Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Akane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Akane. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 października 2017

Od Akane CD Anthony'ego

Poczułam jak ktoś wchodzi do mojego pokoju i bierze na ręce. Chciałam się obudzić, ale nie potrafiłam. Głos jaki słyszałam nie należał do osób, które znałam. Na pewno było coś na rzeczy, że mnie "wzięli" ze sobą. Niby spałam, ale jakoś potrafiłam usłyszeć głos. Nie wiedziałam czy mi się to śni czy jest to rzeczywistość. Jeden z mężczyzn wziął mnie ponownie na ręce i ułożył na krześle, chyba. Poczułam tylko jak czymś mnie oplotują i to bardzo mocno. Przez jakiś czas byłam sama, prawie sama. Ktoś był ze mną, wyczuwałam czyiś zapach. Na pewno nie należał do tamtych osób. Powoli zaczęłam się wybudzać, a to co widziałam gdy powoli otwierałam oczy mnie zszokowało. Zobaczyłam Anthony'ego oraz innych ludzi. Bałam się nie o siebie a o niego. Wreszcie to była moja wina, że zaczęłam mu mieszać. Po słowach jakich usłyszałam od chłopaka miałam nadzieję, że to się nie dzieje naprawdę. Gdy powiedział mi, że sobie wszystko przypomniał, ucieszyłam się i to bardzo. Anthony wyszedł a ja zostałam z osobą, która miałam zabić. Był nieprzytomny, a dla dobra mojego czy A-chana ja miałam go zabić! Sama nie wiedziałam co mam zrobić. Chłopak zaczął się powoli budzić, a ja podeszłam do niego.
- Wszystko w porządku? - przyklęknęłam przed nim.
- Kim jesteś? Gdzie ja jestem? - spojrzałam się na niego.
- Wiesz mamy mały a zarazem duży problem... - powiedziałam, a gdy on spojrzał się na mnie pytająco, wytłumaczyłam mu wszystko i jak.  - Pomożesz mi i A-chanowi? - zapytałam na sam koniec, modląc się, że się zgodzi.
- Dobrze, jednak jak ja mam pomóc? - uśmiechnęłam się do niego.
- Przestrzele swoje ramię, a krew użyjemy do tego aby obrudzić twoje ubrania. Ty będziesz udawać, że ciebie zabiłam. Z tego co wiem to jest dwóch ochroniarzy, więc powinieneś dać z nimi radę. Położę pistolet tuż obok ciebie, żebyś miał się czym obronić w razie czego - on spojrzał na mnie i się zgodził. Zdjęłam swoją bluzkę. Na szczęście miałam ubraną wiśniowa. Przestrzeliłam ramię co mnie zabolało i to bardzo, ale musiałam dać radę. Zrobiliśmy wszystko tak jak w naszym planie. Miałam szczęście, że ten mężczyzna chciał współpracować ze mną. Dwaj mężczyźni weszli do środka. Byli bardzo zaskoczeni, podobnie jak i sam Anthony, który wszedł wraz  z nimi.
- Idźcie, my się zajmiemy nim - powiedzieli oboje, ja podeszłam szybko do A-chana.
- Chodźmy stąd jak najszybciej... - powiedziałam chwytając go za rękę i szybko idąc jak najszybciej.
- Akane co się tam stało? - zapytał, gdy usłyszał strzał z pistoletu.
- Wiesz, ja zrobiłam to na swój własny sposób. Przy okazji, lepiej będzie jak stąd odejdziemy, gdyż twój szef może być niezadowolony ze mnie no i z ciebie - uśmiechnęłam się. Rana po postrzale bolała, ale ja nie mogłam się teraz tym przejmować. Były ważniejsze sprawy niż własne zdrowie.
- A- chan wiesz, że pochodzę z rodziny, która ma ogromne możliwości, dlatego teraz zależy tylko od ciebie czy mogę to wykorzystać... - miałam nadzieję, że chłopak mnie rozumiał. Na jakiś czas schroniliśmy się w bezpiecznym miejscu. Wszystko przed moimi oczami się zaczęło powoli rozmazywać.
- Ej, dziewczyno! - usłyszałam głos, który znałam.
- A-chan on nic nam nie zrobi - upewniłam Anthony'ego, gdy ten staną w mojej obronie.
- Dziękuję ci za pomoc, co z twoją... - przerwałam mu.
- To ja powinnam dziękować - uśmiechnęłam się do niego. - A-chan i jaka jest twoja decyzja? - zapytałam się ponownie.

<Anthony?>

wtorek, 17 października 2017

Od Anthony'ego cd Akane

Kiedy się obudziłem w pokoju nie było nikogo oprócz mnie, z niewiadomych przyczyn, trochę mnie to zasmuciło. Wstałem i zacząłem szykować się do szkoły, w pewnym momencie zorientowałem się, że dziewczyna zrobiła mi śniadanie, mimowolnie się uśmiechnąłem. Przeszła mnie dziwna fala uczucia, że to się wydarzyło, takie deja-wu. Nie tyle to, ale jakby to się działo często, kiedyś wielokrotnie. Przeszło mnie dziwne uczucie, zignorowałem je, spakowałem się i wyszedłem do szkoły. Na pierwszej lekcji, na francuskim, Akane się spóźniła, nie wyglądała najlepiej i zauważył to nawet nauczyciel. Lekcja mi się okropnie dłużyła, kiedy zadzwonił dzwonek dziękowałem za to w duchu. Chciałem pogadać z dziewczyną, miałem dziwne przeczucie, że coś jej grozi. Wychodząc, chciałem ją zawołać, ale zatrzymała mnie jakaś laska, kleiła się, przez co mnie po prostu wk*rwiła.
- Anthony, może przyjdziesz do mnie dziś wieczorem? - zaskomlała, co chwila zerkała na koleżanki jakby chcąc im coś udowodnić.
- Słuchaj lalka. - złapałem ją jedną ręką za talię a drugą podniosłem podbródek. - Jeżeli jesteś niewyżyta, to poszukaj sobie jakiegoś idiotę, najlepiej ślepego i głuchego. - warknąłem i odszedłem.
Stała tam nie wiedząc co zrobić, nie spodziewała się takiego obrotu spraw. Szukałem Akane, po przeszukaniu całej szkoły udałem się do akademika. Po prostu wiedziałem, że coś jest nie tak. Poszedłem do jej pokoju, był otwarty na szerz i co gorsza pusty. Szybkim krokiem udałem się przed szkołę, szukałem znajomego samochodu. Był. Kruczoczarny mercedes AMG GT, rozpoznałbym go nawet nocą w centrum ruchliwego Las Vegas bądź Tokio. Bez zastanowienia wróciłem do swojego pokoju, wziąłem kilka rzeczy i z powrotem wyszedłem na parking. Powolnym krokiem dotarłem do czarnego samochodu, kierowca uchylił przyciemniane okno i mruknął tylko ciche: wchodź. Wsiadłem i ruszyliśmy, całą drogę milczałem, dwie pozostałe osoby w samochodzie również. Zatrzymaliśmy się pod dużym domem jednorodzinnym na obrzeżach miasta. Facet siedzący na miejscu pasażera podał mi dużą czarną bluzę, założyłem ją bez słowa po czym wysiedliśmy z auta. Założyłem kaptur i ruszyłem z facetami w stronę domu, jeden z nich otworzył drzwi tak po prostu i tam weszliśmy. Wiedziałem czego chcą, wiedziałem, że mam tylko jedno wyjście aby uratować Akane. Weszliśmy do piwnicy, ciemna i pusta, stało tam parę krzeseł i stół. Na jednym krześle siedziała nieprzytomna dziewczyna, a raczej przywiązana do niego. Na drugim również ktoś związany, osoba miała założony worek na głowę.
- Tik tak. - mruknął wcześniejszy kierowca.
Po kilku minutach Akane zaczęła się przebudzać, była wyraźnie wystraszona. W końcu całkiem się rozbudziła i przerażona rozglądała się po pomieszczeniu. Zaczęła płakać. Podszedłem do niej i przyłożyłem dłoń do jej policzka, drżała i była zimna.
- Nie bój się. - wyszeptałem. - Obiecuję, to się niedługo skończy. Jeszcze tylko trochę z tym wytrzymaj. - pocałowałem ją w czoło i wróciłem do facetów.
- Dobrze wiesz co masz zrobić. - mruknął spokojnie jeden z nich.
- Jeżeli to zrobię, dacie nam spokój. - warknąłem.
- Oczywiście. Będziesz miał spokój, Drak będzie wiedział, że młoda nas nie wyda. To mu wystarczy, musi być po naszej stronie. - wytłumaczył nadal spokojnie.
Kierowca na razie milczał, nie przejąłem się tym, wyszli z piwnicy kiedy kiwnąłem głową. Podszedłem do dziewczyny i ją rozwiązałem. Wstała niepewnie, przytuliłem ją przez co się lekko skuliła, bała się. Nie wiedziała czego może się spodziewać i co ją tu czeka. Sprytnie to wykombinowali. Podczas kiedy my siedzieliśmy na lekcji, rozpylili gaz nasenny w jej pokoju a potem bez problemu przewieźli tutaj.
- Akane. - wyszeptałem. - Oni dadzą nam spokój... - przerwałem bardziej się w nią wtulając.
- Ale? - zapytała drżącym głosem.
Zerknąłem na osobę związaną. Zorientowała się.
- A-anthony?
- Dadzą nam spokój, muszą mieć pewność, że jesteś z nami. Nie skrzywdzą cię wtedy. Nikt nie będzie mógł cię choćby dotknąć. Będą cię chronić i pilnować. Ale... - odetchnąłem głęboko. - Tam siedzi nieprzytomny i największy wróg Drakona. Nie jest szczególnie dla nas niebezpieczny, ale jednak.
- W-was?
- Zaufaj mi, proszę cię.
- Czego oni chcą? - zapytała.
Wyjąłem z kieszeni pistolet i włożyłem w ręce dziewczyny, nie chciałem aby to zrobiła, ale tego chcieli, tylko to da im pewność.
- Nie chcę tego, ale tylko tak mogę cię chronić. Jeżeli nie chcesz nie musisz, ale będę zmuszony stąd wyjechać. Nie kieruj się moimi słowami, nie musisz tego robić. Są dwie opcję. Nie chcę cię zostawiać ale nie zmuszę cię do zabicia kogoś. Pamiętam. - powiedziałem na koniec i wyszedłem z piwnicy zostawiając ją samą.
Wszystko w jej rękach...


