Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Raisa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Raisa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 maja 2017

Od Raisy CD Lucasa

Praktycznie cały czas zwiedzania owego przybytku, oboje milczeliśmy. Chłopak nie wydawał się zbyt rozmowy. Mogła bym rzec nawet, że wyglądał na lekko zażenowanego, ale i jednocześnie spiętego moim towarzystwem. Nasza rozmowa może opierała się na trzech, czterech krótkich zdaniach. Lucas na koniec naszego pseudo zwiedzania, zaproponował byśmy udali się do swoich pokoi. Jednak nim to zrobiliśmy musieliśmy przeczekać ostatnią falę uczniów, którzy ruszali do mieszkań lub pomieszczeń w akademiku. Oboje ''podpieraliśmy ścianę'' ślęcząc jak te kołki, próbując nie zwracać na siebie uwagi. Miałam wrażenie, że chłopak ma charakter zbliżony do mojego. Kiedy na korytarzu w miarę się uspokoiło postanowiliśmy ruszyć się jak najszybciej by zdążyć przed godziną ciszy nocnej. Nie chcieliśmy już w pierwszym naszym oficjalnym dniu tutaj komuś z nauczycieli podpaść. Jak się okazało Lu z łatwością odnalazł swój pokój, czego byłam pod wrażeniem. Zanim się mieliśmy rozstać zamieniłam z nim jeszcze parę zdań.
- Czekaj... jeżeli jesteśmy już razem w klasie i, że jako oboje jesteśmy nowi... może spotkamy się jutro rano dwadzieścia minut wcześniej przed lekcją obok tablicy informacyjnej? - zaproponowałam. Miałam nadzieje, że chłopak się zgodzi. Zawsze raźniej z kimś stać przed klasą niż w osamotnieniu. Na chwilę się zastanowił.
- W sumie czemu nie - odpowiedział, wzruszając jednocześnie ramionami. Uśmiechnęłam się szczerze. Wraz z jego słowami ogarnęła mnie wyraźna ulga.
- No to do jutra, pa! - machnęłam dłonią, po czym popędziłam w stronę wyjścia.
***
Włożyłam książki i zeszyty do dużej czarnej torby. Ruchem ręki poprawiłam i tak rozczochrane włosy. Ziewnęłam przed lustrem i wysiliłam się na chociaż lekki uśmiech. Nie chciałam odstraszać od siebie ludzi już pierwszego dnia. Mam nadzieje, że wyglądam jak normalna dziewczyna. Swoim chłodem i obojętnością mogła bym wszystkich do swojej osoby zrazić. Wyszłam z małego mieszkania i popędziłam w stronę szkoły. Spojrzałam szybko na godzinę w telefonie. Miałam całe dziesięć minut na dojście do niej. Jest ona stosunkowo blisko, ale na wszelki wypadek przyśpieszyłam kroku. Wolałam poczekać chwilę na Lucasa niż by to on na mnie czekał.
Weszłam do budynku i tak jak się spodziewałam na korytarzu zaczynało się robić tłoczno. Poprawiłam swoją szarawą bluzkę i omijając ludzi, brnęłam w stronę umówionego miejsca spotkania. Ku mojemu zdziwieniu stał przy niej już chłopak. Mimo, że przyszłam chwilę wcześniej, on już był. Westchnęłam, po czym do niego podeszłam.
- Cześć, długo czekasz? - zapytałam się drapiąc się w tył głowy. Zlustrował mnie zielonymi oczyma po czym z uśmiechem potrząsnął przecząco głową. Zawsze ludzie tak odpowiadają na to pytanie. Bardzo dobrze mógł czekać już godzinę. Samowolnie wzruszyłam ramionami i poprawiłam złośliwe kosmyki włosów, które wchodziły mi do oczu.
- Idziemy do klasy? - zadałam kolejne pytanie, na co Lu ruchem dłoni zachęcił mnie bym poszła za nim. Miałam nadzieje, że wie gdzie idzie. Jednak jeżeli przyszedł przede mną, miał czas by zorientować się gdzie mamy pierwszą lekcje.
Przed salę lekcyjną przyszliśmy jako ostatni. Wzięłam głęboki oddech a Lucas nim się zorientowałam otworzył przede mną drzwi. Wymamrotałam ciche ''dziękuje'', po czym razem z chłopakiem stanęliśmy na środku klasy, czekając kiedy nauczyciel nas przedstawi. Stałam spięta i miałam wrażenie, że serce wali mi jak młot pneumatyczny.

