Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Octavia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Octavia. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 października 2017

Od Octavii cd Alistaira

Spojrzałam na osobnika obok. Interesujący chłopak, z którym z chęcią bym się zajęła. No, ale cóż może kiedyś.
- Mam wrażenie, że mnie śledzisz, albo przewidujesz, gdzie się zaraz znajdę... - Uśmiechnęłam się tylko.
- Śledzę cię takie ciasteczko aż szkoda zostawić na pastwę tych napalonych lasek. Choć jakby się zastanowić, tu masz świeże powietrze i odrobinę chłodu, a tam gorąc i masę dziewczyn. - Pokazałam mu na grupkę dziewczyn, które szukały go najwyraźniej. Ma branie, ale co się dziwić taki przystojniak, tylko brać.

Wyciągnęłam po chwili telefon, sprawdzając, czy przyszła mi może jakaś wiadomość i rzeczywiście przyszła. Kliknąłem ma okienko i uśmiech niemal od razu pojawił się, lecz szybko się go pozbyłam. Żebym nie wyglądała jakoś głupio.
"Oh, zdaje mi się, czy napalona z ciebie kocica~?"
Jestem ciekawa kim jest ten chłopak? Zerknęłam na Alistaira, z myślą, że to może on. Choć może to inny chętny chłopak. Dobra czas coś ciekawego odpisać.
"Może kotku, jeśli mnie spotkasz to sam sprawdzisz. Poza tym jakie dziewczyny lubisz?" - Gdy tylko odpisałam, niemal od razu schowałam telefon do kieszeni i spojrzałam na chłopaka. Chciałam go dotknąć, przytulić się. Nie zrobiłam tego.

Usłyszałam pisk dziewczyn, jakby wiedziały gdzie jest. Mają jakiś radar czy co? Niemal od razu pociągnęłam go za rękę. Zbliżyłam go do siebie, żeby tamte nie mogły go zobaczyć. Czemu to zrobiłam? Tego sama nie wiem. Poczułam dziwne uczucie...
- Ładnie pachniesz. - powiedziałam
- Dzięki. - mruknął

Odsunęłam się krok do tyłu, zerkając za siebie. Brak kogokolwiek.
- Pójdę po dolewkę, zaraz wrócę. - Wzięłam jego plastikowy czerwony kubek i poszłam do kuchni po dolewkę alkoholu. Nikt mnie nie zaczepił to jakiś plus. W pomieszczeniu praktycznie nikogo nie było, pewnie wyszli na podwórko. Tylko gdzieniegdzie widziałam całujące się pary. Po wykonaniu czynności dokładniej to nalaniu alkoholu do kubków wróciłam do Alistaira. Dziwnie sztywno się czułam, nie wiedziałam jak mam z nim rozmawiać. Czemu? Co ze mną nie tak?

Stały przy nim jakieś dwie dziewczyny. Rozmawiał z nimi albo się nudził. Któż to wie. Spojrzałam na nich, tylko się zastanawiałam czy podejść, czy zwiać. No, ale poczekał na mnie, aż wrócę. Biłam się z myślami, aż w końcu moje ciało samo zareagowało.

Podeszłam do niego podałam mu kubek, widziałam mordercze spojrzenia od strony dziewczyn. Co teraz mam zrobić? Mam go pocałować? Stać tam? Nie wiem nic. Stałam w miejscu i piłam, powoli. Patrzyłam na niego, tak żeby nie wyszło, że się gapiów. Choć i tak mordowały mnie wzrokiem dalej. Słuchałam jak mówią do niego.
- Ali skarbie, choć w bardziej zaciszne miejsce. - powiedziała blondi
Druga, zawiesiła się na nim. Chyba mu się znudziły te dwie.
- Sorki, Octavia idziemy. - powiedział
Podszedł do mnie, odłożył mój kubek gdzieś, nawet nie zauważyłam, kiedy on odłożył swój. Złapał mnie za rękę i wyszliśmy stamtąd. Zerkałam na niego, co jakiś czas. Spojrzałam na swoją dłoń, trzymał ją chyba nie zauważył tego.
W akademiku byliśmy jakoś po godzinie. Odprowadził mnie do drzwi pokoju. Zanim weszłam, zbliżyłam się do niego, dałam mu buzi w policzek. Powiedziałam dobranoc i weszłam, zamykając drzwi. Myślałam, nad tym, co się działo. Czy może powinnam go zaprosić? Czemu tak reaguje? Stop! Wrzuciłam wszystkie myśli o nim, po czym rzuciłam telefon na łóżko i poszłam wziąć prysznic oraz przebrać w piżamę.