Akane? Wybacz, kryminał czytam i wgl, nic nie obiecuje bo mi na pewno wtedy nie wyjdzie, w mojej wizji miało być to upozorowane, że tam siedzi fantom lub coś takiego ale teraz to od ciebie zależy. Wybacz zwłokę z odpisem.

niedziela, 8 października 2017

Od Akane Do Martyny

Dzisiejszego dnia miałam wolne od szkoły i tym samym od Anthony'ego. Musiał się zająć nadrabianiem kilku lekcji no i w dodatku zajęciami w swoim klubie. Przez czas jaki go w nim nie było przez pewne problemy, musiał się zająć nadrabianiem.
Po zjedzeniu śniadania i posprzątaniu wybrałam się na mały spacer. Wzięłam słuchawki oraz telefon i zaczęłam słuchać piosenek. Dzisiejszy dzień należał co prawda do tych chłodnych, mało przyjemnych dni. Jednak bardzo kolorowych. Słońce przeniosło szare chmury na niebie swoimi promieniami, a ptaki wesoło sobie ćwierkały. Byłam w parku, tam usiadłam sobie na ławce chcąc chwilę sobie pomyśleć. Chwilę spokoju na rozmyślanie i słuchanie piosenek przerwało mi coś co zaczęło wąchać moją nogę. Jak się okazało był to mały szczeniaczek. Oderwałam się od swoich czynności, a swój wzrok przeniosłam na niego. Był nieziemski uroczy jak każdy inny mały zwierzak. Wzięłam go na ręce. Nigdzie nie widziałam aby miał obrożę z imieniem i adresem właściciela.
- Chyba się zgubiłeś maluszku, co nie? -pogłaskałam go po główce, a on zaczął wesoło merdać ogonkiem.
- Poszukamy twojej pani lub twojego pana - wstałam z ławki, biorąc go tym samym na ręce. Przykryłam go swoim szalem i zaczęłam się rozglądać do okoła. Zauważyłam, że w parku była tylko jedna dziewczyna. Podeszłam do niej.
- Przepraszam czy jest to może twój szczeniaczek? - zapytałam się a ona odwróciła się w moją stronę.

<Martyna?>

sobota, 9 września 2017

Od Akane CD Anthony'ego

Patrzałam się na mężczyznę z nadzieją na to, że ktoś mi pomoże. Zamknęłam oczy, ale otworzyłam je tuż po tym jak usłyszałam znajomi mym uszom głos. To Anthony!. Nie wiedziałam co mam myśleć. Sposób mówienia chłopaka do tych osób mnie w lekkim stopniu przeraził. Wyciągnął mnie z opresji i nie wiedząc nawet kiedy znalazłam się u niego w pokoju, spojrzałam się na niego. Podeszłam do niego jak tylko wskazał. Wreszcie nie powinnam się go bać. Może i stracił pamięć, ale to i tak nie zmieniło faktu, że go kocham i jest tym jedyny. Anthony okrył nas kołdrą i wtulając się we mnie w krótkim czasie zasnął. Ja się uśmiechnęłam pod nosem. Ta chwila była taka sama tuż przed tym jak stracił pamięć. Wzięłam swoją jedną dłoń, położyłam ją na jego głowie. Powolnymi i delikatnymi ruchami zaczęłam go gładzić po głowie. Cieszyłam się z tej chwili dlatego nie miałam zamiaru zasnąć. Nadeszła piąta godzina. Wyślizgnęłam się z uścisku chłopaka i wyszłam z łóżka całując go przedtem w czoło. Zrobiłam śniadanie, które zostawiłam mu we widocznym miejscu. Wyszłam po cichu z jego pokoju. Poszłam do siebie, aby chwilę odpocząć. Jednak widząc ten bałagan, musiałam posprzątać. A jak już posprzątałam, nadszedł czas aby zbierać się na lekcje, chociaż i tak byłam spóźniona. Wzięłam swoją torbę i ruszyłam do szkoły. Obecnie była lekcja francuskiego, więc mogłam się spodziewać dodatkowej pracy domowej za karę, że się spóźniłam. Weszłam do klasy.
- Przepraszam za spóźnienie proszę pana - powiedziałam nim nauczyciel zdążył cokolwiek powiedzieć.
- Usiądź na swoje miejsce - powiedziałam, a ja usiadłam w ławce, Anthony już dawno był na lekcjach. Dobrze, że chociaż on się nie spóźnił. Zmęczona po nieprzespanej kolejnej nocy, nauczyciel podszedł do mnie i uważnie przyjrzał się mi.
- Akane powinnaś pójść do pielęgniarki. Nie za dobrze wyglądasz - spojrzał na mnie.
- Nic mi nie jest. Niech pan lepiej kontynuuje lekcje. Uzupełnię lekcje od kogoś i pokażę panu jutro - odpowiedziałam z lekkim uśmiechem. Do zakończenia lekcji pozostało dziesięć minut, więc szybko miną ten czas. Nadeszła przerwa więc po prostu udałam się na dach. Oparłam się i usiadłam. Dzisiejszy dzień naprawdę był chłodny, ale nie miałam sił, aby pójść na lekcje. Więc jak tylko dzwonek zadzwonił udałam się do akademika. Po długim marszu, który to wycieńczył mnie. Położyłam się do łóżka. Próbowałam zasnąć, ale nie udało mi się to za bardzo. Na szczęście miałam zasłonięte okna, dzięki czemu było ciemniej. Sama nie wiedziałam, czy jestem chora czy tyle śpiąca. Moje ciało wydawało się ciężkie, spać mi się chciało ale nie potrafiłam zasnąć. Zamknęłam po prostu oczy z nadzieją, że lepiej za chwilę się poczuję.