Lucas? Mam nadzieję, że uda ci się to jakoś rozwinąć xd

sobota, 27 maja 2017

Od Lucasa CD Raisy

Szukałem na tablicy wszystkiego, co mogło mnie dotyczyć i mojej przyszłej klasy. Nie wiele jednak było można z niej wyczytać. Głównie dla tego, że nie był to początek roku i nie wiele kartek po rekrutacji na niej wisiało. Był co prawda plan lekcji, wychowawca wraz z przypisaną salą klasową, plan dnia, masa konkursów i...
-O, kółka.
Zacząłem czytać wszystkie według listy. Ich typowość mnie przytłaczała. Matematyczne, Sportowe, Chemiczne... Jeździeckie?! W końcu coś dla mnie. Jeszcze dzisiaj się zapiszę. Eh, będę musiał porozmawiać z dyrektorką o zorganizowaniu strzelnicy. Brakuje mi tego trochę.
-Hallo? – usłyszałem głos dziewczyny.
Spojrzałem w jej kierunku, nie była o wiele niższa ode mnie, ale jej czerwone oczy, na tle jej jasnych włosów, sprawiały wrażenie, jak gdyby stał przede mną demon. To ta dziewczyna z gabinetu. Raisa?
-Cześ, Lucas jestem. -złapałem półprzytomny jej rękę witając się z nią.
Część notatek i zeszytów, które miałem pod ręką, wysypały się na podłogę. Uśmiechnąłem się tylko chowając długopis za ucho i poprawiając resztę moich bazgrołów, by nie spotkał ich ten sam los.
-Miło mi. -uśmiechnęła się.
Kiedy chciała się schylić po moje notatki, zagarnąłem je nogą do tyłu.
-Nie trzeba, pozbieram je sobie później. Do jakiej klasy dołączyłaś? Bo rozumiem, że nowa jesteś.
-Druga C... -spojrzała na tablicę.
-W takim razie witam w klasie! – żwawiej potrząsnąłem jej ręką. -Może powłóczymy się razem? Nie ogarnąłem jeszcze tej numeracji klas.
Dziewczyna z niewiadomego mi powodu przewróciła oczami i kiwnęła głową na zgodę. Akademia okazała się być większa niż z zewnątrz. Wydało mi się, że przeszliśmy się wszystkimi możliwymi korytarzami. Myślałem, że nogi mi odpadną. Za to moja towarzyszka nie wyglądała na zbyt zmęczoną, więc zaproponowałem, że mogli byśmy udać się już do akademika, ze względu na późną porę i zostawienia zbędnego bagażu. Nie potrzebnie brałem tyle ze sobą.
-Nie ma sprawy. -odpowiedziała krótko.
Bardzo dziwnie się przy niej czułem. Miała bardzo zbliżony do mnie charakter. Nie zadawała wielu pytań. Prawie w milczeniu przeszliśmy cały ten szmat drogi, a na przerwach oboje woleliśmy trzymać się boku korytarza. Czy ona mnie naśladuje?

Raisa? Albo może ktoś inny chce zaczepić „koty”?

