Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cynthia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cynthia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 października 2017

Od Cynthii CD Dominique

Otworzyłam oczy.
Chwila, chwila, czemu jest tak jasno....?
Spojrzałam na zegarek, stojący na szafeczce przy łóżku. Przez kilka chwil starałam się zmusić swój mózg do odczytania godziny na cyferblacie...
A gdy mi się wreszcie udało, zerwałam się, wręcz przerażona. Zaspałam!
Dziko przebierając nogami starałam się pobiec do łazienki, lecz zaplątałam się w kołdrę na wpół leżącą na podłodze i przeżyłam bliskie spotkanie z podłogą. Ugh, aua.
Nie próbując nawet wstawać przeczołgałam się do szafki i wyłowiłam z niej pierwsze z brzegu ciuchy, i na wszystkich czterech wreszcie dotarłam do łazienki. Chyba jeszcze nigdy nie ubierałam się tak szybko, nie miałam nawet czasu żeby umyć zębów ani zrobić cokolwiek z włosami, mogłam je jedynie rozczesać.
Znów wpadłam do pokoju, zgarnęłam torbę i dorwałam buty. Przy zakładaniu jednego z nich znów zaliczyłam glebę... Tym razem ucierpiało moje siedzenie. Uh, to będzie zły dzień.

Wybiegłam z pokoju, zatrzaskując drzwi. Nie zamknęłam ich na klucz, telefon i portfel miałam przy sobie, więc nie było czego ukraść...
Chyba że jakiś zboczeniec połasi się na moją bieliznę, której wciąż nie schowałam do szafki.....
- Nie myśl, tylko biegnij - syknęłam sama do siebie, przyspieszając.
Wybiegłam na zewnątrz, oddychając szybko. Zerknęłam jeszcze na telefon, by sprawdzić, jak źle jest z czasem, i....
Stanęłam jak wryta.
Przeczytałam datę jeszcze jakieś dziesięć razy....
Sobota.
S-O-B-O-T-A. Musiałam to sobie przeliterować, żeby wreszcie ogarnąć, że budzik nie zadzwonił, by była sobota.
Miałam ochotę uderzyć w coś głową, ale to by było już zbyt dziwne.
Wzięłam kilka głębokich wdechów. Wiedziałam już nawet, czemu zapomniałam o weekendzie. Wszystko przez głupi sen, że przygotowuję się do zajęć... Eh. To naprawdę zły dzień.

Stałam tak na środku ulicy, myśląc, co mogłabym zrobić. Właściwie mogłam jedynie iść do kawiarni, czy gdzieś, i coś zjeść.
Westchnęłam. Czułam się masakrycznie głupio.
Odwróciłam się na pięcie, by ruszyć na 'polowanie'. Znów się jednak zatrzymałam, bo kilka metrów dalej, na murku, zauważyłam kota. Nie mogłam się powstrzymać przed podejściem i pogłaskaniem go... Może i będę miała podrapaną rękę, ale to kot. Bycie kotem usprawiedliwia wszystko.
Powoli podeszłam do zwierzaka, kici-kiciając go. Kot patrzył na mnie, leniwie mrużąc śliczne oczka.
Powoli wyciągnęłam dłoń, by pogłaskać go po mięciutko wyglądającym futerku. Chyba nie miał nic przeciwko, więc kontynuowałam, przysiadając obok.
Po kilku chwilach, rozanielona mruczącą kulką futra, usłyszałam szybkie kroki, zbliżające się...

< Właścicielu kota? ^^ >

poniedziałek, 11 września 2017

Cynthia CD Evans

Przez kilka chwil patrzyłam na niego bez słowa, zagryzając wargę. Zaraz potem westchnęłam.
- Niech ci będzie. Ale uwierz mi, nie interesuje mnie to, co o mnie mówią - znów wyciągnęłam telefon. - Już dawno przyzwyczaiłam się do czegoś takiego. - odblokowałam telefon i znów mu go podałam. Zerknęłam przy okazji na swoją listę kontaktów, żałośnie pustą. Numer do szkoły, do lekarza... No i tyle.
Evans wpisał mi swój numer, po czym oddał mi komórkę.
- Napisz mi coś, albo zadzwoń, to też sobie zapiszę.
- Uhum. - mruknęłam i wyszukałam opcje wysyłania SMS-ów. Nie wiedziałam nawet gdzie jest... Ale wreszcie jakoś wybrałam go z listy kontaktów i zabrałam się za tekst wiadomości. Najpierw spróbowałam wysłać kropkę, ale nie poszło. Minimum dziesięć znaków...
Wystukałam "Cześć, żyrafo" i wysłałam. Prawie od razu odezwał się dzwonek jego telefonu. Wyciągnął go i spojrzał na ekran, po czym się uśmiechnął. Zaraz potem nadeszła odpowiedź.
"Cześć, moja modelko"
Spojrzałam na niego i uniosłam brew. Uśmiechnął się jeszcze szerzej.
- Szczerzysz się jak dzieciak. - skomentowałam, znów ruszając. Uśmiechałam się jednak lekko, a ton mojego głosu był zdecydowanie milszy niż wcześniej. No cóż, w końcu był całkiem miły, no i mi pomagał..

