Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anthony. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anthony. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 października 2017

Od Akane CD Anthony'ego

Poczułam jak ktoś wchodzi do mojego pokoju i bierze na ręce. Chciałam się obudzić, ale nie potrafiłam. Głos jaki słyszałam nie należał do osób, które znałam. Na pewno było coś na rzeczy, że mnie "wzięli" ze sobą. Niby spałam, ale jakoś potrafiłam usłyszeć głos. Nie wiedziałam czy mi się to śni czy jest to rzeczywistość. Jeden z mężczyzn wziął mnie ponownie na ręce i ułożył na krześle, chyba. Poczułam tylko jak czymś mnie oplotują i to bardzo mocno. Przez jakiś czas byłam sama, prawie sama. Ktoś był ze mną, wyczuwałam czyiś zapach. Na pewno nie należał do tamtych osób. Powoli zaczęłam się wybudzać, a to co widziałam gdy powoli otwierałam oczy mnie zszokowało. Zobaczyłam Anthony'ego oraz innych ludzi. Bałam się nie o siebie a o niego. Wreszcie to była moja wina, że zaczęłam mu mieszać. Po słowach jakich usłyszałam od chłopaka miałam nadzieję, że to się nie dzieje naprawdę. Gdy powiedział mi, że sobie wszystko przypomniał, ucieszyłam się i to bardzo. Anthony wyszedł a ja zostałam z osobą, która miałam zabić. Był nieprzytomny, a dla dobra mojego czy A-chana ja miałam go zabić! Sama nie wiedziałam co mam zrobić. Chłopak zaczął się powoli budzić, a ja podeszłam do niego.
- Wszystko w porządku? - przyklęknęłam przed nim.
- Kim jesteś? Gdzie ja jestem? - spojrzałam się na niego.
- Wiesz mamy mały a zarazem duży problem... - powiedziałam, a gdy on spojrzał się na mnie pytająco, wytłumaczyłam mu wszystko i jak.  - Pomożesz mi i A-chanowi? - zapytałam na sam koniec, modląc się, że się zgodzi.
- Dobrze, jednak jak ja mam pomóc? - uśmiechnęłam się do niego.
- Przestrzele swoje ramię, a krew użyjemy do tego aby obrudzić twoje ubrania. Ty będziesz udawać, że ciebie zabiłam. Z tego co wiem to jest dwóch ochroniarzy, więc powinieneś dać z nimi radę. Położę pistolet tuż obok ciebie, żebyś miał się czym obronić w razie czego - on spojrzał na mnie i się zgodził. Zdjęłam swoją bluzkę. Na szczęście miałam ubraną wiśniowa. Przestrzeliłam ramię co mnie zabolało i to bardzo, ale musiałam dać radę. Zrobiliśmy wszystko tak jak w naszym planie. Miałam szczęście, że ten mężczyzna chciał współpracować ze mną. Dwaj mężczyźni weszli do środka. Byli bardzo zaskoczeni, podobnie jak i sam Anthony, który wszedł wraz  z nimi.
- Idźcie, my się zajmiemy nim - powiedzieli oboje, ja podeszłam szybko do A-chana.
- Chodźmy stąd jak najszybciej... - powiedziałam chwytając go za rękę i szybko idąc jak najszybciej.
- Akane co się tam stało? - zapytał, gdy usłyszał strzał z pistoletu.
- Wiesz, ja zrobiłam to na swój własny sposób. Przy okazji, lepiej będzie jak stąd odejdziemy, gdyż twój szef może być niezadowolony ze mnie no i z ciebie - uśmiechnęłam się. Rana po postrzale bolała, ale ja nie mogłam się teraz tym przejmować. Były ważniejsze sprawy niż własne zdrowie.
- A- chan wiesz, że pochodzę z rodziny, która ma ogromne możliwości, dlatego teraz zależy tylko od ciebie czy mogę to wykorzystać... - miałam nadzieję, że chłopak mnie rozumiał. Na jakiś czas schroniliśmy się w bezpiecznym miejscu. Wszystko przed moimi oczami się zaczęło powoli rozmazywać.
- Ej, dziewczyno! - usłyszałam głos, który znałam.
- A-chan on nic nam nie zrobi - upewniłam Anthony'ego, gdy ten staną w mojej obronie.
- Dziękuję ci za pomoc, co z twoją... - przerwałam mu.
- To ja powinnam dziękować - uśmiechnęłam się do niego. - A-chan i jaka jest twoja decyzja? - zapytałam się ponownie.

<Anthony?>

wtorek, 17 października 2017

Od Anthony'ego cd Akane

Kiedy się obudziłem w pokoju nie było nikogo oprócz mnie, z niewiadomych przyczyn, trochę mnie to zasmuciło. Wstałem i zacząłem szykować się do szkoły, w pewnym momencie zorientowałem się, że dziewczyna zrobiła mi śniadanie, mimowolnie się uśmiechnąłem. Przeszła mnie dziwna fala uczucia, że to się wydarzyło, takie deja-wu. Nie tyle to, ale jakby to się działo często, kiedyś wielokrotnie. Przeszło mnie dziwne uczucie, zignorowałem je, spakowałem się i wyszedłem do szkoły. Na pierwszej lekcji, na francuskim, Akane się spóźniła, nie wyglądała najlepiej i zauważył to nawet nauczyciel. Lekcja mi się okropnie dłużyła, kiedy zadzwonił dzwonek dziękowałem za to w duchu. Chciałem pogadać z dziewczyną, miałem dziwne przeczucie, że coś jej grozi. Wychodząc, chciałem ją zawołać, ale zatrzymała mnie jakaś laska, kleiła się, przez co mnie po prostu wk*rwiła.
- Anthony, może przyjdziesz do mnie dziś wieczorem? - zaskomlała, co chwila zerkała na koleżanki jakby chcąc im coś udowodnić.
- Słuchaj lalka. - złapałem ją jedną ręką za talię a drugą podniosłem podbródek. - Jeżeli jesteś niewyżyta, to poszukaj sobie jakiegoś idiotę, najlepiej ślepego i głuchego. - warknąłem i odszedłem.
Stała tam nie wiedząc co zrobić, nie spodziewała się takiego obrotu spraw. Szukałem Akane, po przeszukaniu całej szkoły udałem się do akademika. Po prostu wiedziałem, że coś jest nie tak. Poszedłem do jej pokoju, był otwarty na szerz i co gorsza pusty. Szybkim krokiem udałem się przed szkołę, szukałem znajomego samochodu. Był. Kruczoczarny mercedes AMG GT, rozpoznałbym go nawet nocą w centrum ruchliwego Las Vegas bądź Tokio. Bez zastanowienia wróciłem do swojego pokoju, wziąłem kilka rzeczy i z powrotem wyszedłem na parking. Powolnym krokiem dotarłem do czarnego samochodu, kierowca uchylił przyciemniane okno i mruknął tylko ciche: wchodź. Wsiadłem i ruszyliśmy, całą drogę milczałem, dwie pozostałe osoby w samochodzie również. Zatrzymaliśmy się pod dużym domem jednorodzinnym na obrzeżach miasta. Facet siedzący na miejscu pasażera podał mi dużą czarną bluzę, założyłem ją bez słowa po czym wysiedliśmy z auta. Założyłem kaptur i ruszyłem z facetami w stronę domu, jeden z nich otworzył drzwi tak po prostu i tam weszliśmy. Wiedziałem czego chcą, wiedziałem, że mam tylko jedno wyjście aby uratować Akane. Weszliśmy do piwnicy, ciemna i pusta, stało tam parę krzeseł i stół. Na jednym krześle siedziała nieprzytomna dziewczyna, a raczej przywiązana do niego. Na drugim również ktoś związany, osoba miała założony worek na głowę.
- Tik tak. - mruknął wcześniejszy kierowca.
Po kilku minutach Akane zaczęła się przebudzać, była wyraźnie wystraszona. W końcu całkiem się rozbudziła i przerażona rozglądała się po pomieszczeniu. Zaczęła płakać. Podszedłem do niej i przyłożyłem dłoń do jej policzka, drżała i była zimna.
- Nie bój się. - wyszeptałem. - Obiecuję, to się niedługo skończy. Jeszcze tylko trochę z tym wytrzymaj. - pocałowałem ją w czoło i wróciłem do facetów.
- Dobrze wiesz co masz zrobić. - mruknął spokojnie jeden z nich.
- Jeżeli to zrobię, dacie nam spokój. - warknąłem.
- Oczywiście. Będziesz miał spokój, Drak będzie wiedział, że młoda nas nie wyda. To mu wystarczy, musi być po naszej stronie. - wytłumaczył nadal spokojnie.
Kierowca na razie milczał, nie przejąłem się tym, wyszli z piwnicy kiedy kiwnąłem głową. Podszedłem do dziewczyny i ją rozwiązałem. Wstała niepewnie, przytuliłem ją przez co się lekko skuliła, bała się. Nie wiedziała czego może się spodziewać i co ją tu czeka. Sprytnie to wykombinowali. Podczas kiedy my siedzieliśmy na lekcji, rozpylili gaz nasenny w jej pokoju a potem bez problemu przewieźli tutaj.
- Akane. - wyszeptałem. - Oni dadzą nam spokój... - przerwałem bardziej się w nią wtulając.
- Ale? - zapytała drżącym głosem.
Zerknąłem na osobę związaną. Zorientowała się.
- A-anthony?
- Dadzą nam spokój, muszą mieć pewność, że jesteś z nami. Nie skrzywdzą cię wtedy. Nikt nie będzie mógł cię choćby dotknąć. Będą cię chronić i pilnować. Ale... - odetchnąłem głęboko. - Tam siedzi nieprzytomny i największy wróg Drakona. Nie jest szczególnie dla nas niebezpieczny, ale jednak.
- W-was?
- Zaufaj mi, proszę cię.
- Czego oni chcą? - zapytała.
Wyjąłem z kieszeni pistolet i włożyłem w ręce dziewczyny, nie chciałem aby to zrobiła, ale tego chcieli, tylko to da im pewność.
- Nie chcę tego, ale tylko tak mogę cię chronić. Jeżeli nie chcesz nie musisz, ale będę zmuszony stąd wyjechać. Nie kieruj się moimi słowami, nie musisz tego robić. Są dwie opcję. Nie chcę cię zostawiać ale nie zmuszę cię do zabicia kogoś. Pamiętam. - powiedziałem na koniec i wyszedłem z piwnicy zostawiając ją samą.
Wszystko w jej rękach...


