Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miyako. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miyako. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 listopada 2017

Odchodzi

______________________________________________
Miyako Tarmagorii
 Ksywka: Mi, Miko
Wiek: 18 lat
Klasa: IC
Powód: decyzja właściciela

poniedziałek, 23 października 2017

Od Kazumy cd Miyako

Nauczyciel nam pomógł i to bardzo rzec można! W końcu udało nam się wytworzyć suchy lód! Błąd był na prawdę banalny a my szukaliśmy jakiś komplikacji. Nauczyciel zaliczył nam projekt dzięki czemu mieliśmy z tym spokój i nie trzeba będzie się później martwić. Posiedzieliśmy jeszcze trochę w klasie dyskutując z nauczycielem, później udaliśmy się do kawiarni na małe co nieco. Zamówiliśmy po małym deserze i po herbacie, długo w sumie rozmawialiśmy, o wszystkim i o niczym w prawdzie. Mimo wszystko byłem stąd daleko, niby rozmawiałem i w ogóle ale duchem byłem daleko, bardzo daleko. Sam nie wiem gdzie, ale nie mogłem skupić się na tym co dzieje się teraz, po prostu odlatywałem.
Po skończeniu zawiłej rozmowy i zjedzeniu deserów ruszyliśmy spacerem w stronę parku, przez który mogliśmy dojść do akademii. Wszystko wydawało się dziać jakby w zwolnionym tępię, starałem się zapamiętywać o czym rozmawiamy ale momentalnie wszystko ulatywało mi z głowy, nadal jednak rozmawiałem normalnie z Miyako. Usprawiedliwiałem to wszystko najzwyklejszym zmęczeniem, dlatego po powrocie do szkoły, przeprosiłem dziewczynę i udałem się do siebie. Położyłem się i momentalnie zasnąłem...
Obudziłem się następnego dnia, spojrzawszy na zegarek zorientowałem się, że jest dopiero czwarta nad ranem. Nie chciało mi się niestety spać, dlatego pozwoliłem sobie na wydłużenie porannych czynności. Poszedłem się wykąpać, w wodzie przesiedziałem półtora godziny, nieistotne było, że woda mi już wystygła. Po wyjściu ubrałem się na spokojnie, założyłem czarne jeansy, dużą szarą bluzę i dołożyłem swoje standardowe dodatki. Chwile po wpół do siódmej udałem się na śniadanie a potem do klasy. Pierwszy mieliśmy język angielski. Wyjąłem książkę, którą ostatnio wypożyczyłem w szkolnej bibliotece, był to kryminał Dean'a Koontz'a pt. "Co wie noc" Pozostało mi czekać na Miyako.

Miyako?

wtorek, 17 października 2017

Od Miyako CD Michaela

Każdy z deserów wyglądał przepysznie. Chłopaków mi się podobały, chociaż ja zamawiałam zawsze to samo. Czyli makaroniki z przeróżnymi nadzieniami pomiędzy. To był mój najlepszy deser, który jadłam w tutejszych kawiarenkach. Poza tym to ta kawiarenka była jak dla mnie jedną z najlepszych. Nie tylko tyle, że byli blisko ale też i ze względu na atmosferę panującą tutaj. Przyjaciel czy jak też Michael nazwał Czeslava swoim bratem nie wyglądał na szczęśliwego.
- A ty co sobie wzięłaś? - zapytał się Michael, który przyjrzał się bliżej mojemu deseru.
- Makaroniki - uśmiechnęłam się. - Poczęstujcie się, proszę - przesunęłam talerzyk bliżej chłopakom. - Ja za chwilę wrócę jak coś - wstałam na równe nogi.
Wreszcie przyjaciel Michael'a nie mógł tak sobie smutny siedzieć. Podeszłam do kelnerki, która nas wcześniej obsłużyła. Miała na imię Lia.
- Lia, mam do ciebie mała prośbę! - spojrzałam się na nią proszącym wzrokiem.
- Mów co jest. Wiesz, że zawsze ci pomożemy po tym co dla nas zrobiłaś - uśmiechnęła się wesoło. Poprosiłam ją, aby skombinowała skądś napój, który tak bardzo lubi przyjaciel chłopaka. Wzięłam przy okazji więcej słodkości dla nas. Miałam szczęście, że w tej kawiarence można wziąć taki mix wszystkich słodkości.
- Proszę chłopaki. Częstujcie się - położyłam ogromną tace ze słodkościami - Dla każdego starczy, a w razie czego można zawsze jeszcze domówić - obaj chłopcy spojrzeliśmy się na mnie, a ja uśmiechnęłam się pod nosem.
- Mi-chan proszę! To specjalne zamówienie dla was - tak jak mogłam się spodziewać po niej. Ona potrafiła zrobić wszystko i to dokładnie.
- Dziękuję ci Lia! - kelnerka pozostawiła szklanki w której zimna ciecz puszczała bąbelki, które unosiły się ku górze.
- Proszę dla każdego po jednym. Mam nadzieję, że będzie dobre - uśmiechnęłam się wesoło.