< Evans? Ocieplmy trochę atmosferę x3 >

Cynthia CD Finnick

Siłował się z tym oknem... Klamka się chyba poddała, okno jednak nie. Mimo to, nie przestał kombinować.
Eh, faceci.
Byłam już zmęczona. Chętnie poszłabym już spać, albo chociażby bym się zdrzemnęła...
Na razie jednak nie mogłam.
Obserwowałam go dalej. Ciekawiło mnie, kiedy odpuści.
Pogrążyłam się w myślach. Coraz częściej miałam przeczucie, że jeśli coś może się komuś przytrafić, to będę to ja. Może to przez to, że bycie takim dzikiem bez przyjaciół miało zły wpływ, a może to po prostu karma. Trudno.
Nie zauważyłam, kiedy skończył, z jakimś tam małym postępem. Dopiero gdy poczułam na sobie intensywny, pytający wzrok "ocknęłam" się z zamyślenia. Szybko ogarnęłam, co udało mu się zrobić i wstałam, trochę zmieszana.
Szybko podziękowałam za pomoc, bo mimo wszystko przez szparę w oknie dostawało się do środka świeże powietrze. Tyle dobrze.
Pożegnałam go grzecznie, jeszcze raz dziękując.
Gdy tylko zamknęły się za nim drzwi, padłam płasko na łóżko. Nareszcie...!

< Finnick? Pomysłu brak xd Nie zmuszam cię do kontynuowania, jeśli nie chcesz >

niedziela, 10 września 2017

Od Evansa Cd Cynthii

Kompletnie nie zdziwiło mnie, że grupka dziewczyn, która zbliżyła się do nas żeby pognębić Cynthię to były nasze wspaniałe cheerleaderki z Chloe an czele. Co ciekawe, nawet nie zwróciły uwagi na fakt, że dziewczyna nie była sama... chyba że chciały ją upokorzyć przede mną.
Nie zdziwiłbym się.
Kiedy jedna z przybocznych blondie otworzyła usta, żeby rzucić jakąś kolejną obelgą, położyłem Cynthii dłoń na ramieniu i bez słowa przyciągnąłem ją bliżej do siebie, co skutecznie zatrzymało cokolwiek ta paniusia miała do powiedzenia.
Minęliśmy je w ciszy.
Przez cały ten czas dziewczyna u mojego boku była wyczuwalnie spięta - nie wiem czy bardziej ze strachu, że gang znów się odezwie, czy z faktu poczynionej przeze mnie akcji. I kiedy zniknęliśmy z oczu tym harpiom tylko chwilę dłużej przetrzymałem kontakt w obawie, że tym gestem podpadłem Cynthii. Znowu.
Mam nadzieję, że nie będą jej z tego powodu jeszcze bardziej dręczyć.
Jednocześnie kiedy znaleźliśmy się poza zasięgiem wzroku cheerleaderek, oboje przystanęliśmy. Nadal w, teraz już niezręcznej, ciszy.
W końcu, po chwili braku jakiejkolwiek reakcji ze strony kogokolwiek z nas, odchrząknąłem.
- Dobry pomysł... z tym wymienieniem się telefonami - mruknąłem - Nie tylko do naszego planu ale też jakbyś potrzebowała pomocy z-
- Dlaczego to zrobiłeś? - dziewczyna przerwała moją wypowiedź, a ja westchnąłem.
- Ciężko to wyjaśnić - jej spojrzenie mówiło jasno "ZŁA ODPOWIEDŹ", więc szybko się poprawiłem - Chciałem żeby się zamknęły.
- Czemu?
- Bo sprawiały ci przykrość.
- Ale-
- Taki już jestem, okay? - przejechałem dłonią po twarzy, próbując uporządkować myśli - Nie umiem znieść takich ludzi, szczególnie kiedy chcą się wyżyć na osobach, które lubię. I już przerabialiśmy ten temat - dodałem szybko, widząc, że znów otwiera usta.
- I bardzo cię proszę, jeżeli przez to, co właśnie zrobiłem będą cię bardziej prześladowały, powiedz mi o tym.