Tusz po kwadransie, leżałam na łóżku pod kołdrą, odpisując na wiadomości. Miałam już odkładać telefon, ale przyszła kolejna wiadomość.

<Alistaira? Nic się nie stało, warto poczekać :*

niedziela, 8 października 2017

Od Alistaira CD Octavia

Hmmm, kobitki robią się coraz bardziej odważne, muszę przyznać..
Jeszcze dwa, trzy lata temu, wszystkie były takie urocze, delikatne i nieśmiałe.. Nooo, może nie wszystkie, ale dużo takich było.
A teraz niektóre są aż upierdliwe. Nawet spokojnie zjeść nie można. Eh. Z jednej strony to nawet dobrze, bo łatwo znaleźć nocne towarzystwo. No ale z drugiej... Masakra.
Przylazło to tu, chciało nazwać mnie dupkiem, wyciągnęło ode mnie imię. Potem przylazły jeszcze przyjaciółeczki, jazgoczące jak dzikie suki. Żegnaj, moja droga ciszo.

Nareszcie sobie poszły. Po jakimś czasie postanowiłem się ulotnić, ale niestety, to małe coś zwane Octavią postanowiło wyjść w tej samej chwili, jak na złość.
No ale dobrze, ignorujmy.

Niestety, ignorowanie nie było do końca możliwe. Dziewczyna nie patrzyła nawet, gdzie lazła. W pewnej chwili musiałem gwałtownie chwycić ją za ramię, by nie potknęła się o jakiś wystający kamień. Co za ciele.
I jeszcze zaprosiła mnie na tą imprezę, o której wyły jej koleżanki.
- Czemu nie - mruknąłem tylko, niezbyt chętny czy przekonany. Przynajmniej sie odczepiła...


Jakiś czas później znów na nią trafiłem...
I mimo że poinformowałem ją, i to bardzo grzecznie, że nie chcę jednak jechać, to jakimś cudem znalazłem się w drodze na tą wątpliwą imprezę.
Zdołałem dokładnie ogarnąć wzrokiem jej wygląd. Wyglądała nawet ciekawie, huhu.

Na miejscu było tłoczno, tłoczno i śmierdząco. Od razu oblepiły mnie jakieś latawice. Irytujące.
Udało mi się od nich uwolnić i zająć miejsce na stosunkowo pustej kanapie. Mogłem chwilę odetchnąć...
Chwyciłem telefon. Powinienem chyba odpisać tej "odważnej osobie"....
" Przeczucie skarbie, które może okazać się rozkoszą. :3", mówiła ostatnia wiadomość. Naprawdę odważne.
Przez kilka chwil myślałem, co dokładnie napisać. Z lekkim uśmiechem na ustach zacząłem pisać
"Oh, zdaje mi się, czy napalona z ciebie kocica~?"
Miałem wrażenie, że ktoś tam szuka szybkiej znajomości, lub czegoś podobnego. Uroczo.

Zrobiło mi się za gorąco. Chwyciłem kubek z alkoholem i wymknąłem się na balkon. Potrzebowałem świeżego powietrza.
A na balkonie....
- Mam wrażenie, że mnie śledzisz, albo przewidujesz, gdzie się zaraz znajdę.. - rzuciłem lekko, opierając się plecami o barierkę. Upiłem łyk trunku.

< Octavia? Wybacz, że dopiero teraz... Blog mi nie działał ;-; >

poniedziałek, 18 września 2017

Od Octavii cd Alistaira

Wyciągnęłam telefon spod poduszki jak się później okazało, przyszła wiadomość. Uśmiech od razu niemal się pojawił, czemu? Może to głupie albo też zabawne, ale po drugiej stronie może być nieźle ciasteczko.
"Skąd wiem” przeczucie. Dobra to czas odpisać.
" Przeczucie skarbie, które może okazać się rozkoszą. :3"