<Michael?>

poniedziałek, 9 października 2017

Od Michaela CD Miyako

Szturchnąłem lekko brata, który zdawał się być jakiś przygaszony, odkąd dowiedział się, że w Cafe Salvatore nie ma szans na dostanie coli. Miałem tylko nadzieję, że po drodze znajdziemy jakiś otwarty spożywczak. Tymczasem jednak Ches patrzył na Miyako, dziwnie cichy, wręcz spokojny. Oj tak, jak tylko zajdziemy do sklepu, kupię porządny zapas jego ukochanego napoju.
- Tak. Chodzę tutaj prawie że co dziennie. Przez to, że muszę często coś robić, mogę spokojnie tutaj przyjść, porozmawiać, spędzić miło czas i chociaż przez chwilę odpocząć od obowiązków - oznajmiła dziewczyna wesoło. Pokręciłem głową z lekkim uśmiechem, patrząc to na blondynkę, to na rudzielca. Jakby ktoś zamienił ich osobowościami po prostu.
- Nie dziwię się, urocze miejsce - stwierdziłem, uważnie badając wzrokiem miejsce. - Chociaż sam przychodzę tu raczej rzadko.
- Ja też - potwierdził Ches.
- W twoim przypadku to akurat nie jest dziwne, colomaniaku jeden - wytknąłem mu, targając lekko czuprynę chłopaka. - Daleko stąd do budki z kebabami, co nie?
- Jakieś... - zamyślił się na kilka długich sekund. - Hm, siedemset dwadzieścia trzy metry.
Miyako z szeroko otwartymi oczami spojrzała na Chesa. W odpowiedzi machnąłem szeroko ręką.
- Na oko - wyjaśniłem. - Kiedyś mu uwierzyłem w kwestii sprintu do spożywczaka. Nie polecam.
- Pfff!
- Ty mi już tu nie pufaj, brat - zaśmiałem się. Zaraz jednak urwałem, zobaczywszy, jak zbliża się kelnerka z naszymi porcjami. Lawirując między stolikami, w końcu podeszła pod nasz, odstawiając z ulgą tacę na stół. Szklane naczynia zadźwięczały cicho, ale nie pospadały, na całe szczęście.
- Proszę, Mi-chan, dla ciebie - uśmiechnęła się szeroko, podając dziewczynie jej zamówienie.
- Dla mnie szarlotka z gorącą czekoladą - powiedziałem, odbierając swoją porcję. Po chwili Ches wziął także własne zamówienie, czyli też gorącą czekoladę razem z jakimiś łakociami, których nazwy nie znałem, choć wyglądały apetycznie.
- To wszystko? - zapytała kelnerka, podnosząc pustą już tacę.
- Tak, dziękujemy.
Kobieta skinęła lekko głową i odeszła, po drodze zgarniając naczynia, które zostawili po sobie klienci.
- Pozwolisz, brat - uśmiechnąłem się, zgarniając z talerza przyjaciela jedno z małych ciasteczek.
- Hej!- zaprotestował głośno.
- Będziesz mógł wziąć sobie kawałek mojej szarlotki - obiecałem mu, a ten w odpowiedzi odkroił sobie widelczykiem pokaźny kawałek, biorąc go do siebie. Przewróciłem tylko oczami, ale na widok zadowolonej miny brata, pozwoliłem sobie na zabranie jeszcze dwóch ciastek, obficie posypanych cukrem pudrem. Tym razem już, na szczęście, nie spotkałem się z żadnym protestem.
Wziąłem się też za napój - gorąca, słodka czekolada, idealna na chłodne, jesienne wieczory. Jeśli mam być szczery, niezbyt przepadam za tą porę roku, szczególnie tuż przed zimą. Plucha, ciągle pada... z drugiej strony, miała też swój urok. Jak wszystko - no i dzięki niej myślami wracałem do dni spędzonych w rodzinnym domu w Niemczech, gdzie w takie właśnie dni siadaliśmy wszyscy w salonie i rozmawialiśmy do późna. Na samo wspomnienie dziesiątek przegranych partii szachów z dziadkiem, kilku remisów i nielicznych wygranych, uśmiechnąłem się pod nosem. Takie wspomnienia potrafiły mnie zagrzać równie dobrze, co porządna, gorąca czekolada.
Zerknąłem też na Miyako, jedzącą właśnie swoją porcję.
- A ty co sobie wzięłaś? - zapytałem.

< Miyako? Wybacz, że dopiero odpisuję, szkoła zabiera i czas, i wenę >

niedziela, 8 października 2017

Od Miyako Do Nory

Nadrobiłam ostatnio wszystko i dzisiejszy dzień należał do tych wolnych dni w których mogłam sobie odpocząć. Odpocząć w moim słownictwie oznaczało tyle samo co śmierć. Nienawidziłam dni w których nie miałam nic do robienia w dodatku jeszcze nie było dzisiaj szkoły. Dzisiejszy dzień należał do tych wolnych i to dosłownie. Rozejrzałam się po swoim pokoju. Wszystko było w nim posprzątane, a ja nie miałam co zrobić sama ze sobą. Poszłabym spać, ale nie potrafiłabym zasnąć bo byłam wyspana. Postanowiłam, że wyjdę na spacer a potowarzyszy mi mój telefon oraz słuchawki przez które będzie wydobywała się jedną z piosenek zapisanych na mojej liście w telefonie. Założyłam kurtkę oraz szał, aby zimno mi nie było oraz ubrałam buty. Wzięłam przy okazji swoją małą torebkę. Będąc już w stu procentach gotowa do wyjścia. Skierowałam się w stronę parku. Niestety nie było mi dane do niego dojść. Zamyśliłam się za bardzo myśląc o niebieskich migdałach i wpadłam na kogoś. Dokładniej mówiąc na dziewczynę, która również słuchała piosenek.
- Wybacz to moja wina. Zamyśliłam się, nie chciałam wpaść na ciebie. Naprawdę przepraszam... Czy coś ci się stało? - powiedziałam trochę zmieszana cała ta sytuacja. Nie wiedziałam jak mam zareagować.

<Nora?>

poniedziałek, 18 września 2017

Od Miyako CD Michael

Przyglądałam się uważnie tej dwójce. Gdyby nie różnica wyglądu to byliby na pewno zgranymi braćmi. Dogadywali się ze sobą nawzajem, wiedzieli co każdy z nich potrzebuje czy też co lubi. Może i Czeslav czy jak to na niego wolała Michael Ches, mógł się wydawać trochę obojętny to można było zauważyć, że troszczył się o Michael'a na swój własny sposób. Ches nie pokazywał tego tak dokładnie jak Michael. Można było im czasem tego czasem pozazdrościć.
Michael w pewnym momencie nałożył na mnie swoją bluzę. Byłam lekko zszokowana cała sytuacja, ale było to bardzo miłe z jego strony. Nim się obejrzeliśmy naszym oczom ukazała się kawiarenka. Zapach cynamonu był bardzo przyjemny, woń cynamonu była wyczuwalna nie tylko na zewnątrz, ale i równie wewnątrz. Otworzyłam kartę z daniami.
- To jak, wiecie już, co bierzecie? - zapytał się Michael.
- Tak... - odparł chłopak, a ja przykiwnełam głową.
Podeszła do nas kelnerka, odebrała zamówienia od chłopców po czym nadeszła moja kolej.
- Mi-chan dla ciebie to co zawsze czy tym razem coś innego? - znałam bardzo dobrze tą kelnerka a ona mnie.
- To co zawsze bym poprosiła - ona jak zawsze z uśmiechem na twarzy zapisała wszystko na kartce i wesoła odeszła.
- Często tutaj bywasz co nie?! - spojrzał się na mnie Michael.
- Tak. Chodzę tutaj prawie że co dziennie. Przez to, że muszę często coś robić mogę spokojnie tutaj przyjść, porozmawiać, spędzić miło czas i chociaż przez chwilę odpocząć od obowiązków - uśmiechnęłam się delikatnie. Jednak wciąż czułam się speszona. Nowo poznany chłopak przyglądywał się mi uważnie.

