Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alistair Sinnott. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Alistair Sinnott. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 lutego 2018

Od Alistair'a CD Gabrieli

Dała się odprowadzić do domu. Dobrze się toczyło.
- Więęęc.. - zacząłem. - ...Powiesz mi o sobie coś więcej? - obserwowałem ją, idąc krok za nią.
- Hm, cóż ja ci mogę opowiedzieć.. Dokładniej, jestem Gabriela Insomnia Polańska i pochodzę z Polski. Przyleciałam tutaj niedawno i chodzę do Akademii Green Heels. Twoja kolej. - zerknęła na mnie kątem oka. Posłałem jej lekki uśmiech.
- ‎Polka, tak? Cóż, w takim razie nie dziwię się, że jesteś taka urodziwa. - przyspieszyłem odrobinkę, by się z nią zrównać. - Alistair Sinnott, Walijczyk. Również chodzę do Akademii, do czwartej "B". A ty, moja droga?
- ‎Drugiej "C". - odpowiedziała krótko, patrząc pod nogi.
- ‎Oh, kamień z serca. Czyli jednak raczej nie kupiłem ci tego drinka niezgodnie z prawem, hmm? Wiem, że kobiet się o wiek nie pyta, ale pomińmy ten mały szczegół~ Ile masz latek? Ja dwadzieścia.
- ‎Osiemnaście. - odparła. Hmm, a czy jej nie jest tak przypadkiem zimno?
Będę dżentelmenem~
Złapałem dziewczynę za ramię, zatrzymując ją.
- Poczekaj moment... Pewnie marźniesz, jeszcze się pochorujesz i na mnie będzie. - mrugnąłem do niej i zdjąłem kurtkę. Była dość długa, a do tego rozgrzana, więc powinna starczyć.
Przyklęknąłem przy niej na jedno kolano, po czym zręcznie owiązałem jej rękawy w pasie. Kurtka zasłaniała jej nogi dalej niż spódnica, więc chyba pomogło.
Gdy znów spojrzałem na jej twarz, oblała się delikatnym rumieńcem.
Hehe, dziewczyny upijające się na słodko są takie urocze..
Ruszyliśmy dalej. Znów posunąłem się krok dalej, obejmując ją w pasie z wymówką, że tak też ją ogrzeje..
- Opowiedz mi coś jeszcze, coś uroczeeego, typowego dla ciebie~ - poprosiłem, delikatnie przebierając palcami po jej boku.
- ‎...Boje się pająków... I burzy... - odparła w zamyśleniu. Uśmiechnąłem się szeroko. Strach przed pająkami to chyba coś normalnego u kobiet... A przed burzą...
Muszę się upewnić, że kiedyś będę przy niej podczas burzy.
- Wiesz, w mojej sypialni nie ma ani jednego pająka... A poduszki mam puchowe, a łóżko miekkie i cieplutkie, więc żadna burza tam niestraszna. - już po raz drugi rzuciłem jej zaproszenie. Spojrzała na mnie nagannie, ale z błyskiem w oku. - No dobrze, dobrze, wiem. Najpierw się poznajmy, a potem będziemy wspólnie testować moje łóżko. 
Szliśmy tak dalej, wymieniając się informacjami o sobie. Oczywiście uważałem, by nie zdradzić jej żadnej z moich tajemnic. Przyznaje, naprawdę miło się rozmawiało.
Odprowadziłem ją na miejsce... Oczywiście oczekując czegoś w zamian
< Dawaj Dziuba x3 >

niedziela, 28 stycznia 2018

Od Gabreli CD Alistaira

Nim mój mózg zdążył zareagować, policzki zaatakowane zostały przez czerwień. Nie byłam pewna czy to przez alkohol, czy przez zachowanie Alistair'a. Choć, może to jedno i drugie..? Dosłownie sekundę później odsunęłam się od chłopaka i, posyłając mu wcześniej niepewny uśmiech, zasłoniłam usta dłonią.
– W-wybacz.. – wyjąkałam. – Nie byłam na to przygotowana..
Ciemnowłosy w odpowiedzi parsknął i oparł głowę na dłoni. Boże.. Ile to wino ma procent!? Chyba więcej, niż moje wyniki na gimnazjalnym.. Przeprosiłam go na chwilę i zapewniłam, że wrócę za kilka chwil. Przez moment dostrzegłam na jego twarzy wyraz niezadowolenia, ale skinął głową. No, w sumie, to nie miał wyboru..
Będąc w łazience, skorzystałam z panującej w niej pustki. Ochlapałam policzki chłodną wodą, delikatnie, by nie rozmazać kreski na oczach. Wzięłam jeszcze dwa głębokie wdechy i sprawdziłam godzinę w telefonie. No.. Wypadałoby powoli wracać, bo jeszcze mnie do akademika nie wpuszczą.
Z powrotem zajęłam miejsce obok Alistair'a. Na początku chyba tego nie zarejestrował, bo gdy odwrócił się w moją stronę, dojrzałam w jego oczach zaskoczenie. Dopiero później na usta wkradł się uśmieszek. Oczywiście, odwzajemniłam ten gest. Mając jednak gdzieś w podświadomości późną godzinę, nie siliłam się na dalszą rozmowę. Sięgnęłam po serwetkę leżącą przede mną i porwałam szminkę, którąś jakaś pannica zostawiła na barze.
– Zadzwoń do mnie jutro, gdy będę w normalnym stanie. Jestem trochę.. Inna na trzeźwo – wymamrotałam, podsuwając chłopakowi serwetkę, na której zapisałam swój numer.
– Już uciekasz, kopciuszku? Przecież jeszcze nie ma północy – stwierdził, marszcząc brwi.
– Dla mnie ta godzina to prawie, jak północ. Mogą mnie nie wpuścić do mojej karocy, jeśli wrócę zbyt późno.
– Wiesz.. Mam łóżko w domu.. – wymruczał, uśmiechając się znacząco.
– Hola, hola, królewiczu. Pierwsze się lepiej poznajmy. Wtedy może się zastanowię, czy będę chciała je przetestować. – ucięłam, posyłając mu najpiękniejszy uśmiech, na jaki tylko pozwalał mój stan.
– Nie godzi się puszczać dziewki samej w miasto o tak późnej porze. Odprowadzę cię – zaproponował, zbierając swoje rzeczy z baru.
– Ale później będziesz musiał wracać sam – zaprotestowałam. Nie chciałam, żeby miał przeze mnie jakieś problemy.
– Oj tam, oj tam. Nie pierwszy i nie ostatni raz – odparł, schodząc ze stołka.
Nie chcąc się z nim dłużej sprzeczać, poszłam na ugodę i skinęłam głową. W końcu to on chciał mnie odprowadzić, a ja nie naciskałam.
Chwilę później opuściliśmy klub. Szłam dosłownie kilka centymetrów przed nim, w pewnym sensie wskazując mu właściwą drogę. Chłód wieczoru dał się we znaki. Zwłaszcza w odsłonięte nogi. Nie chciałam jednak iść na autobus. Wolałam się nacieszyć towarzystwem chłopaka.
– Więęęc.. – zaczął – powiesz mi o sobie coś więcej?
– Hm, cóż ja ci mogę opowiedzieć.. Dokładniej, jestem Gabriela Insomnia Polańska i pochodzę z Polski. Przyleciałam tutaj niedawno i chodzę do Akademii Green Heels. Twoja kolej.