piątek, 26 maja 2017

Od Raisy

- Tak mamo, dziękuje. Zadzwonię kiedy wrócę po zajęciach... no pa - rozłączyłam się z moją rodzicielką. Zarzuciłam plecak na ramię i wychodząc z małego mieszkanka zerknęłam jeszcze na małe lustro wiszące koło drzwi. Szybkim ruchem ręki strzepnęłam niewidoczny pył z szarej bluzy i poprawiłam włosy, które i tak sobie z tego nic nie zrobiły. Westchnęłam ciężko po czym zdecydowanym krokiem wyszłam z mieszkania gotowa na nowe życiowe doświadczenie.
Cały budynek akademii widziałam już z daleka i sprawiała wrażenie majestatycznej. Im bliżej szkoły byłam, tym większy stres mnie ogarniał. Żałowałam, że nie zdołałam przybyć tu na rozpoczęcie roku. Wtedy wszystko było by trochę łatwiejsze. Niestety udało mi się przyjechać dopiero w środku roku szkolnego, co nie wróży nic dobrego. Już widzę kiedy wchodzę do klasy a nauczyciel mnie przedstawia klasie. Podobno nie jest ona zbyt liczna, jednak te parę wbitych we mnie z zaciekawieniem par oczu, mnie przeraża. Na tych rozmyśleniach upłynęła mi droga.
Stanęłam przed ogromną bramą, która miała przeprowadzić mnie przez dziedziniec i do wnętrza mojej przyszłej szkoły. Teraz była dla mnie cudowna i majestatyczna, sprawiając we mnie wrażenie, że to ja jestem tu nic nie warta i malutka. Ale po jakimś czasie stanie się dla mnie codzienną rutyną i nawet nie będę zwracała na nią uwagi. Wzięłam głęboki oddech i ruszyłam przez siebie. Chciałam znaleźć się jak najszybciej w środku i wtopić się w tłum. Jeżeli dobrze pamiętałam w wysłanych mi dokumentach była wzmianka o tym, że kiedy już przybędę na miejsce nam się skierować do pokoju dyrektorki w celu podpisania jeszcze jakiś dodatkowych dokumentów.
***
Kiedy znalazłam się w środku wcale nie było lepiej. Tłum ludzi w jaki weszłam mnie przygniótł. Szczerze powiedziawszy, nikt nie zwracał na mnie uwagi, każdy był pochłonięty swoimi sprawami. Niski wzrost w niczym mi nie pomagał, mogła bym przyrzec, że wyglądałam jak zagubione dziecko. Westchnęłam głęboko i przeciskając się przez innych, próbowałam odnaleźć drzwi z tabliczką ''Pokój dyrektorki''. Był by dla mnie w tej chwili oazą ciszy i spokoju, jaka zawsze panuje w takich pomieszczeniach. Nieopacznie szturchnięta, wylądowałam centralnie przed drzwiami z numerem jedenaście, a obok nich znajdowały się te, których poszukiwałam. Szybko wstałam i bez zbędnego czekania zapukałam. Ledwo usłyszałam głos zapraszający mnie do środka. Weszłam i zamknęłam za sobą drzwi, starając się by nimi nie trzasnąć. Pokój był urządzony w ciemnych, ale i zarazem bardzo spokojnych barwach. Tak jak się spodziewałam wcześniej, hałas na korytarzu był tu ledwo słyszalny. Przy biurku siedziała starsza kobieta o przyjemnym uśmiechu. Przed nią stał z kolei chłopak, który odwrócił się do niej tyłem zaskoczony moim nagłym pojawieniem się w pomieszczeniu. Przywitałam się lekko schylając głowę. Ruchem ręki kobieta zachęciła mnie bym podeszła co uczyniłam. Stanęłam koło blondyna i znowu poczułam się niezwykle mała.
Po wymianie paru zdań i podpisaniu kilku pozostałych dokumentów objaśniła wszystkie obce nam kwestie.
W pierwszym dniu mamy czas na to by się rozejrzeć po budynku aby następnego dnia móc już w nim swobodnie funkcjonować. Wyszliśmy na korytarz na którym już nikogo nie było. Najwyraźniej zaczęły się już lekcje. Spojrzałam na miejsce w którym miał stać chłopak, którego jednak nie było. Panicznie rozejrzałam się wokoło siebie i odnalazłam blondyna przy tablicy informacji. Szybko do niego podeszłam i przedstawiłam się.
- Ehem... Raisa jestem. - wyciągnęłam dłoń na powitanie - To jak? Pobłądzimy razem? - zaproponowałam i uśmiechnęłam się lekko, chcąc sprawić wrażenie przyjacielskiej.

Lucas? Przepraszam, że takie denne, ale no, przepraszam xd

Nowa uczennica!

 Raisa Aristow
Ksywka: Jeżeli wykażesz się jako taką kreatywnością, to proszę cię bardzo.
Wiek: 18 lat
Klasa: IIC
Theme by Bełt