<Michael?>

Od Miyako CD Kazuma

Nasz eksperyment o suchym lodzie nie szedł w dobra stronę. Lubiłam chemie zwłaszcza jak robiliśmy eksperymenty. Jednak było pewne ale! Jakie? A takie, że jak mieliśmy lekcje o suchym lodzie to zostałam zwolniona z niej, gdyż musiałam pomóc ze systemem komputerowym. Była zła, ale jeżeli w jakiś sposób pomogłam to czemu bym miała odmawiać.
Przechodząc do eksperymentu, który właśnie robiliśmy. Robiliśmy niby wszystko krok po kroku, ale wciąż czegoś nam brakowało. W pomieszczeniu w jakim się znajdowaliśmy było biało, przez co jak nauczyciel wszedł do środka, kazał nam otworzyć od razu okna. W klasa po kilku minutach było już jaśniej. Biały dym odszedł wraz z wiatrem na zewnątrz.
- Dzieciaki powinniście się mnie zapytać skoro potrzebowaliście pomocy. Wybraliście sobie najtrudniejszy jaki mógłby by być - powiedział nauczyciel z jakby ulgą.
- My lubimy wyzwania - powiedziałam z lekkim uśmiechem. - Tylko jest mały problem i wciąż nie wiem w czym on tkwi. Robimy niby wszystko po kolei, ale wciąż się na nie udaje - opowiedziałam mniej więcej z nadzieją że nauczyciel mógłby nam podpowiedzieć w czym tkwi problem.

<Kazuma?>

poniedziałek, 11 września 2017

Od Michaela CD Miyako

Będąc już w komplecie, przedstawiłem Cześkowi Miyako i na odwrót.
- Noc to mój żywioł. Nie to co dzień. W nocy wolę być na nogach, zwłaszcza że dzieje się dużo więcej rzeczy, niż w dzień. No i mogę wieczorem zrobić więcej, niż za dnia... - zaczęła dziewczyna energicznie, zaraz jednak zamilkła, najwyraźniej speszona. Przekrzywiłem nieco głowę, usiłując zgadnąć, jaka mogła być przyczyna jej nagłego zamilknięcia, stwierdziłem jednak, że mogła stać za tym jednak zwykła nieśmiałość. Dopiero co poznała rudzielca, a my też właściwie kontaktowaliśmy się od niedawna.
- Czesiek, masz tu bratnią duszę - wyszczerzyłem się, szturchając przyjaciela. Zaraz jednak zreflektowałem się, uświadamiając sobie, że wypadałoby jakoś rozwinąć temat. - Często siedzi do późna i czyha na aktywnych ludzi na facebooku, a gdy nie śpię, to też coś zaraz wymyśla. A potem rano jęczy, jaki to on nie jest zmęczony...
- Odezwał się - Ches przewrócił oczami, zaraz jednak jego twarz rozjaśnił szeroki, dobrze znany mi uśmiech. - Pierwszy zawsze odpadasz przy wszystkich.
- Bo ktoś musi ci podawać wodę... wróć, colę i jakieś żarcie czy proszki, jak następnego dnia stękasz tylko - przypomniałem mu. Wyjąłem też z kieszeni telefon, sprawdzając godzinę. - Dobra, młodzieży, ale jak chcemy zdążyć przed ciszą nocną i tak dalej, to się trzeba zacząć streszczać.
- Właśnie, gdzie w końcu idziemy? - zapytała Miyako.
- Do budki z kebabami! - krzyknął radośnie Ches.
- Żadne kebaby, colomaniaku jeden, ustaliliśmy Cafe Salvatore, pamiętasz? Poza tym, budka już od paru godzin jest zamknięta na pewno.
- Ale gdzieś je teraz muszą sprzedawać - jęknął.
- Obiecałem ci, że jakoś w weekend się wybierzemy, nie? - szturchnąłem go lekko. - Właśnie, Miyako, pasuje ci ta cafe czy czego innego szukamy?
- Czemu by nie - uznała, energicznie pocierając ramiona, gdy już ruszyliśmy. Spojrzałem na nią, marszcząc lekko brwi.
- Zapomniałaś bluzy? - zapytałem.
- Tak, wychodziłam dość szybko i gdy zdjęłam ją na chwilę, to zapomniałam, gdy wychodziłam. Ale wieczór dość ciepły jest, nie?
- Nie - powtórzyłem, zdejmując własną, którą to podałem Miyako. - Jesień idzie i wolę, żebyś nie skończyła z przeziębieniem.
- Dam radę, nie musisz...
- Żadnych ale - uciąłem, podnosząc rękę w górę. - O, no i na miejscu jesteśmy, tak w ogóle.
Rzeczywiście - gdy wyszliśmy z zakrętu, przed nami pojawił się dość mały, acz sympatyczny budynek kawiarni, skąd dobiegały do nas przyjemne zapachy, wśród których dominowała woń cynamonu.
- Huh, coli na pewno tu nie mają - mruknąłem Ches.
- Wstąpimy potem do spożywczaka, to jakąś sobie weźmiesz - pocieszyłem go, klepiąc lekko braciszka po ramieniu. Zajęliśmy też po chwili miejsca przy stoliku obok okna, uprzednio zabierając z lady parę kart menu. Z ciekawością otworzyłem jedną, przesuwając wzrokiem po dostępnych pozycjach.
- To jak, wiecie już, co bierzecie? - zapytałem.