「 Stair? ^‿^ 」

środa, 24 stycznia 2018

Od Alistair'a CD Gabrieli

Gabriela, Gabriela... Muszę zapamiętać to imię. Dziewczyna naprawdę wyglądała na ciekawą.
Zwróciła jednak uwagę na moje oczy. Drażliwy temat, tak samo jak rękawiczki.
Bo podczas gdy na skórze dłoni były jedynie białe plamy, na razie na tyle małe, by wystarczyły właśnie rękawiczki bez palców, to drugi, chociaż zazwyczaj przez nikogo nie zauważany objaw choroby to właśnie kolor moich oczu. Kiedyś były niebieskie...
Ale pigment nikł, a tęczówka stawała się coraz bledsza, aż prawie przezroczysta. I jeszcze przez czerwone tkanki zmieniły kolor...
A każde dziecko chyba wie, że czerwony i niebieski to fioletowy.
Irytowało mnie to. I to bardzo. Cała ta przypadłość mnie irytowała, ale nie mogłem tego pokazać... Ani na codzień, ani tym bardziej na podryw. Szczególnie że dziewczyna naprawdę była fajna.
- Cóż... Może i niespotykane, ale mają swoją moc... Wszędzie zauważę kobietę tak piękną jak ty. A co do wina... Trzeba było, trzeba. Nie kupić kobiecie wina to jak nie nakarmić tygrysicy... To grzech - oparłem się o bar, unosząc swojego drinka.
- ‎Zdrowie pięknej pani. - uśmiechnąłem się szeroko. Dziewczyna odwzajemniła uśmiech i delikatnie stuknęła kieliszkiem w moją szklankę.
Upiłem łyk, nie spuszczając wzroku z dziewczyny. Z gracją trzymała kieliszek, przechylając go przy ustach. Po piciu oblizała wargi.
Jeszcze przez kilka chwil patrzyłem na nią w ciszy.
Chociaż, cisza to złe słowo, biorąc pod uwagę głośną muzykę dobiegającą z obu stron. Po prostu patrzyliśmy na siebie, ja na nią, ona na mnie, a co kilka sekund któreś z nas upijało zawartości swojego szkła.
Po krótkim czasie wstałem wyciągając do niej dłoń.
- Zatańczysz ze mną, Gabrielo? - patrzyłem na nią z szerokim uśmiechem. Dziewczyna na moment spojrzała na moje rękawice, lecz wreszcie podała mi dłoń. Pociągnąłem ją na parkiet.
Zaczęliśmy tańczyć. Najpierw zatrzymując pewną odległość, nie chciałem jej przecież przestraszyć, zrazić czy cokolwiek. Zbyt dobrze szła ta znajomość, by teraz wszystko zniszczyć.
Z czasem jednak przysuwałem się coraz bliżej. Widziałem też, że dziewczyna widocznie się rozluźnia, a oczy zaczynają jej lśnić. Widocznie miała słabą głowę...
Cóż, mi to nie przeszkadza. Przynajmniej załamują się bariery.
Byliśmy już bardzo blisko, patrzyłem na nią w dół... Była taka drobna i urocza, i malutka. 
Im później było, tym więcej osób pojawiało się w lokalu. Na parkiecie robiło się tłoczno.
Rozejrzałem się, szukając jakiegoś przytulnego miejsca.
Znalazłem wolny kącik na samym końcu baru. Słabiej oświetlone, ale zdecydowanie mi pasowało.
Złapałem dziewczynę w chwili, gdy odwróciła się do mnie tyłem. Pochyliłem się i mruknąłem jej do ucha:
- Mało tu miejsca... Chodź, usiądziemy sobie. - złapałem ją w pasie, lekko ją unosząc i szybko porywając w upatrzone wcześniej miejsce.
Posadziłem ją przy ścianie, a sam usiadłem na stołku obok, odwracając się plecami do tłumu. Spojrzałem na jej twarz, lekko zarumienioną, uśmiechniętą.
Bez pytania zamówiłem nam jeszcze po napoju. Sobie coś lekkiego, jej jeszcze wina. Niech się dziewczyna zabawi...
Nachyliłem się ku niej, blisko. Łokieć oparłem o lade i delikatnie chwyciłem kosmyk jej włosów. Zakręciłem go na palcu.
- Mam nadzieję, że nie zanudzam cię swoją obecnością, moja droga... - przybliżyłem się jeszcze...
W tym momencie otrzymaliśmy nasze napoje. Niecierpliwie wyłowiłem z kieszeni jakiś pogięty banknot i podałem barmanowi. Starczy i na napiwek.
Chwyciłem swoją szklankę i wypiłem zawartość na raz. Potem wziąłem jej kielich i podałem go jej.
Napiła się bez sprzeciwu.
Gdy odstawiła naczynie i ponownie oblizała wargi mogłem wreszcie spróbować czegoś więcej.
Nie zwlekając wsunąłem dłoń na jej policzek i przechyliłem jej twarz do góry. Nie czekałem na przyzwolenie, po prostu szybko, lecz delikatnie, na próbę ją pocałowałem. 
< Śliczna pani? Jaka twoja reakcja? >