Akane? Wybacz, kryminał czytam i wgl, nic nie obiecuje bo mi na pewno wtedy nie wyjdzie, w mojej wizji miało być to upozorowane, że tam siedzi fantom lub coś takiego ale teraz to od ciebie zależy. Wybacz zwłokę z odpisem.

sobota, 9 września 2017

Od Akane CD Anthony'ego

Patrzałam się na mężczyznę z nadzieją na to, że ktoś mi pomoże. Zamknęłam oczy, ale otworzyłam je tuż po tym jak usłyszałam znajomi mym uszom głos. To Anthony!. Nie wiedziałam co mam myśleć. Sposób mówienia chłopaka do tych osób mnie w lekkim stopniu przeraził. Wyciągnął mnie z opresji i nie wiedząc nawet kiedy znalazłam się u niego w pokoju, spojrzałam się na niego. Podeszłam do niego jak tylko wskazał. Wreszcie nie powinnam się go bać. Może i stracił pamięć, ale to i tak nie zmieniło faktu, że go kocham i jest tym jedyny. Anthony okrył nas kołdrą i wtulając się we mnie w krótkim czasie zasnął. Ja się uśmiechnęłam pod nosem. Ta chwila była taka sama tuż przed tym jak stracił pamięć. Wzięłam swoją jedną dłoń, położyłam ją na jego głowie. Powolnymi i delikatnymi ruchami zaczęłam go gładzić po głowie. Cieszyłam się z tej chwili dlatego nie miałam zamiaru zasnąć. Nadeszła piąta godzina. Wyślizgnęłam się z uścisku chłopaka i wyszłam z łóżka całując go przedtem w czoło. Zrobiłam śniadanie, które zostawiłam mu we widocznym miejscu. Wyszłam po cichu z jego pokoju. Poszłam do siebie, aby chwilę odpocząć. Jednak widząc ten bałagan, musiałam posprzątać. A jak już posprzątałam, nadszedł czas aby zbierać się na lekcje, chociaż i tak byłam spóźniona. Wzięłam swoją torbę i ruszyłam do szkoły. Obecnie była lekcja francuskiego, więc mogłam się spodziewać dodatkowej pracy domowej za karę, że się spóźniłam. Weszłam do klasy.
- Przepraszam za spóźnienie proszę pana - powiedziałam nim nauczyciel zdążył cokolwiek powiedzieć.
- Usiądź na swoje miejsce - powiedziałam, a ja usiadłam w ławce, Anthony już dawno był na lekcjach. Dobrze, że chociaż on się nie spóźnił. Zmęczona po nieprzespanej kolejnej nocy, nauczyciel podszedł do mnie i uważnie przyjrzał się mi.
- Akane powinnaś pójść do pielęgniarki. Nie za dobrze wyglądasz - spojrzał na mnie.
- Nic mi nie jest. Niech pan lepiej kontynuuje lekcje. Uzupełnię lekcje od kogoś i pokażę panu jutro - odpowiedziałam z lekkim uśmiechem. Do zakończenia lekcji pozostało dziesięć minut, więc szybko miną ten czas. Nadeszła przerwa więc po prostu udałam się na dach. Oparłam się i usiadłam. Dzisiejszy dzień naprawdę był chłodny, ale nie miałam sił, aby pójść na lekcje. Więc jak tylko dzwonek zadzwonił udałam się do akademika. Po długim marszu, który to wycieńczył mnie. Położyłam się do łóżka. Próbowałam zasnąć, ale nie udało mi się to za bardzo. Na szczęście miałam zasłonięte okna, dzięki czemu było ciemniej. Sama nie wiedziałam, czy jestem chora czy tyle śpiąca. Moje ciało wydawało się ciężkie, spać mi się chciało ale nie potrafiłam zasnąć. Zamknęłam po prostu oczy z nadzieją, że lepiej za chwilę się poczuję.

<Anthony?> xD

Od Anthony'ego cd Akane

Co to w ogóle miało znaczyć?! Drażni mnie ona ale z jakiegoś powodu również pociąga. W dziwnym stanie ruszyłem przed siebie, ignorując leżącego jeszcze na ziemi Rafaela. Szedłem jak w transie, niby o czymś myślałem ale w głowie tylko huczało. Nie zorientowałem się nawet jak trafiłem dosyć daleko od akademii. Dziwne, jakby to już kiedyś się stało, ktoś po mnie przyjechał... nie, tylko mi się wydaje. Ruszyłem powoli w stronę szkoły, jak tam dotarłem było już zupełnie ciemno, niedaleko szkoły zauważyłem małą szarpaninę, poszedłem tam.
- O! Anthony, może masz ochotę się z nami zabawić? - powiedział triumfalnie jeden z typów dobierających się do jakiejś laski. Przyjrzałem się jej dokładniej... Akane? Nachyliła się nad nią z tajemniczym uśmieszkiem, tamci ją puścili.
- Hmm... No nie tak źle... - mruknąłem ciągnąć dziewczynę za rękę aby wstała. - Skoro proponujecie, to chyba sobie ją pożyczę od was na jedną noc, co wy na to? Jutro wam ją zwrócę. - trzymałem dziewczynę za talię od tyłu. - Jeden dzień możecie chyba poczekać, co?
- No nie wiem, obiecujesz, że nam ją oddasz? - zapytał jeden z nich.
- Ależ oczywiście. - zaśmiałem się szyderczo.
Czułem jak dziewczyna trzęsie się z zimna i ze strachu, bała się, ha!
- No niech ci będzie. - mruknął znowu ten, który mi ją zaproponował. - Ale chcemy ją jutro odzyskać.
- Dobrze, dobrze. - powiedziałem i pociągnąłem Akane za rękę w stronę akademii.
Wciągnąłem ją do siebie do pokoju, była strasznie wystraszona, jakby bała się, że ja też jej coś zrobię. Zamknąłem za nami drzwi i walnąłem się na łóżko jak gdyby nigdy nic.
- To było skrajnie głupie i nieodpowiedzialne wychodzić o tej godzinie, wiesz? - mruknąłem z zamkniętymi już oczyma.
- Prze-przepraszam i-i dziękuje. - wymamrotała drżącym głosem.
Uśmiechnąłem się lekko, wskazałem gestem dłoni aby do mnie podeszła, o dziwo zrobiła to bez słowa, kiedy znalazła się dość blisko łóżka pociągnąłem ją za rękę tak, że na nie spadła i podjęła cicho wystraszona. Ja jak gdyby nigdy nic przykryłem nas kołdrą i się do niej przytuliłem, sen szybko mnie tym razem zmorzył i nim się obejrzałem już spałem wtulony w dziewczynę.

