Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brook. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brook. Pokaż wszystkie posty
sobota, 1 lipca 2017
piątek, 9 czerwca 2017
Od Brook CD Isil
Spojrzałam na dziewczynę, która wyrwała mnie z zamyślenia. Heh...
Drobnostka. Po prostu nie wiedziała gdzie jest wyjście. Zdarza się
każdemu.
- Tędy.- wzlatałam jej odpowiedni kierunek palcem.- A potem w lewo i już.- dodałam cicho gdy ta otworzyła usta, by za pewne się mnie o coś dopytać. Skinęła głową, na znak zrozumienia i wdzięczności.
- Dzięki i do zobaczenia.- odpowiedziała, a ja również skinęłam jej głową. Dziewczyna oddaliła się w odpowiednim kierunku, świńskim truchtem. Ja za to z powrotem włożyłam słuchawki i na nowo odtworzyłam kawałek, spoglądając równocześnie na zegar. Nie było masakrycznie późno, ale jednak wolałam spędzić wczesny wieczór w swoim pokoju i z tego powodu też się tam udałam. Dotarłam tam bez najmniejszego problemu i zasiadłam za biurkiem. Wyciągnęłam zeszyt od matematyki i zaczęłam powtarzać ostatnią lekcje. Na wszeli wypadek i z nudów. Jednak i ta czynność szybko mi się przejadła. Odłożyłam zeszyt i zaczęłam oglądać swoje, lekko wystające żebra, podwijając koszulkę w górę. Było je widać w miarę dobrze, ale w końcu od nie tak dawna jestem na diecie, która ma sprawić, że przytyję... Nagle ktoś wparował do mojego pokoju. Bez najmniejszego ostrzeżenia, zapukania. Czegokolwiek. Ja z uniesioną lekko koszulką i jakiś osobnik płci męskiej... Dziwna sytuacja.
Jakiś PAN Ktoś? Sorry Isill, skoro nie masz weny nie będę cię męczyć
- Tędy.- wzlatałam jej odpowiedni kierunek palcem.- A potem w lewo i już.- dodałam cicho gdy ta otworzyła usta, by za pewne się mnie o coś dopytać. Skinęła głową, na znak zrozumienia i wdzięczności.
- Dzięki i do zobaczenia.- odpowiedziała, a ja również skinęłam jej głową. Dziewczyna oddaliła się w odpowiednim kierunku, świńskim truchtem. Ja za to z powrotem włożyłam słuchawki i na nowo odtworzyłam kawałek, spoglądając równocześnie na zegar. Nie było masakrycznie późno, ale jednak wolałam spędzić wczesny wieczór w swoim pokoju i z tego powodu też się tam udałam. Dotarłam tam bez najmniejszego problemu i zasiadłam za biurkiem. Wyciągnęłam zeszyt od matematyki i zaczęłam powtarzać ostatnią lekcje. Na wszeli wypadek i z nudów. Jednak i ta czynność szybko mi się przejadła. Odłożyłam zeszyt i zaczęłam oglądać swoje, lekko wystające żebra, podwijając koszulkę w górę. Było je widać w miarę dobrze, ale w końcu od nie tak dawna jestem na diecie, która ma sprawić, że przytyję... Nagle ktoś wparował do mojego pokoju. Bez najmniejszego ostrzeżenia, zapukania. Czegokolwiek. Ja z uniesioną lekko koszulką i jakiś osobnik płci męskiej... Dziwna sytuacja.
Jakiś PAN Ktoś? Sorry Isill, skoro nie masz weny nie będę cię męczyć
niedziela, 4 czerwca 2017
Od Isil CD Brook
Nie wierzyłam w siebie. Po prostu nie wierzyłam. Byłam wściekła.
Pierwszy raz w życiu straciłam orientację. Krążyłam po dzikszej części
ogrodu przy szkole już godzinę. Bałam się spytać przechodzących uczniów,
ale moja sytuacja była w coraz to bardziej opłakanym stanie. Nie
chciałam dopuścić do wiadomości, że muszę poprosić kogoś o pomoc, ale z
biegiem czasu stało się to oczywiste. Zawsze myślałam, że mam dobrą
orientację w terenie, a tu nagle takie... Ech... W końcu zrozumiałam, że
naprawdę mam tylko jedno wyjście, jeśli nie chcę tu zostać kolejną
godzinę. Jak na złość, jednak, właśnie teraz wszyscy uczniowie gdzieś
zniknęli.
-I co ja teraz zrobię? -powiedziałam z smutkiem do samej siebie.
Przede mną przeleciał wielki, błękitny motyl.
-,,Śliczny...’’ -oceniłam w myślach. Spojrzałam za nim i wtedy kogoś zobaczyłam. Odetchnęłam z ulgą. Jakiś kawałek ode mnie szła jakaś dziewczyna. Nie widziała mnie. Była do mnie tyłem. Podbiegłam do niej i złapałam za ramię. Zatrzymała się i odwróciła się. Miała na sobie słuchawki. Szybkim ruchem je zdjęła.
-Dzień dobry... -przywitałam się niepewnie. -Zgubiłam się... Wiesz może którędy do wejścia do szkoły?