<Anthony?> xD

Od Anthony'ego cd Akane

Co to w ogóle miało znaczyć?! Drażni mnie ona ale z jakiegoś powodu również pociąga. W dziwnym stanie ruszyłem przed siebie, ignorując leżącego jeszcze na ziemi Rafaela. Szedłem jak w transie, niby o czymś myślałem ale w głowie tylko huczało. Nie zorientowałem się nawet jak trafiłem dosyć daleko od akademii. Dziwne, jakby to już kiedyś się stało, ktoś po mnie przyjechał... nie, tylko mi się wydaje. Ruszyłem powoli w stronę szkoły, jak tam dotarłem było już zupełnie ciemno, niedaleko szkoły zauważyłem małą szarpaninę, poszedłem tam.
- O! Anthony, może masz ochotę się z nami zabawić? - powiedział triumfalnie jeden z typów dobierających się do jakiejś laski. Przyjrzałem się jej dokładniej... Akane? Nachyliła się nad nią z tajemniczym uśmieszkiem, tamci ją puścili.
- Hmm... No nie tak źle... - mruknąłem ciągnąć dziewczynę za rękę aby wstała. - Skoro proponujecie, to chyba sobie ją pożyczę od was na jedną noc, co wy na to? Jutro wam ją zwrócę. - trzymałem dziewczynę za talię od tyłu. - Jeden dzień możecie chyba poczekać, co?
- No nie wiem, obiecujesz, że nam ją oddasz? - zapytał jeden z nich.
- Ależ oczywiście. - zaśmiałem się szyderczo.
Czułem jak dziewczyna trzęsie się z zimna i ze strachu, bała się, ha!
- No niech ci będzie. - mruknął znowu ten, który mi ją zaproponował. - Ale chcemy ją jutro odzyskać.
- Dobrze, dobrze. - powiedziałem i pociągnąłem Akane za rękę w stronę akademii.
Wciągnąłem ją do siebie do pokoju, była strasznie wystraszona, jakby bała się, że ja też jej coś zrobię. Zamknąłem za nami drzwi i walnąłem się na łóżko jak gdyby nigdy nic.
- To było skrajnie głupie i nieodpowiedzialne wychodzić o tej godzinie, wiesz? - mruknąłem z zamkniętymi już oczyma.
- Prze-przepraszam i-i dziękuje. - wymamrotała drżącym głosem.
Uśmiechnąłem się lekko, wskazałem gestem dłoni aby do mnie podeszła, o dziwo zrobiła to bez słowa, kiedy znalazła się dość blisko łóżka pociągnąłem ją za rękę tak, że na nie spadła i podjęła cicho wystraszona. Ja jak gdyby nigdy nic przykryłem nas kołdrą i się do niej przytuliłem, sen szybko mnie tym razem zmorzył i nim się obejrzałem już spałem wtulony w dziewczynę.

Akane? Ja za to chyba za dużo dram i romansów się naoglądałam XD wyyyyyybaaaaacz mi!

czwartek, 3 sierpnia 2017

Od Akane Cd Anthony'ego

Było to tak niespodziewane, że moja reakcja była raczej normalna. Kochałam Anthony'ego i nikogo więcej. Rafael zszedł z dachu, a moja uwagę przykuła znana mi osoba. Zeszłam z dachu i skierowałam się za nim. Widząc coś czego nie powinnam, nie wiedziałam za bardzo co zrobić. Uspokoiłam się poczuł podeszłam do Rafaela.
- Przyłóż sobie chusteczką, to tylko zadrapanie - powiedziałam trochę ozięble, podałam mu swoją chusteczkę. Następnie podeszłam do Anthony'ego.
- Uważaj na następny raz. Jeżeli ci podpadł to poprostu go uderz, a nie baw się nożykiem - spojrzałam na niego, prosto w jego czarujące oczy. - Powinieneś lepiej uważać na siebie i na osoby z którymi się zadajesz.  - uśmiechnęłam się lekko po czym zeszłam im z oczu. - Jak coś to pożyczę od ciebie później notatki - powiedziałam na sam koniec. Nie miałam zamiaru dzisiaj iść na jakie kolwiek lekcje. Poszłam do parku. Znalazłam najdalsze drzewo na które szybko i zwinnie się wdrapałam. Miałam zamiar na nim zostać i odpocząć chwilę. No i przy okazji wymyślić jakiś plan odzyskania pamięci A-chana. Nim się obejrzałam było już późno. Zeszłam z drzewa i skierowałam do głównej bramy szkoły. Od bramy oddaliłam się na trochę, aby przejść się. Niestety wpadłam na kogoś. Miałam dzisiaj naprawdę zły dzień.
- Ej maleńka co robisz sama w takim miejscu jak to?  - spytał się pewien osiłek chwytając mnie za ramię dość mocno.
- Muszę wracać do akademika. Więc może kiedyś jeszcze się spotkamy... - powiedziałam chcąc się jakoś wyrwać, ale mi to nic nie pomogło.
- Najpier się zabawimy,  a potem możesz sobie pójść. Chociaż nie wiem czy będziesz w stanie - powiedział, a ja się przestraszyłam.
- Puść mnie! - wykrzyczałam,  ale on nic. W dodatku powalił mnie na ziemię.
Ugryzłam go w rękę, która zbliżyła się do mojej twarzy. Nie było to za mądre bo oberwałam w buzię.
- Powinnaś lepiej się słuchać swojego pana - chwycił mnie za buzię. W moich oczach stanęły łzy. Nie wiedziałam co mam zrobić.
- A-chan - wypowiedziałam,  a moje łzy zleciały strumieniami po policzkach.

<Anthony?> za dużo dramy się naoglądałam...

środa, 2 sierpnia 2017

Od Anthony'ego cd Akane

Nie rozumiałem po co ona to robi, tylko mnie drażniła swoim zachowaniem. No ale muszę przyznać, że jedzenie robi dobre. Kiedy wstałem w torbie miałem album i bento. Przejrzałem album, nic z tego nie rozumiałem, wszystko wskazuje na to, że na prawdę z nią byłem. Ale to nie jest mój typ dziewczyny. W ogóle jakim cudem wytrzymałem w związku tylko z nią przez tak długi czas? Wszystko mi mieszało w głowie. Filip powiedział, że to dziewczyna Rafiego, ona mówi mi, że my byliśmy razem, to jest pół na pół. Połowa mojej świadomości chce mi wmówić, że to z nią byłem, a druga, że powinienem ją olać, bo pewnie zakochała się i chce mi coś wmówić. Nie wiedziałem co robić. Chciałem z nią porozmawiać, dlatego udałem się ma dach. Nie wiem czemu, to było pierwsze miejsce, które wpadło mi do głowy. Była tam, niestety z Rafaelem. Słyszałem ich rozmowę, mało co z tego zrozumiałem, ale kiedy Rafi ją pocałował miałem ochotę zepchnąć go z dachu. Taki impuls. Chłopak zszedł z dachu, podążyłem za nim z niewiadomych mi przyczyn. Poszedł do parku, było tutaj praktycznie pusto, ani żywej duszy co dało mi wolne pole do popisu. Jednym z moich nawyków było noszenie ze sobą czegoś ostrego, w dzisiejszym przypadku był to mały sztylet. Upewniłem się, czy nikogo nie ma, założyłem chustkę na twarz, kaptur na głowę i powaliłem jednym ruchem Rafaela. Zakryłem mu oczy i przyłożyłem ostrze do szyi, siedząc mu na brzuchu zbliżyłem lekko głowę do niego.
- Jeśli się znów do niej zbliżysz, to ostro tego pożałujesz. - warknąłem.
Bał się nawet krzyczeć, siedział cicho czekając na rozwój wydarzeń. To w ludziach wkurzało mnie najbardziej. Zamiast walczyć, próbować się wydostać oni siedzą cicho, czekają, bo się boją. Tchórze. Naciąłem lekko skórę na jego szyi, po czym z niego zlazłem. Leżał na ziemi jakby się bojąc, że jeśli wstanie to go bardziej pokaleczę. Rozejrzałem się czy nikt tego nie widział. Zobaczyłem tylko jedną osobę, a tą osobą była Akane. Teraz nie wiedziałem co mam zrobić, nie zdziwiłbym się jakby się wystraszyła, wezwała policję i nigdy więcej do mnie nie zbliżała.