< Miyako? Meh, rozumiem, z moją też nie jest najlepiej, zatem przepraszam >

sobota, 9 września 2017

Od Miyako CD Michael

Zwawnie i po cichu zeszłam schodami w akademiku tak, aby nikogo nie obudzić. Nie chciałam sobie narobić problemów zwłaszcza, że pozwolili mi być samej w pokoju i bez ograniczeń używać komputera. W zamian za to miałam być posłuszna i przede wszystkim cicho, aby nikt się nie skarżył. Zamknęłam główne drzwi akademickie po cichu i ruszyłam w umówione miejsce już na spokojnie, że kogoś obudzę. Moje myśli pogrążyły się wokół osoby, która miała towarzyszyć Michael'owi. Przez te moje rozmyślania prawie bym się spóźniła. Spojrzałam przed siebie. Zauważyłam znajomą mi postury ciała oraz twarz, jednak druga również kojarzyłam, ale zapewne z widzenia.
- Dobry wieczór! - powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
- Hejka - odparł Michael, a chłopak obok tylko przejechał mnie wzrokiem od dołu do góry i na odwrót. - Miyako to jest Czeslav, Czeslav to jest Miyako. Poznajcie się - Michael tak jak z resztą zawsze był miły i przedstawił nas.
- Miło mi ciebie poznać - uśmiechnęłam się.
- Mi również - odparł. Włożył ręce do kieszeni spodni.
- To co wymyśliliście? Gdzie idziemy? - spojrzałam się na nich.
- Chyba ktoś tu ma duży zapas energii - spojrzał się na mnie z uśmiech Michel.
- Noc to mój żywioł. Nie to co dzień. W nocy wolę być na nogach, zwłaszcza że dzieje się dużo więcej rzeczy niż w dzień. No i mogę wieczorem zrobić więcej niż za dnia - rozgadałam się, co nie było na miejscu. Przynajmniej według mnie. Jakby nie było to nie chciałam, aby przyjaciel Michael'a źle o mnie sądził czy też stwierdził, że mam coś nie po kolei w głowie.

<Michael?> wybacz, ale tym czasowy brak weny mam...

Od Kazumy cd Miyako

Poszliśmy do nauczyciela, zgodził się na pomysł z suchym lodem i dał nam potrzebne wskazówki, oczywiście dopowiedział jeszcze aby uważać i pod żadnym pozorem tego nie dotykać. Po skończonych lekcjach udaliśmy się znów do pracowni aby zdobyć potrzebne "materiały" do suchego lodu. Kiedy wszystko było gotowe zabraliśmy się do pracy. Po kilkunastu próbach cała pracownia była we mgle spowodowanej sublimacją owego lodu.
- Nie jest tak źle. - zaśmiałem się - Problem jest tylko z utrzymaniem tego suchego lodu.
- To nie jest takie proste zadanie jak się wydawało. - odparła dziewczyna z uśmiechem.
Przytaknąłem potwierdzając to przekonanie. Z lodem było całkiem dużo zabawy, koniec końców cała pracownia była we mgle a wszedł do niej akurat nasz nauczyciel chemii.
- Co tu się stało? - zapytał lekko wystraszony.
- Sublimacja cały czas nam następuje i nie możemy utrzymać suchego lodu. - odparła Miyako.
- Otwórzcie okna, bo nic nie widząc do niczego nie dojdziecie. - poradził nam nauczyciel.


Miyako? Mam podobnie ;-; wybacz!!! >_< nie potrafię na czas dawać odpisu

niedziela, 27 sierpnia 2017

Od Michaela CD Miyako

Odłożyłem telefon do plecaka, zasuwając od razu suwak - miałem już raczej wszystko, co zawsze zabierałem ze sobą: portfel, szkicownik, ołówki i inne przybory do rysowania, jakąś wodę i puszkę coli (dla Chesa na wszelki wypadek, rzecz jasna), zeszyt na pomysły, długopis oraz wspomniany wcześniej telefon. Mam nadzieję, że o wszystkim pamiętałem.
- Gotowy jesteś, brat? - zapytałem, zarzucając sobie na ramię plecak. - Za dziesięć minut mamy się spotkać z Miyako pod bramą, no i przy okazji wykombinować, gdzie idziemy.
- Do budki z kebabami! - zagłosował natychmiast chłopak, niemal padając z łóżka, gdy Immi zaczęła dobierać się do jego spodni, najwyraźniej uznając je za interesującą zabawkę. - Idź, kocico!
- Chodź, królewno, mleka ci troszkę dam - zaśmiałem się, wyjmując z małej lodówki karton rzeczonej cieczy, którą to wlałem do miseczki ulubienicy: biały strumień radośnie odbił się od dna, a parę kropel wylądowało na podłodze, zaraz jednak zgarnąłem je chusteczką. Immi miała bzika na punkcie czystości dookoła miejsca, gdzie jadła i piła, a jeśli musiała"sprzątać" samodzielnie, zazwyczaj przez resztę wieczoru rzucała mi długie, pełne wyrzutów spojrzenia, okupując poduszkę na krześle, a jej miauczenie dowodzące całego mnóstwa pretensji, uniemożliwiało ignorowanie jej.To niewyobrażalne, że nawet kot może nauczyć porządku. No, chociaż tyczyło się to tylko małego skrawka podłogi, jak uzupełniłem zaraz, rozglądając się po bałaganie zalegającym w pokoju. Ani ja, ani Ches, nie sprzątaliśmy za często, więc stan czystości podłogi i mebli pozostawiał sporo do życzenia.
- Hej, aco do tej budki- przypomniał, gdy Immi zajęła się już sobą - to idziemy tam?
- Ty i te twoje kebaby - zaśmiałem się, zerkając równocześnie za okno. - Już wieczór, więc myślę, że od dawna zamknięte, wybierzemy się tam razem w sobotę jakoś, co? Może lodziarnia?
- Chodzimy tam prawie co każdy weekend i siedzimy po kilka godzin - przypomniał.
- Maruda - stwierdziłem, przewracając oczami, chociaż po chwili zastanowienia przyznałem mu rację. - A ta kawiarnia... Cafe salvatore? Dawno tam nie byłem, a oni dość długo mają otwarte.
- No niech będzie - zgodził się z nieco krzywą miną. - Pewnie nie mają tam coli? Właśnie się skończyła.
- Pójdziemy niedługo do sklepu - obiecałem. - A tymczasem łap!
Rozsunąłem plecak i rzuciłem mu puszkę, którą natychmiast zręcznie złapał.
- Colą się nie rzuca! - fuknął, otwierając napój.
- Wystarczyłoby zwykłe "dziękuję", młody - zaśmiałem się.
- Ty wiesz, że cię kocham - mruknął, upijając spory łyk.
- Uważaj, bo się zakrztusisz - ostrzegłem go.
- Będzie dobrze, mam wprawę!
- A w to nie wątpię - stwierdziłem, czekając, aż wypije wszystko. - Dobra, chodź, bo mamy jeszcze trzy minuty.
- Masa czasu, zdążymy na spokojnie! - stwierdził, ale zaraz wstał, omijając po drodze ostrożnie Immi, która zdążyła już wychłeptać swoje mleko i teraz zwinęła się w kulkę na moim łóżku, uchylając nieco powieki, gdy wychodziliśmy.
- Ty bierzesz klucz? - zapytał, gdy zamykałem pokój.
- Tak będzie bezpieczniej - potaknąłem, chowając je. - Nic nie pofrunie ani nic... chyba.
- Pff - mruknął w odpowiedzi. Obaj szybko wyszliśmy z akademika, stając pod główną bramą.
- Miyako jeszcze chyba nie ma - stwierdziłem, rozglądając się dookoła.
- Widzisz, i po co było się tak spieszyć - uznał, wzruszając ramionami.
- Jak idę gdzieś z tobą, wolę mieć zapas czasu - zaśmiałem się. - O, zresztą już idzie!