niedziela, 21 stycznia 2018

Od Gabrieli CD Alistaira

W dniu dzisiejszym odpuściłam sobie zajęcia. Musiałam dopełnić wszystkie formlaności, związane z przeprowadzką do akademika. Ustaliłyśmy z mamą, że lepszym pomysłem będzie mieszkanie z innymi uczniami, przynajmniej na początku. Poza tym wiedziałam, że woli, by ktoś miał nade mną kontrolę. Do wieczora wypakowywałam popierdółki z kartonowych pudeł, znajdując im odpowiednie miejsce w pokoju. Na szczęście nie miałam tendencji do kolekcjonowania ozdóbek, roślin i innych, podobnych im rzeczy.
Po wstępnym uporządkowaniu bałaganu, opadłam na łóżko. Ech, czemu przeprowadzki muszą być tak męczące? Zostało mi jeszcze pół kartonów, a ja już byłam wyczerpana! Miałam tylko nadzieję, że żadnego z mieszkańców nie irytowało szuranie i inne, dziwne hałasy. Oczywiście, starałam się robić to jak najciszej, ale czasem, niestety, się nie da. Postanowiłam więc odpocząć, ale w trochę inny sposób, niż zwykle. Udałam się do łazienki i ogarnęłam się, by choć trochę przypominać człowieka. Następnie zmieniłam dresowe spodenki i podkoszulek na ciemnoczerwoną spódnicę i czarną bokserkę. A co! Do tego ciemne rajstopy, czarny płaszcz i botki. Zdążyłam jeszcze podkreślić oko eyeliner'em, po czym zabrałam najpotrzebniejsze rzeczy i opuściłam pokój, zamykając go na klucz.
Godzina nie była późna. Mimo to, na zewnątrz było już ciemno. Efekt spotęgowały także chmury, skutecznie zakrywające nocne niebo. Wydawałoby się, że lada chwila zacznie sypać śnieg. Nie przejmowałam się tym zbytnio, siedząc w prawie pustym autobusie. Czułam na sobie wzrok dwóch starszych kobiet, które dyskutowały między sobą przyciszonymi głosami. Zaraz.. Czy one trzymały w rękach różańce..? Skrywając kpiący uśmiech, odwróciłam się do szyby. Na ulicy nie było ani krzty śniegu, w przeciwieństwie do chodników. Widocznie ludzie woleli chodzić alejkami oddalonymi od ruchu ulicznego. W sumie, nie dziwiłam im się. Pewnie sama wybrałabym tę drogę, gdyby nie komunikacja miejska. Całe szczęście, że przystanek jest nieopodal akademika..
Po kilkunastu minutach wysiadłam niedaleko centrum Green Heels. Od razu skierowałam się w stronę lokalu, poleconego mi przez pewną osobę. Podobno była tam dobra atmosfera. I dobre wino. Omijając przechodniów, którzy z uporem przepychali się między sobą na chodniku, udało mi się dotrzeć do klubu. Do moich uszu od razu dobiegła głośna, skoczna muzyka. Nie przyszłam tam jednak tańczyć. Przeszłam obok parunastu osób, które były już dość zawiane i zajęłam miejsce przy barze. Założywszy nogę na nogę spokojnie czekałam, aż barman obsłuży grupę przede mną. Miałam czas, aż zanadto. Jednak, nim to nastąpiło, miejsce obok mnie zajęła pewna osoba. Przez moment przyglądałam się chłopakowi, przyznaję. Ale był odwrócony do mnie tyłem. Dopiero później mnie zauważył.
– Dobry wieczór, śliczna. Siedzisz tutaj sama, jak widzę. Pozwól, że zaoferuje ci drinka. Bez żadnych nielegalnych dodatków, oczywiście. Przygotowanego na twoich oczach – zaczął, i zamówił mi wino. Przez chwilę byłam w takim szoku, że nie mogłam z siebie wydusić słowa. – Jestem Alistair. Zdradzisz mi swoje imię?
– Gabriela. Miło mi – odpowiedziałam, posyłając mu skromny uśmiech.
Moją uwagę zwróciły jego oczy, kolorem przypominające fioletowe astry. Jednak nie wyglądało na to, by miał soczewki.
– Mam.. Mam coś na twarzy? – zapytał po chwili, marszcząc brwi.
– Wyjątkowo niespotykane oczy. I dziękuję za wino. Nie trzeba było – odparłam, gdy barman postawił przede mną kieliszek.
「Panie Stair? 」

Od Alistair'a DO Gabrieli

Piątkowe wieczory nie zawsze należą do ciekawych. Co prawda, był to początek weekendu, i wreszcie można było zająć się czymś innym niż zajęciami, ale najpierw trzeba by było znaleźć sobie coś do roboty.
W ten piątek miałem właśnie ten problem.
Najpierw przez jakiś czas siedziałem w domu, rozmyślając nad wszystkimi możliwościami. Przeglądałem swoje kontakty, ale nie miałem ochoty na spotkanie z żadną z osób z listy.
Miałem ochotę na odrobinkę zabawy, na coś świeżego.
Nie wpadłem na nic. Masakra.
Jedyne co mi pozostawało, to wyjście do klubu. Pooglądam sobie ludzi, może znajdę kogoś, kto będzie mi odpowiadał. Przy okazji wypiję sobie coś dobrego i pośmieje się z tych pustych laluni.

Wybrałem się dość późno, bo po prostu nie chciało mi się szukać rękawiczek... Rzuciłem je gdzieś, a teraz nie mogłem ich znaleźć. Powinienem mieć jeszcze dwie zapasowe pary, ale ich też jakoś nigdzie nie widziałem....
Wreszcie je znalazłem. Za szafką, gdzie nie miały prawa wpaść. Chyba rzuciłem je naprawdę mocno.
Potem nie mogłem znaleźć kluczy. Zazwyczaj nosiłem je na łańcuchu przy spodniach, ale, jak się okazało urwała się szlufka. To chyba nie jest mój dzień.
Ponad godzine ich szukałem, wyklinając się w myślach, że wciąż odkładam zrobienie zapasowych.
Na szczęście je znalazłem....
Po zewnętrznej stronie drzwi, zaczepione o klamkę. Przynajmniej nikt ich nie ukradł...
Wreszcie mogłem wyjść.... Jak tylko zszyłem spodnie.
To chyba nie jest mój dzień.

W klubie było sporo osób. Wiele twarzy było mi znanych, więc gdy tylko ktoś znajomy stanął na mojej drodze zmieniałem trasę. Nie miałem ochoty z nimi rozmawiać.
Zrobiłem kilka rund po zapełnionej sali, przyglądając się ładnym twarzom i zgrabnym tyłeczekom. Nic ciekawego, niestety.
Dotarłem do barku. Skoro chyba nie znajdę sobie towarzystwa... To po co się wysilać?
Usiadłem na wysokim stołku, od razu zamawiając drinka.
Dopiero po kilku chwilach spojrzałem na dziewczynę siedzącą obok mnie.
Hmmm, wcześniej albo jej nie widziałem, albo nie zwracałem na nią uwagi. W każdym razie... Ładna. I siedzi tu sama. Nie zagadać, to by był grzech.
Odwróciłem się do niej na siedzeniu.
- Dobry wieczór, śliczna... Siedzisz tutaj sama, jak widzę.. Pozwól, że zaoferuje ci drinka. Bez żadnych nielegalnych dodatków, oczywiście. Przygotowanego na twoich oczach. - dziewczyna wyglądała na poważną, więc stawiałem na wino. Zamówiłem je dla niej.
- ‎Jestem Alistair. Zdradzisz mi swoje imię?