Cynth?
Tak jakoś... wyszło...
I sorry, że nie wcześniej :v

piątek, 18 sierpnia 2017

Od Finnicka CD Cynthii

– W ogóle się nie otwiera?
– Nie...
– A uchyla się chociaż odrobinkę?
Pokręciła głową i podeszła nieco bliżej, pytając, co ma z tym zrobić. Fachowa pomoc nie jest taka zła, ale zanim oni się tym zajmą... Czekać będzie dość długo i prędzej się tutaj udusi, biorąc pod uwagę fakt, że w nocy jest naprawdę duszno. Po kilku mocniejszych szarpnięciach klamka okna odmówiła posłuszeństwa i zadeklarowała, że dłużej nie pociągnie. Przekrzywiła się i teraz wystarczyło delikatnie palcem ją dotknąć, by się ruszyła z miejsca.
– Myślałam, że pomożesz... – szepnęła.
Też tak myślałem, ale kto przewidział, że okno jest takim chytruskiem... Najwidoczniej wina leży po stronie źle przymocowanego uchwytu. Musiał już wcześniej zostać źle wmontowany, przez blokował możliwości wpuszczenia do środka świeżego powietrza. Spojrzałem na nią, powiedziała, bym dał sobie z tym spokój. Później pójdzie i zgłosi zaistniałą sytuację w sekretariacie.
– Jeszcze raz spróbuję i znikam.
Po chwili namysłu zgodziła się i usiadła na łóżku, bacznie obserwując każdy mój ruch. Skoro ustaliłem, że to przez klamkę, powinienem się nią zająć. Może jest za słabo "wgnieciona" czy coś. Powinienem dać radę coś z tym zrobić, nawet bez użycia jakichkolwiek narzędzi. Przycisnąłem ją bardziej, po czym kilka razy uderzyłem, żeby przypadkiem "nie wyskoczyła". Wróciła do stanu, w którym ją zastałem. Nie szło już tak gładko przekręcać, więc odrobinę mi ulżyło.
– Idź już do siebie...
– Klamka naprawiona, zobaczmy czy teraz się otworzy – powiedziałem, ignorując jej słowa.
Przekręciłem ją, okno nawet nie drgnęło do tego, by otworzyć się na oścież. Przekręciłem raz jeszcze. Po krótkim siłowaniu uchyliło się nieznacznie. Sukces. Mały, ale to wciąż sukces. Odwróciłem się do niej, dzieląc się z nią dobrą nowiną.
– Jeśli nie huknie, będę z siebie dumny.
Mam nadzieję, że nic tam w środku i na zewnątrz nie puści, inaczej jeszcze będę zobowiązany dołączyć się do rachunku, kiedy przyjdzie kupić nowe okno. Myślę, że dobrym pomysłem byłoby pójść zgłosić zaistniałą sytuację. Jakby na to spojrzeć raz jeszcze, wciąż się nie otwiera, więc nie osiągnąłem swojego celu i jeszcze nie pomogłem Cynthii. Hm... Przestała się odzywać. Może coś się stało?

Cynthia? Opowiadanie... Cóż, poprzednie były lepsze ;/

sobota, 12 sierpnia 2017

Od Cynthii CD Evans

Na początku totalnie mnie zatkało.
Ja, taki pospolity mikrus, modelką?
Ehhh, no...
Musiałam przyznać... Ta propozycja była miła, i poczułam się...
Nawet nie wiedziałam jak to określić. Doceniona? Mile zaskoczona?
Spojrzałam na Evansa. Musiałam upewnić się, czy mówi serio, czy to jego kolejny żart.
Wyglądał całkiem poważnie.
- ...Więc coś tak małego jak ja miałoby być modelką, tak? - zapytałam powoli. Chłopak przytaknął.
- A zdajesz sobie z tego sprawę, że totalnie nie wiem, co, i jak, i o co chodzi w modelingu? Nie znam się na pozowaniu, robieniu zdjęć, dobrym świetle, ustawieniu czy cokolwiek by to miało być?
- Ale to nic trudnego, pokaże ci, co i jak. A robieniem zdjęć i całą resztą przejmować się nie musisz, bo przecież to ja robię zdjęcia. Oczywiście, jeśli nie chcesz, nie musisz...
- Jeszcze nic nawet nie powiedziałam - westchnęłam, wciąż rozmyślając.
Właściwie, to nie miałam żadnego sensownego argumentu, by odrzucić tą propozycje. A nawet sporo mogło być z tego korzyści...
Jakkolwiek irytujący był na samym początku tej krótkiej, ale już dziwnej znajomości, jeśli można to tak wogóle nazwać, teraz był NAWET miły.
A ja powinnam przestać być takim dzikiem i zacząć rozmawiać z ludźmi. Ciężko jest żyć tak samemu, nie mając do kogo gęby otworzyć, a co najwyżej musieć uciekać przed kimś kto cię nie lubi. Miałam już troszkę tego dość....
...Najwyżej schowam się gdzieś, gdzie on nie wlezie i poczekam, aż sobie pójdzie. Zawsze jest jakieś wyjście, nie?
- ...Niech ci będzie. Rób co chcesz. Ale nie jest pewne, że ze mną wytrzymasz przez jakiś dłuższy czas. Nie ręczę za jakiekolwiek urazy psychiczne - mruknęłam. Sięgnęłam do zamykanej kieszeni po telefon i wyciągnęłam go
- Nie jestem zbyt często na dworze, więc trudno mnie tak złapać. Możesz sobie wziąć mój numer, czy zapisać swój, czy cokolwiek tam chcesz... - zanim powiedziałam coś jeszcze, zauważyłam mała grupkę osób niedaleko przed nami.
I na nieszczęście, te kilka dziewczyn zauważyło mnie.
Wcisnęłam głowę w ramiona, szybko chowając telefon do kieszeni. Chłopak spojrzał na mnie pytająco, po czym zerknął na zbliżającą się grupę
- ...Nie dają mi spokoju - powiedziałam cicho. Pewnie znowu się przyczepią... Eh
Tak jak myślałam, już z odległości kilku metrów zaczęło się naśmiewanie
- No proszę, nasz mały szczur tu lezie... - zaśmiała się jedna z dziewczyn. Ignorowałam to, nawet nie zwalniając...