< Miyako? >

sobota, 26 sierpnia 2017

Od Miyako CD Michaela

Siedząc wygodnie na kanapie, zaczęłam przeglądać programy. Nic ciekawego nie było. Z jednego kanału przechodziłam na drugi, popatrzyłam chwilę na to co leciało po czym przełączyłam na następny, tam chwilę popatrzyłam no i na następny kanał. I tak cały czas, aż do momentu w którym leciał jakiś serial. Zainteresował mnie trochę. Serial był o chemicznych eksperymentach. Długo na niego nie popatrzyłam, może z dobry kwadrans. Zadzwonił telefon. Był to ni kto inny niż Michael.
- Halo? - powiedziałam, przedtem ściszając telewizję.
- Miyako? Hej, Michael z tej strony - przedstawił się dla pewności zapewne. - Skończyłem te nieszczęsne logarytmy, no i namówiłem Chesa. Ciągle masz ochotę wyjść?
- Jasne - zgodziłam się.
- No to się cieszę! - odparł, a ja się uśmiechnęłam. - To jak, masz miejsce, gdzie chciałabyś może wyjść? - no to tutaj on mnie trochę zaskoczył.
- Nie, ale liczę na was. Więc wy się zastanówcie. Spotkamy się za jakieś dziesięć minut na dole przed bramą do akademika? - zapytałam się dla pewności czy tyle czasu by im starczyło.
- Spokojnie, dziesięć minut powinno nam starczyć - odpowiedział Michael. - To do potem - powiedział.
- Do zobaczenia - odparłam po czym się rozłączyłam. Ubrałam bluzę, aby zimno mi nie było. Wzięłam telefon do ręki, bo tyle mi brakowało i wyszłam z pokoju, zakluczając go.

<Michael?>

niedziela, 20 sierpnia 2017

Od Michaela CD Miyako

Oparłem ciężko głowę o podręcznik otwarty od dobrej półgodzinie na stronie dwieście czternastej. Obok mnie wciąż leżał zeszyt w czerwonej okładce, a z aktualnie zapisywanej kartki nie dało się odczytać praktycznie nic - skutecznie uniemożliwiały to ślady wielokrotnej wycierania gumką i kreślenia długopisem kolejnych nieprawidłowych działań, które miały doprowadzić mnie do rozwiązania jednego głupiego problemu, na którym utknąłem na amen.
- Misiek - podjął po raz kolejny przyjaciel, stukając palcem w nieszczęsne zadanie. - Robiłeś wcześniej podobne, nie łam się, to prosty przykład! Po prostu się zaciąłeś, już to zaczynasz ogarniać!
- Ale tu musi być jakiś błąd w zadaniu - stwierdziłem z rozżaleniem, ziewając szeroko. - Próbuję i próbuję, ale już prędzej ogarnę kwadraturę koła, niż to coś...
- Jeszcze raz - zachęcił mnie jednak, przywracając mnie do pozycji wyjściowej lekkim szturchańcem. - Chcesz dzisiaj z tego wyjść, nie?
- Eh... log4(16√4)*log5 25^6... - powtórzyłem pod nosem, kreśląc machinalnie długopisem ledwo zauważalne kółka zeszycie. Drugą dłonią gładziłem aksamitną sierść Immi, która leżała z półprzymkniętymi oczami na moich kolanach, mrucząc cichutko.
- Zobacz sobie ten przykład - wskazał Ches - i ten, są bardzo podobne.
- A! - ożywiłem się, niemal zrzucając Immi. Kotka prychnęła, wyraźnie oburzona, ale zaraz ułożyła się wygodnie z powrotem. Zacząłem szybko bazgrać możliwe rozwiązanie. - Trzydzieści, mam rację.
- Tak - wyszczerzył się przyjaciel. - To jak, koniec na dzisiaj?
- Ano, ostatnie zadanie z tego działu, na poprawce powinno być w porządku - potaknąłem. - Dzięki raz jeszcze, masz u mnie colę.
- Zapamiętam to sobie - obiecał, przesiadając się na swoje łóżko, zerkając przy okazji z obawą na Immi, która uważnie wodziła za nim wzrokiem, zanim znowu nie zapadła w swoją drzemkę.
- Piętnaście razy pod rząd podczas mijania automatu - stwierdziłem, przewracając oczami. Miałem już zamiar zabrać się za książkę albo coś, ale wtedy mój wzrok padł na telefon, który wyświetlał jakąś nieodebraną wiadomość. O właśnie, trzeba też będzie zadzwonić do Miyako, skoro skończyłem naukę.
Tymczasem jednak otworzyłem to, co napisała do mnie - jak się okazało - siostra. Konkretniej rzecz ujmując, moim oczom ukazało się zdjęcie Mariś na małym, bułanym kucyku. Wyglądała uroczo, gdy tak siedziała na wierzchowcu, gładząc z wyraźną radością jego szyję. Podpis głosił: "Z Kim wybrałyśmy się na konie. To Bucek! ^.^ Pozdrowienia, Braciszku!".
- Zobacz, brat - pokazałem mu zdjęcie i zaraz odpisałem.
- Tak, tak - uśmiechnął się lekko.
- A, tak w ogóle - zagaiłem, w międzyczasie wyszukując na liście kontaktów numer Miyako. - To nie masz na dziś żadnych planów, co nie?
- Unikanie tego potwora - burknął tylko, wskazując na śpiącą Immi. - Ostatnio znowu nie dała mi spać.
- Wyrażaj się grzecznie, to jeden z cudów świata - burknąłem, przebiegając palcami po grzbiecie kotki, który równomiernie unosił się i opadał. - W każdym razie, może byś wyszedł ze mną? Umówiłem się, że gdzieś wyjdziemy z Miyako i powiedziałem, że może uda się wyciągnąć i ciebie.
- Miyako? - zapytał, najwyraźniej szukając w pamięci jej twarzy.
- z Ic, więc możesz nie kojarzyć - dopowiedziałem.
- Grunt, że nie z IIc - mruknął.
- Ech... no to jak, idziesz?
- Czemu nie! - wyszczerzył się.
- Okey - potaknąłem, klikając zieloną słuchawkę na telefonie i przyłożyłem aparat do ucha, słuchając sygnału. Dziewczyna po chwili odebrała, a z głośnika popłynęła muzyka i jakieś głosy, które zaraz jednak przycichły - zapewne oglądała telewizję.
- Halo? - usłyszałem.
- Miyako? Hej, Michael z tej strony - przywitałem się. - Skończyłem te nieszczęsne logarytmy, no i namówiłem Chesa. Ciągle masz ochotę wyjść?
- Jasne - potaknęła.
- No to się cieszę! - odparłem z szerokim uśmiechem. - To jak, masz miejsce, gdzie chciałabyś może wyjść?