Akane? Ja za to chyba za dużo dram i romansów się naoglądałam XD wyyyyyybaaaaacz mi!

czwartek, 3 sierpnia 2017

Od Akane Cd Anthony'ego

Było to tak niespodziewane, że moja reakcja była raczej normalna. Kochałam Anthony'ego i nikogo więcej. Rafael zszedł z dachu, a moja uwagę przykuła znana mi osoba. Zeszłam z dachu i skierowałam się za nim. Widząc coś czego nie powinnam, nie wiedziałam za bardzo co zrobić. Uspokoiłam się poczuł podeszłam do Rafaela.
- Przyłóż sobie chusteczką, to tylko zadrapanie - powiedziałam trochę ozięble, podałam mu swoją chusteczkę. Następnie podeszłam do Anthony'ego.
- Uważaj na następny raz. Jeżeli ci podpadł to poprostu go uderz, a nie baw się nożykiem - spojrzałam na niego, prosto w jego czarujące oczy. - Powinieneś lepiej uważać na siebie i na osoby z którymi się zadajesz.  - uśmiechnęłam się lekko po czym zeszłam im z oczu. - Jak coś to pożyczę od ciebie później notatki - powiedziałam na sam koniec. Nie miałam zamiaru dzisiaj iść na jakie kolwiek lekcje. Poszłam do parku. Znalazłam najdalsze drzewo na które szybko i zwinnie się wdrapałam. Miałam zamiar na nim zostać i odpocząć chwilę. No i przy okazji wymyślić jakiś plan odzyskania pamięci A-chana. Nim się obejrzałam było już późno. Zeszłam z drzewa i skierowałam do głównej bramy szkoły. Od bramy oddaliłam się na trochę, aby przejść się. Niestety wpadłam na kogoś. Miałam dzisiaj naprawdę zły dzień.
- Ej maleńka co robisz sama w takim miejscu jak to?  - spytał się pewien osiłek chwytając mnie za ramię dość mocno.
- Muszę wracać do akademika. Więc może kiedyś jeszcze się spotkamy... - powiedziałam chcąc się jakoś wyrwać, ale mi to nic nie pomogło.
- Najpier się zabawimy,  a potem możesz sobie pójść. Chociaż nie wiem czy będziesz w stanie - powiedział, a ja się przestraszyłam.
- Puść mnie! - wykrzyczałam,  ale on nic. W dodatku powalił mnie na ziemię.
Ugryzłam go w rękę, która zbliżyła się do mojej twarzy. Nie było to za mądre bo oberwałam w buzię.
- Powinnaś lepiej się słuchać swojego pana - chwycił mnie za buzię. W moich oczach stanęły łzy. Nie wiedziałam co mam zrobić.
- A-chan - wypowiedziałam,  a moje łzy zleciały strumieniami po policzkach.

<Anthony?> za dużo dramy się naoglądałam...

środa, 2 sierpnia 2017

Od Anthony'ego cd Akane

Nie rozumiałem po co ona to robi, tylko mnie drażniła swoim zachowaniem. No ale muszę przyznać, że jedzenie robi dobre. Kiedy wstałem w torbie miałem album i bento. Przejrzałem album, nic z tego nie rozumiałem, wszystko wskazuje na to, że na prawdę z nią byłem. Ale to nie jest mój typ dziewczyny. W ogóle jakim cudem wytrzymałem w związku tylko z nią przez tak długi czas? Wszystko mi mieszało w głowie. Filip powiedział, że to dziewczyna Rafiego, ona mówi mi, że my byliśmy razem, to jest pół na pół. Połowa mojej świadomości chce mi wmówić, że to z nią byłem, a druga, że powinienem ją olać, bo pewnie zakochała się i chce mi coś wmówić. Nie wiedziałem co robić. Chciałem z nią porozmawiać, dlatego udałem się ma dach. Nie wiem czemu, to było pierwsze miejsce, które wpadło mi do głowy. Była tam, niestety z Rafaelem. Słyszałem ich rozmowę, mało co z tego zrozumiałem, ale kiedy Rafi ją pocałował miałem ochotę zepchnąć go z dachu. Taki impuls. Chłopak zszedł z dachu, podążyłem za nim z niewiadomych mi przyczyn. Poszedł do parku, było tutaj praktycznie pusto, ani żywej duszy co dało mi wolne pole do popisu. Jednym z moich nawyków było noszenie ze sobą czegoś ostrego, w dzisiejszym przypadku był to mały sztylet. Upewniłem się, czy nikogo nie ma, założyłem chustkę na twarz, kaptur na głowę i powaliłem jednym ruchem Rafaela. Zakryłem mu oczy i przyłożyłem ostrze do szyi, siedząc mu na brzuchu zbliżyłem lekko głowę do niego.
- Jeśli się znów do niej zbliżysz, to ostro tego pożałujesz. - warknąłem.
Bał się nawet krzyczeć, siedział cicho czekając na rozwój wydarzeń. To w ludziach wkurzało mnie najbardziej. Zamiast walczyć, próbować się wydostać oni siedzą cicho, czekają, bo się boją. Tchórze. Naciąłem lekko skórę na jego szyi, po czym z niego zlazłem. Leżał na ziemi jakby się bojąc, że jeśli wstanie to go bardziej pokaleczę. Rozejrzałem się czy nikt tego nie widział. Zobaczyłem tylko jedną osobę, a tą osobą była Akane. Teraz nie wiedziałem co mam zrobić, nie zdziwiłbym się jakby się wystraszyła, wezwała policję i nigdy więcej do mnie nie zbliżała.

