Zalewając się nadal łzami, położyłam telefon na pościeli, po czym zakryłam dłońmi twarz. Nagle ten ktoś wbiegł to pokoju. Chyba na mnie patrzył, po czym mocno mnie przytulił. Sebastian... Z moich oczu popłynęło jeszcze więcej gorzkich i słonych łez.
-Mi też na tobie bardzo zależy...
-S-Sebastian... P-Przepraszam!-pisnęłam, płacząc mu w ramię.
- Nie masz za co przepraszać... wiesz że i tak będę cię kochał..
-S-Sebuś... J-Ja przepraszam, że zwątpiłam...
- Ciii.. już spokojnie, nie musisz mnie przepraszać, wybaczę ci za wszystko, za wszystko...
-Dziękuję... Naprawdę się cieszę, że nareszcie mogę być już obok ciebie...-szepnęłam, po czym spojrzałam mu w oczy.
Czarnowłosy ucałował mnie w czoło, po czym się uśmiechnął.
- Też się cieszę
-A wiesz, czym cieszę się najmocniej na świecie? -zapytałam, a kiedy ten przechylił głowę, uśmiechnęłam się.-Tym, że planujesz wspólną przyszłość i to ze mną...
- A z kim miałbym ją planować jak nie z tobą? - pogłaskał mnie po policzku - Ty jesteś moją jedyną wybranką - słodko się do mnie uśmiechnął.
-Sebuś... Kocham cię, bardzo mocno. Nigdy mnie nie zostawiaj... -szepnęłam, po czym pocałowałam go w usta.
- Nigdy tego nie zrobię, przyrzekam..
Potem przystawiłam swoje czoło do jego czoła i zamknęłam oczy. Wsłuchiwałam się cichutko w bicie jego serca. Kiedy robiło się coraz później, złapałam mocniej jego koszulkę. Chciał pójść...
-N-Nie idź... Zostań ze mną.
<Sebuś?>

Od Sebastiana CD Kastielle

Nie dość, że już byłem mocno wkurzony to Alicia dolewała oliwy do ognia. Najgorsze, że Śnieżynka musiała przy tym być.
- Porozmawiajmy na uboczu – powiedziałem po chwili ciszy.
- Chcesz mi powiedzieć coś ważnego? – zaczęła mrugać niewinnie oczkami.
- Bardzo ważnego... – podniosłem lekko głowę do góry i spojrzałem na dziewczynę morderczym wzrokiem.
Ucałowałem Kastielle w policzek i szepnąłem „zaraz wrócę”. Złapałem mocno Alicie za ramię. Ruszyliśmy w głąb korytarza, a następnie na pierwszym zakręcie gdzie nikt nie chodził przywarłem siostrę mej ukochanej do ściany.
- Powiesz mi czego ode mnie chcesz? – warknąłem w jej stronę.
- Chcę popsuć życie tej cholernej Śnieżce...
- Po co? Da ci to jakąś satysfakcę?
- Oczywiście, że da..
- Ph... – prychnąłem – czemu ci na tym zależy?
- A to ciebie nie powinno interesować. Poprostu chcę zepsuć jej życie jak najmocniej...
Walnąłem z całej siły w ścianę obok głowy Alici. Dziewczyna lekko drgnęła, a ja spojrzałem groźnie na jej twarz.
- Nie powinno? – moje kąciki warg zaczęły lekko drżeć – Chcesz zrujnować życie MOJEJ Śnieżynki oraz NASZ związek... więc tymbardziej będzie mnie to obchodziło – wrzasnąłem na cały korytarz – albo powiesz co cię tak trapi albo na prawdę nie będziesz miała u mnie miło...
- Naprawdę jesteś głupi! Znudzi ci się ona! – wrzasnęła, zakładając dłonie na piersi.
Odbiłem się od ściany i westchnąłem.
- Idź... jak cię jeszcze raz spotkam to nie ujrzysz już światła dziennego – powiedziałem obojętnym tonem głosu, po czym włożyłem dłonie w kieszenie.
W przeciągu kilku sekund było słychać stukanie butów, które oddalały się czym prędzej. Patrzyłem pusto w podłogę po czym odwróciłem się w stronę, gdzie wcześniej rozmawiałem w towarzystwie Kastielle. Niestety kiedy jednak tam dotarłem nikogo nie było.
~*~
Przez resztę dnia Śnieżynka wymijała mnie szerokim łukiem, za pewne dalej przyswajała wiedzę, którą wpoiła jej Alicia. Po szkole natomiast udało mi się ją zatrzymać.
Złapałem ją za ramię i spojrzałem w oczy.
- Kasti, obraziłaś się na mnie? – zmartwiłem się.
- N-nie.. – westchnęła.
- To czemu przez resztę dnia mnie wymijałaś?
- A-Alicia.. czy ona, czy ona mówiła prawdę – Śnieżynka opuściła natychmiastowo głowę.
Zacząłem opatulać ją rękami, jednak ta je odepchnęła.
- Powiedz.
- No przecież że kłamała – kucnąłem przy niej – wierzysz jej czy mi?
- S-sama nie wiem – jęknęła.
Złapałem ją za podbródek i lekko podniosłem do góry, aby móc przyjrzeć się jej oczętom.
- Oh.. skarbie.. – podniosłem się i ją przytuliłem – najlepiej jak pójdziesz do domu i sama sobie to przemyślisz, odprowadzę cię – uśmiechnąłem się lekko.
~*~
Odprowadziłem Śnieżynkę pod sam apartament. Obiecałem jej na koniec, że jutro się do niej przeprowadzę, a dzisiaj jeszcze zostanę z Vivone. Kiedy wróciłem do domu Niemca nie było, jednak mój pies pozostał na miejscu. Wzruszyłem ramionami i przywitałem się z yoreczką. Następnie ruszyłem do kuchni, aby odłożyć na blat plecka, jednak... zatrzymała mnie biała kartka leżąca na nim. Podniosłem ją i zacząłem czytać:
Cześć, tu Vivone!
Jakby co jedzenie masz w lodówce, a ja..
No wiesz, poszedłem wyrywać laseczki ;D
Do zobaczenia stary!

Uśmiechnąłem się na widok kartki. Było mi go szkoda, ale no, dobro dziewczyny zawsze najważniejsze. Jakoś mu to wytłumaczę, przecież to on już tyle „wyrwał laseczek”, że po prostu ma ten fach w ręku. Pokręciłem lekko głową, a następnie złapałem plecak i ruszyłem do pokoju, aby odrobić lekcje.
~*~
Po ciężkiej pracy złapałem komórkę i wszedłem w sms’y. Wybrałem numer Śnieżynki i zacząłem pisać.

[Sebastian]
Jak się czujesz Śnieżynko?


Po chwili obok wiadomości pojawiło się „przeczytano”.

[Sebastian]
Jak się czujesz Śnieżynko? .przeczytano.
[Sebastian]
No proszę... nie ignoruj mnie!


Znowu pojawiła się informacja „przeczytano”.

[Sebastian]
Jak się czujesz Śnieżynko? .przeczytano.
[Sebastian]
No proszę... nie ignoruj mnie! .przeczytano.
[Sebastian]
Kasti, powiedz, co się dzieje? Nie wierzysz mi? Myślisz, że przeleciałem Alicie dla zabawy, bo na prawdę mi się znudziłaś?
...
Myślisz, że na prawdę przestałem cię kochać..?