< Evans? Pisałam to cztery godziny, więc zachowaj się jak należy! XD .

czwartek, 10 sierpnia 2017

Od Evansa CD Cynthii

- Sorry - westchnąłem, odkładając stukając łyżeczką w filiżankę. Pewnie wyjdzie na to, że nie dopiję tej kawy, bo za zimną nie przepadam.
- Za co? - zdziwiła się, a ja odłożyłem łyżeczkę na spodeczek zanim odpowiedziałem.
- Za to, że wcale z tym nie pomagałem. Tylko dolewałem oliwy do ognia nazywając cię malutką i tak dalej... chociaż trzeba przyznać, że jest z ciebie mikrusik - dodałem uśmiechając się wrednie. Jej mordercze spojrzenie było cudowne.
- Serio, wredny jesteś - burknęła, kiedy się uspokoiła.
- A ty zbyt łatwo się denerwujesz - zanuciłem - nie moja wina, że robisz to w tak bardzo uroczy sposób.
Jej policzki, które napełniła powietrzem, ponownie nabrały koloru, tym razem jednak ze zdeczka innego powodu.
- Nie uważasz tak.
- Uważam. Mówiłem ci, że nigdy nie kłamię, kiedy komplementuję kobiety.
Westchnęła na to, ale na jej twarzy pojawił się też lekki uśmiech, więc chyba w końcu udało mi się ją przekonać.
Dokończyliśmy jedzenie i picie w ciszy (chociaż po jednym małym łyczku nie tknąłem już więcej swojej kawy) i po kilku minutach szliśmy do wyjścia z kafejki. Po drodze pożegnaliśmy się jeszcze z personelem, a po tym jak przepuściłem w drzwiach Cynthię, zatrzymaliśmy się przed wejściem.
- Do akademika, prawda? - zapytałem, na co ona skinęła głową bez słowa.
Jeszcze chwilę szliśmy w ciszy, zanim nagle wpadłem na pomysł, którym musiałem podzielić się z dziewczyną - w końcu jej dotyczył.
- Czy nie zechciałabyś zostać moją modelką? - zapytałem, a kiedy posłała mi zdziwione i jednoczenie pytające spojrzenie, rozwinąłem myśl - Lubię robić zdjęcia i od dawna nie miałem okazji pracować z kimś fotogenicznym, no i tak teraz sobie pomyślałem... - podrapałem się po karku.

Cynth :v? Może być taki pomysł xD?

niedziela, 6 sierpnia 2017

Od Cynthii CD Finnick

Po raz pierwszy ktoś był "u mnie".... Krępowało mnie to.
Ale chciał dla mnie dobrze. Tak przynajmniej to wyglądało, na razie...
Zajął się moimi zranieniami, i jeszcze zaoferował pomoc...
Trochę było mi głupio, a nawet bardzo..
No ale właściwie była jeszcze jedna rzecz, z którą sama bym sobie nie poradziła.
- No cóż... - zaczęłam cicho. - Nie mogę otworzyć okna. Nie wiem, czy jest czymś zaklejone, zablokowane czy tylko się zacięło... Ale mimo że klamka się obraca, samo okno się nie otwiera - wskazałam na okno. Chłopak podszedł tam, przez chwilę oglądał okno, po czym przekręcił klamkę i pewnie i mocno pociągnął za nią. Okno nie drgnęło, no cóż... Zawiesiłam się raz na nim całym ciężarem, i nic się nie stało. Chyba musiałby bardziej się wysilić....
Wstałam i stanęłam nieopodal, patrząc, czy mogę jakoś pomóc