Akane? Ciesz się, że ten typ jeszcze żyje XDD Antek jest baaardzo agresywny XDDD

Od Akane Cd Katie

Dziewczyna była bardzo urocza już na sam swój własny sposób,  a jej nieśmiały sposób mówienia tylko dodawał jej uroku.
- Masz jakieś ulubione miejsca, do których lubisz chodzić? - zapytała i nie musiała długo czekać na odpowiedź.  Dokładnie wiedziałam gdzie ja zabiorę.
-  Chodź zaprowadzi ciebie do nie jednego a dwóch moich ulubionych miejsc - uśmiechnęłam się do niej. - skierowaliśmy się w kierunku parku. To właśnie od niego chciałam zacząć. Było to pierwsze miejsce w którym odnalazłam spokój i jakie kolwiek checi.
- Widzisz to miejsce jest jako jedyne mało znane przez innych. Mało kto zagląda w tą część parku, więc można mnie spotkać tutaj bardzo często. Zwłaszcza jak jestem sama. - Katie zaczęła rozglądać się do okoła. - Chodźmy teraz w miejsce gdzie znajdziesz spokój jak będziesz miała przerwę. - zaprowadziła ja na dach szkoły. Szkoła była zawsze czynna, a to dzieki temu, że pracowali tu ochroniarze. Po drodze dziewczyna przyglądała się uważnie wszystkiemu do okoła. Nie zajęło nam to za dużo czasu tak więc cisza jaką panowała pomiędzy nami nie była długa. Szczerze mówiąc nie była nawet zła. Miła osoba przy okazji miła atmosfera chociaż, gdy panuje cisza.
- A teraz podejdź do mnie. Zasłonę moimi dłońmi twoje oczy. Wiesz będzie efektowniej - zaśmiałam się pod nosem.
- Dobrze - odpowiedziałam cicho. Ja zasłoniłam jej oczy, poprowadziłam ją prawie do samych barierek.
-  A teraz patrz - odsłoniłam jej oczy.
- Łał! - powiedziała,  a ja się uśmiechnęłam.
- Wiesz to miejsce jest na swój sposób magiczne - dziewczyna spojrzała na mnie.
- W jaki sposób?
- Wiesz to tutaj przyprowadziłam pierwsza osobę z którą się zaprzyjaźniłam, a teraz jest mi bliska mojemu sercu. Pomimo kłótni i problemów wciąż jesteśmy razem. Zawsze jak się pokłucimy to tutaj się godzimy. Wiesz takie miejsce na godzenie się, przebaczanie i znalezienie przyjaciół oraz tej swojej jedynej miłości - powiedziałam cicho przypominając sobie tamte dni kiedy to po raz pierwszy spotkałam się z Anthony'm.

<Katie?> ^_^

poniedziałek, 31 lipca 2017

Od Katie CD Akane

Patrząc na dziewczynę przede mną musiałam wyglądać jak cielę patrzące w malowane wrota. Ona z pewnością była księżniczką disneya. Spojrzałam na kwiatek, który wcisnęła mi do ręki i uśmiechnęłam się szeroko.
To miłe? Dziękuję Ci bardzo - wymamrotałam a ona też odpowiedziała uśmiechem.
Nie masz za co - machnęła ręką. - Byłaś już u siebie w pokoju? - zapytała a ja kiwnęłam niepewnie głową.
Tak, byłam. Jest w sumie lepiej niż oczekiwałam - zaśmiałam się niezręcznie i potarłam dłonią głowę.
To dobrze - odpowiedziała. - Więc co tutaj robisz? - zapytała patrząc podejrzliwie.
Wyszłam zaczerpnąć powietrza - odpowiedziałam natychmiastowo. - To był ciężki dzień - spojrzałam na ziemię.
Natura mnie uspokaja, chyba rozumiesz, prawda? - znów się zaśmiałam mentalnie przeklinając moje paplanie.
Rozumiem, rozumiem - pokiwała głową. - Też czasami potrzebuję wyjść i odetchnąć - powiedziała i westchnęła. Zdmuchnęłam włosy z twarzy.
Masz jakieś ulubione miejsca, do których lubisz chodzić? - spytałam dziewczynę szukając jakiegoś tematu do rozmowy.
<Akane?>

środa, 26 lipca 2017

Od Akane Cd Anthony'ego

Zdałam się na smak i wiedzę Anthony'ego. Poszedł do sklepu, a ja zostałam w pokoju. Przy okazji posprzątałam. Sprzątanie zajęło mi trochę czasu, a mojego A-chana nie było. Zaczęłam się powoli martwić. Nie było co już ponad godzinę! Zadzwoniłam do Rafaela i zapytałam się czy może to widział, ale on nic nie wiedział na jego temat. Zadzwoniłam do niego, a gdy odebrał zachowywał się dziwnie. Pomyślałam sobie, że coś się wydarzyło po drodze i teraz chcę pozostać sam na sam ze sobą. Nie domagałam się niczego więcej więc po prostu odpuściłam. Miałam zamiar z nim porozmawiać jutro z rana. Jednak jak chciałam wejść do jego pokoju to drzwi były zakluczone. Poszłam po prostu do szkoły. Martwiła się w dodatku jak tylko zjawił się w klasie to zachowywał się jak nie on.
- A-Chan, co się z tobą dziś dzieje? - zapytałam, gdy tylko nauczyciel się odwrócił.
- A ty to kto? - jego pytanie mnie zaskoczyło. Myślałam, że sobie żartuje ale jego twarz nie wyglądała na taka. Chciałam już coś powiedzieć, gdy nauczyciel podszedł do mnie.
- Akane możesz wyjść nie mam humoru, aby zwracać ci uwagę. - powiedział nauczyciel, a ja spojrzałam się na niego.
- Dobrze, że ma czas aby podejść do mnie i to powiedzieć. Bo jak zakładam na dzisiejszych lekcjach będzie Pan tak samo uwzięty na mnie jak na pozostałych - powiedziałam swoje i wyszłam z klasy. Miałam całą godzinę lekcyjna, aby dowiedzieć się czegoś na temat zachowania A-chana.
Wzięłam swój telefon i zaczęłam wszystko przeszukiwać. W moich poszukiwaniach przerwał sam Rafael.
- Więc to tutaj jesteś! - powiedział lekko zdyszamy.
- Czy coś się stało? - zapytałam, a on zaczął mi wszystko wyjaśniać. Dzięki niemu dowiedziałam się, że moj ukochany Anthony ma amnezje. Lekcja się zakończyła, a ja widząc jak A-chan wychodzi z klasy podeszłam do niego.
- Wybacz moje wczesniejsze zachowanie - powiedziałam, a on tylko mruknął. Poszłam za nim, szczerze to nie wiedziałam co mam robić.
- Czy masz zamiar długo za mną chodzić? - zapytał.
- Tak, a co? - spojrzałam się. Dzięki chodzeniu za nim wiedziałam, że będę mogła to tylko tak uchronić przed tamtymi osobami.
- Jest to coraz bardziej denerwujące - powiedział, a ja spojrzałam na niego.
- Wybacz, ale tylko tak będę pewna, że jesteś bezpieczny... - uśmiechnęłam się, chociaż łzy same zbierały mi się w oczach.
- Nie wiem o co ci chodzi.
- Masz amnezja co nie?! - spojrzal na mnie tym swoim przenikliwym wzrokiem.
- Skąd możesz to wiedzieć?
- Bo się dowiedziałam poza tym to mnie nie rozpoznajesz, chociaż że masz zdjęcia że mną na swoim telefonie. Wczoraj poszedłeś po zakupy, abyśmy wspólnie zjedli kolację. Jesteśmy że sobą bliżej niż możesz to sobie wyobrażać- powiedziałam, nie wiedziałam co mam zrobić, aby odzyskał pamięć.
- Raczej wątpię... Nigdy bym się nie związał z taka osoba jaką jesteś. Niby taka utalentowana, pochodząca z wyższych sfer i jedna z idolek w szkole. Bym może z toba był, ale tylko i wyłącznie na jedną noc i nic więcej - co prawda jego słowa zabolały, ale ja się uśmiechnęłam. Wiedziałam,że nie jest on tym samym Anthony'm jakim był wczoraj.
Anthony kazał mi odejść i żebym się do niego nie zbliżała. Ja oczywiście jak to ja nie posłuchałam się. Pilnowałam to każdej nocy, aby nie wyszedł i znowu zbliżył się do tamtych ludzi. Czasami prosiłam,aby Rafael mi pomógł to powstrzymać. Robiłam tak jak zawsze mu jego ulubione bento, a we wolnym czasie robiłam album w którym zamieszczałam nasze wspólne zdjęcia. Widząc zdjęcia przypomniały mi się nasze dni, które były na każdy swój sposób specjalne. Minęły cztery dni. Włożyłam album ze zdjęciami do jego torby wraz z bento. Odpuściłam sobie lekcje. Poszłam na dach, aby trochę odetchnąć i nabrać energię. Nie potrafiłam bez A-chana zasnąć, więc moj sen najdłużej trwał trzy godziny. Przez niewyspanie się bolała mnie coraz bardziej głowa, a powieki robiły się cięższe.
- Więc to tutaj jesteś! - uśmiechnął się delikatnie Rafael. Usiadł bliski mnie.
- Nie miałam chęci iść na lekcje... - odpowiedziałam, a on spojrzał na mnie smutnym wzrokiem.
- Czy ty myślisz, że pamięć Anthony'ego wróci? Akane czy nie widzisz, że zawsze wplątujesz się w kłopoty przez niego i tylko cierpisz. Nie tylko twoje serce, ale twoja choroba daje również ci we znaki... I nie mów, że nie mam racji. Widzę wszystko i jest mi ciebie szkoda - spojrzał na mnie, a ja tylko uśmiechnęłam się.
- Problemy w jakie zawsze wplątam się przez A-chana nie są takie złe. Dzięki nim nasza miłość zawsze stawała się większa. Chociaż, gdybym miała poswi6eci
Swoje zdrowie i trafić ponownie do szpitala to będzie to warte tego, aby zobaczyć chociaż przez chwilę jego uśmiech lub zmartwienie na jego twarzy. Chciałabym żeby chociaż troche, odrobinę przypomniał sobie o mnie... - odpowiedzialam. Rafael spojrzal sie na mnie i niespodziewanie pocałował.
- Rafael więcej nie podchodzi do mnie - powiedziałam dosc spokojnie jak tylko go spoliczkowałam. Chciał coś już powiedzieć jednak przerwała mu. - Lepiej będzie jak już pójdziesz i nie będziesz do mnie przychodził. Powinies pamietac, że ja kocham tylko i wyłącznie Anthony'ego - dopowiedziałam, a on bez słowa odszedł.z moich oczu zaczęły płynąć strumienie łez, które szybko oparłam.
- Akane nie płacz! Musisz być silna... - powtarzała sobie cały czas docierając wciąż łzy. W dodatku zaczął padać deszcz.