Spojrzałam na nią z nadzieją. Oby wiedziała! Nie wyglądała na kogoś kto się zgubił...
<Brook? Wybacz, że krótkie, chciałam odpisać, a wena... Ekchm...>
-I co ja teraz zrobię? -powiedziałam z smutkiem do samej siebie.
Przede mną przeleciał wielki, błękitny motyl.
-,,Śliczny...’’ -oceniłam w myślach. Spojrzałam za nim i wtedy kogoś zobaczyłam. Odetchnęłam z ulgą. Jakiś kawałek ode mnie szła jakaś dziewczyna. Nie widziała mnie. Była do mnie tyłem. Podbiegłam do niej i złapałam za ramię. Zatrzymała się i odwróciła się. Miała na sobie słuchawki. Szybkim ruchem je zdjęła.
-Dzień dobry... -przywitałam się niepewnie. -Zgubiłam się... Wiesz może którędy do wejścia do szkoły?
Spojrzałam na nią z nadzieją. Oby wiedziała! Nie wyglądała na kogoś kto się zgubił...
<Brook? Wybacz, że krótkie, chciałam odpisać, a wena... Ekchm...>
Od Brook
Na początku chciałabym wyjaśnić czemu nie było mnie w szkole. Mój stan
był... Zły. Zaczęło się od tego, że zauważyłam iż przytyłam. Nie dużo,
nie pamiętam ile, ale to była mała liczba. Przejęłam się tym, bo w tym
okresie czułam, że potrzebuję sobie kogoś znaleźć. Chodzi o partnera.
Wydawało mi się, że zacznie się od gramów a skończy na całych
kilogramach nadwagi. Wzięłam się za siebie. Za ostro... Przestałam
chodzić na obiady, jadłam tylko śniadania i kolacje, które i tak były
pod postacią małej kanapki oraz filiżanki herbaty. Nauczyciele szybko
zobaczyli zmianę. Było to widać na odległość - blada skóra, Wystające
kości, nieobecny wzrok, podkowy po oczyma... Posłali mnie do lekarzy.
Psychologów i tych od ciała. Opierałam się przed pójściem rękami i
nogami, ale oni byli nieugięci.
Anoreksja. Nie była na szczęście głęboka, ale na tyle poważna, że musiałam zostać w ośrodku, który miał za zadanie przywrócić mi formę. Fizyczną i psychiczną. Wróciłam do szkoły po kilku miesiącach. Zdrowa i... Po prostu taka jak zawsze.
~***~
Było już po zajęciach, około czternastej. W tedy to postanowiłam pójść na mały spacer. Był on spowodowany jedną, dla niektórych małą sprawą - kończyłam właśnie jeden z moich lepszych dzieł gdy nagle, dosłownie znikąd przestałam mieć wenę. Jak po pstryknięciu palcami... Nie lubie tego uczucia gdy masz na coś pomysł, a w drugiej chwili tracisz chęci i pomysł na kontynuacje. W takich chwilach właśnie pomagał mi spacer. Najlepiej ze słuchawkami na uszach i telefonem odtwarzającym ulubione kawałki. Właśnie tak zrobiłam. Zabrałam telefon, słuchawki włożyłam cienką kurtkę, wiatrówkę i wyszłam.
Nie długo po rozpoczęciu spaceru zostałam niestety przez kogoś zatrzymał. W moich słuchawkach, dobrze pamiętam, leciał utwór Nirvany "Smells like teen spirit". Ktoś położył mi rękę na ramieniu równo z początkiem refrenu. Od razu zareagowałam i zdjęłam słuchawki z głowy i odwróciłam się w kierunku nieznajomej osoby.
Ktoś?
Anoreksja. Nie była na szczęście głęboka, ale na tyle poważna, że musiałam zostać w ośrodku, który miał za zadanie przywrócić mi formę. Fizyczną i psychiczną. Wróciłam do szkoły po kilku miesiącach. Zdrowa i... Po prostu taka jak zawsze.
~***~
Było już po zajęciach, około czternastej. W tedy to postanowiłam pójść na mały spacer. Był on spowodowany jedną, dla niektórych małą sprawą - kończyłam właśnie jeden z moich lepszych dzieł gdy nagle, dosłownie znikąd przestałam mieć wenę. Jak po pstryknięciu palcami... Nie lubie tego uczucia gdy masz na coś pomysł, a w drugiej chwili tracisz chęci i pomysł na kontynuacje. W takich chwilach właśnie pomagał mi spacer. Najlepiej ze słuchawkami na uszach i telefonem odtwarzającym ulubione kawałki. Właśnie tak zrobiłam. Zabrałam telefon, słuchawki włożyłam cienką kurtkę, wiatrówkę i wyszłam.
Nie długo po rozpoczęciu spaceru zostałam niestety przez kogoś zatrzymał. W moich słuchawkach, dobrze pamiętam, leciał utwór Nirvany "Smells like teen spirit". Ktoś położył mi rękę na ramieniu równo z początkiem refrenu. Od razu zareagowałam i zdjęłam słuchawki z głowy i odwróciłam się w kierunku nieznajomej osoby.
Ktoś?
Subskrybuj:
Posty (Atom)