Akane? Ciesz się, że ten typ jeszcze żyje XDD Antek jest baaardzo agresywny XDDD

środa, 26 lipca 2017

Od Akane Cd Anthony'ego

Zdałam się na smak i wiedzę Anthony'ego. Poszedł do sklepu, a ja zostałam w pokoju. Przy okazji posprzątałam. Sprzątanie zajęło mi trochę czasu, a mojego A-chana nie było. Zaczęłam się powoli martwić. Nie było co już ponad godzinę! Zadzwoniłam do Rafaela i zapytałam się czy może to widział, ale on nic nie wiedział na jego temat. Zadzwoniłam do niego, a gdy odebrał zachowywał się dziwnie. Pomyślałam sobie, że coś się wydarzyło po drodze i teraz chcę pozostać sam na sam ze sobą. Nie domagałam się niczego więcej więc po prostu odpuściłam. Miałam zamiar z nim porozmawiać jutro z rana. Jednak jak chciałam wejść do jego pokoju to drzwi były zakluczone. Poszłam po prostu do szkoły. Martwiła się w dodatku jak tylko zjawił się w klasie to zachowywał się jak nie on.
- A-Chan, co się z tobą dziś dzieje? - zapytałam, gdy tylko nauczyciel się odwrócił.
- A ty to kto? - jego pytanie mnie zaskoczyło. Myślałam, że sobie żartuje ale jego twarz nie wyglądała na taka. Chciałam już coś powiedzieć, gdy nauczyciel podszedł do mnie.
- Akane możesz wyjść nie mam humoru, aby zwracać ci uwagę. - powiedział nauczyciel, a ja spojrzałam się na niego.
- Dobrze, że ma czas aby podejść do mnie i to powiedzieć. Bo jak zakładam na dzisiejszych lekcjach będzie Pan tak samo uwzięty na mnie jak na pozostałych - powiedziałam swoje i wyszłam z klasy. Miałam całą godzinę lekcyjna, aby dowiedzieć się czegoś na temat zachowania A-chana.
Wzięłam swój telefon i zaczęłam wszystko przeszukiwać. W moich poszukiwaniach przerwał sam Rafael.
- Więc to tutaj jesteś! - powiedział lekko zdyszamy.
- Czy coś się stało? - zapytałam, a on zaczął mi wszystko wyjaśniać. Dzięki niemu dowiedziałam się, że moj ukochany Anthony ma amnezje. Lekcja się zakończyła, a ja widząc jak A-chan wychodzi z klasy podeszłam do niego.
- Wybacz moje wczesniejsze zachowanie - powiedziałam, a on tylko mruknął. Poszłam za nim, szczerze to nie wiedziałam co mam robić.
- Czy masz zamiar długo za mną chodzić? - zapytał.
- Tak, a co? - spojrzałam się. Dzięki chodzeniu za nim wiedziałam, że będę mogła to tylko tak uchronić przed tamtymi osobami.
- Jest to coraz bardziej denerwujące - powiedział, a ja spojrzałam na niego.
- Wybacz, ale tylko tak będę pewna, że jesteś bezpieczny... - uśmiechnęłam się, chociaż łzy same zbierały mi się w oczach.
- Nie wiem o co ci chodzi.
- Masz amnezja co nie?! - spojrzal na mnie tym swoim przenikliwym wzrokiem.
- Skąd możesz to wiedzieć?
- Bo się dowiedziałam poza tym to mnie nie rozpoznajesz, chociaż że masz zdjęcia że mną na swoim telefonie. Wczoraj poszedłeś po zakupy, abyśmy wspólnie zjedli kolację. Jesteśmy że sobą bliżej niż możesz to sobie wyobrażać- powiedziałam, nie wiedziałam co mam zrobić, aby odzyskał pamięć.
- Raczej wątpię... Nigdy bym się nie związał z taka osoba jaką jesteś. Niby taka utalentowana, pochodząca z wyższych sfer i jedna z idolek w szkole. Bym może z toba był, ale tylko i wyłącznie na jedną noc i nic więcej - co prawda jego słowa zabolały, ale ja się uśmiechnęłam. Wiedziałam,że nie jest on tym samym Anthony'm jakim był wczoraj.
Anthony kazał mi odejść i żebym się do niego nie zbliżała. Ja oczywiście jak to ja nie posłuchałam się. Pilnowałam to każdej nocy, aby nie wyszedł i znowu zbliżył się do tamtych ludzi. Czasami prosiłam,aby Rafael mi pomógł to powstrzymać. Robiłam tak jak zawsze mu jego ulubione bento, a we wolnym czasie robiłam album w którym zamieszczałam nasze wspólne zdjęcia. Widząc zdjęcia przypomniały mi się nasze dni, które były na każdy swój sposób specjalne. Minęły cztery dni. Włożyłam album ze zdjęciami do jego torby wraz z bento. Odpuściłam sobie lekcje. Poszłam na dach, aby trochę odetchnąć i nabrać energię. Nie potrafiłam bez A-chana zasnąć, więc moj sen najdłużej trwał trzy godziny. Przez niewyspanie się bolała mnie coraz bardziej głowa, a powieki robiły się cięższe.
- Więc to tutaj jesteś! - uśmiechnął się delikatnie Rafael. Usiadł bliski mnie.
- Nie miałam chęci iść na lekcje... - odpowiedziałam, a on spojrzał na mnie smutnym wzrokiem.
- Czy ty myślisz, że pamięć Anthony'ego wróci? Akane czy nie widzisz, że zawsze wplątujesz się w kłopoty przez niego i tylko cierpisz. Nie tylko twoje serce, ale twoja choroba daje również ci we znaki... I nie mów, że nie mam racji. Widzę wszystko i jest mi ciebie szkoda - spojrzał na mnie, a ja tylko uśmiechnęłam się.
- Problemy w jakie zawsze wplątam się przez A-chana nie są takie złe. Dzięki nim nasza miłość zawsze stawała się większa. Chociaż, gdybym miała poswi6eci
Swoje zdrowie i trafić ponownie do szpitala to będzie to warte tego, aby zobaczyć chociaż przez chwilę jego uśmiech lub zmartwienie na jego twarzy. Chciałabym żeby chociaż troche, odrobinę przypomniał sobie o mnie... - odpowiedzialam. Rafael spojrzal sie na mnie i niespodziewanie pocałował.
- Rafael więcej nie podchodzi do mnie - powiedziałam dosc spokojnie jak tylko go spoliczkowałam. Chciał coś już powiedzieć jednak przerwała mu. - Lepiej będzie jak już pójdziesz i nie będziesz do mnie przychodził. Powinies pamietac, że ja kocham tylko i wyłącznie Anthony'ego - dopowiedziałam, a on bez słowa odszedł.z moich oczu zaczęły płynąć strumienie łez, które szybko oparłam.
- Akane nie płacz! Musisz być silna... - powtarzała sobie cały czas docierając wciąż łzy. W dodatku zaczął padać deszcz.

<Anthony?>

wtorek, 25 lipca 2017

Od Anthony'ego cd Akane

/// Powracam na stałe ///

- Na kolacje i deser? Hmm... A co byś chciała? Coś konkretnego? Konkretny rodzaj dania? Smak lub coś innego? - zapytałem.
- Zdam się na ciebie. - uśmiechnęła się.
- To ja skocze do sklepu po potrzebne rzeczy i zaraz wracam, dobrze? - zapytałem, przytulając dziewczynę.
- Ale wracaj szybko! - powiedziała i ucałowała mnie.
Wyszedłem po potrzebne rzeczy do zrobienia kolacji i deseru, nagle poczułem mocne uderzenie w głowę. Straciłem przytomność. Ocknąłem się w szpitalu z wielką dziurą w pamięci.
- Dobrze, że się obudziłeś. Kiedy szedłeś przez miasto, przechodziłem obok placu rozbiórki budynku, dostałeś czymś ciężkim w głowę, ale nic ci już nie grozi. Możesz mieć jedynie lekką amnezje. Jeszcze dziś wyjdziesz ze szpitala. - powiedział spokojnie lekarz świecąc mi latarką po oczach.
- Lekką? Mam czarną dziurę w pamięci. Pamietam... tylko to, jak tu przyjechałem. Potem pustkę. To ma być lekka amnezja? - warknąłem i podniosłem się do siadu.
- Za pół godziny wyjdziesz ze szpitala. Amnezja może się utrzymać kilka dni, przez ten czas nie chodź na zajęcia szkolne. Odpoczywaj. - lekarz wyszedł z sali.
Nagle odezwał się mój telefon. Odebrałem.
- "Halo? A-Chan? Gdzie jesteś? Co się stało? Długo cię nie ma!" - odezwała się dziewczyna, kojarzyłem głos ale w głowie pustka.
- Co? - mruknąłem. - Kto mówi? - spojrzałem na wyświetlacz: "Akane" K-T-O? - Jestem w szpitalu, nie mam pojęcia co tu robię, to chyba pomyłka, Eh? Cześć. - rozłączyłem się.
Ważne, że mniej więcej wiem gdzie jest szkoła, do której się zapisałem. Wstałem z łóżka szpitalnego, podeszła do mnie pielęgniarka.
- Nie możesz wstawać, lekarz nie dał jeszcze wypisu. - powiedziała, traktując mnie jakbym był sześciolatkiem.
- Dla pani, "pan nie może wstawać". - warknąłem. - A po drugie nie obchodzi mnie to, wychodzę. - wstałem i opuściłem salę. Włączyłem telefon, wybrałem numer i napisałem sms'a, chwile później na parkingu placówki stał Filip w swoim aucie.
- Co się stało, że napisałeś? Zdziwiło mnie to.
- Zdziwiło? A coś ty ćpał? Zawieź mnie do akademii, nie będę siedział w szpitalu bo jakiś lekarz mi karze. Sam wiem co dla mnie dobre. - mruknąłem.
- Myślałem, że chcesz urwać z nami kontakt na zawsze. Każdy tak myślał.
- Co ty ku*wa ćpałeś debilu? W ogóle mam czarną dziurę w pamięci, mieliśmy jakieś zlecenie do wykonania? - zapytałem od niechcenia.
- Czarną dziurę powiadasz? - powiedział cicho Filip. - Zlecenia na razie nie mieliśmy, ale ostatnio trochę dziwnie się zachowywałeś więc myśleliśmy, że chcesz odejść. - powiedział.
Jechaliśmy już jakiś czas, szpital był trochę daleko od akademii.
- Ty w ogóle jakaś łaska do mnie dzwoniła, może kojarzysz, Akane. Imię i głos kojarzę ale za kija nie wiem kto to.
- Akane... E... To dziewczyna Rafaela. - powiedział szybko, jakby trochę zdenerwowany.
Wzruszyłem ramionami, resztę drogi przeżyliśmy w ciszy.
- Spotkamy się jutro. - rzuciłem na odchodne, wychodząc z auta.
- Jasne!
Zachowywał się dziwnie, o co mu chodziło, no i czemu dziewczyna Rafiego do mnie dzwoniła? Eh, nie ważne. Udałem się do swojego pokoju i położyłem się spać, byłem strasznie zmęczony.
Kiedy się obudziłem była dziewiąta, niechętnie zwlokłam się z łóżka i ogarnąłem, potem ruszyłem do sali lekcyjnej.
- O pan Anthony zaszczycił nas swoją obecnością! Dlaczego się spóźniłeś?- zapytał nauczyciel kiedy wszedłem do klasy.
- Bo mi się nie chciało wstawać. To chyba proste. - warknąłem.
- Siadaj, wpisuje ci spóźnienie.
- Wpisuj sobie co tam chcesz. - mruknąłem i usiadłem do ławki.
Lekcja trwała dalej.
- A może raczysz chociaż książki wyjąc skoro i tak nie słuchasz?!
- No nie za bardzo. - mruknąłem obojętnie.
- Wpisuje ci uwagę.
Wpisuj sobie co chcesz, nie obchodzi mnie to. Nagle dziewczyna siedząca obok mnie szturchnęła mnie lekko, spojrzałem na nią.
- A-Chan, co się z tobą dziś dzieje?
- A ty to kto?