Odłożyłam telefon i dalej poszłam spać, marne cztery godziny snu nic mi nie dadzą, poza tym jeszcze ten chłód znikąd, aż szkoda z łóżka wychodzić. Tak mi tu ciepło. Dzięki szybkim wiadomością w szkole wiem, że jakiś dureń rozwalił łazienkę męską, jak i damska i woda jest wszędzie, więc dwa dni wolnego są albo jak im nie wyjdzie to i dłużej. Fart, a może zabawa jakiegoś chłopaka. Może i lepiej, że ktoś to zrobił. Teraz, choć można wypocząć i się ogrzać. Z tego wszystkiego zapomniałam, że jest mi zimno. Tym razem telefon położyłam na szafce obok łóżka i ponownie poszłam spać.
***
Obudziłam się w miarę wypoczęta. Wstałam poszłam wziąć prysznic, a potem w coś się odpowiednio ubrać. Moja dzisiejsza garderoba składa się z czarnej ze złotymi przebłyskami bielizny, legginsy czarne, crop top zrobiony z lawendowej koszulki na ramiączka, przyozdobiony dodatkami oraz siateczka, do tego bluza z kapturem o dwa rozmiary większą plus koturny. Wzięłam założyłam czoker, do tego zrobiłam makijaż wodoodporny. Kolor na dziś to lawendowy, pod kolor koszulki, włosów i paznokci. Wzięłam jeszcze telefon i kluczyk do pokoju. Wychodząc zamknęłam go, kierując się na stołówkę. Można rzec, że skoro przespałam śniadanie zjem obiad. Dziś akurat jest pomidorowa zupa oraz naleśniki. Mój brzuszek poucztuje, rzadko, kiedy się cieszy, z takich smakołyków. Wzięłam tace, miejsce było tylko przy jakimś chłopaku. Podeszłam do niego powoli, aby nic nie wylało mi się z tacy.
- Hej, to miejsce jest wolne? - Grzeczna jak zawsze.
- Zajęte są wszystkie. - Dupek, czyli że są wolne.
- Dzięki, że zająłeś mi miejsce. - Siadłam sobie naprzeciwko niego. Już krążą plotki. Jaki to on przystojny, że po nocy z chłopakiem bądź dziewczyna porzuca ich, skończony dupek, patrzy na płacz swojej ofiary lubi ja dręczyć.. Trochę to podłe, choć jest dupkiem, chce się go poznać. Zaczęłam jeść zupę, patrząc co jakiś czas na niego to na stołówkę. Pomyśleć, że jest cała zajęta, dziwne.
Odłożyłam po kwadransie talerz po zupie i zabrałam się za naleśniki. Za nim je zjadłam jego osoba mnie ciekawiła.
- Jak masz na imię? Nie dam ci spokoju, dopóki nie powiesz. Chyba że mam się zwracać dupku. - Patrzyłam się na niego cały czas. Jego oczy są fioletowe piękne.
- Alistair. - Powiedział
Mi niedane było się przedstawić, gdyż dziewczyny z drużyny to za mnie zrobiły.
Ich wrzaski przyciągnęły uwagę prawie całej populacji w stołówce.
- O, dziś jest impreza u mnie. Zapraszam wszystkich. No, no Octavia, z takim ciachem sobie siedzisz. No nie źle. - Ach ta Moli, ale imprezy u niej to czysty chaos.
- Spoko Moli wpadnę. - Jej spojrzenia na Alistaira jakby już widziała go ze sobą w łóżku.. Moli śliczna blondynka, która pieprzy się, z każdym, kto jest ciachem. Nawet jak ma faceta to robi, ale nie oceniam. Choć tyle, że przyjmuje krytykę. Po jej odejściu do chłopaka już nie musiałam się przedstawiać, no ale cóż.
- Jestem Octavia, jak Moli już powiedziała, jeśli chcesz możesz mówić do mnie O. Albo jak chcesz. - powiedziałam
Naleśniki zjadłam już po prawie godzinie. On też zjadł, bo w tym samym czasie wyszliśmy ze stołówki.
~ Mogłabym założyć mój fioletowy kostium kąpielowy pod sukienkę, choć też mogę się u Moli przebrać. To jest też coś, choć w sumie to, co do niej założyć. Sukienkę może, tę nową czerwoną. Heh nie, lepiej czarna i skórzaną kurtkę, hmm możliwe. - Z rozmyśleń wyrwało mnie czyjeś szarpniecie za rękę. Podniosłam głowę i stał on tam, dużo za wysoki. Przy nim byłam taka mała. W środku miałam nieodparta chęć coś z nim zrobić.
- Alistair może pójdziesz ze mną na imprezę do Moli, wyrwiesz panienki albo panów. - Jego oczy. Nie, jeszcze raz. Nie umiałam go jeszcze rozszyfrować.
- Czemu nie. - powiedział obojętnie
- Jest od 20, na ul.Kremowej 27, w sumie będziesz słyszeć muzykę i ludzi więc znajdziesz. - Miałam zamiar iść, ale poczułam na plecach jego, przy uchu. Przygryzłam wargę i przeszedł mnie dreszcz.