<Anthony?>

wtorek, 25 lipca 2017

Od Anthony'ego cd Akane

/// Powracam na stałe ///

- Na kolacje i deser? Hmm... A co byś chciała? Coś konkretnego? Konkretny rodzaj dania? Smak lub coś innego? - zapytałem.
- Zdam się na ciebie. - uśmiechnęła się.
- To ja skocze do sklepu po potrzebne rzeczy i zaraz wracam, dobrze? - zapytałem, przytulając dziewczynę.
- Ale wracaj szybko! - powiedziała i ucałowała mnie.
Wyszedłem po potrzebne rzeczy do zrobienia kolacji i deseru, nagle poczułem mocne uderzenie w głowę. Straciłem przytomność. Ocknąłem się w szpitalu z wielką dziurą w pamięci.
- Dobrze, że się obudziłeś. Kiedy szedłeś przez miasto, przechodziłem obok placu rozbiórki budynku, dostałeś czymś ciężkim w głowę, ale nic ci już nie grozi. Możesz mieć jedynie lekką amnezje. Jeszcze dziś wyjdziesz ze szpitala. - powiedział spokojnie lekarz świecąc mi latarką po oczach.
- Lekką? Mam czarną dziurę w pamięci. Pamietam... tylko to, jak tu przyjechałem. Potem pustkę. To ma być lekka amnezja? - warknąłem i podniosłem się do siadu.
- Za pół godziny wyjdziesz ze szpitala. Amnezja może się utrzymać kilka dni, przez ten czas nie chodź na zajęcia szkolne. Odpoczywaj. - lekarz wyszedł z sali.
Nagle odezwał się mój telefon. Odebrałem.
- "Halo? A-Chan? Gdzie jesteś? Co się stało? Długo cię nie ma!" - odezwała się dziewczyna, kojarzyłem głos ale w głowie pustka.
- Co? - mruknąłem. - Kto mówi? - spojrzałem na wyświetlacz: "Akane" K-T-O? - Jestem w szpitalu, nie mam pojęcia co tu robię, to chyba pomyłka, Eh? Cześć. - rozłączyłem się.
Ważne, że mniej więcej wiem gdzie jest szkoła, do której się zapisałem. Wstałem z łóżka szpitalnego, podeszła do mnie pielęgniarka.
- Nie możesz wstawać, lekarz nie dał jeszcze wypisu. - powiedziała, traktując mnie jakbym był sześciolatkiem.
- Dla pani, "pan nie może wstawać". - warknąłem. - A po drugie nie obchodzi mnie to, wychodzę. - wstałem i opuściłem salę. Włączyłem telefon, wybrałem numer i napisałem sms'a, chwile później na parkingu placówki stał Filip w swoim aucie.
- Co się stało, że napisałeś? Zdziwiło mnie to.
- Zdziwiło? A coś ty ćpał? Zawieź mnie do akademii, nie będę siedział w szpitalu bo jakiś lekarz mi karze. Sam wiem co dla mnie dobre. - mruknąłem.
- Myślałem, że chcesz urwać z nami kontakt na zawsze. Każdy tak myślał.
- Co ty ku*wa ćpałeś debilu? W ogóle mam czarną dziurę w pamięci, mieliśmy jakieś zlecenie do wykonania? - zapytałem od niechcenia.
- Czarną dziurę powiadasz? - powiedział cicho Filip. - Zlecenia na razie nie mieliśmy, ale ostatnio trochę dziwnie się zachowywałeś więc myśleliśmy, że chcesz odejść. - powiedział.
Jechaliśmy już jakiś czas, szpital był trochę daleko od akademii.
- Ty w ogóle jakaś łaska do mnie dzwoniła, może kojarzysz, Akane. Imię i głos kojarzę ale za kija nie wiem kto to.
- Akane... E... To dziewczyna Rafaela. - powiedział szybko, jakby trochę zdenerwowany.
Wzruszyłem ramionami, resztę drogi przeżyliśmy w ciszy.
- Spotkamy się jutro. - rzuciłem na odchodne, wychodząc z auta.
- Jasne!
Zachowywał się dziwnie, o co mu chodziło, no i czemu dziewczyna Rafiego do mnie dzwoniła? Eh, nie ważne. Udałem się do swojego pokoju i położyłem się spać, byłem strasznie zmęczony.
Kiedy się obudziłem była dziewiąta, niechętnie zwlokłam się z łóżka i ogarnąłem, potem ruszyłem do sali lekcyjnej.
- O pan Anthony zaszczycił nas swoją obecnością! Dlaczego się spóźniłeś?- zapytał nauczyciel kiedy wszedłem do klasy.
- Bo mi się nie chciało wstawać. To chyba proste. - warknąłem.
- Siadaj, wpisuje ci spóźnienie.
- Wpisuj sobie co tam chcesz. - mruknąłem i usiadłem do ławki.
Lekcja trwała dalej.
- A może raczysz chociaż książki wyjąc skoro i tak nie słuchasz?!
- No nie za bardzo. - mruknąłem obojętnie.
- Wpisuje ci uwagę.
Wpisuj sobie co chcesz, nie obchodzi mnie to. Nagle dziewczyna siedząca obok mnie szturchnęła mnie lekko, spojrzałem na nią.
- A-Chan, co się z tobą dziś dzieje?
- A ty to kto?