< Gabiś? >

niedziela, 14 stycznia 2018

Od Alistair'a CD May

Przez całą rozmowę spoglądałem na dziewczynę, słuchając, ale bardziej skupiając się na dokładnym przeanalizowaniu jej wyglądu. Rozmyślałem, ile ma lat, wciąż głowiąc się, czy na pewno warto próbować. Przecież jeśli miałem znaleźć sobie kogoś tylko na chwilę, to mogłem sięgnąć po kogoś sprawdzonego.
Jednocześnie miałem ochotę na coś nowego. Po prostu na jakikolwiek dreszczyk adrenaliny...
Chociaż to już mnie raczej nie czeka. Widziałem już wszystko.
Nie mogłem się zdecydować.
Dziewczyny niedoświadczone, urocze i niewinne są co prawda ciekawymi kochankami, no ale no...
Za dużo z tym roboty. Chyba na razie się wycofam, bo ta szopka robi sie męcząca. Ostatnie miłe słowa i spadam.
- W takim razie... Pozwól że cię odprowadzę. - wstałem i szybko się z nią zrównałem. Jeszcze chwilę się jej poprzyglądam.
Szliśmy w ciszy. Obserwowałem jej mimikę, jej kroki. Wydawała się interesująca, lecz mimo wszystko nie miałem ochoty starać się atencje. Potrzebowałem czegoś na szybko.

Odprowadziłem ją, i zniknęła mi z oczu. Mogłem zawrócić i załatwić swoje sprawy.
Idąc zerkałem to na telefon, który trzymałem w dłoni, to na drogę przede mną. Hmmm, do kogo by tu zadzwonić...
Przeglądałem kontakty, w myślach robiąc notatki co do każdego imienia na liście.
Trudny wybór. Tyle smakowitych kąsków, tyle wyobrażeń wspaniale spędzonych nocy...

Dotarłem do domu, osiągając też wreszcie koniec listy.
I wtedy w ułamku sekundy się zdecydowałem. Czemu po prostu nie zacząłem od końca...
No ale zawsze tak jest, że to czego się szuka znajduje się na samym końcu.
Napisałem tylko jednego smsa do pewnej dziewuszki, którą znałem już od kilku lat. Wiedziałem, że tyle starczy, by przyleciała jak na skrzydłach. Obojętnie, jak daleko by była.
Odpowiedź na wiadomość dostałem od razu. Pozostawało czekać, może ogarnąć coś w domu... No, albo po prostu polenić się na kanapie.
Taaaak, tym razem nie będę z sobą walczył. Jak mózg chce, żeby ciało leżało, to tak będzie. Z mózgiem się kłócić nie będę.
Poczekamy na koleżankę. Jak przyjdzie, to nie wszystko będzie chciało leżeć...

Kolejnego dnia obudziłem się w dobrym humorze. W szampańskim, można powiedzieć. Noc przyjemna, łóżko ciepłe, a śniadanie czeka. Czy może być lepiej?
Po jakimś czasie odprawiłem dziewczynę... Przy okazji zachciało mi się spaceru. Powietrze było mroźne i przyjemne, idealnie.
Przechadzałem się..

< May? Tak bardzo, bardzo nie wiedziałam co pisać... >

czwartek, 28 grudnia 2017

Od May CD Alistair'a

Patrzyłam jeszcze chwilkę na niego w głowę zachodząc czy miałam już okazję gdzieś w szkole go widzieć. Hmmmm… nie przypomniałam sobie bym kiedykolwiek widziała kogoś takiego ale w tej szkole przewijało się tyle różnych osób, że nie sposób było wszystkich zapamiętać.
- W której klasie się uczysz ? – spytałam, skoro ten postanowił sobie jeszcze przez dłuższa chwilcie pomilczeć. Przynajmniej się do wiem nieco więcej o nim samy i pryz okazji poznam jego potencjalny wiek, dobre i tyle, a siedzenie w ciągłej ciszy było dosyć niezręczne i głupie.
- Wiesz czekałam, aż zjawi się książę na białym koniu i porwie mnie na wspaniałą przejażdżkę. – uśmiechnęłam się do niego puszczając oczko w jego kierunku.
– A tak po prawdzie to lubię sobie czasami tutaj posiedzieć i napić się czegoś dobrego. – przechyliłam kubeczek i ostatnie krople nieco już wychłodzonej czekolady spłynęły do mojego gardła.
-A właśnie skoro o tym mowa, to ja się będę powoli zwijać bo łapki mi jeszcze zamarzną, a już się przewietrzyłam. – stwierdziłam powoli wstając i obracając się w kierunku wejścia do budynku.

<Alistaira?>

Od Alistair'a CD Mayumi

Szybko zorientowałem się, że dziewczyna nie wierzy w ten przesąd, a to, że ją to rozbawiło świadczyło o jej poczuciu humoru. Ciekawie.
Może jednak nie była taką niewinną owieczką na jaką wyglądała na początku. Żadna pusta mózgownica.
Ciekawe czy podziałałaby bezpośredniość...
Nie, na razie nie trzeba odkrywać wszystkich kart. Samo polowanie, zdobywanie też było ciekawe.
Szybko obrałem odpowiednią strategię. Zaczniemy powolutku. Sprawdzi się, jaki dziewuszka ma charakterek, i czy się do czegoś nadaje. Będzie zabawnie, ale i trudno. Ile można udawać miłego kolesia?
Miałem tylko nadzieję, że mi się opłaci. Robienie z siebie idioty i nie dostanie za to niczego nie jest czymś, co przyjmuję lekko.
- Powiedz mi, co robisz tutaj sama? Nie lepiej siedzieć gdzieś, gdzie jest ciepło i miło? Takiej drobnej osóbce jak ty pewnie jest bardzo zimno, jeszcze z odkrytą głową... Uszy ci odmarzną. - uniosłem dłoń i pozornie niewinnym ruchem trąciłem jej włosy tuż obok ucha. Czekałem na jej reakcje.