< Miyako? >

piątek, 18 sierpnia 2017

Od Miyako CD Michaela

Przyznałam się do tego, że nie przespałam nocy przez "zlecenie". Było mi głupio iż nie dotrzymałam obietnicy złożonej Michael'owi. Ja nie miałam takiego problemu z matematyką u mnie gorzej było ze sportem.
- Czyżby humanista? - spojrzałam na niego z zaciekawieniem.
- A skąd - zobaczyłam jego uśmiech, który coraz częściej u niego widziałam. - No... może trochę. Znaczy, lubię matmę, muszę chyba tylko trochę nad tym działem posiedzieć. Masz może ogółem czas pod wieczór, żeby gdzieś wyjść? Jak brat nie zaśnie, to i jego się pewnie wyciągnie, ale pewnie już po nauce będę. Chciałabyś czy raczej wolisz to przełożyć czy coś? - spojrzał się na mnie z delikatnym uśmiechem, który pojawił się pod jego nosem.
- Z miłą chęcią. Lekcje już odrobiłam więc mam czas - odwzajemniłam uśmiech. - Jak tylko skończysz to napisz do mnie. Za ile i gzie mamy się spotkać - dodałam. - To do potem - pomachałam, a każdy z nas poszedł w swoją stronę.
Wróciłam do swojego pokoju. Od razu się przebrałam i przy okazji posprzątałam wszystko. Nie było tego dużo, ale nie lubiłam mieć bałaganu. Weszłam na chwilę na komputer, aby przejrzeć swojego maila, ale jak tylko zobaczyłam ile mam nieodczytanych maily od razu odechciało mi się. Wyłączyłam komputer i poszłam do kuchni zrobić sobie kubek herbaty. Włączyłam telewizor i zawinęłam się w kocyk. W jednej ręce trzymałam kubek herbaty, a w drugiej pilot. Blisko mnie był mój telefon. Musiał być blisko mnie, abym odczytała wiadomość od Michael'a gdy ten skończy swoją naukę.

<Michael?>

sobota, 12 sierpnia 2017

Od Michaela CD Miyako

- To dobrze, bo myślałam już, że przeze mnie nie zdążysz. Chyba bym sobie tego nie darowała - mruknęła dziewczyna, uśmiechając się z zakłopotaniem.
- Przez ciebie? - przekrzywiłem nieco głowę, machając beztrosko ręką. - Daj spokój, to ja miałem pilnować czasu, ale zapomniałem, że ze mnie śpioch niesamowity. Siostra często na mnie narzeka, że zasnę wszędzie i o każdej porze dnia i nocy. No, a jak się ogółem czujesz? Wyspana?
- Tak! - potwierdziła energicznie, ja zaś spojrzałem na nią czujnie, szukając jakichkolwiek oznak niewyspania.
- Lepiej, niż po tej zarwanej nocce, rozumiem? -drążyłem, unosząc brew. Dziewczyna westchnęła cicho.
- Miałam trochę roboty - wytłumaczyła, miętoląc między palcami kosmyk jasnych włosów.
- Nie mogła poczekać... nie wiem, do teraz na przykład, kiedy masz chyba wolne?
- Chcieli szybko. a ja... wiesz, nie lubię zawodzić innych.
- To widać - pokiwałem głową. - Ale sobie zdrowie rujnujesz.
- Dzisiaj postaram się wyspać - obiecała.
- Powiedzmy. Może po prostu wyłączaj telefon na noc? A jak coś, zawsze możesz powiedzieć, że ci bateria padła.
- Nie lubię kłamać - zaprotestowała, marszcząc nos.
- To ja ci go będę rekwirował na czas snu - zaśmiałem się. - Nas nic nie zbudzi, będzie sobie bezpiecznie leżał i czekał na ranek. Kto w ogóle dzwoni w środku nocy, bo coś tam zauważył? Normalnie takie rzeczy się załatwia w dzień...
- Wtedy najwięcej ludzi korzysta z sieci, więc lepiej naprawić usterkę wcześniej - wytłumaczyła, trąc zaspane oczy.
- Rozumiem - odparłem, nie do końca jednak przekonany. - Mimo wszystko, lepiej odpocznij. Wracasz teraz do siebie?
- Pewnie tak.
- To się prześpij. Też uciekam - podniosłem podręcznik z matematyki. - Mam randkę z logarytmami, a braciszek będzie robił za podgrzewacza atmosfery. Nie mogę się doczekać.
- Powodzenia. Poprawa?
Kiwnąłem niechętnie głową.
- Chcę sobie podwyższyć ocenę na semestr, żeby mi stypendium podwyższyli i jak pytałem, to powiedziała nauczycielka, żebym po prostu napisał znowu ten sprawdzian, bo mnie ostatnio wzory rozłożyły.
- Czyżby humanista?
- A skąd - żachnąłem się. - No... może trochę. Znaczy, lubię matmę, muszę chyba tylko trochę nad tym działem posiedzieć. Masz może ogółem czas pod wieczór, żeby gdzieś wyjść? Jak brat nie zaśnie, to i jego się pewnie wyciągnie, ale pewnie już po nauce będę. Chciałabyś czy raczej wolisz to przełożyć czy coś?
Spojrzałem na dziewczynę, uśmiechając się pod nosem. Ech, co jak co, z moim darem mowy, to ja politykiem nie zostanę. Pamiętam, że kiedyś powiedziałem to samo w domu, a dziadzio skwitował to swoim nieśmiertelnym "No ja myślę!".