<Kastielle? T^T Już sam zacząłem dramaty pisać!>

poniedziałek, 5 marca 2018

Od Kastielle CD Sebastiana

Wraz z Sebastianem ruszyłam w miasto. Mocno zacisnęłam jego dłoń, nie chcąc jej już nigdy puszczać. Patrzyłam na ukochanego, który z uśmiechem szedł przed siebie. Był szczęśliwy... Ze mną... I planuje przyszłość, gdzie będę miała ważne miejsce. Czułam, że będę miło wspominać jego słowa, to całe wydarzenie jakie zaszło między nami. Uśmiechnęłam się pod nosem, czując rumieńce na moich policzkach. Wraz z Sebusiem ruszyłam do kawiarni, aby odpocząć i porozmawiać...
---
Od mojego i Sebastiana pierwszego razu minęło kilka miesięcy. Jedna myśl zaprzątała mi głowę cały ten czas. W szkole, udało mi się pochwycić Sebastiana w czasie przerwy obiadowej. Zdecydowanie złapałam jego dłoń i pociągnęłam jeden z pustych korytarzy. Zacisnęłam dłonie w pięści, po czym spojrzałam mu z determinacją w oczy.
-Sebastian. Chcę, abyś ze mną zamieszkał. I to od zaraz...-powiedziałam, po czym odetchnęłam.
- Mieszkać, natychmiast? Um.. no - chłopak podrapał się po głowie po czym spojrzał w moją stronę - Mimo iż będę miał wyrzuty sumienia co do Franchesta to dobrze się zastanawiając jednak u ciebie, moja damo będę miał lepsze warunki jako model - zachichotał - no i oczywiście będę miał w końcu się do kogo przytulić!
-C-Czyli się zgadzasz?-zapytałam z ogromnym rumieńcem.
- Jeśli mnie kochasz to odpowiedź ułoży ci się sama - powiedział, po czym puścił oczko.
-Hura!-pisnęłam, a zaraz po tym rzuciłam się mu na szyję, całując go. 
Nagle w korytarzu pojawiła się moja siostra. Alicia prawie od razu złapała za dłoń Sebastiana i go odciągnęła z pogardliwym spojrzeniem.
-Sebastianku, nadal się męczysz z tą Śnieżynką? Proszę ciebie, lody opadną, a ona się szybko stopi, nie to co ja...-powiedziała, kusząc chłopaka spojrzeniem.
-Nią nigdy nie będę się męczył, przecież to ona jest moją całą energią...
Zacisnęłam dłoń chłopaka, po czym spiorunowałam wzrokiem siostrę. Głupia flądra.
-Energia energią, ale znudzi ci się. Mówię ci. Nie zaprzątaj sobie nią głowy...-rzekła dziewczyna, klejąc się do ramienia czarnowłosego.
-Prędzej znudzę się twoim nękaniem niż mą ukochaną - Sebastian wyszczerzył się sztucznie.
-Oj, no nie bądź taki niedostępny, dobrze wiem, że ci się podobam...-powiedziała, przyciągając go do siebie.
- A mogę wiedzieć skąd niby takie wnioski wyciągnęłaś? - spojrzał zirytowany - Chcesz po prostu zwrócić swą uwagę i zdobyć me serce, które wije do ciebie na prawdę wielkim oraz szczerym poirytowaniem.
-Głuptasku, przecież nie musisz udawać... Nie pamiętasz tej nocy...?-zapytała, po czym wpiła się w jego usta z ogromną zachłannością.
Poczułam rosnący gniew do siostry. Nienawidziłam jej całym sercem. Czułam, jak rośnie mi ciśnienie. Spojrzałam na Sebastiana.
- Kurwa - odepchnął ją natychmiastowo i wytarł usta rękawem - Co ty sobie wyobrażasz i jaka noc do cholery?!
-Oj no, nie udawaj! Podobało ci się!-wrzasnęła.
Teraz zaczynałam się zastanawiać... Czy ona kłamie, czy mówi prawdę... Wiedziałam, że Sebastian mnie kocha, ale... Nie! Muszę mu ufać. Delikatnie złapałam ramię czarnowłosego, a ten na mnie spojrzał z widocznym strachem w oczach. Nie wiedział co się dzieje... Ja też... Ja tutaj cierpiałam.
<Sebuś?>

niedziela, 4 marca 2018

Od Sebastiana CD Kastielle

- Czemu mnie za to przepraszasz – zaśmiałem się – Czyż nie chcesz jej spełnić? – położyłem głowę na jej ramieniu.
- N-n-no przec—ież, ż-że chce! – wyjąkała.
- To czemu jej nie spełnimy? – uśmiechnąłem się aż po same uszy – Chciałbym zostać ojcem z taką wspaniałą mamusią – bąknąłem.
Kastielle zrobiła się cała jak burak, więc ją puściłem i dałem jej odnieść talerze. Naburmuszyłem się trochę, bo lubię przytulać się do mojej ukochanej, ale nie było mi to dane w tym momencie. Po chwili namysłu podniosłem wzrok i spojrzałem na Kasti, która bacznie mi się przyglądała.
- Jestem aż tak wspaniały? – wyszczerzyłem się.
- Zamknij się! – krzyknęła z rumieńcami – po prostu się ubierz, bo dalej siedzisz w bokserkach.
Oh.. no tak. Nie ubrałem się od momentu wstania. Ruszyłem do pokoju mych snów, czyli pokoik z białymi drzwiami, z białymi meblami i z wielkim wspomnieniem. Wziąłem swoje ubranie, założyłem je na siebie, no i oczywiście wróciłem do mej białej jak owieczka dziewczyny. Wyjrzałem zza ściany i spojrzałem co robi. Opierała się jedynie o blat i patrzyła w niego. Zdziwiło mnie to, bo wyglądała jakby się czymś martwiła. Zrobiłem coś źle?
Podszedłem do niej dosłownie jak ninja i przytuliłem od tyłu. Położyłem brodę na jej główce.
- Coś się trapi? – spytałem zmartwionym tonem.
- N-nie.. po prostu twoje słowa – odwróciła się do mnie – Ch-chcesz być ojcem? I... i to jeszcze ze mną?..
Złapałem podróbek Śnieżynki i lekko podniosłem go do góry.
- Czy myślisz że sobie żartuje? – spytałem poważnie.
- N-nie..
- Czy myślisz że ot tak sobie teraz odejdę, bo się już spuściłem i jest dobrze? – pytałem dalej.
- Nie...
- Czy myślisz że kiedy się rozstaliśmy moje serce nie pękało i stało się jak kamień?
- Nie.
Uśmiechnąłem się lekko i pocałowałem Kastielle, a następnie mocno przytuliłem do siebie.
- Zawsze... zawsze będę cię kochał, jasne? – opatuliłem ją mocno rękami i tuliłem ciągle do siebie.
- T-tak.. – złapała mnie za koszulkę i wtuliła głową w mój tors.
- A teraz chodźmy się przejść? Dobrze? – kucnąłem przy niej by znów ujrzeć jej szkliste oczy.
Śnieżynka przytaknęła, a ja ją puściłem. Poszliśmy się ubrać w ciepłe ubrania, a następnie wyszliśmy i ruszyliśmy do kawiarni.
<Śnieżynko?>

sobota, 3 marca 2018

Od Kastielle CD Sebastiana

Nadal nie wierzyłam, że to naprawdę się wydarzyło... To było tak niesamowite uczucie. Byłam prze szczęśliwa, że mój pierwszy raz odbyłam właśnie z nim. Był delikatny, nie bolało mnie. Ubrana w codzienne ciuchy musiałam go obudzić. Choć tego nie chciałam... Miał tak uroczy wyraz twarzy. Kiedy Sebuś pocałował mnie w policzek, usiadłam mu na kolana, przodem do niego.
-To co misiu? Może dzisiaj się zerwiemy z zajęć?-powiedziałam robiąc z nim noski noski.
Chłopak się szeroko uśmiechnął, po czym mnie objął w talii. Pocałowaliśmy się. Oj, to było tak cudowne. Szczególnie po tym, co stało się między nami. To na pewno zostanie mi w pamięci, a ja będę wyczekiwać następnego razu. Nie wiedziałam, że to aż tak ekscytujące. Moje koleżanki z branży ekscytowały się, jak to przeleciały jakiegoś fotografa, modela czy też kogoś tam innego o dużej sławie. Jednak nie wierzyłam im. Ja z kolei mówię prawdę. Jestem ze słynnym modelem, a na dodatek byliśmy w łóżku. Na moje policzki samoistnie wstąpił rumieniec, a ja położyłam dłonie na policzkach.
-No dobrze, możemy iść do kawiarni, a potem na przykład nad jeziorko, co ty na to Śnieżynko?-rzekł z uśmiechem.
Kiwnęłam głową do ukochanego, po czym nadal na nim siedząc, ucałowałam go po raz kolejny. Kiedy musiałam się od niego oddalić, poszłam do kuchni, aby przygotować nam coś do zjedzenia. Z kolei Sebastian powędrował do łazienki. Odgarnęłam włosy na plecy, po czym zaczęłam pichcić naleśniki. Postawiłam gotowe danie na stole, podobnie jak dodatki do tego, czyli owoce. Nie będę opychała czarnowłosego słodyczami. Są niezdrowe. Kiedy chłopak wrócił już ubrany, objął mnie od tyłu i pocałował w głowę.
-Proszę, zrobiłam naleśniki. Zjedz sobie spokojnie.-szepnęłam, po czym usiadłam na swoim miejscu, zakładając nogę na nogę.
Odbyliśmy spokojny posiłek i mogłam się cieszyć tym, że chłopakowi smakuje moja kuchnia. Cóż, może w gotowaniu za dobra nie jestem, ale dla niego będę się starać jak mogę. Specjalnie dla niego będę gotowała. W końcu... Może czeka nas wspólna przyszłość? Na samą myśl zarumieniłam się. Widziałam malutkie dzieciaczki. Dziewczynkę o czarnych włoskach i oczkach jakie ma Sebuś i chłopczyka o podobnie czarnych włoskach tylko jego oczka były niebieskie. Ja za to stałam wraz z moim ukochanym i patrzyłam na dzieci z radością. Oj ta moja wyobraźnia. Kiedy się ocknęłam, spojrzałam w oczy dla chłopaka. Mocniej się zarumieniłam.
-P-Przepraszam, odpłynęłam...-szepnęłam, odwracając lekko wzrok.
Wstałam, aby zebrać nasze puste talerze, lecz przeszkodził mi w tym Sebastian. Posadził mnie na swoich kolanach, głaszcząc moją talię.
-O czym fantazjowałaś Śnieżynko?-zapytał.
-O-O... O naszej przyszłości... L-Lekko się zapędziłam... A-Ale to m-moja w-wyobraźnia, więc nie złość się. Widziałam nas i... nasze dzieci...-po tych słowach zakryłam swoją twarz.-P-Przepraszam!-pisnęłam, czując jak cała moja twarz oblewa się czerwienią.
<Seebuś~~?>