< May? >

Od May CD Alistaira

Spodziewał się tego czy też nie dziewczyna zaprosiłam go by jego cztery litery spoczęły na ławeczce tuż obok mnie i tak się właśnie stało. Jegomość przysiadł się do mnie, a ja mogłam przez chwilę się nieco bliżej i dokładniej przyjrzeć jego buzi oraz posturze, po chwili oferując mu łyk ciepłego ale i jakże pysznego napoju. Ten bez wahania się zgodził i chwycił mój kubek upijając z niego łyk.
- I jak ? Pyszne i grzej od środka prawd ? – skierowałam swoje spojrzenie jak i pytanie do niego, bo dokładnie tym był dla mnie ten napój chociaż to jedynie było moje zdanie, a jak dobrze wiemy każdy miał prawo do własnego zdania przynajmniej teoretycznie, więc poczekałam chwilę by i chłopak podzielił się ze mną swoją opinią. Ta była podobna do mojej, aa kubek szybko się znalazł w moich rękach.
- Ochh, no nie mów mi że wierzysz w takie rzeczy i bierzesz to na poważnie ? – zaśmiałam się i pokręciła głową. Niestety takie rzeczy jak pośredni pocałunek nie miały dla mnie najmniejszego znaczenia i nie liczyły się w najmniejszym stopniu dla mnie. Kiedyś jak miałam jakieś 10 lat może i się tym jarałam, kiedy udało mi się napić wody z tej samej butelki z której chwilę wcześniej pił kolega, w którym wcześniej się podkochiwałam. Teraz nie miało dla mniej najmniejszego znaczenia i nie przywiązywałam do tego wagi co nie znaczyło, że skoro chłopak o tym przypomniał nie mogłam sobie z tego tematu troszkę pośmieszkować. Upiłam więc kolejny łyk napoju z kubka i spojrzałam na niego.
- Poczułeś to? Właśnie cię pocałowała. – stwierdziłam z poważną miną patrząc prosto w jego oczy, utrzymując powagę na twarzy. Ten stan jednak nie trwał zbyt długo, gdyż po chwili wybuchłam śmiechem, przy okazji szczerząc się do niego i pokazując szereg moich białych ząbków. Może i żart był kiepski ale mnie tam śmieszył, a uspokoiłam się kiedy nieznajomy zgodnie z etykietą się przedstawił, więc i ja nie omieszkałam uczynić tego samego starając się w swojej głowie zapisać jego imię.
<Alistair?>

wtorek, 26 grudnia 2017

Od Alistair'a CD Mayumi

Ooooh, tego to się wogóle nie spodziewałem....
Albo dziewczyna jest baaardzo, bardzo naiwna, albo robi to specjalnie...
Cóż, nie narzekam.
Oblizałem wargi i zgrabnych ruchem ująłem kubek, leniwie przeciągając opuszkami palców po jej knykciach. Nie nosiła rękawiczek, a mimo że kubek był gorący, to wierzch jej dłoni wciąż był chłodny.
- Dziękuję za miłą propozycje, chętnie skorzystam~ - upiłem łyk ciepłego napoju. Przez cały czas utrzymywałem z dziewczyną kontakt wzrokowy.
Przełknąłem i znów oblizałem wargi. Zwróciłem kubek dziewczynie.
- Rozgrzewające... Szczególnie że teoretycznie właśnie dałeś buzi nieznajonemu. - prowokacyjnie zagryzłem wargę. - Może szybciutko to naprawimy i się sobie przedstawimy, hmm? Jestem Alistair Sinnott, możesz mi mówić Stair. Miło poznać - patrzyłem na nią uważnie, dokładnie zapisując w pamięci jej wygląd.
Naprawdę była ładna. Ładne oczy, urzekające rysy twarzy, kształtne usta... Włosy, mimo że dość dziwne, pasowały jej.
Nie miałem problemu, by wyobrazić ją sobie w pościeli. Z czerwonymi policzkami, błyszczącymi oczami i rozchylonymi ustami. Nie miałbym nic przeciwko, naprawdę...
Chociaż przydałoby się chociaż dowiedzieć, ile ma lat. Tyle się widzi tych dzieciar wyglądających jak stare lachociągi, że nigdy nic nie wiadomo
- Mogę cię prosić o imię? - na razie pozostanę miły...

< May? >

Od May CD Alistaira

Siedzenie tak sobie i przyglądanie się przechodzącym i kręcącym obok akademii ludziom było nawet całkiem absorbujące . Dało się dostrzec jak ludzie chodzili ubrani w swoje płaszczyki, kozaczki, grube kurteczki, owinięci w grube i długie szaliki. Niektórzy z nich bronili się przez zimą i zimnem jakby od tego miało zależeć ich życie oraz byt na tym świecie. No cóż niektórzy byli zmarzluchami i bali się grypy i przeziębień ale ja sama wcale nie byłam lepsza od nich. Lubiłam również szczelnie się opatulić ale nie mogłam nosić ani czapek, ani szalików czy też rękawiczek. Dla mnie te trzy elementy zimowej garderoby były nie do założenia i denerwowały mnie strasznie kiedy temperatura spadała srogo poniżej zera i trzeba było po nie sięgnąć, wyciągając je z odmętów garderoby, gdzie wieki temu zostały zakopane i zapomniane. Najlepiej grzało mi się ręce trzymając w nich spory kubek z ciepłym napojem w tym wypadku z ciepła czekoladą, z której unosiła cieplutka para, a ja mogłam cieszyć się jej rozgrzewającymi i smakowymi zaletami. Nawet nie zauważyłam kiedy obok mnie znalazł się pewien wysoki jak brzoza chłopak, o kruczoczarnych włosach i białej niczym śnieg cerze. Można by pomyśleć, że śpiąca królewna postanowiła mi szepnąć kilka miłych słówek. Odwróciłam, więc się w kierunku mojego rozmówcy i racząc go miłym uśmiechem, gestem dłoni zaprosiłam by się do mnie przysiadł, co uczynił. Moje oczy spostrzegły jedną wyróżniająca się cechę, którą był wzrost chłopaka. Dawni nie widziałam nikogo tak wysokiego niczym wieża .
-Witaj i dzięki za miłe słówka. – odezwałam się. - Chcesz łyka gorącej czekolady, poki jeszcze nie wystygła? Czy się boisz, że moja ślina cię zabije? – zaproponowałam wyciągając w jego kierunku kubek z napojem. Jeśli będzie chciał, to po niego sięgnie, a jeśli nie, to ja się z niego napiję.
<Alistair?>

poniedziałek, 25 grudnia 2017

Od Alistaira CD Mayumi

..Szkoła. Specjalny Zakład Karno-Opiekuńczy Łączący Analfabetów. Jak ja lubię to określenie.
To był jeden z tych dni, gdy totalnie nic mi się nie chciało. Ani rano wstać, ani się ubrać, nie mówiąc już o wyjściu gdziekolwiek. Najchętniej zostałbym w swoim przytulnym mieszkanku z mieszaniną jakichś czipsów, colą i żelkami. Magia śniegu, to białe coś robi ze mnie kanapowca bez życia.
Mimo wszystko jakoś zebrałem resztki swojej motywacji i wyruszyłem w tą jakże ciężką drogę.
Nie było mi zimno. W domu nie było co prawda jakichś wielkich zim, ale za dzieciaka i tak uciekało się na dwór bez kurtek i pływało w lodowatej wodzie, chociażby po to, by wkurzyć niańkę. Przydało się.
Kroczyłem tak sobie tą ośnieżoną drogą, w myślach naśmiewając się ze spojrzeń ludzi przerażonych tym, że mam na sobie tylko cienką, skórzana kurtkę. Marzną wam tyłki? Cóż, mi nie. Ha. Ha. Ha.