W pokoju byłam po tej dziwnej akcji, zdjęłam wszystko zostawiając tylko bieliznę. Podeszłam do szafy i wzięłam moja czarną sukienkę do połowy ud, na ramiączka, odsłonięte plecy. Założyłam ją, idealnie współgrała z moją sylwetką. Założyłam koturny, wzięłam skórzaną kurtkę, kluczyki, portfel oraz telefon do kieszeni. Włosy wyprostowałam i mocniej się pomalowałam. Wzięłam jeszcze tylko mój bordowy kostium kąpielowy. Wychodząc z pokoju natkałam się na tego samego chłopaka. Po zamknięciu pokoju, spojrzałam, przeleciałam po jego wyglądzie.
- Jednak nie chce mi się jechać nigdzie. - mruknął pod nosem na tyle, abym słyszała.
- Jedziesz, a teraz, choć już. - lekko go pociągnęłam za kurtkę. Kliknąłem pilotem od samochodu, aby się otworzył. Mój sportowy Mustang. Czekałam aż wsiądzie, spojrzałam na telefon brak wiadomości.
Godzina 19:20.
Jechałam właśnie do domu Moli, była cisza. Zerkałam na niego co jakiś czas. Pod domem Moli byliśmy już o 19:40. Dwadzieścia minut, choć udało mi się zaparkować w komfortowym miejscu. Wychodząc słyszałam gwiazdy i komentarze typu „Jaka dupa, zaliczę ja” Takie żałosne, olewam je. Może kogoś zaliczę, może to będzie on. Znowu on, stop. Czemu myślę jak facet? Gdy on też wysiadł i czekał aż, podejdę, choć pewnie mógł wejść do środka. To miło, że czekał. Zamknęłam auto, a kostium zostawiłam w środku.
Gdy tylko się wchodzi czuć alkohol, zioło, fajki i sex. Basen, Moli gdzieś przepadła. Ten chłopak już otoczony grupka dziewczyn, patrzyłam na niego. Ktoś mi podał czerwony plastikowy kubek i piłam.
***
Impreza przybrała na sile, a ja stałam na balkonie. Piłam jakiś alkohol, gdy poczułam wibracje, przyszedł on. Mimo to wyjęłam telefon i sprawdziłam wiadomość.

<Alistair? Jakaż to wiadomość mi przyszła? >

niedziela, 17 września 2017

Od Alistaira CD Octavia

Natychmiastowo chwyciłem za telefon, ciekawy, kto napisał. Może to tylko z sieci, albo jakiś spam...
A, nie. Nowy, nieznany numer. Huhu, robi się ciekawie.
Otworzyłem wiadomość, czytając ją szybko.
Hmm, 'ośmielam'. Trudno określić, jaka jest płeć osoby, która to napisała... Chociaż po 'maleńki' i tak całuśnej emotce na końcu wnioskuje, że albo ktoś z "ciepłej populacji męskiej", albo odważna i otwarta dziewczyna.
Obojętnie, która opcja byłaby prawdziwa, obie mogły oznaczać możliwość zabawienia się.
Przez jakiś czas zastanawiałem się, co odpisać, ale nic nie przychodziło mi na myśl. No cóż, miałem jeszcze czas. Czekanie buduje napięcie.
A więc, zanim odpiszę.. Położę się spać~
Nie chciało mi się szukać czegoś do spania, po co to komu. Raczej nikt nie będzie zaglądał mi przez okno, a nawet jeśli, to mi to nie przeszkadzało.

Obudziłem się wypoczęty, i to jeszcze przed budzikiem. Miałem dość czasu, by się ogarnąć, zjeść pożywne śniadanie, i spokojnym krokiem wyruszyłem do szkoły, by po raz kolejny musieć męczyć się na lekcjach.

Jakoś to przeżyłem. Gdy wróciłem do domu, przypomniałem sobie o wiadomości. Całkiem wypadła mi z głowy...
Wreszcie odpisałem na wiadomość.
"Skąd wiesz, że jestem malutki, hmmm?"