Od Sebastiana CD Kastielle

Na słowa Śnieżynki moje wargi lekko się podniosły. Ruszałem się powoli... choć chciałem czegoś innego, obiecałem swojej ukochanej być delikatny. Wziąłem kilka głębokich oddechów, a następnie musnąłem delikatnie usta dziewczyny na znak że też ją kocham. Zerknąłem na twarz Kastielle... Miała zamknięte oczy, najwidoczniej oddawała się chwili. Takiej okazji nie mogłem zmarnować, więc stopniowo zacząłem ruszać się coraz to szybciej. Po chwili było już słychać ciche pojękiwanie Śnieżynki, a ona sama lekko otworzyła oczka. Niestety, ale nasz stosunek skończył się tak jeszcze minutę później. Oboje byliśmy na tyle podnieceni, że wystarczyła chwila abyśmy doszli razem do szczytowania. Jednak... nie mogę narzekać.
Powoli wyjąłem swoje przyrodzenie, a następnie opadłem na łóżku obok dziewczyny. Odwróciłem się na bok i oparłem łokciem głowę, aby spojrzeć na jej piękną twarzyczkę. Taka delikatna i niewinna... Przysunąłem się do niej i wtuliłem w jej klatkę piersiową. Na mojej twarzy zagościł też w tym momencie na prawdę szczery uśmiech. Brałem głębokie oddechy, które raz zarazem robiły się coraz spokojniejsze. Kiedy już się unormowały zbliżyłem swoją twarz do twarzy Kastielle i dałem jej buzi w nosek, a ona jedynie lekko się uśmiechnęła. Poleżałem jeszcze przy niej chwilę po czym podniosłem się do pozycji siedzącej i spojrzałem gdzie leżą ubrania. Kiedy już je zauważyłem podniosłem się i do nich podszedłem. Po pierwsze zdjąłem prezerwatywę i wrzuciłem ją do śmietniczka, który stał sobie w rogu. Następnie ubrałem bokserki i złapałem swoją koszulkę, którą ubrałem Śnieżynce. Otworzyłem potem szafę w której postanowiłem poszukać jakiegoś koca czy kołdry. Na szczęście coś było. Złapałem z najwyższej półki szary, ciepły koc, a następnie przykryłem nim Kastielle. Po wykonaniu tej jakże trudnej czynności wskoczyłem do Śnieżynki. Przykryłem się skrawkiem koca i przytuliłem swą dziewczynę. Jak się można domyślić potem... zasnęliśmy.
~Następny dzień, Poniedziałek~
Nagle zacząłem słyszeć donośne „Sebuś”, „Sebuś” na co lekko się uśmiechnąłem, jednak po chwili moje imię zmieniło się w słowo „Wstawaj”. Otworzyłem lekko oczęta aby ujrzeć stojącą przede mną Kastielle, już nie w mojej bluzce, a jej codziennym ubranku.
- Słucham skarbeńku? – mruknąłem.
- Dzisiaj poniedziałek crétin! – krzyknęła oburzona.
Kiedy usłyszałem „poniedziałek”, a także „crétin” od razu się podniosłem.
- Uważasz, że jestem idiotą? – spojrzałem.
- No.. no przecież że nie.. – fuknęła.
Zachichotałem, a następnie się podniosłem i pocałowałem ją w policzek.
<Spóźnimy się na zajęcia czy może nie? :D>

środa, 17 stycznia 2018

Od Kastielle CD Sebastiana

Złączyłam usta z Sebastianem, a moje serce zachowywało się tak, jakby miało zaraz mi wyskoczyć z piersi. Zacisnęłam piąstki na jego plecach, na chwilkę odrywając niego usta. Zaczęłam dyszeć. Popatrzyłam mu głęboki w oczy, a potem ponownie wpiłam się w jego usta... Tak bardzo ich pragnęłam... Tak bardzo go pragnęłam! Objęłam dłońmi jego szyję, a po chwili zsunęłam je niżej, do jego spodni. Rozpięłam guzik, a potem zsunęłam delikatnie jego spodnie. Chłopak zrzucił je na ziemię, objął mnie jak najmocniej, a potem przeturlał się ze mną tak, że to ja byłam na górze. Zarumieniłam się mocniej. Jego dłonie przejechały po moich plecach, a potem wróciły na moje piersi. Im mocniej mnie pieścił, tym bardziej chciałam, aby już przeszedł do sedna... Pożądanie. Tylko to teraz czułam. Spojrzałam mu w oczy, a potem z delikatnym uśmiechem zsunęłam mu bokserki z ciała. Kiedy wróciłam do niego wzrokiem, ten też zdjął mi majtki, a potem przejechał dłonią po moich nagich pośladkach. Wytrzeszczyłam lekko oczy, rumieniąc się mocno. Nadal nie dowierzałam, że to się dzieje naprawdę. Że mój Sebuś i ja staniemy się jednością. Po moich policzkach popłynęły małe łezki, a chłopak delikatnie je scałował. Uśmiechnęłam się, mocno do niego tuląc. Ten mnie objął, a potem się podniósł do pozycji siedzącej wraz ze mną. Przegryzłam wargę.
-Zamknij na moment oczy.-szepnęłam, a ciemnowłosy pokornie to zrobił.
Wolną dłonią otworzyłam komódkę obok łóżka, a stamtąd wyjęłam opakowanie prezerwatyw. Potem chwyciłam paczuszkę w obie dłonie. Kiedy papierek zachruścił, Sebastian otworzył oczy, patrząc na mnie. Uśmiechnął się delikatnie i wziął opakowanie do rąk. Otworzył je i wyjął jedno zabezpieczenie. Poczułam skrępowanie. Wiedziałam, że to naturalne, ale jednak... Bałam się. Szarooki dotknął mojego policzka i delikatnie po nim przejechał.
-Nie martw się. Będę delikatny. Obiecuję ci to Śnieżynko.-szepnął i musnął moje usta.
Pokiwałam głową i położyłam się na łóżku. Skuliłam delikatnie prawą nogę, a lewa była wyprostowana. Zakryłam ramieniem swoją twarz, patrząc nieśmiało na Sebusia. Ten z uśmiechem na moment się odwrócił, a potem z powrotem popatrzył na mnie. Po chwili chwycił moje nadgarstki, przyszpilając mnie do pościeli. Polizał moją szyję, a ja poczułam, że chłopak powoli wsunął swojego członka do mojego ciała. Jęknęłam głośno, obejmując go bardzo mocno. Chłopak się uśmiechnął, patrząc mi prosto w oczy. Był tak cudowny... Idealny... Mój książę.
-Sebastian... Kocham cię... Bardzo mocno...-wydyszałam, kiedy ten zaczął się powoli poruszać.
<Sebuś? ^^>