< Miyako? >

piątek, 11 sierpnia 2017

Od Miyako CD Michaela

Ostatecznie zdążyłam przed nauczycielem. Myślałam, że nie zdążę ale udało mi się. Było to ogromne szczęście gdyż miałam lekcje historii. Nie był to dla mnie jakiś ciężki jeden z najgorszych lekcji. Jednak, gdy pan David Mitchell opowiadał wszystko się zapowiadało ciekawie to o czym mówił, ale był problem lekcja z nim trwała za krótko. Zawsze kończył w najciekawszym momencie i z wyczekiwaniem nie mogliśmy się doczekać ciągu dalszego. On naprawdę miał smykałkę do swojego fachu. Chciałabym czasami być po prostu jak on. On miał w sobie to coś co przyciąga uwagę innych. Potrafił wysłuchać innych uczniów, pomóc rozwiązać ich problemy, chociaż czasami były one błachne oraz to jego podejście do wszystkich ludzi.
Kolejne lekcje mijały dość wolno. Nie uważałam zbytnio na lekcjach bo były to same powtórki, a przynajmniej jak dla mnie. Bazgroliłam kratki w zeszycie. To tworzyłam jakieś śmieszne literki i cyferki, to tam pisałam liściki, komuś innemu je przekazywałam. I tak minęła mi każda lekcja. Ale jak tylko nadszedł dzwonek oznajmiający, że to koniec ostatniej lekcji, Ucieszyłam się w duchu. Wreszcie mogłam urwać się z tej nudnej szkoły i mieć chwilę dla siebie oraz moich przyjaciół. O ile takowych miałam. Wzięłam swoje rzeczy, spakowałam do plecak i wyszłam z klasy. Kazuma nie mógł iść ze mną ponieważ musiał coś zrobić. Więc byłam skazana sama na siebie, bo pewnie Michael już dawno miał koniec.
- Hej, hej! Zdążyłaś na kolejną lekcję? - usłyszałam głos Michael, który podszedł do mnie.
- Hejcia... Zdążyłam na lekcje, chociaż w ostatniej chwili - odpowiedziałam. - A co z tobą? Zdążyłeś czy nie? - spojrzałam na niego, uśmiechając się lekko.
- Zdążyłem perfekcyjnie na czas - zaśmiał się. A mi ulżyło, gdyby nie zdążył powinnam tylko siebie obwiniać. Gdybym nie zasnęłam to by się to nam nie przytrafiło.
- To dobrze, bo myślałam już, że przeze mnie nie zdążysz. Chyba bym sobie tego nie darowała - powiedziałam z ulgą na sercu i duszy. Jak to się mówi. Chyba tak bo nie byłam pewna, ale to nic nie szkodzi.

<Michael?> (^_^)

piątek, 4 sierpnia 2017

Od Michaela CD Miyako

Ruszyłem szybkim krokiem do klasy, prawie że spadając po drodze na schodach - pod klasę dotarłem jednak równo z dzwonkiem, nieco zasapany, ale cały.
- No, Miśku, niezły czas - pochwalił mnie Ches, a ja poczułem przyjacielskie klepnięcie w plecy. - Masz, bo zaraz tu ducha wyzioniesz.
Z wdzięcznością przyjąłem butelkę wody i upiłem kilka długich łyków. Zimna ciecz spłynęła mi do gardła, orzeźwiając i przywracając trzeźwość myślenia.
- To jak, gotowy już na fascynującą przygodę z angielskim? - wyszczerzył się przyjaciel, gdy pan Elev przekręcił klucz do klasy i otworzył szeroko drzwi, gestem poganiając nas, byśmy weszli szybciej. Klapnąłem ciężko gdzieś na środku pierwszego rzędu, tuż przy otwartym oknie, a Ches usiadł na wolnym krześle obok nas. Przed nami usiadła Anastazja razem z Nikiś. Przywitaliśmy się z obiema dziewczynami, a ja zacząłem szperać w plecaku, szukając książek. Po chwili wyrzuciłem stertę na ławkę, kładąc obok długopis.
- Rosenthal, nieco ciszej - zwrócił mi uwagę nauczyciel, po czym zaczął skrobać na tablicy temat. Powtórka z czasów Perfect: Past Perfect, Present Perfest Continuous i tak dalej. Oparłem podbródek o nadgarstek, nieprzytomnie przepisując zdania do zeszytu.
- Weź daj znać, jak będzie coś ważnego - mruknąłem, rysując łańcuchy ze splecionych pereł i kiści winogron na marginesach.
- Pewnie - ziewnął, a ja westchnąłem ucho i zacząłem jednak jednym uchem słuchać, doskonale wiedząc, że zapewne prędzej już coś usłyszę, niż przyjaciel, który już zaczął łapać kontakt wzrokowy z Norą.
***
Z utęsknieniem przywitałem głośny dźwięk dzwonka, który wyrwał sporą część uczniów z drzemki, notatek bądź przyciszonych rozmów. Sam szybko wstałem i ruszyłem na korytarz, by skorzystać z tych dziesięciu minut przerwy. Ches i kilka osób z klasy usiadło po chwili na tej samej ławce i zaczęliśmy gadać, skacząc z jednego tematu na drugi - a to o frisbee, a to o sporcie czy klubach, a także nadciągających sprawdzianach. Zauważyłem, że takie rozmowy działały na mnie naprawdę pobudzająco - szczerze lubiłem swoją klasę. Na biologię ruszyłem już całkowicie rozbudzony i z nowym zapasem energii - sporą zasługę mogła mieć w tym drożdżówka, którą wygrzebałem z plecaka. Nie po raz pierwszy stwierdziłem, że czekolada ma ponadprzeciętne zdolności do zregenerowanie człowieka.
***
Po lekcjach, kiedy już mogłem śmiało stwierdzić, że udało mi się już na żadnej nie zasnąć, wziąłem też notatki z matematyki od Chesa i ustaliłem z nauczycielką, kiedy mógłbym poprawić sprawdzian - czekał mnie wieczór z braciszkiem i podręcznikiem, jeśli chciałem poprawić na tą piątkę.
Kiedy zaś szedłem po dziedzińcu, mignęła mi znajoma sylwetka Miyako. Cofnąłem się nieco i ruszyłem w stronę dziewczyny.
- Hej, hej! Zdążyłaś na kolejną lekcję? - zapytałem, podchodząc.