< Octavia? Szykuje się gorąca konwersacja? Huhuhu x3 >

wtorek, 12 września 2017

Od Octavii cd Alistaira

Siedziałam sobie w ostatniej ławce, na jakieś nudnej lekcji. Mieliśmy zastępstwo. Teraz razem z IV B będziemy mieć lekcje. Naszej nauczycielki nie było, jak się później okazało jest więcej zastępstw. Zamknęłam zeszyt, gdy skończyłam zadanie. Lekcja się nie miłosiernie ciągnęła, nauczyciel gadał i gadał. Jakaś masakra. Z nudów spojrzałam na telefon. Zostało zaledwie 5 min do końca. Tylko 5 minut. Spakowałam się, zerkałam na ludzi w klasie. Jedni słuchali, inni mieli to głęboko. Spojrzałam na podłogę, czy coś może znajdę tam ciekawego. Jakby na zawołanie zauważyłam tam kartkę. Ciekawe kto ją upuścił. Spojrzałam na osoby obok, nikt nie zauważył jej. Gdy zadzwonił dzwonek, szybko wzięłam plecak i podeszłam, aby zobaczyć tę kartkę.
Otworzyłam, gdyż taki był napisał. W środku był numer telefonu oraz jakiś napis. "Napisz, jeśli się ośmielisz :*". Wyjęłam telefon i wpisałam numer. Kartkę złożyłam i odłożyłam na miejsce. Idąc do akademika, myślałam co napisać. Po wejściu do pokoju oraz zamknięciu drzwi napisałam. Zapisałam sobie tego osobnika jako "Upiór" nie wiem czemu akurat tak.

Do Upiora
Ośmielam się do ciebie maleńki napisać. :*

Odłożyłam telefon na szafkę i poszłam wziąć prysznic. Ubrana gotowa do snu sprawdziłam telefon, nie odpisał. Nie przejęłam się tym zbytnio. Położyłam się na łóżku i momentalnie zasnęłam.

Budzik zadzwonił. Nie chciałam wstawać, ale nie ma innej opcji. Podniosłam się leniwie, aby go wyłączyć. Następnie poszłam się przyszykować do szkoły. Wzięłam strój cheerleaderki i spakowałam go do plecaka, gotowa przejrzałam się w lustrze. Po kilku minutach narzuciłam sobie na ramię plecak. Zanim poszłam na stołówkę, wyszłam z pokoju i go zamknęłam. Szłam na stołówce, aby coś zjeść, myślałam. Myślałam sobie o szkole, chciałam się udać na najlepsze studia. Podchodząc do lady, wzięłam sobie sałatkę plus sok. Sałatka była dobra jak zawsze, lecz sok był świeży. To dobrze. Zjadłam, sprzątnęłam po sobie i poszłam najpierw na lekcje, które dziś o dziwo szybko minęły. Po lekcjach poszłam do klubu Cheerleaderek.
- Octavia no hej. - powiedziała Kate
Kate to niska niebieskooka, blondynka z ciemnymi końcówkami.
- Hej Kate. - uśmiechnęłam się do niej
- Moli wola wszystkich. O, choć już. - mruknęła Stella
Stella jedna z psiapsi Moli, pani kapitan.
Przebrana z pomponami szłam za dziewczynami. Nowy układ, nowe plotki. Ćwiczenia...
***
Zmordowana wróciłam do pokoju, wzięłam prysznic i założyłam coś luźnego. Wypiłam połowę butelki wody. Sięgnęłam po laptop i położyłam przed sobą. Chciałam już go włączyć, lecz telefon wydał specyficzny odgłos. Oznajmił mi, że przyszła wiadomość. Włączyłam laptopa, a w tym czasie sprawdziłam, kto napisał.