Od Sebastiana CD Kastielle

Uśmiechnąłem się lekko i podniosłem się powoli z kanapy. Kiedy byłem już na nogach „przeskanowałem” całe ciało Kastielle, a następnie wziąłem ją na ręcę niosąc do pokoju. Uśmiechałem się od ucha do ucha... moje pożądanie było niekontrolowane. Mimo wszystko lekko drżałem, ale najwidoczniej Śnieżynka tego nie odczuła. Otworzyłem lekko drzwi, a potem popchnąłem je stopą aby móc spokojnie wejść. Kiedy byliśmy już w środku rozejrzałem się szybko po pomieszczeniu. Pokój sam w sobie był przytulny. Wyróżniał się od salonu, był dopasowany do drzwi przez co większość mebli była w kolorach białych. Kiedy zauważyłem łóżko usiadłem na nim, a Kastielle posadziłem na swoich kolanach. Spojrzałem na jej usta, a potem złączyłem je w namiętny pocałunek. Lewą ręką opatuliłem jej plecy, a prawą głaskałem ją po poliku. Po chwili zacząłem błądzić po jej ciele, gdy zatrzymałem się na jej prawym udzie. Kiedy oddaliliśmy nasze twarze o ledwo centymetr, spojrzałem w jej oczy, w jej piękne, szare oczy. Widziałem w nich niepewność, a zarazem strach. Po chwili westchnąłem i poprawiłem kosmyk jej włosów, który ciągle opadał na jej twarz.
- Jeśli tego nie chcesz, nie musimy.. – skrzywiłem się lekko.
- T-to nie tak! – rzuciła natychmiastowo – ch-chce tego.. i t-to z tobą – odwróciła głowę, aby ukryć rumieńce.
- W takim razie czemu się tego boisz – złapałem delikatnie jej podbródek i skierowałem jej twarz w moją stronę.
- To będzie mój pierwszy raz! – oburzyła się i lekko odepchnęła.
Zaśmiałem się. Po chwili skierowałem się w stronę jej szyi. Zrobiłem się znowu poważniejszy. Przejechałem językiem od szyi, aż po samo ucho. Kastielle przeszedł dreszcz. Kiedy byłem znów przy jej uchu za pewne czuła mój oddech dokładnie. Szeptem spytałem ostatni raz czy jest pewna, a ona wymruczała jedno słowne „yhy”. Położyłem się, a Kastielle była na mnie. Nasze usta ponownie złączyły się w pełnym miłości pocałunku. Mimowolnie włożyłem cztery palce lewej ręki w majtki Śnieżynki dalej ją całując przez co jęknęła. Drugą dalej pieściłem jej plecy. Kiedy Kastielle lekko nastąpiła kolanem na moje przyrodzenie syknąłem oddalając trochę nasze twarze od siebie. Jednak to syknięcie nie było spowodowane bólem, a przyjemnością... Wtedy nie wytrzymałem i objąłem ją obiema rękami. Przyciągnąłem ją do siebie i zacząłem całować ją to po ramieniu, przechodząc na obojczyk. Dłonie skierowały się do pleców, aby rozpiąć biustonosz. Kiedy się udało zrzuciłem go na ziemie, a po chwili zrzuciłem Kastielle na łóżko, a sam pojawiłem się nad nią. Schyliłem się i zacząłem lekko przegryzać jej sutki, a ona cicho jęknęła. Czułem, że trzymała się kołdry. Zaczęła też lekko przebierać nogami. Zacząłem ssać sutki ukochanej, a drugą, wolną reką skierowałem się do drugiej piersi i zacząłem ję pieścić. Po chwili językiem robiłem okrężne kółka wokół brodawki. Spojrzałem w jej oczy. Już nie były takie same... nie bały się, a cieszyły. Oddaliłem się od jej piersi, aby znowu móc poczuć jej wargi.. jej miłość.
<Oddaje pałeczke! ʢ◉ᴥ◉ʡ>

wtorek, 16 stycznia 2018

Od Kastielle CD Sebastiana

Patrzyłam, jak chłopak do mnie podchodzi. Jego dłonie znalazły się obok mojej szyi, a uśmiech na jego twarzy i iskierki w tym szarych oczkach świadczyły wyłącznie o jednym. Wiedziałam, że chciał właśnie ,,tego". Nie mogę zaprzeczyć, że kiedy tak spoglądałam na niego, to i ja zrozumiałam, że też tego chcę. Ale czy to na pewno dobrze... Czy my powinniśmy? Naprawdę nie mogłam się na niczym innym skupić. Tylko na tym, co chyba siedziało nam w głowie w tym momencie. Kiedy chłopak pocałował moją szyję, cichutko pisnęłam, zakrywając usta. Czułam, jak moje policzki zalewa rumieniec. On tego chciał? Nie wiedziałam, czy to nie za wcześnie, ale przecież obaj wiemy, że jesteśmy dla siebie najważniejsi i na pewno nie wyjdzie to dla nikogo na złe. Przegryzłam wargę, choć chłopak tego nie widział, bo po pierwsze miałam zakryte usta, a po drugie, był on bardziej zainteresowany moją szyją w tym momencie. Założyłam kosmyk za ucho, rumieniąc się mocniej, gdy dłoń Sebastiana zaczęła z wyczuciem jeździć po mojej talii. Cichutko zamruczałam, a potem położyłam dłonie na jego ramionach. Spojrzenie chłopaka pokierowało się na mnie, a ja bardzo delikatnie się uśmiechnęłam. Chwyciłam jego twarz w swoje chłodne, drobne dłonie i pocałowałam go. Ten pocałunek wyraził wszystko co chciałam teraz czuć. Miłość, pożądanie i szczęście. Czarnowłosy się do mnie uśmiechnął i zaczął od zdjęcia mojej marynarki. Kciukiem zjechał przez moją klatkę piersiową, brzuch i kawałek uda, aż dotarł do dołu sukienki. Uniósł ją do góry, nadal całując moją szyję.
-Pięknie pachniesz...-szepnął i przegryzł płatek mojego ucha.
Przeszły mnie przyjemne ciarki. Po chwili moje dłonie powoli powędrowały ku jego koszulce, którą zdjęłam mu nieśmiałym gestem. Ten z zadowoleniem oddalił usta od mojej szyi, patrząc teraz na mnie. Odwróciłam szybko spojrzenie, bo byłam pewna, że caluteńka byłam czerwona. On był taki umięśniony... Popatrzyłam na niego, a ten wsadził dłoń pod moje plecy. Zaczął powoli rozpinać zamek od mojej sukienki. Jeszcze nigdy nie czułam takiego podniecenia. Spoglądałam na niego niewinnie. Jedynie to dawałam radę robić. Po zdjęciu jego koszulki po prostu nie wiedziałam co mam dalej zrobić. Mój pierwszy raz, a ja czuję... Jakby strach, że nie spełnię jego oczekiwań. Objęłam dłońmi szyję chłopaka i złączyłam z nim usta. Po chwili niewinny pocałunek przemienił się w walkę o dominację. Jednak ten wygrał. Kiedy bardzo delikatnie odsunęliśmy od siebie wargi, spojrzałam mu w oczy. Tak pięknie skrzyły. Patrzyłam w jego oczy tak zachłannie, że poczułam dopiero to, jak czarnowłosy zsuwał z mojego ciała sukienkę. Poczułam, jak cała robię się niczym piwonia.
-S-Skarbie... Może się przeniesiemy... -powiedziałam, wskazując na korytarz w którym wyróżniały się zamknięte, białe, bogato zdobione drzwi.
<Sebuś? ( ͡° ͜ʖ ͡°) Działaj ^^>