< Finnick? Tak bardzo nieudane ;-; >

czwartek, 3 sierpnia 2017

Od Finnicka CD Cynthii

O kurcze, zaprosiła mnie do środka, bym ściągnął jej apteczkę z szafki. Westchnąłem, po czym wszedłem do środka. Od razu zaprowadziła mnie do łazienki, więc na szybcika zamknąłem za sobą drzwi. Ręką wskazała miejsce, do którego mam sięgnąć. Chwileczkę mi zajęło, zanim ją znalazłem.
– Skoro jestem, pomogę ci je opatrzyć.
Popatrzyłem na nią, a ona spojrzała na mnie. Byłem pewny, że się tego spodziewała, ale wyglądało na to, że nie wiedziała, co odpowiedzieć. Koniec końców zgodziła się i wyszliśmy do części, w której śpi. Rozejrzałem się po pomieszczeniu, a następnie usiadłem na łóżku, zaglądając do środka apteczki. Dobry z nią pomysł, nie trzeba biec do pielęgniarki po opatrunki czy coś, bo zawsze ma się pod ręką w pokoju. Cynthia przycupnęła przy mnie i odgarnęła kosmyki włosów, które opadały na zranione miejsce. Nie wyglądało to źle, zwykłe otarcie, ale jeśli to oczyścimy, nic złego się nie stanie. Chwyciłem za wacik i wodę utlenioną, przecież nie będę jej wylewać na twarz połowy buteleczki. Miałem wrażenie, że dziewczyna czuje się niezręcznie w tej sytuacji, tak jakbym ją zawstydził. Już miałem przyłożyć nasączony materiał do jej buzi, ale ta odwróciła się jeszcze bardziej i odrobinkę się odsunęła. Cofnąłem dłoń do siebie, nie spuszczając z niej wzroku.
– Sądzisz, że zrobię ci krzywdę czy jak?
– Nie – odparła cicho, – ale... Ta sytuacja...
Westchnąłem, głośno nabierając powietrza w płuca, tym samym dając jej znak, że nie musi kończyć swojego zdania. Mruknąłem, że im wcześniej to skończymy, tym szybciej ją zostawię w spokoju. Dałem jej moment na zaczerpnięcie "odwagi", aż w końcu przysunęła się bliżej, nadstawiając swojego policzka. Ostrożnie dotknąłem wacikiem jej skóry, na co syknęła i lekko się skrzywiła. Dobrze, że ran nie oczyszcza się sokiem z cytryn, wtedy byłby dopiero ból. Otarcie straciło swój brązowy kolor od piasku i brudu, a nabrało różowawej, czerwonawej barwy. Jeśli damy temu oddychać, zagoi się szybciej. Wciąż jednak odczuwałem, że nie czuje się zbyt dobrze w moim towarzystwie.
– Ja pochodzę z Filipin. Nie mieszkałem tam długo, w rodzinnym domu bywałem czasami na świętach, a tak to jedna wielka podróż. Wieczne przeprowadzki...
Zainteresowała się tym, co mówiłem, a zajęta słuchaniem, już bez zbędnego stresu czekała, aż skończę. Wstałem z łóżka i miałem zbierać się do wyjścia, ale Cynthia chwyciła mnie za nadgarstek. Odwróciła głowę i nieśmiało powiedziała, że boli ją jeszcze kolano... Zgodziłem się je zobaczyć, skoro zaproponowałem jej pomoc, do pomogę do końca. Powoli podwijała nogawkę od spodni. Było trochę opuchnięte i posiniaczone, ale nie wygląda to zbyt poważnie, więc powinno goić się szybciutko. Zimne okłady może pomogą.
– W czymś jeszcze ci pomóc? – zapytałem.

Cynthia?

piątek, 28 lipca 2017

Od Cynth CD Evans

Westchnęłam
- Tak, rozumiem, i to bardzo dobrze. Ludzie zazwyczaj zaczynają swoje "Ojoooj" i "Biedactwo", eh... - pokręciłam głową. - Miło, że ci przykro, i wszystkim, ale ja mam to gdzieś. Całkiem gdzieś. Nie rusza mnie to. - oznajmiłam i wypiłam na raz resztę kawy. Głęboko odetchnęłam. Gestem przywołałam kelnera. Czekając aż przyjdzie, znów zaczęłam mówić
- Wiesz, przepraszam cię....
- Za co? - odpowiedział pytaniem. Ja w tym czasie zamówiłam kolejną kawę, tym razem zwykłą, mocną.
- ...Naskoczyłam na ciebie bez powodu. Przepraszam, zazwyczaj się tak nie zachowuję... Ale przy osobach wyższych od siebie, a do tego o tyle wyższych co ty czuję się niekomfortowo, taka przytłoczona. Wiesz, na Finlandii wszyscy są bardzo wysocy... I już jak miałam dwanaście lat zdarzali się ośmiolatkowie wyższi ode mnie, i trochę mnie to... Dobija

< Evans? :3 >

czwartek, 27 lipca 2017

Od Evansa CD Cynthii

No i co tu odpowiedzieć..? Nie chciałem być jak większość ludzi, z którymi mogłaby mieć styczność, a którzy pewnie powiedzieliby, że im przykro, co wyszłoby na pewno nieszczerze.
Oczywiście, że było mi przykro, ale wiedziałem, że bardzo często w takich sytuacjach współczucie u innych osób najzwyczajniej w świecie wkurza.
- No i? - zapytała w końcu, widocznie zirytowana.
- No i nic. Nie wiem co na to powiedzieć, żeby ci nie nadepnąć na odcisk - odpowiedziałem zgodnie z prawdą.
Drgnęła jej powieka, na co westchnąłem.
- Czyli to było też złe... - mruknąłem do siebie - Przykro mi, że musiałaś przejść takie rzeczy, serio. Ale wiem, że mało kto lubi kiedy ktoś mu okazuje współczucie w takich sytuacjach, więc chyba rozumiesz...
Przygryzłem wnętrze policzka, czekając na jej reakcję i grzebiąc łyżeczką w jabłeczniku. Przez głowę tak znikąd przeszła mi myśl, że kawa już wystygła nam obojgu.