Alistaira? Co napisałeś?

poniedziałek, 11 września 2017

Od Octavii

Śpieszyłam się na lekcje gry na fortepianie. Jestem z lepszych uczennic. Wszystko niemal jest idealnie, ale po lekcjach mam od razu niemal lekcje gry na skrzypcach, potem trening cheerleaderek następnie grę na fortepianie. Jeszcze muszę mieć chwilę spokoju na pływanie. Miałam nuty, jeszcze chwila i się spóźnię. Nigdy się nie spóźniam. Nie spojrzałam przed siebie, byłam zajęta myśleniem nad czasem. Nim się spostrzegłam upadłam na tyłek. Szybko pozbierałam papiery, a ktoś mi podał resztę. - Przepraszam spieszę się. - powiedziałam i szybko poszłam do sali muzycznej.
- Przepraszam za spóźnienie. - usiadłam, napiłam się wody. Niemal od razu zaczęłam grać.
***
Gdy w końcu udało mi się, w końcu położyć na łóżku. Mogłam odpocząć chwilę. Łóżko cudowna rzecz. Nie spodziewałam się tego, ale zasnęłam. Gdy zadzwonił telefon, był następny dzień akurat weekend. Plus mogę odpocząć. Przyszła wiadomość o imprezie. Nie mogę. Muszę się pouczyć, iść na trening. Jejku umrę. Dobra uda się powoli. Wstałam i poszłam do łazienki, nalałam sobie wody. - W końcu. - powiedziałam do siebie. W wannie przesiedziałam do momentu, aż poczułam, że czas wyjść. Zrobiłam porządek w łazience, gdy usłyszałam dzwonek. Może jutro pójdę na basen. Owinęłam się ręcznikiem i poszłam otworzyć. Jakiś chłopak. Chyba na niego dziś wpadłam.
- Octavia?
- Tak, o co chodzi?
- Jak na mnie wpadłaś upuściłaś portfel. Chciałem Ci go oddać, ale zniknęłaś szybko. Tu masz zgubę, to ja pójdę. - powiedział.
- Dziękuję. Poczekaj, wejdź. Pójdę się ubrać zaraz wrócę, czuj się jak u siebie. - poszłam do pokoju się ubrać. Po kilku minutach przyszłam. Nie ruszył się z miejsca, nalałam mam napoju i położyłam przed nim.
- A właśnie, jeśli znasz moje imię, jakie masz swoje? - spytałam, się delikatnie uśmiechając.
- Finnick. - jest cichy. Jest przystojny.
- Miło mi Finn. To miałeś dziś jakieś plany? - spytałam się.
- Żadnych planów. - powiedział, spokojnie. - Gdzie się tak spieszyłaś? - spytał
- Ma lekcje gry na fortepianie, choć umiem grać to i tak mnie uczą nie wiem czemu. - uśmiechnęłam się.
- Słyszałem o tobie, jesteś tą dziewczyną, która praktycznie ma wszystko uczestniczy. - kiwnęłam głową.
Zaprosiłam go do salonu. - Nie będziesz mieć nic przeciwko jak się położę? - spytałam.
Wzięłam poduszkę i położyłam na jego kolanach, po czym położyłam głowę na niej. - Masz piękne oczy. - powiedziałam.
- D-dzięki.. - Może za szybko.
Usiadłam i coś pchało mnie, abym wplotła dłoń w jego włosy, tak też zrobiłam. Chciał się podnieść, nie czekaj. Objęłam go. - Ja muszę już iść, przepraszam. - puściłam go, poszedł.
Siedziałam w tym samym miejscu. - O coś ty zrobiła. Co za wstyd. Trzeba będzie go omijać, unikać. - posprzątałam i poszłam się położyć na łóżku. Włączyłam radio i zamknęłam oczy.
Tym razem obudziłam się w niedzielę po południu. Podniosłam się i poszłam zrobić sobie śniadanie. Po zjedzeniu zagrałam ma skrzypcach. Potem basen, obiad, siłownia oraz dom w końcu.
Szybko minął weekend.
Na następny dzień. Miałam słuchawki, byłam obecna, ale unikałam wszystkich. Skierowałam się na stołówki po obiad. Gdy wzięłam obiad, poszłam usiąść gdzieś na uboczu. Zjadłam w miarę szybko, aby na niego nie trafić, lecz los chciał inaczej.
- To moje miejsce. - wstałam i chciałam go minąć, zatrzymał mnie. - Nie unikaj mnie O. - powiedział, a ja poszłam. Skierowałam się na basen. Poszłam się przebrać do przebieralni, w strój kąpielowy. Podeszłam do basenu, trener powiedział, że będziemy się ściągać. Byłam ja jakąś dziewczyną z klasy drugiej oraz Finn. Z trzeciej. Po gwiazdki wystartowaliśmy. Dopłynęłam pierwsza, a za mną ta dwójka. Pływaliśmy tyle razy, dopóki trener nie powiedział stop.
Dla mnie było stop, gdy uderzyłam głową o murek. Chciałam wypłynąć, ale straciłam przytomność.