Akane? Amnezja zawsze wydłuży opowiadanie xddd

wtorek, 18 kwietnia 2017

Od Akane CD Anthony'ego

Coś mi tutaj nie pasowało i to jeszcze bardzo. Anthony był zbyt uroczy i w dodatku bardzo miły. Uroczy, miły i w dodatku romantyczny A-chan, którego nie znałam tej strony, aż za bardzo. Mogłam tę stronę widzieć tylko raz na jakiś czas i to w dodatku mało kiedy, przez krótki czas no i w dodatku wtedy jak tylko się pokłóciliśmy.
Swoją drogą Francja nie była taka zła. Mogłabym się chyba nawet do niej przekonać i miałam nadzieję, że nie zbrzydnie mi do końca.
Mieliśmy zajęcia odpuścić, tak po prostu! Spojrzałam się na niego zaskoczona.
-Jak to?! Mamy tak po prostu odpuścić sobie zajęcia, a co z nauczycielami? - spojrzałam na niego, a on uśmiechnął się szeroko.
- Spokojna głowa. Wszystko załatwione - jemu coś chodziło po głowie i to dosłownie. Nie mogłam go przejrzeć, a chciałam dzisiaj zrobić kolację i jakoś powiedzieć o tym, że nie chodzę na dodatkowe zajęcia.
- A co dzisiaj mój uroczy kucharzu zrobisz na kolację i deser? Bo się już nie mogę doczekać - objęłam go ramionami, a nasze oczy się spotkały.

<Anthony?>

środa, 12 kwietnia 2017

Od Anthony'ego CD Akane

- Jeżeli chcesz, to będziemy tak spędzać czas często. Nawet codziennie jak będzie trzeba. - uśmiechnąłem się do niej ciepło. - A uwierz mi, że od innych stron Francja również jest świetna. - dodałem.
- Mam nadzieję, że w takim razie mi ją pokażesz. - powiedziała z radością. - Tylko... Dlaczego w ogóle chcesz mnie tego języka nauczyć? - zapytała ciekawa.
- Jak to dlaczego? Jestem w stanie rozkochać cię we Francji, jak i w sobie. I ci to udowodnię, skoro stwierdziłeś, że nad obiema sprawami będę musiał popracować. - uśmiechnąłem się tajemniczo.
- Co ty knujesz? - zapytała troszkę zaniepokojona.
- Ja? Nic. Dlaczego od razu muszę coś kombinować? - udałem oburzonego.
Jakby nie było to wręcz oczywiste, że mam już swój plan w głowie. I nie pozwolę nikomu mi go zniszczyć. Mam już ten plan od podstaw do samego końca wyrobiony, nic nie może pójść nie tak. Wszystko już przygotowane. Tylko jak wytłumaczę jej, że na zajęcia nie chodzę? To tylko jedno niedociągnięcie. Ale wymyślę coś.
- A-chan? Coś się tak zamyślił? - zapytała wyrywając mnie ze swata knowań i planów w mojej głowie.
- Nic. To może teraz przejdziemy do muzyki? Muzyka francuska jest raczej głównie o miłości. W końcu Paryż to miasto zakochanych. - uśmiechnąłem się.
- A zajęcia?
- Odpuścimy dziś sobie.


Akane? Polecam ten przepis xdd uwielbiam! ^^ To teraz trochę muzyki wprowadzimy xdd pakuj się do Paryża ;')

czwartek, 6 kwietnia 2017

Od Akane CD Anthony'ego

On chciał mnie nauczyć francuskiego! Nie wierzyłam w to co usłyszałam. Nienawidziłam tego kraju i języka. Jakoś po ostatnich odwiedzinach w tamtym kraju nie mam za miłych wspomnień, ale nie zaszkodziło spróbować. Posłuchałam się A-chana i robiłam to co mi dyktował.
Byłam trochę podekscytowana tym, że niedługo będę mogła skosztować tych przepięknie pachnących cudów jakie zrobił dla nas chłopak. Jak wyjdziemy je z piekarnika w pokoju rozniósł się przepiękny zapach. Dostałam coś na wzór babeczki, której nazwy nie zapamiętałam po francusku i oderwałam kawałek niej. Co prawda była strasznie gorącą, ale za to jaka smaczna.
-Przepyszna jest! - odparłam uradowana.
- A nie mówiłem, że rozkocham ciebie nie dość, że we Francji to dodatkowo w sobie - uśmiechnął się, a ja spojrzałam na niego.
- Będziesz musiał się więc jeszcze bardziej postarać z tymi obiema rzeczami - powiedziałam to dla żartów, a on spojrzał się na mnie.
- Masz biały noc od cukru - otarł mi nos swoją dłonią, a ja pocałowałam go w usta.
- Wiesz dawno nie spędzaliśmy ze sobą tak czasu. Brakowało mi tego - powiedziałam cicho pod nosem, będąc wtulona w niego.