Cynth :/? nwm jaka byłaby jej reakcja więc zostawiam to tobie >.>

Od Cynthii CD Finnick

Policzek szczypał, kolano też chyba obtłukłam, bo bolało..
Ale mnie prowadzi. Tyle dobrze. Schowam się w swoim pokoju i będę sama się na siebie wściekać.
Zaczął zadawać pytania... No, niech będzie.
- Skąd pochodzisz? - zapytał.
- ...Z Finlandii. - odparłam, wciąż strzelając palcami.
- Długo tam mieszkałaś?
- Piętnaście lat, od urodzenia... - zamyśliłam się na moment - ...Z przerwami.
Po tym nastała cisza na kilka minut. Znów odezwał się dopiero, gdy widzieliśmy już przed sobą cel naszej podróży.
- Tęsknisz za domem? - spojrzał na mnie. Widziałam, że jakoś starał się utrzymać rozmowę. I właściwie, to był nawet całkiem miły
- ...Niezbyt. Nie mam za czym tęsknić, bo domu nigdy nie miałam. - zerknęłam na niego. Chyba nie do końca zrozumiał o czym mówię - Jestem z sierocińca - wyjaśniłam. Wtedy chyba już zrozumiał.
Więcej już nie mówił. Chyba uznał, że jest to jakiś niemiły temat, czy coś... A mi było to całkiem obojętne. Przynajmniej już.

Dotarliśmy. Odprowadził mnie aż pod drzwi. Naprawdę jest miły...
W drzwiach odwróciłam się do niego
- Dzięki za pomoc... Będę musiała się jakoś odwdzięczyć. - nie patrzałam na niego. Nie byłam przyzwyczajona do dziękowania komuś. - ...Jeśli masz chwilę... Pomógłbyś mi z czymś? Apteczka stoi w łazience na najwyższej szafce, i... Niezbyt sięgam...

< Finn? I z opatrunkiem możesz pomóc x3 >

Od Finnicka CD Cynthii

Tylko patrzyłem za nią, jak wychodzi. Westchnąłem nieco z ulgą, kiedy znikła mi z widoku. Czyli nie będę musiał jej oprowadzać, a no tak, znajdzie sobie inną ofiarę. Wstałem z miejsca, wówczas dostrzegłem okulary leżące na drugiej połowie stolika. Pewnie należą do Cynthii, innego wyjścia nie ma. Złapałem przedmiot i wybiegłem z budynku, rozglądając się za dziewczyną. Niestety, wszędzie pełno ludzi, a jej nie mogę znaleźć. Kiedy ruszyłem w kierunku akademii, zauważyłem jak ta sobie leży na chodniku. Przykucnąłem przy niej, wręczając do ręki okulary. Chyba to dobrze, że ich ze sobą nie zabrała. Nie ma co do tego wątpliwości, uległyby zniszczeniu. Jest niezdarą? Może po prostu lubi ten ból, kiedy się przewraca? Nie miałem pomysłu, co powiedzieć i jak jej pomóc. Rękami odepchnęła się od ziemi, przez co znalazła się już na kolanach. Wyciągnąłem w jej stronę dłoń. Cóż, swoje przemyślenia na temat tego, czy jest masochistką, muszę przełożyć na później.
– Um... Dzięki – rzuciła, otrzepując piasek z twarzy.
– Zastanawia mnie jedna rzecz.
– Jaka?
– Jesteś nowa, zgubiłaś się, zabrałem cię jeszcze dalej, a i tak jak gdyby nigdy nic sobie wyszłaś. Czyżbyś nagle sobie przypomniała, jak wrócić do akademika?
Speszona dziewczyna odwróciła ode mnie wzrok. Czyli zapomniała. Wzruszyłem ramionami, dokładnie przyglądając się jej twarzy. Nic poważnego jej się raczej nie stało. Miała tylko drobne otarcia i płytko rozcięty policzek, ale nie krwawiła mocno i to się liczy. Zapytałem, czy dobrze się czuje, bo na moje oko to musiała nieźle przywalić o chodnik. Pokręciła głową, kierując się przed siebie.
– W drugą stronę.
– Co? – zapytała.
– Idź lepiej w drugą stronę, szybciej dojdziesz do akademika. Powinnaś zahaczyć o pielęgniarkę, żeby ci to oczyściła. Eh... Odprowadzę cię.
Nie czekając na jej reakcję, postawiłem pierwsze kroki do przodu. Cynthia nic nie mówiąc, szła obok mnie i zabawiała się własnymi palcami. Nie chcąc iść tak w ciszy, zapytałem:
– Skąd pochodzisz?