Akane? Amnezja zawsze wydłuży opowiadanie xddd

niedziela, 23 lipca 2017

OD Akane CD Katie

Dziewczyna która siedziała na ławce była nową uczennicą. Na imię miała Katie, ale pozwoliła mi na nią wołać również Pidge. Urocza była z niej osóbka w dodatku miła i trochę nieśmiała. Po zmamieniu kilku słów, zdań z rudowłosą dziewczyną pożegnałam się. Pidge musiała zawitać do akademika. Chciałam ją odprowadzić jednak ona nie chciała. Nie mogła jej zmusić tak więc pomachałyśmy sobie na dowiedzenia. Poszłam przed siebie dalej. Założyłam słuchawki na uszy i zaczęłam swoją wędrówkę ponownie. Wróciłam godzinę później do akademika. Rozejrzałam się do okoła budynku tam ku mojemu zdziwieniu zobaczyłam wcześniej spotkaną dziewczynę, Pidge.
- Witaj ponownie! - powiedziałam za jej pleców.
- O to ty! - odwróciła się w moją stronę.
- Ten kwiatek idealnie pasuje do ciebie, a zwłaszcza do twoich oczu - zerwałam kwiatek, który rósł na grządce blisko dziewczyny. Podarowałam jej kwiatek.

<Katie?> Nie ma sprawy ^_^

czwartek, 20 lipca 2017

Od Katie CD Akane

Spojrzałam na dziewczynę stojącą przede mną i machinalnie oniemiałam. Miałam rację z tym, że tu nie pasuję. Ona była… Jak księżniczka z bajki. Całe to miejsce wyglądało jak z bajki, a ja byłam co najwyżej trzeciorzędną postacią z jakiejś krótkometrażówki, której nikt nie pamięta. Moje myśli wypełniały podobne brednie i po chwili zdałam sobie sprawę, że nie pamiętam o co spytała. Mentalnie przeklęłam swoją głupotę i skłonność do paplania, nawet jeśli tylko w swojej głowie.
- Przepraszam? - spytałam niepewnie, a dziewczyna chyba zauważyła panikę na mojej twarzy.
Czy wszystko okej? - spytała ponownie a ja zaczęłam się zastanawiać nad odpowiedzią. Chciałam odpowiedzieć, że nie, bo tak się czułam, ale z drugiej strony miałam świadomość, że to normalne odczucia, wzbogacone tylko moją skłonnością do paniki i histerii.
- W-wszystko dobrze, dziękuję, że pytasz - zebrałam się w sobie i odpowiedziałam. Rzecz jasna nie obyło się bez zająknięcia. W ramach rekompensaty uśmiechnęłam się najszerszym uśmiechem, który zdołałam wyłuskać.
- Na pewno nie potrzebujesz pomocy? - zapytała a ja poczułam się wręcz zakłopotana. Czy rzeczywiście wyglądam na tak zagubioną? Chyba, że po prostu jest taka troskliwa wobec wszystkich… Wygląda na taką, wygląda na bardzo sympatyczną, więc tak mogło być.
- Cóż, jestem nowa i przyszłam tutaj posiedzieć zanim pójdę do akademika. Oswoić się i tym podobne - wymamrotałam w ramach wytłumaczenia niezręcznie. Dziewczyna pokiwała ze zrozumieniem głową i wyciągnęła swoją dłoń w moim kierunku.
- Jestem Akane. Gdybyś potrzebowała wskazówek, oprowadzenia lub czegokolwiek jestem do dyspozycji - powiedziała i uśmiechnęła się szeroko. Nieco pewniej wyciągnęłam rękę i uścisnęłam jej dłoń.
- Mam na imię Katie, choć wszyscy raczej mówią na mnie Pidge. Dzięki - przedstawiłam się i puściłam jej rękę.
- Miło Cię poznać, Pidge - ponownie się uśmiechnęła.
- Ciebie także - odpowiedziałam i wstałam. - Chyba powinnam się zbierać do akademika, jeszcze nie poznałam swoich współlokatorów - wspomniałam i spojrzałam na Akane przepraszająco.
- Rozumiem. Odprowadzić Cię? - spytała a ja szybko pokręciłam głową.
Nie, nie ma takiej potrzeby. Ale dziękuję za propozycję - podziękowałam i zrobiłam dwa kroki w tył. - Do zobaczenia?
- Do zobaczenia - odpowiedziała i pomachała. Odmachałam i odwróciłam się by pójść w stronę wspomnianego budynku. To nie będzie łatwe.
<Akane? Dzięki za odpis ^^>

piątek, 14 lipca 2017

OD Akane CD Katie

Zauważyłam, że ostatnio doszło do naszej szkoły dużo nowych uczniów. Było miło, chociaż wciąż nie spotkałam się z Anthonym. Nie wiedziałam nawet co się z nim dzieję, czy w ogóle jeszcze mnie pamięta. Dzisiejszego dnia nie było szkoły, więc opuściłam swój pokój i poszłam do parku. Jakoś nie potrafiłam usiedzieć w swoim pokoju. Założyłam słuchawki na uszy i wolny krokiem zaczęłam swoją przechadzkę po parku. Następną piosenką jaka zaczęła lecieć jako następna była jedną z moich ulubionych. A tytuł miała Pod drzewem (The Hanging Tree). Zaczęłam ją, aż nucić.
A Ty?
Czy Ty?
Pod drzewo przyjdziesz też
Gdzie wisi już ktoś - podobno zabił trzech
Po tym, co się tu działo każdy chyba wie
Pod drzewem dziś to wszystko skończy się
A Ty?
Czy Ty?
Dzisiaj przyjdziesz też
Tu woła nas ktoś, kto przed nimi zbiegł
Po tym, co się tu działo każdy chyba wie
Pod drzewem dziś to wszystko skończy się...
Przestałam nucić, jak tylko zobaczyłam dziewczynę siedzącą na ławce. Podeszłam do niej bliżej.
- Czy potrzebujesz może pomocy? - stanęłam przed nią. Nie widziałam jej wcześniej, więc zapewne była ona jedną z nowszych uczennic.

<Katie?>

sobota, 8 lipca 2017

Od Akane CD Frode

Idąc do klasy chłopak rozglądał się na prawo i lewo. Przypatrując się mu co jakiś czas, na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Wiedziałam mniej więcej co czuł chłopak w pierwszy dzień w nowej szkole.
Zdążyliśmy perfekcyjnie na czas. Ja usiadłam w swojej ławce i przyglądałam się reakcjom uczniów w klasie na nowego ucznia. Nowy uczeń usiadł w ławce i przedstawił się klasie. Co prawda w tym rzędzie co ja, chociaż ja byłam bardziej z tyłu niż on. Nauczyciel gadał coś co mnie nie interesowało, dlatego zamiast go słuchać rysowałam sobie na brzegach zeszytu przeróżne rysunki. Nauczyciel nie zadał mi żadnego pytania tak więc byłam szczęśliwa. Na lekcji mało kto skupiał swoją uwagę na to co nauczyciel mówił. Bardziej przykuwała ich uwaga na nowego ucznia w naszej klasie. Nadeszła przerwa, a ja znalazłam się jako pierwsza obok ławki chłopaka. Zwrócił na mnie swój wzrok.
- Jeżeli nie chcesz zostać zaatakowany przez lawinę pytań to masz dokładnie dziesięć sekund. Jeżeli chcesz to możesz iść ze mną na przerwę w jakieś ciche miejsce?!  - uśmiechnęłam się do niego. Chciałam poznać bliżej chłopaka o niebieskich oczach jak i włosach no i wreszcie zaprzyjaźnić się z kimś innym poza moim Anthony'm, którego to już od dłuższego czasu nie widziałam. Trochę czułam się samotna zwłaszcza, że prawie x nikim z mojej klasy nie rozmawiałam.