Nadeszła jednak chwila, gdy mogłem chociaż na moment wyprzeć z głowy te wszelakie zadania i po prostu obserwować ludzi. Rozglądałem się za ładnymi buźkami, bo o ładną figurę teraz trudno. Te wszystkie kożuchy, kurtki... Zapakowane jak prezenty na święta, ale odpakowywanie jest bardziej uciążliwe, bo nie można tak po prostu rozerwać...
Ale co to, co to. Bardzo interesujący kolorek, przyciągający wzrok. Jak taki cukiereczek...
...Oho, dziewuszka dość ładna. Widać już z daleka.
Cichutko, powolutku szedłem do niej od tyłu, nie chcąc zbyt wcześnie dać o sobie znać. Dopiero gdy podszedłem całkiem blisko... Jedyny plus śniegu, to wygłuszanie kroków
- Cóż za uroczą panienkę my tu mamy... - odezwałem się moim najbardziej aksamitnym tonem. Trzeba zrobić dobre pierwsze wrażenie, nie? - Mogę się dosiąść? Taki ładny stąd widok. - nie czekałem na pozwolenie, po prostu usiadłem obok.

< Mayumi? >

czwartek, 2 listopada 2017

Od Octavii CD Alistaira

Wzięłam telefon do dłoni i przeglądałam wiadomości.
Otrzymałam niemal od razu dwie nowe wiadomości.
"Czy jakaś jest? No cóż, dużo ładnych dziewczyn kręci się dookoła mnie, więc nie jestem w stanie się określić.
Co do spotkania, niech będzie piątek, o 21, w Klubie w centrum Starego Miasta. Będę w białej koszuli i skórzanej kurtce, więc raczej mnie znajdziesz"
Byle do piątku, a spotkam chłopaka.
Stanęłam przed szafa, aby wybrać jakieś odpowiednie ubrania. Nie wiem jak długo myślałam i wybierałam. Po męczarniach wstałam i poszłam pofarbować włosy. Wiedziałam, że może mi się odmienić i wybiorę coś innego, więc zostawiłam to i wzięłam się za włosy. Wzięłam z szafki fioletowa i niebieską farbę. Otworzyłam pudełka i je wyjęłam, trochę wycisnęłam. Przygotowałam się oraz wszystko inne i zaczęłam.
***
Końcowy efekt był pozwalający, na czubku głowy był fiolet i lekki niebieski. Dalej do połowy był fiolet przechodził w niebieski i pasemka w tych kolorach. Zaplotłam sobie włosy w warkocz i zajęłam się paznokciami. Pomalowałam sobie je na czarno, zrobiłam hybrydy ciemnego fioletu. Lubię się wyróżniać.
- Środa wieczór, jeszcze czwartek i piątek. - powiedziałam do siebie, siedząc w piżamie na łóżku. Nie chciało mi się nic robić. Wzięłam telefon i odpisałam.
"Widzimy się w piątek skarbie"
Wysłałam. Nie mogłam się doczekać, chciałam go poznać, chociaż może już go znam. Choć myślałam tak o tym wiele. I coś tak myślę, że może być to Alistair. Jesteś trafię to nieźle będzie. Mam nadzieję, że trafię oby.
Spojrzałam na zegarek godzina 01:15. Przez ten cały czas myślałam o tym wszystkim. Odłożyłam wszystko inne, zawołałam koty i poszłam spać.
***
Budzik zadzwonił pół przytomna sięgnęłam i klepnęłam, aby go wyłączyć. Przekręciłam się i leżałam jeszcze trochę. Dopiero po godzinie wstałam. Poszłam do łazienki się przygotować. Takie poranne czynności. Podeszłam w ręczniku do komody i wzięłam ciemna bieliznę. Założyłam ja i poszłam odwiedzić ręcznik na wieszaku. Wróciłam do pokoju, aby się ubrać, pogoda była znośna. Więc wzięłam koszulkę z frędzelkami oczywiście brzuch był odsłonięty. Do tego spodnie z kokardkami na przodzie po całej długości. Wzięłam także krótkie skarpetki, wraz z koturnami. Do łazienki poszłam ponownie, aby zrobić makijaż i zrobić dobieranego warkocza. Wzięłam torbę, telefon oraz założyłam puchatą bluzę kaptur zarzuciłam na głowę. Gotowa mogłam wyjść, zamknęłam dom i poszłam do szkoły. Po drodze kupiłam sobie śniadanie oraz coś na lunch.
W szkole byłam przed dziewiąta, poszłam do jakiejś sali, w której miałam lekcje. Usiadłam na końcu w swojej ławce i czekałam na wymarzony piątkowy wieczór.
***
Czwartek minął szybko. Lekcje w piątek także. Teraz to przygotowałam się do spotkania.
Wzięłam założyłam czarny ćwiekowy stanik, do tego skórzaną kurtkę, wraz z legginsy mi. Na nogach miałam ćwiekowe trampki. Rozpuściłam włosy, kręciły mi się, pomalowałam sobie założyłam czok er. Podeszłam do lusterka i się przejrzałam, ślicznie. Wzięłam telefon i wyszłam z domu.
Zaczęłam iść ma stare miasto. Wyjęłam telefon i sprawdziłam godzinę mam jeszcze trochę.
Weszłam do klubu chwilę przed czasem. Zastanawiając się jak, go przywitam. Przytulę, powiem "Hej" Czy jakoś inaczej.. Zauważyłam chłopaka w białej koszulce i skórzanej kurtce. Poszłam za nim, po czym stanęłam obok niego.
- No hejka Alistair. Czyżbyś się z kimś umówił? - Zobaczymy czy zorientuje się, że to ze mną się miał tu spotkać.