Cynthia?

wtorek, 25 lipca 2017

Od Cynth CD Evans

- Lubisz, tak? - mruknęłam, bezwiednie ciągnąc za swoją grzywkę i odwracając wzrok. Zawstydził mnie, ale teraz inaczej. Bez wściekłości. Po prostu nie byłam do czegoś takiego przyzwyczajona. Bardzo nie. - Nie możesz mnie lubić, bo nie znasz mnie nawet jednego dnia. Nie masz pojęcia kim jestem, więc nie możesz. To nielogiczne. - mruknęłam, wpychając do ust czekoladkę.
- To opowiedz mi coś o sobie. Wtedy cię poznam, nie?
- A może wcale nie chcesz mnie poznać, ale o tym nie wiesz?
- Nie dowiemy się, jeśli mi nie powiesz
- Zawsze jesteś taki uparty? - westchnęłam, biorąc ostatnią czekoladkę z paczki.
- Zazwyczaj, taaak
- I się nie poddasz, żyrafo? - wyciągnęłam kolejne pudełko i je otworzyłam, od razu biorąc kilka czekoladek.
- Nie poddam.
- No więc powiem ci, że wychowałam się w domu dziecka, z rodzin zastępczych odstawiali mnie jak psa do schroniska, tak zwany "starszy brat" chciał mnie utopić, i nie potrafię przebywać w większych grupach ludzi. Zadowolony?

< Evans? >

Od Evansa CD Cynthii

Jeszcze przez chwilę patrzyłem na nią ze zdziwieniem. Szczerze powiedziawszy czekałem na to żeby się roześmiała i powiedziała mi że właśnie udał jej się żart, ale gdy tego nie zrobiła zmarszczyłem brwi i odłożyłem łyżeczkę na talerz.
- Masz o sobie nieaktualne lub raczej zakłamane informacje - powiedziałem, a gdy spojrzała na mnie tymi pustymi oczami westchnąłem.
- Myśl sobie o mnie co chcesz, ale wiedz, że bardzo sobie cenię mówienie prawdy i nigdy nie pozwoliłbym sobie na skrzywdzenie dziewczyny... Czy jakiejkolwiek osoby poprzez mówienie im nieprawdziwych rzeczy o nich.
Tu poczyniłem pauzę, żeby upewnić się że mnie słucha, a widząc że mam jej uwagę, kontynuowałem.
- Jesteś naprawdę śliczną dziewczyną, naprawdę uważam że jesteś warta zachodu, natomiast takie wspólne picie kawy i jedzenie ciasta przy rozmowie absolutnie zalicza sie do kategorii randki. Przepraszam, jeśli cię uraziłem, ale zwykle jestem wredny dla osób, które lubię. Taki urok - uśmiechnąłem się przepraszająco.

Cynth? Proszę bardzo *kaszle*
mam problem z określeniem długości opka jak piszę na komórce, więc mam nadzieję że nie jest zbyt przykrótkie xD

Od Cynthii CD Evans

Zagryzłam wargę. To zaczęło robić się męczące...
Westchnęłam.
Chwyciłam widelec i zaczęłam bez słowa grzebać w cieście.
Czułam, że chłopak tym razem był zaskoczony, a przynajmniej takie było jego spojrzenie.
- Coś się stało? - zapytał
- ...Mógłbyś skończyć z tymi głupimi żartami? - poprosiłam cicho, wciąż grzebiąc w resztkach ciasta.
- Huuh? - teraz był już całkiem zbity z tropu. Spojrzałam na niego bez wyrazu.
- Typu "piękna dama", "randka". Mów sobie co chcesz, ale nie coś co nie jest prawdą - uniosłam do ust filiżankę z kawą. Pijąc trochę już chłodny napój przymknęłam oczy. Od roztopionej czekolady robił się coraz bardziej kremowy... Odstawiłam filiżankę i oblizałam wargę

< Evans? Czas na zmianę humoru x3 >

Od Evansa CD Cynthii

- W sensie? - uniosłem brew, a ona machnęła rękami wskazując na wszystko dookoła..?
- Czemu tak bardzo chciałeś mnie wyciągnąć na tę kawę?
Uśmiechnąłem się do niej.
- Trzeci raz to kawa.
- Serio? - posłała mi niedowierzające spojrzenie.
- Niepotrzebna mi była lepsza wymówka by spędzić czas z piękną damą. - Rozłożyłem ręce na boki, w czasie gdy moje słowa robiły swoje i na jej twarzy znów pojawił się rumieniec.
- Weź już przestań - burknęła, a przede mną stanął jabłecznik.
- Dziękuję - posłałem kelnerce szeroki uśmiech i zabrałem się za deser.
- Czemu mam przestać, jak tak wspaniale reagujesz? - zapytałem z zadziorną miną. Cynthia spojrzała na mnie w taki sposób że sprawiła wrażenie, jakby miała jej za chwilę żyłka pęknąć.
- Jesteś okropny - warknęła.
- Czasami.
- Czasami!? Cały czas!
Wywróciłem oczami i machnąłem dłonią w geście "uspokój się".
- Spokojnie, najeżony kocie. Poprostu masz szczęście - wyszczerzyłem się do niej, na co założyła ręce na piersi i wydęła usta w dziubek.
- Dupek.
- Dzięki, staram się.