<Frode?> wybacz, że takie krótkie ale dopadł mnie brak weny...

piątek, 30 czerwca 2017

Od Frode CD Akane

Kiedy tylko spojrzałem na dziewczynę, której tak naprawdę nie miałem skąd znać, przechyliłem nieco głowę na bok i patrzyłem tak na nią przez chwilę z ukosa. Jej tęczówki w kolorze szmaragdu, wyglądały na przyjemne, zachęcające do wdania się w rozmowę. Grube włosy opadające warkoczem na ramię również nieco mnie urzekły, tym bardziej, że wyróżniały się kolorem jasnego fioletu. Nie były zwyczajnymi, które giną w toni kolorów. Nie przypominała mi z wyglądu żadnej osoby jaką znałem bądź przelotnie spotkałem. Nikt taki nie tkwił w mojej pamięci, która wbrew pozorom była dosyć silna, trwała. Ludzie bardzo często narzekają na to, że o czymś zapominają, posiadają przysłowiową lukę w głowie. Ja natomiast, potrafiłem zapamiętać wiele i na bliżej nieokreślony czas, co można porównać do pamięci zwierzęcia, któremu niegdyś zrobiono krzywdę, a po latach znalazło ono sprawcę i odpowiedziało mu na dawniejsze naprzykrzania. Wewnątrz ucieszyłem się nieco, ze względu na to, iż nie musiałem błąkać się po korytarzu w poszukiwaniu klasy w jakiej miały odbywać się lekcje. Nie przywykłem do ukazywania swoich emocji bądź też uczuć, zwyczajnie wszystko tłamsiłem wewnątrz siebie. To definitywnie jedna z moich cech, którą wbrew pozorom da się polubić. Przynajmniej ja tak uważam. Jednak im więcej ludzi niekiedy udawało mi się poznać, tym więcej opinii zdążyłem otrzymać. Niektóre przyjazne, niektóre wręcz przeciwnie. Nie istnieje cień możliwości, by każdy człowiek lubił drugiego. Zawsze znajdą się wrogowie, choć niekoniecznie zawsze ujawnieni. Czasami skryci w cieniu czekają na podwinięcie się nogi obiektu szyderstw. Tak czy inaczej skinąłem głową i bez oporu ruszyłem za nieznajomą, mówiąc jedynie za nią swoje imię. Niegrzecznym byłoby się nie przedstawić, choć nie wątpiłem, że Akane już znała moje nazwisko. Intrygujące było to, jak mnie znalazła. Nie wątpiłem w to, że wszelkie informacje przekazał jej nauczyciel przedmiotu, dyrektor lub może wychowawca. Dwoje z nich wiedzieli kim jestem, w końcu wypełniając wszystkie formalności rozmawiałem z nimi. To mili ludzie, którzy z zainteresowaniem chcą kształcić młodych ludzi. Większość czasu poza lekcjami w dużej wierze spędzam ucząc się, toteż nawet, gdyby nauczyciele nie przykładali do tego większej wagi, zapewne poradziłbym sobie w większym lub mniejszym stopniu. Mimo wszystko dobrze jest widzieć w osobie nauczającej swego rodzaju autorytet, podziwiać i z zamiłowaniem słuchać tego, co ma nam do przekazania. Idąc tuż za jasnowłosą rozglądałem się jeszcze nieco wkoło poznając architektoniczną stronę budynku od wewnątrz. Placówka naprawdę mi się podobała, cieszyła oko. Taka powinna być skoro ma się w niej spędzać bardzo wiele czasu. Podobało mi się, a to znaczyło, że powinno być dobrze. Z resztą – musiało. Nie mogłem wrócić do domu, rodzice poświęcili wiele funduszy jak i czasu na moją edukację, nie mógłbym zaprzepaścić tego, co dla mnie zrobili. Sumienie nie pozwoliłoby mi z tym dalej funkcjonować. Doskonale wiedziałem jak cieszyli się z każdej pozytywnej oceny i jak bardzo martwili się przed każdym testem w szkole w Norwegii, zanim dotarłem tutaj, na Zieloną Wyspę. Ludzie przemykali obok nas z różnymi wyrazami twarzy. Jedni zdawali się być spokojni, opanowani i pewni siebie, inni zestresowani być może przez sposób prowadzenia lekcji przez nauczyciela, bądź zapowiedziany kilka dni wcześniej sprawdzian wiadomości. Fascynujące jest móc obserwować ich wszystkich. Z zamyślenia jednak wyrwał mnie głos nowej koleżanki z klasy, który oznajmił mi, że dotarliśmy pod wskazaną klasę. Kiedy dzwonek ogłaszający koniec przerwy i początek kilkudziesięciu minut nauki zadźwięczał w uszach wszystkich wkoło, nauczyciel dotarł do drzwi i otworzył je. Białowłosy mężczyzna z okularami umieszczonymi na nosie. Mój wychowawca, z którym miałem już okazję rozmawiać. Wydawał się być bardzo wymagający, ale zarazem miły i przyjazny do momentu kiedy się mu nie podpadnie. Nigdy nie posiadałem zatargów z nauczycielami, a także nie wywoływałem bójek i innych sprzeczek, nawet słownych, w szkole, dlatego poprzednie lata wspominam bardzo dobrze. Mężczyzna wpuścił wszystkich uczniów do klasy, a ja sam wszedłem na samym końcu. W takim razie, to on uczył języka francuskiego. Jako osoba w klasie lingwistycznej, zdecydowanie lubiłem uczyć się języków świata. Co prawda dobrze władałem zaledwie norweskim i angielskim. Francuski rozumiałem, znałem gramatykę, jej podstawy, aczkolwiek momentami zabawny akcent pozbawiał moich ust rzekomego piękna tego języka. Wyjątkowo mi się nie podobał, choć wiedziałem, że najlepiej byłoby znać wszystkie języki świata. To komunikatywne, inaczej nie mógłbym uczęszczać do rekomendowanej szkoły jak ta. Wykształcenie można zdobyć w inny sposób, jednak podczas wspinania się po drabinie życia, łatwiej jest zdobyć potem dobrze płatną pracę chociażby. Po pewnym czasie uczniowie zajęli miejsca, wolna została jedna ławka, mianowicie pierwsza od strony biurka nauczyciela. Absolutnie mi to nie przeszkadzało. Z mojej lewej strony posiadałem okno, przed sobą nauczyciela i tablicę. To wszystko czego potrzebowałem by się skupić. Wszystko inne było zbędne, w końcu to tutaj miałem oddać się nauce, nie kontaktom międzyludzkim. Nie przewidywałem więzi z nowymi ludźmi, jakich mógłbym poznać. Choć… dobrze jest ich wszystkich obserwować. Kiedy wszyscy wypakowali potrzebne książki i piórniki, nauczyciel, niejaki pan Gustav, poprosił mnie o wstanie i przedstawienie się w języku przedmiotowym. Chwilę zastanowiłem się, a kolejno rozwinąłem wypowiedź.
- Frode Northug z Norwegii. Miło mi wszystkich poznać. – odpowiedziałem, nieco załamując momentami język.
Norweski jest znacznie bardziej twardy, ale wymaga innych kombinacji językowych, głównie przegłosów. Dlatego czasami ciężko było mi utrzymać przyjemny dla ucha akcent. Stałem tak w miejscu aż do momentu kiedy profesor Gustav pozwolił mi usiąść. Niegrzecznym byłoby zająć miejsce bez jego przychylności. Uśmiechnął się lekko i przeszedł bezceremonialnie do tematu jakim mieliśmy się zająć tego dnia. Tak jak przypuszczałem, był on wymagający i dość surowy. Przez resztę lekcji nie odzywałem się, co nie jest niczym dziwnym. Nie zgłaszam się do odpowiedzi, nie zabieram głosu, notuję i zapamiętuję. Dzięki temu czuję się nieco pewniej, pomimo tego, że przy danym pytaniu lub zadaniu mogę znać odpowiedź. Nie przepadam za używaniem głosu, jak i za samym jego brzmieniem. Moje struny głosowe charakteryzują się delikatnym dźwiękiem. Niestrudzonym przez chrypę, wiek czy silniejszą mutację, którą przechodzi każdy młody chłopiec podczas dorastania. Mnie nie dotknęła w silnym stopniu, dlatego mój głos przypominał bardziej dziewczęcy. Wbrew pozorom słowa z mojej strony zawsze zdawały się zbędne. Potrafiłem lepiej porozumiewać się gestami. Nie zdarzało mi się mówić niczego co byłoby nieodpowiednie, ale nawiązanie rozmowy graniczyło z cudem. Czułem na sobie wzrok klasy, ale jedynie kalkulowałem to, co mogą o mnie pomyśleć. Od czasu do czasu przegarniałem opadające na czoło kosmyki niebieskich włosów, wciąż skupiając się na tym co mówi do nas wychowawca.

[Akane?]