Od Sebastiana CD Kastielle

Położyłem się na siedzeniach limuzyny i przytuliłem do siebie Kastielle. Ocieplała moją klatkę, jak i brzuch. Kiedy tak leżeliśmy myślałem, że zaraz zasnę. Samochód jako kołyska, Kastielle jako przytulanka, a sam Sebastian jako małe dzieciątko. Po upływie dosłownie kilku minut byliśmy na miejscu. Apartament panny d’Arquien. Nawet niezłe miejsce. Kiedy przyglądałem się niedużej rezydencji mój wzrok wpadł na ukochaną, która wyglądała na trochę zmartwioną. Podszedłem do niej i objąłem ją w talii.
- Coś się stało Śnieżynko..? – wymruczałem kładąc głowę na jej włosach, cieepło.
- N-nic.. takiego – odpowiedziała natychmiastowo.
- Tak w ogóle.. – podniosłem głowę – czemu tak szybko musieliśmy iść?.. – wychyliłem głowę w jej stronę, a ona zerknęła na mnie lewym okiem.
- Po prostu nie chciałam już z nią przebywać – fuknęła.
- A ja chciałem jeszcze coś dowalić.. – uśmiechnąłem się – przy moim komentarzu od razu by sobie poszła – zaśmiałem się.
Kastielle odwróciła się w moją stronę i spojrzała pytająco.
- Pewnie zastanawiasz się jaki prawda? – ogarnąłem się po chwili, jednak na mojej twarzy gościł uśmiech.
- Mhm.. – przytaknęła.
Wtedy pocałowałem ją bez uprzedzenia, a potem odsunąłem nasze twarze od siebie.
- Wystarczyłby taki – uśmiechnąłem się szerzej – jest bardzo nerwowa, więc dla mnie to zadanie było bardzo proste..
Kastielle zrobiła się lekko czerwona i po chwili się do mnie przytuliła.
- Dziękuje, że jesteś przy mnie Sebuś..
- Nie musisz mi dziękować Śnieżynko.. – przytuliłem do siebie Kastielle – przecież rycerz zawsze musi bronić swojej księżniczki, już ci to mówiłem, prawda?
Wtedy przytuliła mnie mocniej. Czułem się jakby zaraz miała się popłakać i... tak, tak właśnie się stało. Uśmiechnąłem się lekko i pocałowałem ją w główkę, a potem zacząłem ją głaskać. Po chwili zrozumiałem, że nie przestanie, więc wziąłem ją w stylu panny młodej i ruszyłem w stronę drzwi. Kastielle założyła ręcę na moją szyję i się wtuliła. Było nawet przyjemnie. Kiedy doszedłem do wejścia wyciągnąłem z kieszeni Kastielle kluczę. Szczerze, spodziewałem się, że tam będą. Wszedłem jakoś bokiem, aby nie zrobić krzywdy dziewczynie, a potem zamknąłem za sobą drzwi. Skierowałem się w stronę kanapy, która pierwsza mi się rzuciła w oczy. Położyłem na niej Kastielle, a ta od razu się ułożyła.
Uśmiechnęliśmy się do siebie. Podszedłem do półki z butami i tam rozebrałem się. Kurtka, szalik, czapka oraz buty. Wszystko (oprócz oczywiście butów) powiesiłem na wieszaku, a buciory postawiłem na półce. Kiedy się odwróciłem Kastielle właśnie zdejmowała buty, reszta już leżała na kanapie. Kiedy chciała wstać ja ją zatrzymałem i złapałem jej ubrania. Zaniosłem na miejsce, a potem wróciłem do dziewczyny. Usiadłem obok niej i oparłem o jej ramię. Potem Śnieżynka włączyła telewizje i zaczęliśmy oglądać. Niestety, ale w pewnym momencie urwał mi się film i zasnąłem..
Kiedy się obudziłem i otworzyłem delikatnie oczy leżałem na kanapie, a w tle grał telewizor świecąc mi w oczy.
- Ajj.. – syknąłem.
- O-obudziłam cię? – jej twarz pojawiła się nad moją.
- Nie, nie.. – uśmiechnąłem się lekko.
Dziewczyna się uśmiechnęła i wróciła do swojego zajęcia, którym było... gotowanie? Wziąłem głęboki wdech, a zapachy, które dochodziły z kuchni były piękne.
- Co gotujesz Śnieżynko? – spojrzałem pytająco.
- Będziemy mieli ryż z sosem śmietanowo-paprykowym i filetem z kurczaka – uśmiechnęła się do mnie.
Po chwili patrzenia w stronę kuchni poleciała mi ślinka. Szczerze.. dawno nie jadłem nic pożądnego, przy Vivone jedyne co jem to pizza, kebab, chińszczyzna i inne fast foody. W końcu będę dobrze karmiony. Jak potulny piesek wstałem z kanapy i poszedłem w stronę kuchni. Stanąłem obok dziewczyny i zauważając w kącie czapke szefa kuchni złapałem i nałożyłem jej na głowę. Kastielle jedynie wzdechnęła, a ja zachichotałem. Po godzince obiad był gotowy. Rozstawiłem sztućce, a Śnieżynka zaczęła nakładać jedzenie. Usiadłem do stołu, a dziewczyna położyła talerze przedemną oraz na swoim miejscu.
- Duża porcja dla dużego chłopca – zaśmiała się.
Spojrzałem wtem na jej talerz i odezwałem się po chwili.
- Mała porcja dla małej dziewczynki – wystawiłem jej język.
Kastielle zrobiła się cała czerwona, a ja się zaśmiałem. Zgięła palce w kostkę i walnęła mnie lekko w ramię. Po jedzeniu włożyłem talerze do zmywarki i wróciłem do dziewczyny, która przeniosła się na kanapę. Leżała ona na kanapie i patrzyła na telewizje. Spojrzałem na jej ciało, a potem się lekko zarumieniłem i uśmiechnąłem. Wszedłem na kanapę i oparłem ręcę po obu stronach głowy Kastielle. Dziewczyna na mnie zerknęła i nie wiedziała co zrobić.
- A deser? – uśmiechnąłem wścipsko.
Dziewczyna zrobiła się cała czerwona, a ja pocałowałem ją w skroń, a potem w szyje. Szykuje się coś ciekawego..
<Kastielle? Nie potrafię zaczynać, więc prosz, droga wolna ( ͡° ͜ʖ ͡°)>

niedziela, 7 stycznia 2018

Od Kastielle CD Sebastiana

-To gdzie idziemy teraz?-zapytał chłopak, dopijając kakao.
Zastanowiłam się chwilkę. O tej porze lepiej by było, aby się nie szwędać... Może... Pojechalibyśmy do mnie. Nie mam współlokatorów, więc mogę być pewna, że nikt nam nie przeszkodzi. Dopiłam swój napój i przetarłam kciukiem usta. Uśmiechnęłam się delikatnie.
-Możemy pojechać do mnie, co ty na to?-zapytałam, patrząc na Sebastiana.
Ten wstał i podał mi dłoń. Ujęłam ją, a potem ruszyliśmy ku wyjściu z kawiarni. Po drodze wyjęłam swój telefon, aby napisać do szofera. Ten prawie od razu mi odpisał. Zapewnił, że będzie w przeciągu pięciu minut. Tak więc stałam z czarnowłosym przy ulicy, aby tylko wskoczyć do limuzyny. Na moment puściłam dłoń chłopaka, wyjęłam lusterko i poprawiłam tą piekielną grzywkę. Nagle ktoś podszedł do mnie od tyłu i mnie objął w talii. Nie był to Sebastian. Pisnęłam i odskoczyłam od tego kogoś. 
-A-Alicia? Boże, ty cholerna! Jak mogłaś mnie tak wystraszyć!-krzyknęłam do mojej siostry.
Alicia d'Arquien. Dziewczyna, która jest wiecznie zazdrosna o to, że ja odniosłam trochę większy sukces od niej. Nie ma partnera, a na dodatek zawsze jest nie miła w stosunku do fanów. 
-Oui, oui Kastielle. Jestem okrutną siostrzyczką. A kto to?-zapytała, zbliżając się do ramienia Sebusia.
Widząc, że się do niego uczepiła i tylko mrugała do niego, myślałam, że jej oczy wydłubię. Zazdrosna o MOJEGO chłopaka, złapałam go za rękę i odciągnęłam od niej.
-Aż taka zaborcza jesteś Kastiś? Oj, nie ładnie... A to co? Twój sponsor?-zapytała z uniesioną brwią.
-Nie, to mój chłopak i dla twojej informacji, nie odzywam się do ciebie. 
-Nie przesadzaj. No mów chłoptasiu, czy nie uważasz, że jestem o wiele ładniejsza od niej?-zapytała, robiąc te swoje pozy na poziomie podstawówki.
-Nie uważam tak. Kastielle jest jedyną osobą, którą uważam za najpiękniejszą.-powiedział, obejmując mnie od tyłu i kładąc głowę na moim ramieniu.
Widziałam złość w jej oczach. Chęć mordu. No tak. Nigdy nie godzi się z porażką. Na jej ustach pojawił się uśmiech.
-Ale na pewno nie całuje lepiej ode mnie.-powiedziała.
Akurat kiedy chciała coś zrobić, podjechał mój szofer. Wepchnęłam Sebusia do limuzyny.
-Zostaw mnie Alicia i nie wtrącaj się czyjeś związki. Nigdy, powtarzam, nigdy nie oddam ci Sebastiana. On jest tylko mój! Rozumiesz!-krzyknęłam ze łzami w oczach.
Nie zniosłabym kolejnej straty szarookiego. Weszłam do limuzyny, trzaskając drzwiami. Otarłam policzki z łez, a po chwili poczułam, jak chłopak mnie obejmuje i delikatnie całuje w skroń. Tak bardzo się cieszyłam, że go mam. Całą drogę do mojego apartamentu była cisza. Ale czułam nadal ciepło mojego kochanego Sebastiana...
<Sebuuś? ^^>