Cynth? :'>

Od Cynthii CD Evans

Zaczęłam kasłać, zszokowana. Twarz miałam czerwoną jak burak.
Randka?! Jeszcze czego!
- Zaproś sobię tą lalunie jak chcesz randki - syknęłam, wstając raptownie.
- Ej ej ej, spokojnie, tylko żartowałem.. - chłopak uniósł dłonie, najwyraźniej się poddając. Miałam jednak wątpliwości, widząc, że wciąż się uśmiechał.
Mimo wszystko powoli usiadłam na swoim miejscu.
Zmierzyłam go wzrokiem. Szkoda, że to ciasto jest zbyt dobre żeby nim rzucić.
- ...Powiesz mi przynajmniej, co ci tak zależało na tej kawie?


< Evans? >

Od Evansa CD Cynthii

Im bardziej starała się pozbyć plamki z zielonkawego kremu, tym dalej od niej masowała się po twarzy. Raczej zabawne były te jej próby wyczyszczenia policzka, ale przecież nie mogłem się tak nią bawić w nieskończoność, więc w końcu złapałem za serwetkę i nachyliłem się w jej stronę nad stołem, by zwinnym ruchem wytrzeć jej policzek.
- I już - powiedziałem z uśmiechem, a na jej twarz ponownie wstąpił rumieniec.
- D-dałabym sobie radę sama! - zaprotestowała po czasie, a ja tylko machnąłem ręką.
- Może, ale za godzinę.
Kiedy posłała mi mordercze spojrzenie (które z tym rumieńcem tworzyło prześliczny obrazek), uśmiechnąłem się do niej szeroko.
- Przynajmniej możesz wrócić do jedzenia, mała - powstrzymałem się przed dodaniem "świnko" bo tak nie wypada nazywać damy, ale i tak moje słowa poskutkowały naburmuszoną minką z jej strony.
Zadowolony z siebie upiłem kolejny łyk kawy.
Wtem, dokładnie w tym momencie, przy naszym stoliku zatrzymała się jasnowłosa kelnerka (bo co prawda najwygodniej było składać zamówienia przy ladzie, domówienia mogły być też przy stoliku).
- A dla pana nic więcej nie będzie? - zapytała mnie trzepocąc rzęsami, więc posłałem jej połowiczny uśmiech.
- A co pani poleci? - podchwyciłem. Uśmiech blondynki pogłębił sie, kiedy nachyliła się nade mną z kartą, którą zręcznym ruchem podniosła ze stolika.
- Mamy świetny jabłecznik - pochwaliła się, a ja skinąłem głową.
- To niech będzie.
Kiedy poszła po moje ciasto, zwróciłem swoją uwagę ponownie w stronę Cynthii.
- No co? - zapytałem, widząc jej świdrujące spojrzenie i łyżeczkę z ciastem w połowie uniesioną w drodze do ust.
- Zaprosisz ją na randkę? - włożyła ciasto do buzi, a ja się roześmiałem.
- Na naszej randce? Nie ma mowy.
Zakrztusiła się.
Cóż, przyznam że specjalnie użyłem tego słowa żeby znów zobaczyć ten rumieniec.

Cynth? Mój mózg nie działa jednak o tej godzinie, przepraszam ;-;

poniedziałek, 24 lipca 2017

Od Cynth CD Evans

Zaskoczona drgnęłam, krztusząc się kawą i rumieniąc aż po uszy.
- Cccichaj! - wydusiłam z siebie, ocierając usta rękawem. Twarz miałam wciąż wciąż wściekle czerwoną, więc starałam się schować ją za grzywką.
A ten wielkolud tylko się śmiał...
Rumieniłam się coraz bardziej. Chyba go nie polubię.
- Miło to tak, śmiać się z mniejszych? - syknęłam głosem, który miał być szorstki, ale był jedynie cichy i z lekka piskliwy. Wciąż nie przestał chichotać, więc nie miałam jak opanować gorąca w twarzy, które powoli przełaziło mi na szyję.
- Więc przyznajesz się, że jesteś "mniejsza", maluszku? - widocznie dobrze się bawił. Ugh, co za zaraza.
Cisnęłam w niego jedną z paczuszek cukru leżących na stole. Spojrzał na mnie, zaskoczony, by znów wybuchnąć śmiechem.
Hmm, paczka czekolady cięższa, ale nie zmarnuje jej przecież...
Schowałam się za menu. Przy okazji przejrzałam desery..
Oooo.. Kakaowy biszkopt z kremem miętowym i cukrowanymi listkami mięty... I posypka czekoladowa... Wspaniale...
Specjalnie wstałam. Wiedziałam, że mnie obserwuje, więc sztywnym krokiem ruszyłam do lady by zamówić sobie to ciasto. Aż mnie ścierwa przechodziły.... Nie lubię, jak ludzie się tak na mnie patrzą.
Od razu zapłaciłam za deser i wróciłam do stolika gdzie wciąż naburmuszona ze smakiem zabrałam się za deser.
I znowu zaczął się śmiać. Tym razem nie wiedziałam o co chodzi, więc spojrzałam na niego pytająco. Wskazał na swój policzek... Umazalam się?!
Zaczęłam się wycierać, ale słyszałam tylko "Nie tu" i "Obok"... Ugh

< Evans? Rób. Co. Chcesz. >
Theme by Bełt