<Alistaira?>

środa, 1 listopada 2017

Od Alistaira CD Octavii

A więc jednak propozycja. Huhu, ciekawie.
Rozmyślałem, gdzie będzie najlepiej. Kiedy, to raczej jasne. Piątek wieczór był najlepszym możliwym rozwiązaniem.
Co do miejsca, musiałem jeszcze pomyśleć. Co będzie dobre...

Nie odpisałem tego dnia. Wciąż rozmyślałem nad lokacją, nie mogąc się zdecydować.

Rano wstałem dość niechętnie, leżało mi się wyjątkowo dobrze. No, ale wstać trzeba.
Jakoś się zwlokłem, zjadłem śniadanie, ogarnąłem się. Czas do szkoły, khe khe.
Na moment przypomniała mi się moja niania, która codziennie budziła mnie tymi słowami, z tacką pełną zrobionych przez nią przysmaków. Oh, gdyby ktoś tak mnie teraz rano obudził... Robienie sobie śniadania, będąc wciąż w połowie we śnie, jest czasem nawet niebezpieczne..

Lekcje. Oczywiście, nic ciekawego. Wciąż musiałem powstrzymać ziewanie.
A potem nadeszła pora na sport, do tego wymyślili, że będziemy pływać. No świetnie.
Przebrałem się w szorty. Rękawiczki zmieniłem w łazience. Swoje zwykłe, skórzane zastąpiłem białymi, z cienkiego materiału. Bez nich ani rusz.

Pływanie było nawet ciekawe. Coś jak drużynowe zawody. Trafiło mi się wybieranie składu. Głównie padało na chłopaków, ale na końcu w mojej drużynie znalazła się również Octavia.
Obserwowałem ją. Była zgrabna, figurę miała ładną... Ale była drobniutka. Ciekawiło mnie, czy ona wogóle coś je. Jak dla mnie, nie wyglądało na to.

Wracałem do domu, wreszcie koniec. Musiałem też wreszcie odpisać na SMS...
I nagle rozległ się dźwięk powiadomienia.
Szybko sprawdziłem telefon. Kolejna wiadomość od tajemniczej osóbki..
"Czy jest jakaś dziewczyna, która Ci się podoba?"
Hmm, ciekawe pytanie. Na nie też będę musiał obmyśleć odpowiedź.

Szedłem dalej. Coś przykuło mój wzrok.
Zatrzymałem się i odwróciłem w tamtym kierunku.
Octavia, i ta inna dziewczyna, jak jej tam.. E, nie wiem. W każdym razie, chyba zaraz miało dojść do rękoczynów...
Niby miło to wygląda, jak dziewczyny się biją, ale tutaj nie ma basenika pełnego kisielu. Jeszcze by się nieprzyjemnie zrobiło.
- Octavia! - krzyknąłem w jej stronę. Dziewczyna skorzystała z okazji i szybko do mnie dołączyła.
- ‎Niezłe masz wyczucie. - stwierdziła, a ja ruszyłem dalej.
- ‎Po prostu laski bijące się bez kisielu to żadna zabawa - mruknąłem, wzruszając ramionami. Szedłem z nią jeszcze kawałek, po czym skręciłem w swoją stronę. Czas do domu, odpisać na wiadomości. Ciekawiło mnie, jak to się potoczy.

W domu obmyśliłem odpowiedź, i zabrałem się za pisanie.
"Czy jakaś jest? No cóż, dużo ładnych dziewczyn kręci się dookoła mnie, więc nie jestem w stanie się określić.
Co do spotkania, niech będzie piątek, o 21, w Klubie w centrum Starego Miasta. Będę w białej koszuli i skórzanej kurtce, więc raczej mnie znajdziesz"
Wysłałem. Może wreszcie zdarzy się coś ciekawego...
Byle do piątku.