Od Sebastiana CD Kastielle

Uśmiechnąłem się na te słowa. Byłem pierwszym, który to powiedział, jednak to ona zrobiła pierwszy krok. Już można powiedzieć, że oficjalnie staliśmy się parą.. hah. Podszedłem do niej tak blisko jak mogłem. Spojrzałem na nią z góry i lekko chylając głowę dałem jej buzi w nosek.
- Też Cię kocham Śnieżynko.. - poprawiłem jej kosmyk włosów opadający na jej twarz.
Przytluliliśmy się do siebie, a potem poszliśmy czegoś napić. To jeszcze nie koniec tej sesji..
- Tak w ogóle, paparazzi będzie nas teraz ścigało - zaśmiałem się.
- Czemu? - spojrzała zamyślona.
- Pojawimy się razem w magazynach, całując się.. - opatuliłem ją ramieniem.
- No tak, prawda.. - opuściła głowę - nie dadzą nam spokoju.. - westchnęła ciężko.
- Może i tak.. - podszedłem do stolika i złapałem butelkę wody.
Dałem ją Kastielle, a sam wziąłem następną. Napiliśmy się, a potem szybko wróciliśmy na miejsce. Kiedy weszliśmy na plan wszyscy byli zdenerwowani, za pewne dlatego, że przerwa skończyła się szybciej niż myśleliśmy. Kiedy spojrzałem na plan zauważyłem ławkę i papierowe śnieżynki, które są zawieszone na sznurkach. Na tle natomiast widniało niebo z białym puchem, który zwie się śnieg.
- Na plan moja droga paro! - krzyknął fotograch - panie Sebastianie, proszę usiąść na tej ławce.. - zaczął nami dyrygować - a panienka Kastielle na jego kolana, raz, raz!
Ustawiliśmy się jak prosił.. ekhem, jak rozkazał fotograch, a potem słuchaliśmy dalej.
- Przytulcie się, a panienka Kastielle odchyl głowę w jego stronę - słuchaliśmy się fotografa i wykonywaliśmy krok po kroku. Kiedy patrzyliśmy już na siebie lekko się uśmiechneliśmy.
- A teraz... POCAŁUNEK! - wykrzyczał na całą halę.
Tak jak kazał, tak zrobiliśmy. Cykał nam fotki z wielkim entuzjazmem.
~*~
Po przynajmniej godzinie w końcu wyszliśmy. Kiedy wyszliśmy zawiało grozą, nie no żartuje, zwykłym zimnym powietrzem. Zobaczyłem, że Kastielle cała się trzęsię, więc zdjąłem swój szalik i założyłem jej na szyję.
- Już lepiej? - uśmiechnąłem się.
- T-tak... - odwzajemniła uśmiech - chciałam dziś pograć, ale raczej nie wyjdzie..
- Możemy iść zawsze na halę - opatuliłem ją jeszcze ręką.
- To prawda, ale gra na świeżym powietrzu jest lepsza..
- Ee tam.. - rzuciłem - słońce przeszkadza..
Dziewczyna na mnie spojrzała i się zaśmiała.
- To zacznij nosić okulary przeciwsłoneczne.
- Jasne - przewróciłem oczami.
Szliśmy przed siebie, gdy nagle zaczął do nas podchodzić do nas jakiś starszy mężczyzna.
- Ja tą panienke biorę - zaczkał dotykając Kastielle w ramie.
Odepchnąłem jego rękę i wziąłem dziewczynę za swoje plecy.
- Kim jesteś?.. - spojrzałem na pijanego mężczyznę.
- Jej kolegą - uśmiechnął się, a z jego pyska wyleciał odór.
Zakasłałem kiedy to poczułem, to jest dla mnie dowód, że na pewno nie jest. Uhh.
- Ekhe.. raczej ekh - kasłałem dalej - raczej nie..
- Dawaj mi ją i już! - krzyknął mężczyzna, przeszedł obok mnie i ruszył do Kastielle.
- Zostaw! - złapałem mężczyznę za ramie i pociągnąłem do siebie.
Starszy człowiek zaczął się ze mnie śmiać. Nie wiedziałem co robić iść, uderzyć go czy dzwonić po policję? To.. była dziwna sytuacja, lecz w końcu przerwał ją ten koleś.
- Bo co mi zrobisz? - jeszcze chwile rechotał.
Ja bez odpowiedzi walnąłem go z pięści w twarz.
- To..
Mężczyzna zaczął tylko wydawać jakieś dziwne okrzyki bojowe, jakby zwoływał swój lud do wojny. Ten koleś jest dziwny, jeden z dziwniejszych.
Rzucił się na mnie jak jakiś niedźwiedź. Ja jedynie się odsunąłem i dałem mu kopa w tyłek, przez co upadł w śnieg.
- Chyba mamy go na razie z głowy - westchnąłem.
Kastielle patrzyła na mnie z podekscytowaniem.
- Um.. o co chodzi? - uśmiechnąłem się lekko choć nie wiedziałem co robić.
- Broniłeś mnie - przytuliła się do mnie.
Opatuliłem ją i pocałowałem ją.
- To normalne, że rycerz chroni swoją księżniczkę - zaśmiałem się, a potem wziąłem ją na ręcę.
Wtem zbiegła się tak z nikąd paparazzi. Oni to mają wyczucie. Mimo wszystko ja ruszyłem do przodu i nie przejmując się dziennikarzami szedłem z Kastielle na rękach. Uśmiechnąłem się do niej, a ona odwzajemniła mój uśmiech. Kocham patrzeć jak jest szczęśliwa..
Szedłem przed siebie, gdy nagle odezwała się Śnieżynka.
- Gdzie tak właściwie mnie niesiesz?
- W ładne oraz ciepłe miejsce - zamruczałem.
~*~
Po dosyć długiej wędrówce trafiliśmy do Cafe salvatore.
- Tu napijemy się gorącego kakao i ogrzejemy się.. - uśmiechnąłem się szeroko - potem ty wybierzesz miejscówkę.
Odstawiłem w końcu Kastielle, moje ręcę.. mimo iż wygląda na lekką to tak nie jest, a może po prostu ręcę mi zdrętwiały. Jak by co nie posądzam o to, że jest gruba lub coś!
Weszliśmy do środka i znaleźliśmy idealny stolik. Zamówiliśmy dwa kakałka, za które ja płacę i zaczęliśmy rozmawiać. Zeszło nam się już przynajmniej z dwie godziny. Była już raczej ok. 14, więc coraz mniej czasu do "nocy" czyli do godziny 16 kiedy będzie już ciemno.
- To gdzie idziemy teraz? - spojrzałem w jej oczy dopijając kakao.
<Śnieżynko?>

sobota, 6 stycznia 2018

Od Kastielle CD Sebastiana

Wyleciałam z jego domu jak oszalała. Popatrzyłam na telefon i SMS od mojego szofera, że już na mnie czeka. Uśmiechnęłam się z rumieńcem na twarzy. Zakryłam usta telefonem, gdy nagle na kogoś wpadłam. Popatrzyłam w górę widząc jakiegoś faceta. Ueh... Wali od niego piwem. Cofnęłam się, bo był za blisko. Ten jednak nie przejął się tym, że chcę się oddalić. Złapał mnie za ramię i do siebie przyciągnął.
-Puszczaj mnie obeszczańcu...-warknęłam, zaczynając się szarpać.
Mów do słupa, a słup jak dupa. Śmierdzący facet nadal mnie trzymał mocno i zapewne nadal by się nie odczepił, gdyby nie mój szofer.
-Zadzwonię na policję, jeżeli natychmiast nie puścisz jej i nie zostawisz w spokoju.-powiedział bardzo poważnie.
Podstarzały facet wsadził dłonie do kieszeni płaszcza i mnie wyminął. Ja odetchnęłam z ulgą. Szofer popatrzył na mnie ze wzrokiem mówiącym ,,Czy wszystko w porządku?". Pokiwałam głową i poszłam do limuzyny. Miałam jednak dziwne wrażenie, że ten facet kolejny raz nadepnie mi na odcisk. Bardzo szybko dojechaliśmy do mojego apartamentu, więc raz dwa tam weszłam i się przebrałam. Wybór padł na granatową jak noc sukienkę do połowy ud (więc nieco wyzywająca). Do tego biała marynarka, pasujące do sukienki podkolanówki i czarne buty z rzemykiem. Widząc, że ta marynarka mnie lekko zaokrągla, złapałam za pasek, który wylądował na mojej talii. Włosy pozostały w swoim poprzednim stanie, czyli ładnie ułożonym i uczesanym kucyku. Wzięłam czarną torebkę i poleciałam do limuzyny. Po drodze napisałam też do Sebastiana, że podjedziemy pod jego dom i żeby się nie spóźnił.
---
Na miejscu nie musiałam długo czekać. Chłopak prawie od razu wyszedł z domu i wsiadł do limuzyny. Coś tam zamamrotał pod noskiem, ale było to takie urocze, że nawet nie przysłuchałam się co to było. Popatrzyłam na lusterko, a szofer się uśmiechnął.
-Timon, s'il vous plaît zawieź nas na sesję.
Natychmiast wyruszyliśmy. Złapałam delikatnie Sebastiana za dłoń, przy okazji się rumieniąc. Przegryzłam wargę i położyłam głowę na jego ramieniu. Uśmiechnęłam się pod noskiem, kiedy ten pocałował mnie delikatnie w głowę.
---
Na miejscu złapałam mocnej dłoń chłopaka. Szczerze? To była moja pierwsza sesja z chłopakiem, którego musiałam obcałowywać. Sebuś widocznie wyczuł mój stres, bo przyciągnął mnie do siebie i spojrzał mi prosto w oczy.
-Nie przejmuj się. Cała się trzęsiesz, a nie wypada chyba profesjonalistce się bać, prawda?-zapytał mnie i delikatnie musnął ustami moje czoło.
Przegryzłam wargę, wtulając się w niego. Po chwili odeszliśmy od siebie i ruszyliśmy na sesję. Menadżerka zaczęła tupać z niecierpliwością nogą. Kiedy zauważyła nas, odciągnęła Sebastiana kawałek dalej.
-Kastielle na plan, a tego pana proszę przebrać!-krzyknęła, a potem pociągnęła mnie ku ustawionej scenerii.
Po kilkunastu minutach ujrzałam chłopaka, który miał na sobie czarny t-shirt, czarno-białą koszulę w kratę narzuconą na ramiona oraz zwykłe, ciemne jeansy i trampki. Na szyi wisiał bardzo ładny naszyjnik z zodiakiem lwa. Po chwili podeszła do mnie, nakładając mi na szyję naszyjnik z zodiakiem barana. Przewróciłam oczami. Sesja się rozpoczęła. Starałam się jak najlepiej pozować, choć było to ciężkie, kiedy obiekt moich westchnień i mój własny chłopak mi się tak przygląda. Od razu czuję takie rumieńce...
-Madame, proszę, ucałuj swojego wybranka z uczuciem! Potrzebujemy fajerwerków, wystrzałów!-krzyknął fotograf.
Spojrzałam na chłopaka, kładąc delikatnie dłonie na jego policzkach. Ten się uśmiechnął i rozanielony lekko się schylił. Przewróciłam oczami, a potem z rumieńcem na twarzy pocałowałam go z uczuciem. Nie oderwałam od niego warg, a podczas pocałunku uśmiechałam się. Zachwycony fotograf krzyczał jakieś okrzyki radości i podniecony tak pięknymi zdjęciami nadal nam je robił. Ja mogłam tak całą wieczność go całować. Po chwili byłam zmuszona się od niego odkleić, bo ogłosili nam przerwę. Kiedy ten chciał już ze mną iść, złapałam go za rękę. Popatrzył na mnie.
-J-Ja ci wcześniej tego nie powiedziałam... U-Uznałam, ż-że to teraz jest na to najlepsza pora... J-Ja... Ja cię kocham Sebuś. Bardzo mocno.-szepnęłam, patrząc w te jego śliczne, srebrne oczy.
<Sebuuś~?>