<Anthony?> na pewno przetestuję ten przepis ^^

niedziela, 2 kwietnia 2017

Od Anthony'ego CD Akane

- Za początkową częścią jestem bardzo za, ale co powiesz na to, abyśmy sobie zrobili dzisiaj wolne? - zapytałem uśmiechając się.
Wolałem nie wspominać jej, że wiem o tym, iż nie uczęszcza na zajęcia. Poczekam, aż zdecyduje się sama mi to powiedzieć. Nikt nie zauważy jak nie będzie mnie raz na jakiś czas na zajęciach.
- Będziesz miał kłopoty. - odparła wieszając mi się na szyi.
- Trudno. Kłopoty to cześć mojego życia, jakbyś zapomniała. - uśmiechnąłem się.
- A-Chan, nie chcę abyś opuszczał zajęcia.
- Przeżyje. - powiedziałem, łapiąc dziewczynę za rękę.
Ruszyliśmy w stronę akademika, poszedłem z nią najpierw do siebie po pieniądze, a potem poszliśmy na chwilę do niej. Już po chwili byliśmy przed szkołą. Przechodził akurat chłopak, który dziś przyczepił się do Akane. Uśmiechnął się do niej, po chwili rzucając wzrok na mnie, który to z miłego zmienił się wręcz w przerażony. Gdybym był w stanie zabijać wzrokiem, to ten koleś zmarłby już kilkaset razy. Szybko wyminął nas unikając mojego wzroku. Niech się boi, niech wie, że ma się nie zbliżać do m-o-j-e-j dziewczyny. Udaliśmy się do miasta, w drodze Akane zapytała nagle:
- Chyba nie polubiłeś go, Hm? Wydaje się miły, ale odstraszyłeś go chyba. - powiedziała z przekąsem.
- No i dobrze. - mruknąłem.
- Coś się stało? Humor ci chyba już nie dopisuje.
- Nie. Nic. - odparłem kierując wzrok na niebo. Było zachmurzone, ale nie zbierało się na deszcz...
Połaziliśmy po marketach, pokupowaliśmy produkty i wróciliśmy do akademii.
- Jeśli chcesz nauczę cię francuskiego. - powiedziałem.
- Niby jak? Nauczyciel nawet nie daje rady. - westchnęła.
- Pokarzę ci Francje od innej strony. Aby zacząć uczyć się języka, musisz wiedzieć to i owo o kraju gdzie używa się tego języka, a także musisz go polubić. Inaczej to nie ma sensu. - uśmiechnąłem się. - Chodź, pokarze ci o co mi chodzi. - złapałem ją za rękę i zaprowadziłem do swojego pokoju.
- Nie bez powodu wybierałem dość różnorakie składniki. Nauczę cię dziś przyrządzać bardzo popularny deser francuski. Gateau au chocolat fondant. - uśmiechnąłem się, dziewczyna spojrzała na mnie pytająco. - Takie ciasto z płynnym środkiem. Nauczę cię go, przy okazji poznasz trochę kulturę francuską.
- Ale jaki to ma związek z uczeniem się języka?
- Najpierw, zamierzam przedstawić ci kraj, gdzie ten język jest powszechny. Nauczę cię jego kultury, poznasz tradycję, w tym także kuchnię, sztukę, muzykę i dopiero język.
- Ale z tym tak dużo zachodu! Nie chce abyś sobie tak tym głowę zawalał.
Uśmiechnąłem się i przygotowałem składniki. Wyjąłem foremki i położyłem je na stole.
- Mam pomysł, będę mówił ci co trzeba zrobić, opowiadając przy okazji trochę o Francji, międzyczasie będziemy robić to wszystko. Co ty na to?
- No... No dobrze.
- W takim razie zacznijmy od nasmarowania foremek i posypania ich mąką.
Zaczęliśmy gotowanie. Muszę przyznać, że gotować to ja nie umiem, ale znam wiele przepisów. Włączyłem piekarnik na 200 stopni, a foremki ustawiliśmy na blaszce. Akane połamała na kosteczki czekoladę i rozpuściła ją z masłem na gładką masę. Wyjąłem miskę, do której wbiliśmy jajka, wsypaliśmy cukier, sól i szybko zmiksowaliśmy. Później z dodatkiem mąki zrobiliśmy to samo, po czym wlaliśmy roztopioną masę i dokładnie wymieszaliśmy. Potem wszystko wlaliśmy do foremek i wstawiłeś do piekarnika na dziewięć minut. Między tymi czynnościami, a także w trakcie nich, opowiadałem dziewczynie trochę o kuchni francuskiej, o tym co jest powszechne, a co nie, a także o wielu innych sprawach z tym związanych. Po upływie wyznaczonego czasu wyjąłem z piekarnika ciasta i odłożyłem je na stół aby ostygły.
- I co? Kiedy będzie gotowe? - zapytała podekscytowana dziewczyna.
- Udekorować i można jeść. - uśmiechnąłem się.
Najpierw wyjąłem ciastka z foremek. Posypaliśmy ciastka cukrem pudrem i dodaliśmy syrop malinowy. Było gotowe.
- Szczerze mówiąc to nie umiem gotować, ale myślę, że z tobą mi to wyszło. - uśmiechnąłem się podając Akane ciastko na talerzyku. Sam również wziąłem porcję.

Akane? To prawdziwy przepis ^^ polecam XD zero pomysłu a trzeba było pociągnąć to opowiadanie aby dłuższe było XDD

wtorek, 28 marca 2017

Akane CD Anthony

Postarałam się zapamiętać słowa jakie powiedział A-chan, aby sprawdzić potem co oznaczają, jednak znając mnie nie zapamiętam ich i ponownie zostanę w niewiedzy. To, że chłopak odpowiedział mi w języku którego nie potrafię się nauczyć i w dodatku go nienawidzę było zrobione to tylko na złość i nic innego. Nie lubiłam tego, ale w pewnym sensie było to urocze.
-To skoro nie znam odpowiedzi to może jednak przyjmę jego zaproszenie… - powiedziałam pod nosem złośliwym tonem. Chłopak to usłyszał i wyglądał jakby się zezłościł. Widząc jego minę najzwyczajniej w świecie wybuchłam śmiechem.
- Przecież wiesz, że nigdzie bym się bez ciebie nie ruszyła - powiedziałam jak tylko zobaczyłam jego pytający wzrok. - Kocham ciebie i nigdy to się nie zmieni - powiedziałam jak tylko złożyłam mu pocałunek na policzku.
- Ogólnie to co dzisiaj będziemy robić? - spytałam się, ale w pewnym momencie przypomniało mi się, że A-chan musisz iść jeszcze na dodatkowe zajęcia. - Co powiesz na to, abyśmy poszli na zakupy, zrobili coś wspólnie do jedzenia, a potem...potem pójdziemy na swoje zajęcia dodatkowe, a spotkamy się na dachu co ty na to? - spojrzałam się na niego. Nie miałam zamiaru go zamartwiać i w dodatku przysparzać kłopotów. Wystarczyło, że już mu robię kłopotów…

<Anthony?>

poniedziałek, 27 marca 2017

Od Anthony'ego cd Eurus

Wstałem sobie spokojnie rano, ogarnąłem się, zjadłem coś, spakowałem książki i wyszedłem z pokoju, uprzednio zamykając go na klucz ruszyłem w kierunku klasy, gdzie miałem pierwszą lekcję. W klasie nikogo nie było, nie licząc mnie i jakiejś dziewczyny chowającej się prawieże pod ławką. Uśmiechnąłem się do niej jakoś mało ironicznie i usiadłem w ławce przed nią. Zresztą, tam, gdzie zawsze. Dzień zapowiadał się bardzo spokojnie, nawet nie miałem ochoty na złośliwości. Odwróciłem głowę w stronę dziewczyny. Wręcz przerażona chowała się za książką udając, że mnie nie widzi. Wpatrywałem się w dziewczynę przez chwilę.
- Nowa? - zapytałem, przerywając niezmąconą wcześniej ciszę, która panowała w klasie.
Spojrzała na mnie znad książki i wróciła do czytania, udając, że mnie nie usłyszała.
- Anthony jestem. - powiedziałem, siadając do niej przodem.
Oparłem ręcę o oparcie krzesła, podobnie jak głowę.
- Nie jesteś coś skora do rozmowy, co? - rzuciłem raczej w przestrzeń.
Zastanawiałem się, czy dociera do niej w ogóle to, co mówię. Zresztą, nawet jeśli tak, to i tak raczej nie zamierza ze mną rozmawiać.
- Co czytasz? - zapytałem, znów próbując nawiązać rozmowę.
- Holmes'a. - mruknęła niepewnie.
- "Błędem jest mylić dziwne z tajemniczym." Stadium w szkarłacie, z tego co pamiętam. - uśmiechnąłęm się a ta spojrzała na mnie jak na prawdziwego psychopatę.
Zadzwonił dzwonek na lekcję, do klasy weszło kilkoro uczniów. Była nas zaledwie siódemka.
- Hm. Cóż to? Epidemia? - uśmiechnąłem się, w sposób dość podejrzny i zwróciłem się do dziewczyny. - Zdradzisz mi swoje imię? Tajemnicza dziewczyno? - zapytałem, lekko rozbawiony.
Nie zwróciłem nawet uwagi na nauczyciela wchodzącego do klasy. Była teraz chyba godzina wychowawcza, nieprawdaż?