< Octavia? Błagam cię, nie nazywaj go Ali D: Wszystko, ale nie to >

wtorek, 24 października 2017

Od Octavii cd Alistaira

"Hmmm, jakie lubię... Dzikie, namiętne i chętne, znające swoje pragnienia. Nie oczekujące od mężczyzny więcej, niż oboje mogą znieść... Ładne ciałko też jest mile widziane... A mówiąc o spotkaniu, czyżbyś mi je proponowała?"
Czytałam ją kilka razy, zastanawiając się co odpisać. Czysta przyjemność i może jakaś rozrywka by mi się przydała.
Wzięłam się za odpisywanie.
"Tak proponuję Ci spotkanie. Kiedy i gdzie tylko chcesz."
Wysłałam. Odłożyłam telefon próbując zasnąć, lecz niezbyt mi to wychodziło. Wyjęłam zeszyt do pisania piosenek i zaczęłam w nim komponować.
***
Obudził mnie dzwoniący budzik. Wyłączyłam ten wkurzający dźwięk i próbowałam przypomnieć sobie co robiłam wczoraj.
- Zaraz momencik, eh pewnie zasnęłam pisząc. No tak zwykle tak mam. - Powiedziałam do siebie chowając zeszyt do szuflady biurka. Ruszyłam się, spakowałam kostium kąpielowy, kilka książek oraz poszłam się przyszykować. Po jakoś kwadransie stałam przed lustrem patrząc na swoje odbicie. Makijaż, perfumy, paznokcie, biżuteria. Wszystko na miejscu. Spódniczka z falbankami i crop top z łańcuszkiem na brzuchu, koturny. Wszystko na miejscu, wzięłam z szafki telefon oraz kluczyk do pokoju. Sięgnęłam w ostatniej chwili słuchawki i zamknęłam pokój. Włożyłam słuchawki, podłączyłam je do telefonu i włączyłam sobie muzykę. Wychodząc z akademika zastanawiałam się nad tym, co dziś zjeść. Gdy wymyśliłam skierowałam się do pobliskiego sklepu, akurat do rozpoczęcia lekcji mam z dwie godziny jakoś jeszcze. Po co tak wcześnie wstaje, tego to jeszcze nie odkryłam. Weszłam do jakiegoś pierwszego lepszego sklepu i kupiłam sobie jakieś śniadanie, typowe dla mnie jakąś sałatkę, dwa jabłka, kilka mandarynek, jakiś sok oraz wodę. Chyba wszystko, podeszłam do kasy i zapłaciłam nucąc sobie jedną z piosenek.
Schowałam wszystko do torby i wracałam powoli z powrotem do szkoły. Niezbyt interesowały mnie inne osoby, byłam w swoim świecie. Wyjęłam, dopiero gdy zaczepiła mnie pani kapitan.
- Co tam z dzisiejszym treningiem? - spytałam się jej
- Dziś trening jest odwołany połowa zespołu jest chora. Jak reszta wróci to zaczniemy trenować. - powiedziałam i niemal od razu poszła w jakimś kierunku chyba w stronę samorządu. Jakoś niezbyt mnie interesowało co inni robią i gdzie idą. Wiem tyle ile muszę, wracając czas w końcu wejść do klasy. Włączyłam muzykę i schowałam do torby, weszłam do sali. Spojrzałam czy moja ławka jest wolna (przy oknie idealny widok z tyłu). Jest wolna więc podeszłam i usiadłam wyjmując książki i czekałam na rozpoczęcie lekcji. Przede mną usiadł Alistair, zapomniałam, że mamy lekcje razem.
***
Lekcje mijały, to oddanie prac domowych, to oddanie sprawdzianów itp. Gdy zadzwonił dzwonek na przerwę, w mojej torbie była połowa kupionego jedzenia. Wyszłam z sali i poszłam na hale gimnastyczna. Gdy wszyscy się zebrali nauczyciel stwierdził, że czas na basen.
Chłopcy i dziewczęta poszły do oddzielnych przebieralni. Dziewczyny rozmawiały o jakiś płotkach, chłopakach, co zrobią po lekcjach. Typowe. Wyjęłam kostium kąpielowy i się zaczęłam przebierać. Zamknęłam szafkę, związałam włosy w kucyk i poszłam pod prysznic, aby choć trochę przywyknąć do wody. Razem z Nina oraz Lea poszłam do reszty. W tym samym momencie pojawił się Alistair, trochę się gapiłam na jego klatce piersiowa. Gdy Lea mnie lekko szturchnęła wróciłam automatycznie.
Czyli mamy dobrać się w grupy i się ścigać, a potem zagrać w piłkę. Byli dwoje kapitanów Alistair jeden i Monika drugi. Po kolei wybierali choć widać, że dziewczyny nie mogły się doczekać aż Ali ich wybierze. On brał prawie samych chłopaków, wybrał Ninę oraz Lea. Zostałam ja i jakaś inna dziewczyna (nazwali ja przylepa). Ali na szczęście wybrał mnie, może Lea go przekonała albo jakiś chłopak.
Każdy z nas miał przepłynąć po 2 baseny, lecz jeśli komuś się nie uda przypada to na kolejną osobę. Jeśli wszystkie osoby przepłyną to wygrywają. On był na początku, ja na końcu. Pierwsze cztery osoby przepłynęły swoje dwa baseny, lecz potem wszystko zaczęło się sypać. Musiałam się skupić, choć za mną ktoś stał, nie wykonywałam jakiś niepotrzebnych ruchów.
- O za tobą pacz kto stoi. - powiedziała Lea.
- Lea skup się, zaraz twoja kolej. Masz 7 basenów do przepłynięcia. Pamiętaj możesz jeden przepłynąć resztę zrobię za ciebie. - uśmiechnęłam się do niej promienie. Akurat woda to mój żywioł więc lubię pływać. Właśnie Nina wyszła i Lea popłynęła. Obok była przylepa, oni mieli o wiele więcej do przepłynięcia. Weszłam na murek i zaczekam na Lea. Szło jej dobrze, ale no po pierwszym basenie pomogli jej wyjść. Słyszałam doping i wyskoczyłam do wody. Nawet nie wiem jakim cudem, ale przepłynęłam połowę. Gdy płyniesz czas staje w miejscu, a ty płyniesz. Woda ci w tym pomaga jak nie walczysz. Na końcu wynurzyłam się i miałam wychodzić, przylepa się wtrąciła. Chciała jakieś zawody, zrewanżować się albo dogrywkę. Spojrzałam na nią i Lea razem z Alistairem pomogli mi wyjść.
Czułam na swoim ciele kilka par oczu, gdy się odwróciłam kilku chłopaków się odwróciło, ale napotkałam wzrok Ali na sobie. Zastanawiało mnie to jak na mnie patrzył.
***
Poszłam się przebrać, gdy wychodziłam z basenu kierując się do akademika, choć mam mieszkanie, to czasem lepiej jest być bliżej szkoły. Wyjęłam telefon i do napisałam kolejna wiadomość do tego chłopaka.
"Czy jest jakaś dziewczyna, która Ci się podoba?"
Wysłane. Ciekawe czy chodzi do naszej szkoły. Choć mam nadzieję, że to Alistair. Czemu, akurat on?
Schowałam telefon i już miałam iść, lecz zagrodziła mi drogę przylepa. Ponownie ona. Już chciałam się na nią rzucić.
- Octavia! - Ktoś krzyknął moje imię. Odwróciłam się, stal tam Alistair. Nieźle wyczucie, akurat chciałam jej przywalić.
Podeszłam do niego, uniknęłam jej łapy i poszłam za nim.
- Nieźle masz wyczucie. - powiedziałam.

<Alistaira?

Od Alistaira CD Octavii

...Naprawdę, ciekawie się tu ostatnio dzieje.
Podsumujmy.
Zostałem zmuszony do imprezy.
Śliniły się do mnie baby.
Zostałem nazwany 'Ali'... A chyba nie ma czegoś, czego bardziej nienawidzę. Ugh, tfu.
W międzyczasie nie było aż tak źle. Ta Octavia była nawet interesująca, i zdecydowanie odważna. Pocałowała mnie w policzek na odchodne. Właściwie wcale się nie znamy, a mimo wszystko to zrobiła.
No cóż...

Wieczorem, gdy byłem już w domu, sprawdziłem wiadomości. Było ich sporo, ale większość mnie nie interesowała. Na kilka odpisałem... A na końcu znalazłem wiadomość od mojego tajemniczego rozmówcy.
"Może kotku, jeśli mnie spotkasz to sam sprawdzisz. Poza tym jakie dziewczyny lubisz?"
Okey, teraz już byłem całkowicie pewny, że to dziewczyna. Inaczej być nie mogło.
Myślałem kilka chwil nad odpowiedzią na to pytanie. Wreszcie zacząłem pisać.

"Hmmm, jakie lubię... Dzikie, namiętne i chętne, znające swoje pragnienia. Nie oczekujące od mężczyzny więcej, niż oboje mogą znieść... Ładne ciałko też jest mile widziane... A mówiąc o spotkaniu, czyżbyś mi je proponowała?"

Wysłałem.
Nie mogłem potem spać. Rozmyślałem.
Czyżby trafiła mi się szansa na trochę, hmmm, rozrywki na kolejne noce?
Uśmiechnąłem się na tą myśl. Mogło być naprawdę ciekawie...
Jeśli to naprawdę dziewuszka, gotowa się spotkać, a nie ktoś, kto robi sobie żarty.

< Octavia? Chłopak zaczyna się interesować twoją osobą~ >
Theme by Bełt