Obudziłam się u pielęgniarki, z bólem głowy. Złapałam się za głowę, bolała. Jak się okazało, miałam bandaż? Co się stało, za szybko się podniosłam.
- Obudziła się. - Ktoś mówił, ale słyszałam, ich jak przez mgłę.
- Weź tabletkę i się połóż. - powiedziała pielęgniarka. Wzięłam ja i się położyłam. Obok mnie siadł Finn.
- Co tu robię? - spytałam.
- Uderzyłaś się w głowę, straciłaś przytomność, wyciągnąłem cię z wody i przyniosłem tu. - powiedział.
- Przepraszam za wcześniej. - powiedziałam, patrząc na sufit. Momentalnie było niezręcznie.
- Nie przepraszaj O, nie unikaj mnie. - poczułam dłoń ma brzuchu. Czułam tam ciepło. Przyciągnęłam go i przytuliłam go.

Finnick?

niedziela, 11 czerwca 2017

Od Octavii

Moje życie to w sumie przez większość czasu jest aktywne. Cały szablon ćwiczeń i pomiędzy nimi trochę przerwy. Dziś akurat jest naprawdę gorąca pogoda. Po pobudce, poszłam odrazu wziąć prysznic i pobiegać. Taki standard rano. Gdy już wróciłam po tak hmm powiedzmy od 2-4 godzin biorę prysznic i odpoczywam jem śniadanie bawię się z kotami, jazde na moim koniu czy też leżenie na świeżym powietrzu. Następnie spakowałam torbę i poszłam na siłownię i basen. Tamtejszy czas szybko mija. A wieczorami wyścigi i imprezy. Taki standard weekendowy.
***
Siedziałam na łóżku ubrana w bluzkę odsłaniająca brzuch, spodenki krótkie, baletki i kamizelka. Siedziałam i nie wiem w sumie sama na co czekałam. Po prostu myślałam, ale o czym to nie wiem. Gdy zadzwonił dzwonek. Wyszłam z torba z pokoju i poszłam zamykając go. Szłam korytarzem, mijając to jakieś nowe osoby. Choć już siedzę w tej szkole trochę, bo jestem przykładna uczennica. Uczę się i zdobywam to jak najlepsze stopnie. Weszłam do sali i do ostatniej ławki pod oknem. Wszyscy weszli, a to że w sumie zawsze sama siedzę jest lepiej. Gdy tylko nauczyciel zaczął lekcje, sprawdził wszystko. Rozdał sprawdzone sprawdziany.
Dostałam swój - Ciekawe co tym razem, o czwórka. - zawsze tylko takie w sumie poniżej czwórki nie schodze. Czasem nawet dawałam korki tym lamusom. Ale to tam i tak są lepsi. Po lekcjach mam klub biologiczny, a po nim odrazu niemal Cheerleaderki. Dopiero po kilku godzinach lecę na klub pływacki. Jestem na wszystkich zajęciach.
W końcu upragniony koniec, rzuciłam się na łóżku w końcu. Lecz nie było mi dane długo leżeć.
Gdyż dowiedziałam się, że jest kolejny wyścig. No lubię się ścigać i wygrać to samochód to szmal. Choć dzięki tym wyścigów mam sporo kasy i normalnie mogłabym przestać lecz dla mnie to coś więcej. Adrenalina, wrzaski, kasa, samochody to moje drugie życie.
***
Ubrałam się w czarny top zasłaniający biust, do tego legginsy z złotawym paskiem, koturny czarne. Skórzana kurtkę. Włosy miałam tym razem niebiesko-fioletowo-czarne. Mocny makijaż. Wzięłam kluczyki do jednej z moich fur, wyszłam i wsiadam do niej. Sprawdziłam czy w schowku jest kasa i była. Pojechałam, przez miasto. Włączyłam radio. Śpiewałam trochę i przyspieszyłam gdy dojechałam na opustoszałe lotnisko było pełno samochodów ludzi. Gdy nadjeżdżałam ludzie się rozchodzili. Parkowałam przed linia startu, wysiadam brałam szmal i czekałam na kogoś chętnego.