środa, 28 czerwca 2017

Od Akane CD Frode

Na lekcje się nie spóźniłam i w dodatku przyszłam na czas do wychowawcy. Chciał się ze mną dzisiaj z samego rana krzesło lekcjami spotkać. W dodatku wczoraj wysłał mi wiadomość, przed tym jak miałam zamiar już iść spać. W pokoju nauczycielskim mój wychowawca poprosił mnie, abym przeprowadziła nowego ucznia na lekcji. Podał mi mniej więcej zarys postaci ucznia. W pamięć zapadły mi niebieskie włosy, błękitne oczy i to, że jest chłopakiem. A tak to nic poza tym. Wyszłam z pokoju nauczycielskiego i skierowałam się do głównego wejścia jak i wyjścia ze szkoły. Mogłam liczyć tylko na to, że już sobie gdzieś nie poszedł, bo szukanie go po takiej ogromnej szkole zajęło by mi trochę czasu, a miałam być na czas.
Idąc zamyślona, dokładniej mówiąc szłam i powtarzałam sobie w głowie: niebieskie włosy, błękitne oczy, chłopak, niebieskie włosy, błękitne oczy, chłopak, niebieskie włosy, błękitne oczy, chłopak... i tak cały czas do momentu gdy nie wpadłam na kogoś. Mnie to wpadnie na kogoś to już była profeska. Nikt nie potrafił tak na wszystkich wpadać jak ja! "Doskonale!"- powiedziałam w myślach.
- Beklager. – mruknął ktoś po chwili. Ale ja kompletnie go nie zrozumiałam, co powiedział. – Przepraszam. – poprawiła się osoba, cichym tonem głosu. Ja spojrzałam się i zobaczyłam chłopak o niebieskich włosach, błękitnych oczach, no i był chłopakiem. To on był poszukiwana przeze mnie osoba.
- To ty! - podniosłam trochę swój ton głosu. Uśmiechnęłam się szeroko na samą myśl, że dostanę obiecaną nagroda od nauczyciela, który to powiedział, że nie będę pytana na lekcjach przez najbliższe trzy dni. - Zapomniałam. Przepraszam, że na ciebie wpadłam. To moja wina. No i nauczyciel mnie wysłał po ciebie, abym ciebie przyprowadziła do klasy. Nie chciał, żebyś musiał szukać naszej klasy - wytłumaczyłam po czym zrozumiałam swój kolejny błąd. - Jestem Akane. Miło mnie ciebie poznać - chłopak musiał mnie uważać za głupią. Wreszcie kto normalny wydziera się na pół korytarza i cieszy się na widok nieznajomej osoby.

<Frode?>

wtorek, 13 czerwca 2017

Akane CD Kaido

Chłopak na którego wpadłam, pomógł mi w pozbieraniu wszystkich kartek co mi wyleciały, poprzez upadek. Chłopak był bardzo miły i trochę zagubiony. Widząc lekko przestraszoną i zagubioną twarz chłopaka, przypomniało mi się mój pierwszy dzień w szkole. Byłam tak samo zagubiona jak chłopak stojący przede mną. Uśmiechnęłam się szeroko i powiedziałam mu, że idę akurat do dyrektorki, więc jak chce to może pójść ze mną. Chłopak się chyba ucieszył, że nie będzie musiał szukać gabinetu.
Nie zamieniliśmy ani słowa między sobą, gdy szliśmy, ale co jakiś czas przyglądałam się chłopakowi. Rozglądać się do okoła, zupełnie jakby chciał zapamiętać całą drogę na pamięć. Weszłam jako pierwsza do dyrektorki i uprzedziłam ja, że czeka na nią nowy uczeń. Ona jakby była całkowicie ucieszona, powiedziała, że ma wejść.
Wyszłam z pokoju i zobaczyłam jak chłopak skonstruował coś.
- Nie pytaj. Sam nie wiem do czego służy. To taki tik nerwowy - wyprzedził mnie z wypowiedzią.
- Możesz śmiało wejść do dyrektorki. Nie masz się czego bać, jeżeli chcesz to mogę na ciebie poczekać - spojrzałam się na chłopaka. Jego okulary były lekko przekrzywione przez co wyglądał na takiego zabłąkanego kotka. Wiedziałam, że nie powinnam go porównywać, bo był mądrzejszy ode mnie, ale on naprawdę mi się taki wydawał...

<Kaido?>

piątek, 9 czerwca 2017

Od Kaido CD Akane

Nie no! Ja to mam szczęście! Nie dość, że na kogoś wpadam i rozwalanie mu jakieś papier, to okazuje się, że tą osobą jest dziewczyna. I to całkiem ładna (nie żebym się na tym znał).
- Przepraszam. To moja wina. Nie zauważyłem cię - powiedziałem podnosząc się
- Z twoim robotem wszystko OK? - spytała nadal pozostając na klęczkach
Podałem rękę, by łatwiej jej było wstać. Zaraz też to uczyniła.
- Nie żebym się jakoś specjalnie martwił gdy się zniszczy
- Zgrzyt… Jesteś… Chrup… Okropny! - odezwała się ta kupka złomu
- To znaczy, że nic mu nie jest - odparłem z nieco wrednym uśmiechem
- Ten robot gada? - spytała dziewczyna
- 1-em? Niestety tak.
- Niestety?
- Czasami jest nie do wytrzymania. No ale nie gadajmy teraz o tym rupieciu. Trzeba tu posprzątać!
Schyliłem się i zacząłem zbierać papier. Gdy wszystkie były już w odpowiedniej kolejności oddałem je dziewczynie.
- Jeszcze raz przepraszam za zamieszanie
- Już dobrze - powiedziała z zamiarem odejścia
- A jeszcze jedno. Wiesz może gdzie jest gabinet dyrektora?
- Jasne, właśnie tam idę. Zaprowadzę cię.
Podniosłem torbę i wyjąłem 1-em'a. Podczas upadku wylało się trochę wody, przez co w głównym obiegu doszło do lekkiego zwarcia. Nic trudnego.
Schowałem blaszaka do torby i ruszyłem za dziewczyną. Bardzo denerwowałem się przed spotkaniem z dyrektorem. Co chwilę nerwowo poprawiałem okulary. W końcu doszliśmy na miejsce. Dziewczyną weszła na chwilę do gabinetu, aby oddać papier. Ja tym czasem automatycznie zacząłem tworzyć coś z paru długopisów. Po chwili drzwi się otworzyły i wyszła Dziewczyna. Zaraz też stanęła ze zdziwieniem patrząc na moje ręce. Ja również skierowałem wzrok na dłonie. Było w nich jakieś dziwne urządzenie trudne do zidentyfikowania.
- Nie pytaj. Sam nie wiem do czego służy. To taki tik nerwowy

< Akane? >

środa, 7 czerwca 2017

Od Akane CD Kaido

Dzisiaj miałam dużo rzeczy do zrobienia, bo przypadł na mnie dyżur w klasie. Anthony'ego nie widziałam już z kilka dobrych dni, przez co czułam się trochę osamotniona w dodatku nikt nie miał mi jak pomóc przy francuskim. Obecnie była przerwa, a ja szłam do dyrektorki, aby zamieć jej jakieś papiery. Poprosił mnie nauczyciel, snuję zaniosła, bo on niby nie miał czasu. Szłam koło wejścia i wyjścia w jednym, jakby to powiedzieć ze szkoły. Śpieszyłam się trochę, a że szczęście nie sprzyjała mi ostatnio, wpadłam na kogoś, a cała sterta papierów rozlewiska się. Dobrze, że nie wziął wiatr, bo drzwi były otwarte i jakby kartki rozleciały się jeszcze bardziej... sama nie chciałabym wiedzieć, co bym zrobiła.
- Czy nic ci nie jest? - spytałam się chłopaka, który trzymał się za głowę. Podeszłam do niego bliżej, aby dokładnie się mu przyjrzeć. Oczywiście nie wstałam tylko poszłam na czworaka do niego. Zrobiłam może z dwa kroki, nie dalej. Z plecaka chłopaka usłyszałam jakiś głos, jakby był to robot czy coś podobnego.
- Czy nic się nie stało twojemu robotowi? - dopytałam się na wszelki wypadek. Miałam tylko nadzieję, że nic się im obojgu nie stało. Wreszcie to była moja wina, a nie chciałam, aby ktoś odniósł jakieś obrażenia i pomyślał, że w tej szkole (zwłaszcza ja) jesteśmy takimi fajtłapami.

<Kaido?>
Theme by Bełt