Od Sebastiana CD Kastielle

Zasnęliśmy, cudownie.. i to jeszcze w ubraniach. Wstałem, tak delikatnie aby nie obudzić Kastielle. Kiedy udało mi się wstać jak ninja, zdjąłem koszulkę oraz skarpety. Patrzyłem na Śnieżynke. No przecież jej tak nie zostawię, ugotuje się..
Poszedłem bliżej i powoli rozbierałem jej sukienkę, wtem usłyszałem dźwięk skrzypiących paneli.
- Pierwsza noc i już chcesz ją przelecieć? - uśmiechnął się szeroko Vivone.
To mnie zamurowało. Zrobiłem się cały czerwony. Automatycznie spojrzałem na Niemca.
- Ty popi*****ony zboczeńcu! - zacząłem zgrzytać zębami.
- Hah.. żartowałem - zaczął rechotać jak ropucha.
- Idź spać Viv - spojrzałem na niego spod łba.
- Chciałem tylko oddać psa - parsknął znowu śmiechem - pomógł mi wyrywać laski.
Zerknąłem na Kimiku, a potem na mężczyznę.
- Ten pies ma większe branie od ciebie..
- Nie dołuj mnie tak - mina Franchsteha zrzędła - w takim razie.. już idę - założył ręce na klatkę piersiową i poszedł do swojego pokoju.
Hah, kochany Niemiec..
Rzuciłem nasze ubrania na szafkę, a potem wróciłem do łóżka. Przytuliłem się do Kastielle i zasnąłem.
~*~
Ranek.
Kiedy otworzyłem oczy ujrzałem Kastielle, która na mnie patrzy. Lekko się uśmiechnąłem, a ona zarumieniła.
- P-Przepr-aszam! - schowała się pod kołdrą.
- Za co ty przepraszasz? - oparłem łokieć o poduszkę, a potem głowę o dłoń - mój głuptasek.. - zaśmiałem się i ściągnąłem kołdrę z jej głowy.
Chwilę tak patrzyliśmy się, gdy spojrzałem na zegarek. Ósma trzydzieści cztery, ósma.. trzydzieści.. cztery, ósma...... trzydzieści...... cztery...... AKADEMIA. Szybko wstałem, gdy Śnieżynka złapała mnie za rękę.
- Dziś niedziela "mój głuptasku" - zaśmiała się.
- Tylko ja tak mogę do ciebie mówić - schyliłem się i dałem jej buziaka w dłoń, którą mnie trzymała.
Potem puściłem i skierowałem się do toalety. Kiedy stałem już przed łazienką zauważyłem, że światło się pali.
- Vivone! - krzyknąłem waląc w drzwi.
- Słuchamy? - usłyszałem najbardziej spokojny głos Niemca.
- Ile już tam siedzisz? - opuściłem rękę.
- Z godzinkę, półtorej..
Oparłem się o ścianę. To jest jeden z najbardziej luksusowych domów, a posiada tylko jedną łazienkę..
Po kilku minutach wyszedł Viv, bez gaci.
- Gdzie twe gacie Viv..?
- W pokoju - uśmiechnął się chamsko.
Wziąłem jeden z ręczników i mu dałem.
- Zakryj się, błagam.. - szepnąłem, wolałem nie krzyczeć. Śnieżynka mimo iż już nie spała to dalej leżała.
Niemiec zakrył swe miejsce intymne i ruszył dalej. Ja spokojnie wszedłem do łazienki. Skorzystałem z toalety umyłem się i rozczesałem moją czuprynę.
Wychodząc uderzyłem lekko kogoś drzwiami. Jak się okazało była to Śnieżynka.
- Przepraszam! - szybkim krokiem wyszedłem - nic ci się nie stało?
- N-nie.. wszystko jest dobrze - uśmiechnęła się szeroko - na prawdę n.. - nie dałem jej dokończyć, ponieważ złapałem ją i przytuliłem.
- Cieszę się.. - szepnąłem jej do ucha.
Po kilku sekundach puściłem ją i dałem jej się szykować w łazience.
Skierowałem się do pokoju, aby ubrać jakiś strój. Wybrałem dość nietypowy dla mnie ubiór, ponieważ założyłem bardzo luźne rzeczy. Była to zwykła, granatowa koszulka z jasnym niebieskim napisem "Cool". Czarne jeansy oraz niebieskie trampki. Moją kreacje dokończył medalik z zodiakiem lwa.
~*~
Wchodząc do salonu zauważyłem Vivone, który siedział, ba, leżał na kanapie w szarych dresach oraz jakiejś starej bluzie, a z nim, mój pies Kimiku. To się nazywa zgrany duet. Zacząłem robić śniadanie, gdy nagle odezwał się chłopak.
- Ładna, jeśli ci się znudzi oddasz mi? - spytał nie odwracając wzroku od telewizora.
- Po pierwsze, nie znudzi mi się, a po drugie.. i tak bym ci jej nie oddał - warknąłem.
- Jasne, jasne.. tak tylko pytam - odwrócił się i wyszczerzył od ucha do ucha.
Kiedy już skończyłem robić śniadanie weszła moja piękna dama.
- Pięknie wyglądasz księżniczko - posłałem jej lekki, ale szczery uśmiech.
- Dziękuję, tobie też w tym nie jest źle - zaśmiała się. Spojrzałem na swe szaty. No tak, pierwszy raz mnie widzi w takich ciuchach.
- Masz ochotę na grzanki, czy muszę robić szwedzki stół?
- Ja poproszę grzanki - odezwał się Niemiec.
Nastała chwila ciszy.
- Kto to? - spytała Śnieżynka.
- To mój współlokator.. i po części bro - westchnąłem - Vivo.. - mężczyzna wtem się energicznie podniósł.
- Vivone Franchsteh madame! - uśmiechnął się do mnie szyderczo. Złapał dłoń Kastielle i ją ucałował.
Buzowała we mnie złość. Dupek! Czemu akurat tu musi mieszkać.
- Kastielle d'Arquien - odwzajemniła uśmiech tego Niemca.
Usiedli do stołu, a ja dałem śniadanie. Kiedy skończyliśmy Kimiku domagał się jedzenie, więc dałem mu dwa, podrobione, plasterki szynki.
Wstając zebrałem talerze i włożyłem do zmywarki.
- Dobrze cię traktuje ten chłoptaś? - usłyszałem znowu Vivone.
- T-tak! - rzuciła Kastielle - jesteśmy razem dopiero jeden dzień.. Ledwo jeden dzień.
Westchnąłem.
Podszedłem do Kastielle.
- O której mamy sesje? - zrobiłem bardzo sztuczny uśmiech.
- Na pewno nie tak wcześnie..
- Jasne.. to może się przejdziemy?
- Gdzie?
- Gdziekolwiek, wyjdziemy z moim psem - zerknąłem na Kimiku słuchającego naszych rozmów.
- Jasne, ale może spotkamy się jednak później..? - posłała mi promienny uśmiech - przebiore się i w ogóle
- Jasne, Harnold może cię podwieźć
Dziewczyna chwilę się zastanowiła.
- Oh.. zapomniałam o tym, że napisałam do Timon'a - szybko się podniosła.
Podeszła do drzwi i zaczęła ubierać buty. Kiedy skończyła złapała za klamkę.
- A buziak? - zaśmiałem się.
Dziewczyna mnie pocałowała i machnęła do Franchsteha. Kiedy Kastielle wyszła posłałem Viv'owi mordercze spojrzenie.
- Dupek.. - warknąłem.
Po kilku sekundach patrzenia na Niemca ruszyłem do swojego pokoju. Zamknąłem za sobą drzwi i padłem na łóżko. Wziąłem telefon z pod poduszki i czekałem na sygnał...
<Śnieżynko, podobało ci się spotkanie z Vivone?>