- Kto jest chętny, aby się zmierzyć z Liv. Jest chętny - podjechał jakiś samochód i wyszedł z niego jakiś chłopak. - skoro już jest chętny to prosto, wokół tych beczek i spowrotem. Kto pierwszy ten zabiera kasę. To może dwa tysiące. - podałam starszemu facetowi, który organizuje te wyścigi. Wsiadam do samochodu, odpaliłam i czekałam aż ktoś w końcu powie to słynne start.
Po paru minutach gdy tylko to usłyszałam ruszyłam. Ten koleś, który się ze mną ścigał pojechał o wiele za szybko. Gdy zrobiłam kuleczko wokół beczki. Wcisnęłam guzik, który odpowiadał za nitro. Pojechałam o wiele szybciej tamten został w tyłu i byłam pierwsza. Wygrałam. Facet podszedł podał mi te cztery tysiące plus do tego jeszcze cztery zakłady i tak dalej. Gdy wracałam z wyścigów zjechałam do znanego mi klubu. Zaparkowałam i weszłam bez kolejki, przywitałam się z ochroniarzami żółwikikiem i odrazu poszłam do baru.
- Hejo jak tam. - odwróciłam się i przywitałam się z didzejem, który zmienił muzykę.
- No siema Liv, i jak tam. - podali mi drinka.
- Kolejna wygrana za mną. - pogratulowali mi i poszłam na parkiet. Na parkiecie były moje znajome, w rytm się poruszałam.
***
W domu byłam jakoś nad ranem. Schowałam kasę, żeby potem je wpłacić do takiego miejsca. Poszłam do pokoju wzięłam piżame i poszłam wziąć prysznic. Po kilku minutach już byłam w pokoju ponownie. Położyłam się i zasnęłam niemal odrazu.
Budzik trochę później niż zawsze dzwoni. Zerwałam się, poranna toaletę wykonałam i się ubrałam. Zjadłam i wyszłam. Wyjechałam samochodowem i po paru minutach już parkowałam.
- Hej Octavia.
- O hejka.
- Widziałam cie na wczorajszych wyścigach, zamiatasz.
- No wiadomo, od dwóch lat żadnej przegranej. - zarzuciłam włosami, pomachałam i poszłam włączając alarm.
Weszłam do szkoły, sprawdziłam jeszcze chwila i się spóźnię. Nie spojrzałam za siebie, bo ktoś mnie pociągnął za ramię. Odwróciłam się. - Hę? O co chodzi? - patrzyłam na niego.
- Wszyscy są na sali.
- Dzięki. - poszłam razem z tą osobą i stanęłam przy ścianie. Ciekawe co tym razem.
- Dziękuję, że się wszyscy tu zebraliście to dziś zaczniemy od. Ppgratulowania naszym świetnym - dodałam - lizowatych dup - a sala w śmiech. Panny jak to mówimy maja szamty, a nie ubrania na sobie. Bo te niby ubrania wszystko odsłaniają. Po uciszeniu coś tam gadał, że może odbędzie się wycieczka za te wysokie stopnie. No nie wiem, wyścigi to moja pasja.
***
Siedziałam na pali gimnastycznej, bo akurat mieliśmy połączone lekcje, bo tak im się podoba. W sumie wśród chłopaków i dziewczyn byłam głównym tematem. Że jako Liv jestem niezła. I takie tam, ktoś podszedł i powiedział żebym się dołączyła do gry. Bo w sumie czemu nie, gra w siatkę. Szło mi nieźle, lecz ponownie natrafiłam na tego chłopaka, co wtedy na schodach.
- Uważaj, leciała do mnie nie do ciebie, stałeś na drugim końcu boiska. Myślisz, że co będąc dziewczyna nie umiem piłki odbić?! - powiedziałam zirytowana.
- Mogłaś odbić, ale tego nie zrobiłaś.
- I tak wygrywamy nie widzisz.
- Ej ej już spokojnie. Octavia choć do nas, a ja pójdę tam. Zgoda. - wystawiłam kciuk do góry. I poszłam
Cały czas tamtemu chłopakowi wystawiłam, ale jedna piła poleciała tak, że nie udało się mu jej odbić.
- Manu jesteś cały? - jakiś chłopak pomógł mu wstać, eh trochę za ostro.
Podeszłam do niego. - Hej, przepraszam. - spojrzał na mnie nie wiedziałam co powiedzieć jeszcze. - Octavia.
- Manu.

Akashi?

Nowa uczennica!

Octavia Liv Evan
Ksywka: Alikorn, Liv, Evan, O.
Wiek: 20 lat
Klasa: IVC
Theme by Bełt