Eurus?

Od Anthony'ego cd Akane

- Hę? - Spojrzałem na nią, udając głupiego. - Nie wiem o czym mówisz. - powiedziałem całkiem poważnie.
Dziewczyna zaśmiała się cicho.
- A z tym miastem? Bardzo chciał abym poszła. - powiedziała zastanawiając się.
Robi to specjalnie, tak? Skoro chce odpiwiedzi to ją dostanie.
- Szczerze mówiąc. - zacząłem a ona spojrzała na mnie z zaciekawieniem. - Oui, je suis jaloux. - uśmiechnąłem się złośliwie.
- A-chan! Wiesz doskonale, że nie znam francuskiego tak dobrze! - przybrała ton oburzonego dziecka.
- Wiem. Dlatego odpowiedziałem po francusku. - mruknąłem odwracając wzrok.
Dziewczyna uśmiechnęłą się, wyraźnie zadowolona. Z czego? Nie wie przecież co odpowiedziałem. Chociaż jest to banalne... Tak, byłem zazdrosny...

Akane?

wtorek, 21 marca 2017

Akane CD Anthony

Chłopak o błękitnych oczach był bardzo miły i nawet śmieszny. Rozmawiało mi się z nim bardzo miło, ale wciąż nie była to rozmowa jakiej chciałam. Z Anthony'm wszystko było i jest inaczej. Niby zwykła rozmowa, a jaka odmienna. Słuchałam się w to co ma do opowiedzenia chłopak, ale co jakiś czas mój wzrok kierował się w stronę mojego A-chana i dziewczynę, której to coraz bardziej nie lubiłam. Przerwała mijała, a dziewczyna nie chciała odejść od mojego chłopaka.
- Słuchaj. - usłyszałam nieprzyjemny głos Anthony'ego, który chyba już miał jej dość. - Nie obchodzi mnie, po co ze mną gadasz. Jakoś nagle cię oświeciło. Nie obchodzi mnie też co ten koleś chce od Akane. Ale oboje macie spierdalać - zirytował się i to bardzo. Spojrzałam się na niego. Zasłoniłam usta, żeby nie wybuchnąć śmiechem. Dziewczyna i chłopak odeszli od nas. Ja pożegnałam się z nowym, a może i nie kolegą. Chciałam już coś powiedzieć A-chanowi, ale w tym czasie zadzwonił dzwonek i do klasy wszedł nauczyciel. Mieliśmy francuski, którego tak bardzo nienawidziłam. niby patrzyłam w książkę i robiłam zadania, ale tak na prawdę to rysowałam sobie. Moje skupienie na rysowaniu przerwał ktoś, kto mnie akurat walnął książką w głowę. Spojrzałam się w górę, a tam nauczyciel.
- Akane skoro uważasz, że nie potrzebujesz lekcji francuskiego to możesz śmiało opowiedzieć nam jakąś ciekawą historię, albo mam jeszcze lepszy pomysł - spojrzałam się wkurzona na nauczyciela. - Słyszałem nauczyciela od muzyki, że masz nawet ładny głos, więc zaśpiewaj nam jakąś piosenkę po FRANCUSKU! - słysząc to, przełknęłam ślinę i zaczęłam denerwować się. - No chyba, że chciałabyś zostać po lekcjach - dodał nauczyciel, a ja się załamałam na samą myśl.
- Dobrze niech będzie, ale potrzebuję dwóch minut, aby przypomnieć sobie słowa piosenki - zwlekałam, szukając jakiejś piosenki w mojej głowie. Wtedy przypomniało mi się piosenka, którą ostatnio słyszałam w autobusie jak jakaś dziewczyna jej słuchała. - Dobra już mam! - powiedziałam z uśmiechem na twarzy. Stanęła przed ławką i zaczęłam śpiewać.
Akurat jak skończyłam śpiewać, zadzwonił dzwonek. Spojrzałam się na nauczyciela, który lekko się uśmiechnął.
- Akane musimy porozmawiać, więc zostań w klasie - spojrzałam się na Anthony'ego i obdarzyłam go miłym uśmiechem. Wszyscy wyszli z klasy, pozostawiając mnie i nauczyciela.
- Przepraszam, że nie uważałam na lekcjach - powiedziałam, skierowałam swój wzrok na mężczyznę siedzącego na krześle.
- Nic nie szkodzi, jednak nie chciałem porozmawiać o tym. Każdy z nauczycieli zauważył ostatnio, że nie angażujesz się w swoje zajęcia dodatkowe. Zadzwoniliśmy do twoich rodziców, ale zamiast ich odebrał jeden z twoich braci. Wytłumaczył nam wszystko i co jak. Nie mamy nic przeciwko temu, niemniej jednak pozostaje jeden mały problem. Osoby z twoich kółek rozmawiają o tobie i usłyszałem, że jedna dziewczyna specjalnie upuściła ciebie, gdy robiliście piramidę. Czy mam z nią może porozmawiać? - spojrzałam się na nauczyciela, przypominając sobie ból jaki doznałam po tym upadku.
- Spokojnie to nic takiego. Zwichnęłam sobie co prawda wtedy rękę, ale nie było to nic poważnego. Więc proszę się nie martwić. Dziękuję również za chęć udzielenia mi pomocy, ale nie skorzystam z niej. Niedługo powinnam wrócić do swoich zajęć więc nie mam zamiaru przysparzać nikomu problemu. Jeszcze raz dziękuję - uśmiechnęłam się i wyszłam z klasy. - O A-chan, co tutaj robisz? - spytałam się lekko zdenerwowana, gdy go zobaczyłam tuż przy drzwiach do klasy. Prawdopodobnie usłyszał całą naszą rozmowę, albo też i nie. - Chodźmy na dach - chwyciłam go za ciepłą dłoń. - Na dzisiaj nie mamy więcej lekcji bo nauczyciele musieli pojechać na wycieczkę jako opiekunowie, więc mamy wolne - dodałam z lekkim uśmiechem.
Oby się nie dowiedział,Oby się nie dowiedział,Oby się nie dowiedział,Oby się nie dowiedział,Oby się nie dowiedział,Oby się nie dowiedział,Oby się nie dowiedział,Oby się nie dowiedział,Oby się nie dowiedział,Oby się nie dowiedział,Oby się nie dowiedział,Oby się nie dowiedział,Oby się nie dowiedział,Oby się nie dowiedział,Oby się nie dowiedział,Oby się nie dowiedział,Oby się nie dowiedział,Oby się nie dowiedział,Oby się nie dowiedział,Oby się nie dowiedział,Oby się nie dowiedział,Oby się nie dowiedział,.... powtarzałam w myślach, ale on wciąż był zamyślony.
- A-chan czy ty byłeś zazdrosny, gdy rozmawiałam dzisiaj z tym chłopakiem? - spytałam się, kierując na niego złośliwy wzrok. On nic nie odpowiedział. - Wiesz bo on mnie zaprosił na miasto, ale powiedziałam mu, że dam mu później znać - co prawda o nic takiego mnie nie zapytał, ale chciałam zobaczyć czy A-chan będzie zazdrosny i jak się zachowa.
<Anthony?>

niedziela, 19 marca 2017

Od Anthony'ego Cd Akane

Ta dziewczyna mocno mnie irytowała. Zauważyłem już, że dziewczyny w klasie próbują oddalić mnie od Akane. Naiwne doprawdy. Udawałem, że słucham dziewczyny, kiedy zauważyłem jak do Akane podchodzi jakiś chłopak. Oni się do cholery zmówili czy jak? Wkurzało mnie powoli to wszystko. Miałem ochotę wyjechać stąd, tyle że teraz z Akane. Mógłbym wszystko ogarnąć, byleby uwolnić się od tych ludzi. Patrzyłem tylko co jakiś czas wzrokiem bazyliszka na chłopaka i starałem się spławić dziewczynę.
- Słuchaj. - mruknąłem do dziewczyny. - Nie obchodzi mnie, po co ze mną gadasz. Jakoś nagle cię oświeciło. Nie obchodzi mnie też co ten koleś chce od Akane. Ale oboje macie spierdalać - powiedziałem w miarę spokojnym głosem, chociaż trudne to było.