piątek, 5 stycznia 2018

Od Kastielle CD Sebastiana

Kiedy chłopak zaproponował mi wizytę w zoo lub w jego domu, mocno się zarumieniłam. Nadal nie wierzyłam, że to się stało. Że ja i Sebastian... Nareszcie jesteśmy razem. Uśmiechnęłam się delikatnie. Popatrzyłam w te jego srebrne oczy, a moje serce znowu zabiło szybciej, jak się w ogóle dało. Przegryzłam nerwowo wargę, wtulając się w niego.
-Możemy najpierw jechać do zoo, a potem do ciebie. D-Dobrze?-zapytałam.
Chłopak się uśmiechnął i delikatnie musnął moje usta, po delikatnym uniesieniu mojej głowy. Pokiwał głową i powiedział szoferowi w jakie miejsce chce się udać. Ruszyliśmy. Mój mózg nadal nie przyswoił tego, co się stało. Kastielle! Ogarnij się! Jesteś z Sebastianem! Czemu ty tego głupia dziewczyno nie możesz przyjąć? Może dlatego, że naprawdę jestem zakochana i nie potrafię uwierzyć w to, że jestem szczęśliwa... Na mojej dłoni, pojawiła się duża i ciepła dłoń chłopaka. Popatrzyłam na niego, a potem delikatnie się uśmiechnęłam. Spojrzałam w okno, czując że moje policzki robią się znowu czerwone.
---
W czasie drogi, zapadła cisza jak makiem zasiał. Jednak ciemnowłosy nadal nie puszczał mojej dłoni i ja też tego nie chciałam. Na parkingu wyszliśmy obaj, a szofer odjechał i obiecał odebrać nas jeżeli zajdzie taka potrzeba. Popatrzyłam na mury zoo i się szeroko uśmiechnęłam.
-Chodź Sebuś.-powiedziałam, delikatnie go ciągnąc w stronę wejścia.
Kiedy już udało nam się kupić bilety, patrzyłam na wszystkie zwierzęta z ogromnym zainteresowaniem. Lubiłam takie miejsca jak zoo, choć dobijało mnie to, że tak urocze stworzenia są pozamykane jak ptaki w klatkach. Kiedy zbliżaliśmy się powoli do wyjścia, Sebastian zaciągnął mnie za jeden ze sklepów i przykuł do ściany. Uśmiechnął się, a ja mocno zarumieniłam się.
-Nie chcemy chyba, aby paparazzi robili nam zdjęcia, prawda Śnieżynko...-zamruczał mi do ucha.
Zamrugałam kilka razy, a srebrnooki przykuł się do moich ust. Ze skrępowaniem odwzajemniłam jego pocałunek, umieszczając jedną swoją dłoń na jego policzku, a drugą na jego szyi. Biło od niego takie przyjemne ciepło. Od dzisiaj wiedziałam, że to będzie jedna z rzeczy, którą w nim kocham. Jakby ich było mało. Delikatnie się od siebie odsunęliśmy, choć tego nie chciałam. Odwróciłam spojrzenie, czując jak po moim ciele przechodzi dreszcz radości. Sebastian złapał mnie za dłoń i ruszyliśmy na parking. Po drodze wysłał SMS-a do szofera, aby nas odebrał. Czekać długo nie musieliśmy. Po chwili weszliśmy do limuzyny i pojechaliśmy do domu mojego ukochanego.
---
Kiedy wyszliśmy z samochodu, usłyszałam dzwonek swojego telefonu. Spojrzałam na wyświetlacz. Menadżerka? O tej godzinie i dzisiaj? Przecież miałam wolne... Odebrałam.
-Bonjour.-powiedziałam.
-Tak, tak witaj. Słuchaj, od razu przejdę do rzeczy kochana. Na jutro masz sobie ogarnąć jakiegoś chłoptasia. Wisi mi kto to będzie, ale ma być przystojny. Będziesz miała sesję. Potrzebujemy drugiej osoby. Będziecie się tam przytulali, całowali i tym podobne. Takie mieli sobie życzenie fotografowie i nasi wspólnicy. Nie mam zamiaru się z nimi kłócić. Tyle, żegnam.
Rozłączyła się. Zmarszczyłam lekko brwi, a telefon schowałam do torebki. Popatrzyłam na Sebastiana. Przegryzłam wargę, ale wiedziałam, że najlepiej będzie właśnie niego zapytać o pomoc.
-S-Sebuś... Dzwoniła moja menadżerka. C-Czy mógłbyś mi jutro towarzyszyć na sesji? P-Potrzebuję chłopaka, a nie chcę podczas niej całować się innymi...-szepnęłam.
-Jasne. Nie ma problemu.-powiedział.
Złapałam go delikatnie za dłoń i weszliśmy do jego domu. Rozejrzałam się. Bardzo ładnie. Szczególnie wtedy, kiedy noc powoli się zbliżała. Zdjęłam buty i popatrzyłam na chłopaka. Ten się uśmiechnął i pociągnął mnie od razu do swojego pokoju. Oczywiście, miał tam telewizor. Zamknął za sobą drzwi, a potem uruchomił telewizję. Usiedliśmy na łóżku, a ja oparłam głowę o jego ramię. Przymknęłam delikatnie oczy. Nie powiem, że nie byłam zmęczona, a on był tak ciepły... Po chwili objęłam go i usnęłam. Poczułam wyłącznie jak Sebastian opada ze mną na łóżko. Ostatnią, świadomą rzeczą jaką zrobiłam to było ułożenie się na nim i wsłuchiwanie się w bicie jego serca.
<Sebuś? ^^>

Od Sebastiana CD Kastielle

Kiedy poczułem wargi dziewczyny zrobiłem się cały czerwony. Kastielle odwróciła się, a ja zacząłem dotykać swoje usta. Nie spodziewałem się tego..
- Mmm.. - zacząłem mruczeć.
Dziewczyna lekko się odwróciła, też była cała czerwona. Najwidoczniej oboje byliśmy zaskoczeni. Zbliżyłem się do Śnieżynki, dotknąłem jej policzka. Lekko się uśmiechnąłem, a potem zbliżyłem nasze twarze do siebie.
- Los wybrał nam taką przyszłość.. - zetknąłem nasze nosy i głaskałem ją po policzku.
Chwilę tak patrzyliśmy sobie w oczy kiedy niespodziewanie złączyliśmy nasze usta w długi pocałunek. To była.. nieziemska chwila. Czegoś takiego nie da się opisać, to trzeba przeżyć. Kiedy rozłączyliśmy nasze usta, ja dalej trzymałem ją za policzek. Spojrzałem na jej jasne oczy, które dalej nie wierzyły, że to się właśnie stało. Wtuliła się w moją klatkę piersiową, a ja ją pocałowałem w głowę.
- Kocham cię Kastielle.. - szepnąłem.
Chwilę tak staliśmy w tej samej pozycji, gdy nagle usłyszałem płacz.
Spojrzałem na drobną dziewczynę i przytuliłem ją mocniej.
- Czemu płaczesz Śnieżynko? - spytałem ukochaną.
- N-nic.. tylko wzruszyłam się - siorbała noskiem - nigdy się tego nie spodziewałam..
- Ale teraz już to jest pewne.. - znowu pocałowałem ją w łepek.
Odsunąłem się od niej kawałek, po czym schyliłem się oraz złapałem ją pod nogi. Wtem ją podniosłem do góry.
- Sebuś! - krzyknęła.
Uśmiechnąłem się i spojrzałem na jej twarz. Była czerwona, ale i dość zdenerwowana. To było.. słodkie.
- Myślałaś, że zakończę jedynie na pocałunku?
- T.. tak - odwróciła głowę.
Poprawiłem ją i zacząłem ją nieść, w jakiś sposób wyciągnąłem telefon, aby napisać do Harnolda.
~*~
Po kilku minutach przyjechał szofer. Odstawiłem Kastielle, a następnie otworzyłem jej drzwi i lekko się ukłoniłem.
- Madame, entrez - Śnieżynka weszła, a ja za nią.
Kiedy już "idealnie" się usadowiła złapałem ją za biodra i przyciągnąłem do siebie.
- Mrr.. - uśmiechnąłem się chamsko.
Położyłem się, a ona na mnie. Tak w ogóle.. dopiero teraz poczułem, że dalej stoimy w miejscu. Mimo wszystko postanowiłem jeszcze chwilę poczekać. Pocałowałem ją w nosek i zaśmiałem się.
- Wybierasz zoo czy może jednak mój dom?
Dziewczyna wyglądała na mocno zamyśloną, propozycja "dom" mogła zabrzmieć dwuznacznie..
<Śnieżynko?>
Theme by Bełt