< Miyako? >

czwartek, 3 sierpnia 2017

Miyako CD Kazumy

Zgodziłam się przyjąć naszyjnik. Skoro miało to zagrozić naszym relacjom to mówię stanowcze nie! Kazuma pomógł mi założyć naszyjnik. Niestety nie mieliśmy za dużo czasu, aby co kolwiek jeszcze zrobić, pogadać. Główny i lekko irytujący dzwonek dawał nam znać, że czas zbierać się na lekcje. Na tej godzinie mieliśmy chemię. Lubiłam ja, a gdy dowiedziałam się, że mamy zajęcia w grupie jakoś mnie nie zadowoliły.  Nie wiedziałam z kim mogłabym być w parze. Nieszczęście Kazuma podszedł i zapytał się mnie o współpracę. Zgodziłam się natychmiastowo. Z Kazuma na pewno będzie mi się dobrze pracowało.
- Miyako, co ty na to aby zrobić suchy lód? Może być z tym potem niezła zabawa jak zmieni się w dym. - spojrzałam na niego z uśmiechem. Pomysł suchy lód był super. Co prawda jeszcze tego nie robiłam, ale dużo o tym słyszałam.
- To powiedzmy o tym nauczycielowi, a potem weźmiemy się do pracy. Co ty na to? - uśmiechnęłam się. Nie mogłam się doczekać, aż zaczniemy robić ten projekt.

<Kazuma?> lekki brak weny ale będzie lepiej...

środa, 2 sierpnia 2017

Od Kazumy cd Miyako

- Jaki drogi? A poza tym nie ważna jest cena, chciałem ci podziękować za opiekę i po prostu za to, że jesteś. - uśmiechnąłem się delikatnie.
- No nie wiem. - powiedziała cicho.
- Nie przyjmuję odmowy i uznam ją, jako nielubienie mnie. - przybrałem minę smutnego dziecka, na co dziewczyna zaśmiała się.
- Niech ci będzie. - odparła wreszcie.
- To świetnie! - uśmiechnąłem się, po czym założyłem naszyjnik dziewczynie.
Znów zadzwonił dzwonek oznajmiający rozpoczęcie kolejnej lekcji. Na szczęście tę lekcję mieliśmy w tej samej klasie. Zaczęła się lekcja chemii, lubiłem ten przedmiot, nagle nauczyciel oznajmił, że mamy zrobić projekt w parach, ewentualnie trzyosobowych grupach. W sumie z klasy niewiele osób znałem mimo już dość długiego pobytu tutaj, więc zapytałem Miyako, czy zrobi ten projekt ze mną. Na moje szczęście zgodziła się. Nauczyciel zaczął tłumaczyć co musimy zrobić. Powiedział, że z naszej wiedzy mamy zrobić coś przy pomocy chemii, uzyskać coś z połączenia różnych dostępnych rzeczy, również znajdujących się w pracowni dziwnych płynów czy gazów. Mieliśmy przez następne dwa dni zdecydować co chcemy zrobić a potem przyjść do niego, a on stwierdzi czy to bezpieczne i czy jesteśmy w stanie to zrobić. Na myśl od razu przyszedł mi suchy lód. Nieraz widziałem jak w kontakcie z wodą zmienia się w dym. I to raczej nie jak to kiedyś mój znajomy ze szkoły chciał zrobić, czyli z kostkami lodu i suszarką.
- Miyako, co ty na to aby zrobić suchy lód? Może być z tym potem niezła zabawa jak zmieni się w dym. - zażartowałem. W sumie nie brałem tego pomysłu na poważnie.

Miyako? Hah, nie umiałam inaczej tego wyjaśnić XDDD Nie umiem tłumaczyć poleceń nauczycieli, wiec pokrótce chodzi o coś takiego jak z tym suchym lodem, chciałam ci tylko bardziej przybliżyć to o co mi chodziło z zadaniem XDD rozprężanie ciekłego dwutlenku węgla (suchy lód) itp. >-< Wybacz to zagmatwanie.

Od Miyako CD Michael

Dobrze mi się spało. Było cicho i przyjemnie. A sen jaki mi się przyśnił zapadł mi w pamięć. Pole słoneczników. Moja obietnica z rodzicami, że odwiedzimy pole słoneczników jeszcze się nie spełniła chociaż bardzo bym chciała tam jeszcze raz pojechać. Byłam tam tylko jeden raz z moja ciocią chociaż, że już jej nie ma.
- Miyako, pobudka!- usłyszałam znajomy mi głos. Ktoś szturchnął mnie palcem.- Przysnęliśmy trochę, słonko wysoko, trzeba wstawać! - ja otworzyłam zasypane powieki, a przed sobą zobaczyłam Michaela.
- Już koniec przerwy? - zapytałam, a on spojrzał na mnie.
- Wiesz dokładnie mówiąc to przespaliśmy jedną lekcje. A następna zacznie się za jakieś cztery minuty. - słysząc co powiedział chłopak od razu zerwała się.
- To co my jeszcze tu robimy! - wzięłam torbę wstając na równe nogi. Podobnie jak i sam Michael. Spojrzałam na swój telefon. Sześć nieodebranych wiadomości i osiem smsów. Wiedziałam że nie mam o co się martwić. Na pewno mnie usprawiedliwił. Chodziło mi o Kazume rzeczy biorąc. "Już idę na lekcje." Wysłałam wiadomość do niego.
- Dobra lecimy - powiedział Michael. - Zdążysz na lekcje?  - zapytał się mnie, a ja przykiwneła głową że tak.
- Kazuma jakoś zatrzyma nauczyciela. A co z toba?
- Podobnie jak u ciebie - uśmiechnął się. - To się spotkamy niedługo - powiedział, gdy musieliśmy się rozdzielić.
- To do zobaczenia  - pobiegliśmy w stronę swoich klas.

<Michael?>
Theme by Bełt