Akane? Bezwen totalny ;-;

czwartek, 16 marca 2017

Od Akane Cd Anthony'ego

Każdy z nas nie lubił jakiego przedmiotu w moim przypadku był to francuski, a u Anthony'ego była to historia. Nie miałam akurat nic przeciwko historii, ale jak pomyślałam sobie o francuski i nauczycielu, który daje nam lekcje, przez ciało przechodziły mnie ciarki. Tuż po historii mieliśmy chemie.
- A ten przedmiot lubisz? - zaśmiałam się. - Czy też będziesz filozofować na jego temat? - spojrzałam się na niego pytajacym wzrokiem.
- Wcale nie filozofuje. (xddd) Po prostu mówię co uważam. Ale tak. Chemia jest spoko według mnie. - uśmiechnął się, a ja odwzajemniam uśmiech. Świętowaliśmy się do klasy. Nauczyciela jeszcze nie było więc mieliśmy trochę czasu aby porozmawiać, tak jakby. Bynajmniej chcieliśmy, ale w naszą rozmowę wplątała się dziewczyna z klasy. Oczywiście zaczęła rozmawiać z A-chanem.
- Siadaj już lepiej na miejsce bo nauczyciel idzie! - powiedziałam nieprzyjemnie do niej. Tej dziewczyny to chyba nie potrafiłam polubić.
- Akane pomogłabyś mi? - usłyszałam pytanie ze strony chłopaka siedzącego przede mną. Napisałam szybko mu odpowiedzi i podałam.
- Anthony pomożesz mi? - usłyszałam głos dziewczyny, która z nim rozmawiała wcześniej. Zrobiłam się odrobinę zazdrosna czego się nie spodziewałam. Dzwonek zadzwonił, a nam dało to znać, że zaczęła się przerwa. Każdy przysiadł się do kogoś i zaczęli rozmawiać. Oczywiście Anthony przysiadł się do mnie i miałam nadzieję, że tylko on. Niestety ta chwile po trzech minutach zakłóciła ja dziewczyna z wcześniej. Anthony zajął się rozmowa z nią, a ja znowu byłam sama, ale nie na długo. Do naszego grona doszedł chłopak, który siedzi przede mną na chemie, a dzisiaj mu pomogłam.

<Anthony?>

poniedziałek, 13 marca 2017

Od Anthony'ego Cd Akane

Wstałem leniwie z łóżka, na prawdę nie miałem ochoty się budzić. Ale musiałem. Poszedłem się ogarnąć, co nie zajęło mi długo. Zorientowałem się, że Akane zarypała mi torbę. Westchnąłem z uśmiechem i wyszedłem z pokoju, gdzie czekała na mnie dziewczyna.
- Tak w ogóle, to jak dostałaś się do mnie do pokoju? - zapytałem nadal zaspanym głosem.
- Nie zakluczasz drzwi. - uśmiechnęła się.
- Doprawdy? Wydawało mi się, że tak. - odparłem przeciągając się. - Jak się spało? - uśmiechnąłem się.
- A bardzo dobrze. Bierz śniadanie i chodź. - powiedziała.
Wróciłem się grzecznie do pokoju po śniadanie, które mi przygotowała i wróciłem do niej. Zamknąłem, tymże razem, drzwi na klucz i ruszyliśmy w stronę klasy, w której miały odbyć się zajęcia. Lekcją rozpoczynającą ten jakże przepiękny dzień, nie to wcale nie sarkazm, była historia.
- Pierwsza chyba historia. - powiedziała dziewczyna.
- Przedmiot, którego nienawidzę. - powiedziałem opierając się o ścianę przy klasie. - Po co mamy się uczyć o historii, skoro każdy mówi nam w tych czasach, abyśmy nie żyli przeszłością, że tylko liczy się tu i teraz, czy też to, że mamy żyć przyszłościowo. Więc na co nam historia? Możliwe, że nigdy nie dostanę odpowiedzi na to pytanie, no ale cóż. - uśmiechnąłem się. - Odpowiedź nie jest mi niezbędna. A więc dam sobie spokój z szukaniem odpowiedzi.
Dziewczyna zaśmiała się.
- Co w tym śmiesznego? Nie lubię historii. - odparłem.
- Tak jak ja francuskiego. - rzekła, na co ja się zaśmiałem.
Zadzwonił dzwonek, westchnąłem męczeńsko i wszedłem za Akane do klasy. Gdy wszyscy uczniowie się już zebrali, do klasy wszedł nauczyciel. Mówią, że niby z nim jest ciekawie na lekcjach, ale ja po prostu nienawidzę tych dat, wydarzeń, nazwisk i imion nie do wypowiedzenia. Rozpoczęła się lekcja, czyżby ktoś chciał mnie ukarać za grzechy? Miałem iść do odpowiedzi... Nie wiem kompletnie nic. Nie pamiętam ani jednego wydarzenia. <time skip> Udało się. Udało mi się na tróje więc jest całkiem dobrze. chyba z pół lekcji minęło, kiedy odpowiadałem. Potem lekcja minęła szybko, następna miała być chemia.
- To co teraz mamy za lekcję? - zapytała dziewczyna, siadając obok mnie pod ścianą.
- Chemia.
- A ten przedmiot lubisz? - zaśmiała się. - Czy też będziesz filozofować na jego temat?
- Wcale nie filozofuje. (xddd) Po prostu mówię co uważam. Ale tak. Chemia jest spoko według mnie. - uśmiechnąłem się.

Akane? xd Brak pomysłu ;-;

sobota, 11 marca 2017

Od Akane Cd Anthony'ego

Niby wszystko miało dzisiaj wyglądać tak przepięknie, a skończyło się tym, że się rozdzieliliśmy. Znając Anthony'ego i obecny stan w jakim go zostawiłam, wybuch i skończyło się to wizytą policji. Usiadłam sobie pod drzewem płaczącej wierzby. Miałam nadzieję, że Anthony przyjdzie i znajdzie mnie w godzinę, ale trwało to dłużej niż by się mogło to wydawać. Ludzie rozeszli się, a mi pozostało tylko czekanie. Lampy oświetliły drogę, lekki wiatr ustał, słońce schowało się za horyzontem, a księżyc powoli wychodził. Zrobiłam się śpiąca, aż w końcu zasnęłam.
~~~
Budząc się z samego rana przy pomocy budzika, wstałam i rozejrzałam się dookoła. Byłam w pokoju co oznaczało, że Anthony mnie wczoraj znalazł i przyniósł do pokoju. Po szybkiej kąpieli i ogarnięciu się pozostało mi tylko zjedzenie śniadania i pakowania się. Po śniadaniu zaczęłam się pakować, ale nie mogłam skończyć. Nigdzie nie było moich książek, a byłam pewna, że leżały na biurku. Założyłam na ramię torbę, ubrałam buty i kurtkę po czym skierowałam się do pokoju Anthony'ego. Nie pukałam nawet do drzwi, bo znając jego nawet nie miał czasu, aby je zakluczyć.
-Czas wstawać śpiochu - szepnęłam mu do ucha.
- Jeszcze pięć minut - powiedział zaspany głosem.
Był jeszcze czas, więc zrobiłam mu śniadanie, które mógł zjeść w drodze do szkoły i przy okazji spakowałam potrzebne książki.
-Wstawaj! - powiedziałam miłym głowę, ale nie pomogło. Powtórzyłam słowo jeszcze z kilka razy, ale NIC. Nie pozostało mi nic innego jak obudzić go w trochę drastyczniejszy sposób. Nalałam do szklanki zimnej, wręcz lodowatej wody. Nachyliłam szklankę, a na chłopaka twarz zleciało kilka kropel wody, przynosząc przy okazji bardzo dobry efekt.
- Będę czekać na korytarzu więc wystarczy, że się ubierzesz. - powiedziałam biorąc swoją jak i A-chana torbę.

<Anthony?>
Theme by Bełt